BHU: Witajcie w podcastcie Black Hat ultra. W tym tygodniu zapraszam na spotkanie z Darkiem Markiem z którym tym razem próbowałem porozmawiać o bieganiu.

DM: Jadę na zawody po to, żeby się ścigać bo trenuję typowo po to żeby się ścigać. Dlaczego? Dlatego, że uważam, że jest to coś pięknego jeżeli masz możliwość pokazania swojego warsztatu pracy na takich zawodach. Dla mnie biegacz, który jest zdrowy, który jest wysportowany, który biegnie po tej trasie biegowej w górach jest czymś pięknym. Piękny widok i to widać na maksa i tyle.

BHU:  Co powiedziałeś, że tego typu trening i tego typu pokazanie się na zawodach jest to forma sztuki po prostu.

DM: T,ak to jest super coś co powiedziałem. Dokładnie tak to jest forma sztuki.

BHU: To był Dariusz Marek ja nazywam się Kamil Dąbkowski i witam was podcastcie Black Hat Ultra. Jest to podcast, w którym spotykam się z niezwykłymi osobami które prowadzone pasją i ambicją pokonują swoje fizyczne i mentalne słabości aby się rozwijać i realizować założone cele z uśmiechem na twarzy i w zgodzie ze sobą. Dariusz Marek nietuzinkowy postać budząca kontrowersje i fajnie. Lubię go. Jest wyrazisty a przy tym zupełnie naturalny. Pierwszy raz spotkaliśmy się 18 listopada a zapis naszej rozmowy ukazał się w odcinku 32. Po tym odcinku czułem spory niedosyt i pomyślałem sobie, że Darek ma znacznie więcej do opowiedzenia. Postanowiłem więc nagrać odcinek zdalny, w którym chciałem opowiedzieć więcej na temat biegania. Okazało się, że Darek jest bardzo tajemniczy jeśli chodzi o metody treningowe, które stosuje. A wynika to z tego, że nie chciałby aby ktoś tak po prostu wziął jego plan i wprowadził go w życie bo uważa, że kluczem do sukcesu jest trening zindywidualizowany. I Każdy potrzebuje czegoś innego. Usłyszycie również że z Darkiem nie można tak po prostu porozmawiać o jednym aspekcie życia jakim jest bieganie czy medytacja w oderwaniu od całej reszty. Wszystko u niego jest bardzo ściśle połączone i tworzy spójny system. Jego podejście do świata i życia jest tak inne od tego co do nas dociera z baniek mediów społecznościowych i innych źródeł informacji, że warto go posłuchać. Nasza głowa próbując ogarnąć to co mówi Darek otwiera się, odpoczywa i pracuje. Darek bardzo ładnie pisze na swoim Facebooku. Pozwólcie, że zacytuję jeden z jego ostatnich wpisów. "Trenowałem się holistycznie w podziemiu latami. Wyszedłem na powierzchnię pełen doświadczeń. Oznacza to, że otworzyłem się swoją osobą na całość życia, które mnie otacza i interesuje. Reszta. Cały ogrom reszty mnie nie dotyczy. Wybieram to co mnie buduje, co mnie rozwija, interesuje, wzmacnia, co ma dla mnie sens, korzyść. Dlatego odchyliłem się się od społecznych manier i zasad. Jestem na planszy ale gram po swojemu. Nie przeszkadzam. Robię swoje". Rób swoje. Wyjdź z wewnętrzną ciszą do dźwięków rzeczywistości. Bądź w ciszy, która zagłusza szum i hałas. Posłuchajcie naszej rozmowy z Darkiem Markiem. Zapraszam. Darku pogadamy dzisiaj dla odmiany o bieganiu.

DM: Zaskoczyłeś mnie [śmiech]. Dobra tam pogadamy o bieganiu.

BHU:  Bo po naszym ostatnim odcinku, który nagraliśmy na Blackpool gdzie są słowa nie mówiliśmy o bieganiu, to ludzie się strasznie  zaczęli tobą interesować i pytać ciebie i mnie, jak trenujesz w ogóle. Od kiedy biegasz i w ogóle wszystkie te kwestie związane z bieganiem plus interesuje ich to co piszesz na swoim facebookowym. O wodzie, o uzdrawiania pranicznym. No może pogadamy o tym.

DM: No dobra. 

BHU: Zaczynijmy, [śmiech] ja mam do ciebie pierwsze pytanie. Opowiedz jak wygląda twój dzień. O której godzinie wstajesz, kiedy robisz trening, o której jesz posiłek, kiedy się zajmujesz rodziną kiedy pracą i kiedy się kładziesz.

DM: Dobra. Nie mam pojęcia jaki dzisiaj jest dzień, przez to co się ostatnio dzieje więc jakby wykasowałem sobie jakąś słuszność dni tygodnia. Ale to jest fajne w sumie, bo człowiek może zauważyć, że nie trzeba nazywać a te jednak płynął i każdy dzień może być niedzielą, poniedziałkiem, wtorkiem czy jakiejś jednym dniem. Dzisiaj dla przykładu jest dzisiejszy dzień. Dzisiaj wstałem o czwartej, miałem się z kimś spotkać ale się nie udało. Więc poszedłem na trening biegowy a wcześniej zrobiłem swoje ćwiczenia oddechowe plus trochę poruszania ciałem. To są tak zwane ćwiczenia praniczne, które pomagają zespolić się, z dniem pobudzić się. Po prostu przepływy energetyczne plus oddychanie są zmobilizowane, lepiej się czuję. Jesteś pobudzony. Wyszedłem na trening. 

BHU: Jeszcze poczekaj. Ile trwają te ćwiczenia oddechowe?

DM: Ile chce, mnie wystarcza 5 minut. Jak mam zajawkę to robię to długo, 20 minut, pół godziny. Bo do tego wkładał, w cudzysłowie mówiąc, jogę, chociaż nie lubię rzeczy szufladkować. Po prostu zaczynam się rozciągać, to wszystko zależy. Często też rano robię medytację natomiast wolę robić wieczorem medytację czyli się koncentruje na sobie. Dzięki temu wychodzę z siebie patrzę na cały wszechświat co się dzieje wracam do siebie z nową wiedzą i każdy tak powinien robić. Każdy tak robi tylko pewnie nieświadomie. Więc jesteśmy przy tym, że biegałem. Słucham. 

BHU: Nie, bo zaczniemy się teraz , a ja bym się chciał skupić na tobie i twoim planie dnia. Czyli rano. Ćwiczenia oddechowe, rozciąganie, trening. Ile trwa średnio twój trening? 

DM: Teraz trwa każdy trening minimum półtorej godziny. Bo nie ma sensu wychodzić na trening, który będzie trwał krócej ponieważ jest na takim poziomie, że jednak to już trochę wymaga, a że dalej mam nie tyle ambicj,e co po prostu ochotę trenować, to minimum półtorej godziny trwa trening. Ale moje treningi nie trwają dłużej niż trzy godziny. Nie ma szans. Ja prawie w ogóle nie robię wybiegań takich dłuższych, które wiele osób klepie. Ani nie robię żadnego kilometrażu, nie obchodzi mnie to ile robię kilometrów.

BHU: No ale powiedzmy od razu naszym drogim słuchaczom, że nie biegać długich dystansów na zawodach, więc to może też z tego wynikać, prawda?

DM: No może z tego wynikać jak najbardziej. Natomiast moje treningi są typowo pod maratony, nietypowo bo nie mogę zdradzić, ale pod maratony górskie. Z tych treningów staję w tym momencie i biegnę maraton górski i nie dobiegam ostatni. Czyli to są takie treningi solidne bo maraton jest wyznacznikiem nie tyle górski uliczny ale jest takim wyznacznikiem treningowym. Albo się trenuje podjechała mu albo pod maraton.

BHU: Mam nadzieję, że troszeczkę opowiesz o tym jak trenujesz. Ale skończmy z planem dnia. Robisz trening półtorej godziny.

DM: Jak wracam to już się robi jasno. Więc Witam słońce; Cześć słońce! Przebiegam w okol,ice domu pod dom ściągam buty i idę jeszcze truchtać boso. Zawsze, niezależnie czy jest ładna pogoda czy inaczej niezależnie czy jest ciepło, czy zimno, czy śnieg, czy ulewa, czy co. Idę pochodzić boso lub pobiegać, to jest niesamowite. OK powiem jeszcze takich parę rzeczy, które też robię. Często tak jest, że wybieram sobie jakieś drzewo, koło mnie dużo drzew rośnie, zatrzymuje się przy nim to już jest po treningu takie wyciszenie, oddycham przy tym drzewie.  Nie dotykaM bo jestem w pewnej odległości od niego i też witam się z tym drzewem. Ciesze się, że jest i chcesz czy nie chcesz, możesz wierzyć lub nie. Takie drzewo stanie się z tobą podzielić swoją energią. Drzewo jest bardzo trwałe i cierpliwe. Ma bardzo dużo energii, bo staje w miejscu i żyje więcej od nas i nie ma żadnych problemów. I często też takie coś robię. To mi dodaje też energii czyli powstanie rano na przywitanie dnia biegiem ruchem plus, chodzenie boso wyciszenie się daje mi już kopa dopiero żeby zacząć dzień taki jak większość ludzi normalnie dalej prowadzi.

BHU: A powiedz czemu chodzenie na boso daje ci.. Jaką wartość wnosi w twoje życie chodzenie boso.

DM: Super, dzięki zapytania, urodziłeś się w butach?

BHU: Nie pamiętam powiem ci szczerze ale zakładam, że nie[śmiech]. 

DM: N,ie urodziłeś się w butach. Spróbuj jakiemuś małemu dziecku ubrać buty, ono się będzie wyrywać będzie płakać i będzie robiło wszystko żeby tych butów nie zdejmować. I takie dziecko, nie jest w stanie wytłumaczyć dlaczego, ale ono czuje, że ono nie chce być odcięte od zasilania ziemskiego na, które się przełączyło po wyjściu z brzucha mamy. W świecie wodnym miało i ma dalej połączenie z uniwersum ale było na zasilaniu u mamy. Później  nałożysku. Łożysko zależy jak dziecko jest traktowane. Albo się odcina i wtedy się odcina mu zasilanie albo dziecko samo to łożysko, tak było w przypadku moich dzieci, i ono później przechodzi na zasilanie ziemskie czyli na energię ziemi i prany ziemskiej, czyli wszystkich żywiołów i stopy po prostu pobierają energię z ziemi oraz wysyłają energię do ziemi. Czyli ty jesteś w pełnej wspólnocie z tą ziemią., Czujesz wszystko co się dzieje lepiej się czujesz i twój organizm jest regulowany. Ziemia reguluje twój organizm. Ty jesteś jakby mikroorganizmem na mikroorganiżmie. Ziemia jest praktycznie skoczyła tak samo jak człowiek. Więc wszystko jest takie jakby Frank realne. Więc co mi daje chodzenie boso? Po treningu to jest super rzecz bo wycisza cię jakby studzi, ochładza. Kenijczycy jeszcze pół godziny po treningu jeszcze sobie truchtają powoli powoli powoli, to ich cisza. Tak ja ściągam buty i chodzę boso. Regeneruje oczywiście ustawia, twoją postawę ciała. Jest tysiąc rzeczy i o tym też pisałem. Jakbym się rozgadał to byłoby bardzo dużo gadania. Ale róbcie to, ty też to rób, jak najwięcej boso jak się da. Oczywiście bez przesady. Bo ja po mieście  bez butów bym nie chodził ponieważ uważam, że miasta są brudne sami je brudzimy. Natomiast tam gdzie jest natura to chodzi boso maksymalną ilość. Moje dzieci też już starają się, czują to i walczą o to żeby w butach nie chodzić. Ja na to im pozwalam, to jest super.

BHU: J.a się zgadzam też bardzo lubię. Słuchaj Darku, dalej co się dzieje. Robisz sobie spacerek na bosaka,  wracasz do domu i co się dzieje dalej.

DM: Kiedyś było inaczej, teraz jest inaczej. Teraz mam możliwość żeby się wykąpać a kiedyś tak nie robiłem ponieważ nie chciałem budzić dzieci. Bo my wszyscy śpimy w jednym łóżku, nie chciałem budzić dzieci, więc nie miałem możliwości przed pójściem do pracy się wykąpać. Miałem kilka sposobów na to.  Rozbierałem się do naga, kadzidło odpalałem. Takie jak to. Kadziłem się tymi karmi. Psikałem płynem  którego nie mam ze sobą ale też go sam robię. On jest 70 procentowy alkohol plus olejki. No i czujesz się jakbyś był pod prysznicem. Nie chodzi o to, że się perfumujesz tylko chodzi o to, że się odkażasz. Ten alkohol pozwala synom też odparować. kadzidełko też się oczyszcza i czujesz jak fajnie pachniesz. I kiedyś po prostu, po takim treningu, od razu robię ten rytuał. Szedłem do pracy. Teraz jest inaczej, mam okazję wziąć prysznic i zawsze robię prysznic, że się szybko myje i on jest później na końcu na przemian ciepłe, zimne. Standardowo polecam każdemu kto uprawia sport. Kto potrzebuje się też pobudzić, zregenerować szybciej. Ciepły, zimny prysznic. Nie chodzi też o to żeby lodowatą wodą i gorącą,tylko na spokojnie trochę ciepła ,trochę zimno. Tak jak odczuwamy, to jak nam jest wygodnie. To tak wygląda mój początek. Ubieram się w ubranie, oczywiście i wszystko zależ tak naprawdę ,co dalej planuję. Albo idę do pracowni toczyć na kole i pomagać żonie w ogarnianiu firmy albo się zajmuję dziećmi, bo załatwiam różne inne sprawy. Co tu dużo gadać. Chyba, że zadzwoni taka osoba jak Ty i powie; Darek, mam problem i czy mógłbyś mi zrobić szybko zabieg.

BHU: Zdarzają ci się takie zabiegi nagłe? Takie na już?

DM: Zwykle mam przy sobie to co potrzebuję czyli siebie, mam płyn oczyszczający bo też oczyszcza się przed każdym zabiegiem żeby nic ode mnie żadne brudy nie poszły w sferę energetyczną tej osoby lub  też nie osoby. Ludzie dzwonią bo mają sytuację ciężką, jak potrzebują wpłynąć na sytuację, na przykład, ze zwierzętami, dzwonią z czymkolwiek. I tak działa zawsze., Jestem w gotowości i tyle.

BHU: A jaki jest skład tego płynu, którym się oczyszczasz?

DM:  Jest to alkohol 70 procentowy robiony ze spirytusu 95 procentowego, 25 ml spirytusu, 10 ml wody mieszać ze sobą. Jeżeli nie dasz do niego olejków żadnych, to jest idealnym lekarstwem na wszystkie problemy jelitowe i żołądkowe ponieważ on usuwa zbędne bakterie z twojego ciała. Twoich  jelit, w ogóle z całego swojego układu trawiennego, usuwa zbędne i nadmierną ilość bakterii a pozostawia te, które są spójne z tobą. Czyli generalnie wypala jakby cały syf, który jest niepotrzebny. Przykładowo moi znajomi, którzy pojechali do Egiptu, dużą wycieczką, wiadomo było, że każdy będzie miał problemy żołądkowe i mieli, ale zorganizowali sobie szybko taki alkohol i pili rano i kieliszek po prostu wieczorem. Nikt nie miał później problemów. Dwadzieścia parę osób biegnie na blond dlatego, że bardzo szybko wyrównali swoją florę bakteryjną jelit w rejonie, w którym się znajdowali. Więc taki spirytus. I jeżeli chodzi o oczyszczanie aury to dodaj do tego olejek lawendowy, który ma fioletowe energię auryczną. Fioletowy kolor jest bardzo uniwersalny., I on ma też swoją świadomość, więc ja używam dłoni do zabiegów. Psikam po prostu na jedną na drugą dłoń bo się oczyszczają. Jestem gotów.

BHU: No właśnie ten fioletowy kolor jest taki trochę, co ma w sobie wiele innych kolorów, prawda?

DM:  Tak, bardzo dużo.

BHU:   Powiem ci, na co dzień w mojej pracy grafika, fioletowy kolor jest zawsze najtrudniejszy do usunięcia z obrazka. Jeżeli wiesz, jeżeli dostaję zdjęcie albo jakieś ujęcie i np. mam usunąć z niego tak zwaną rentę , to jest zawsze najtrudniejsze, bo właśnie ten koloR jest składową wielu. Darku, to przejdźmy jeszcze przez twój dzień.  Czyli praca, zajmujesz się życiem albo toczysz garnki albo zajmujesz się dziećmi albo uzdrawiasz pranicznie. Mniej więcej do której godziny to trwa.

DM: Albo idę zrobić coś w polu albo sprzątam w domu albo gotuje, bo przygotowuje posiłki. Ty masz zajawkę na jedzenie, ja też mam. Od ponad dziesięciu lat wiem jak się odżywiać i odżywia się głównie według pięciu przemian i w tym wcale nie chwalę. Dla mnie to jest bardzo proste, im prostsze tym lepsze. I generalnie to też warto powiedzieć. I chyba dobrze to doszliśmy, że powinniśmy się odżywiać jak ludzie, jak najbardziej prosto. I mimo tego, że podobają mi się wszystkie dania jakie robią różne osoby i pokazują jak to pięknie wygląda na pewno super smakuje. Jak dla mnie prostota jest ideą odżywiania się i mniej przetworzone pokarmy tym lepiej.

BHU: I nie przetworzone. Pokarmy, które są dostępne w naszym otoczeniu. A nie np. zaimportowane z Azji albo z Ameryki Południowej.

DM: O to właśnie chodzi, bo żyjemy w tym środowisku i to co blisko nas będzie najbardziej z nami spójne. Nawet tak jest jeżeli pogadasz z jakimś lekarzem medycyny chińskiej, który zajmuje się ziołolecznictwem. To on ci powie, że ci nie wciśnie chińskich ziół, to on ci powie, że to zioło które koło ciebie rośnie będzie dla ciebie dobre na to schorzenie, które tobie dolega. Jest na to mnóstwo potwierdzonych faktów. U nikogo nie rosły  mniszki koło domu na całym osiedlu a u jednej osoby rosły i ta osoba miała problem, na który akurat mniszek lekarski był cudownym rozwiązaniem. W To się wszystko zgadza. Ja też mam sad, który posadziliśmy, więc mam też różne warzywa i owoce. Staramy się o to dbać i z tego też korzystamy.

BHU: No właśnie, to jest strasznie ważna  W takich sytuacjach jaką teraz mamy z wirusem. Zobacz, jakby naprawdę sytuacja poszła skrajnie daleko no to można by powiedzieć, że nagle, po prostu przestaną przylatywać do nas bananki, avokado i kawusia i wtedy jak sobie radzić, i yerba. Wiesz i wtedy jak sobie radzić? Więc fajnie jest, tak mi się wydaje w codziennym życiu, zacząć wprowadzać taki prosty sposób odżywiania albo zdawać sobie sprawę z tego, jakie rzeczy dookoła nas, które są blisko, są w stanie nas odżywić.

DM: Tak dobrze mówisz. Oczywiście, natomiast człowiek  żyje w każdym rejonie świata tak naprawdę. Jak nie  był jakimś zbieraczem, to polował, to hodował. Zawsze człowiek potrafił sobie jakoś radzić. I im mniej człowiek się blokuje ogólnie jako istota, tym mniej musi sobie z zewnątrz dostarczać minerałów, witamin bo ten organizm to wszystko ma. Natomiast jeżeli zbyt bardzo się eksploatujemy fizycznie, za dużo myślimy, za dużo emocji, to wszystko z nas ucieka. Potrzebujemy z zewnątrz czyli pożywieniem równoważyć się. Dlatego tak jak mówisz, jeżeli byłyby takie skrajne sytuacje gdzie człowiek jest dany tylko na siebie, to to jest super czas. Nie mówię, że tak będzie. Ale to jest super opcja żeby się zastanowić nad tym, czy ja jako człowiek jestem w stanie sobie w życiu tak naprawdę poradzić. Czy ja umiem sobie dać radę w życiu i skorzystać z tego co mam wokół. To wszystko mamy co nam ziemia daje i każdy to ma tak naprawdę i tylko, czy umiemy dalej z tego korzystać.Czy jesteśmy uzależnieni od sklepów. Przeżyliśmy jednak od zewnątrz. Są też osoby, które teoretycznie nie jedzą nic, odżywiają się oddechem, energią praniczną. Podobno są też ludzie, którzy w ogóle nie oddychają i też się odżywiają po prostu skórą. Jakoś przetwarzają te wszystkie energie. Nie mówię, że takich osób nie ma. Być może są. Myśl, że człowiek da radę takie rzeczy też robić. I w ogóle myślę też, że ogólnie dążymy chyba do tego, żeby bardzo mało jeść. Tak mi się wydaje. Taki rozwój człowieka do tego będzie prowadził żeby jeść jeden posiłek dziennie lub w ogóle przez jakiś czas. A w przypadku gdy jesteśmy chorzy lub gdy potrzebujemy coś uzupełnić to tylko wtedy będziemy ścigać ppo jedzenie. Wegetarianie ci co nie jedzą, mają taki przywilej, że oni mogą jeść ale nie muszą. I to jest właśnie super. Wyobraź sobie, że mam ochotę zjeść to zjem ale nie muszę, przez parę dni jeść. A ja sobie robiłem nawet trenując w takie dni gdzie nie jadłem nic, nie jadłem np. 36 godzin w ogóle, nie trenowałem normalnie. Inaczej po tych 36 dniach szedłem na trening i robiłem konkretny trening. Czułem się jak młody bóg.Latałem.

DM:  Natomiast po treningu czułem potrzebę, że potrzebuję zjeść. Przy czym była to też godzina taka gdzie organizm się domaga jedzenia między 7 a 11 bo organizm będziesz głodny będziesz głodny. I to jest normalne bo po prostu z biologicznych funkcji organizmu, z biologicznego zegara o tej godzinie organizm już się domaga, jeżeli masz układ trawienny a masz, to się domaga jedzenia.

BHU: Jak mówisz o tym, co mi się to trochę w pale nie mieści szczerze ci powiem, przy takich wydatkach  energetycznych jakie mamy na co dzień. Typu mężczyzna, powiedzmy dwa i pół tysiąca kalorii, mężczyzna biegacz trzy i pół tysiąca kalorii. Wiesz, to ja rozumiem o czym ty do mnie mówisz ale trochę mi się to nie mieści w głowie, że to by było możliwe. Jednym posiłkiem dziennie zapewnić zapotrzebowanie, z takiego czysto biologicznego punktu widzenia dla takiego mężczyzny. Wiesz, ja wierzę w to, że dużą można głową załatwić, swoim nastawieniem i właśnie to o czym mówisz. Czy ktoś chce się odżywiać czy nie chce odżywiać się w sposób tradycyjny poprzez układ pokarmowy. Ale, kurcze jednak gdzieś w pewnym momencie, wiesz gdzieś ten organizm nie wytrzyma tak z czysto fizycznego punktu widzenia. Czy ty uważasz, że nie.

DM:  Ale to jest najzdrowsze podejście jakie może być jeden posiłek dziennie. Do kalorii zaraz wrócę bo kalorie też są takim tematem dosyć śliskim, przynajmniej dla mnie, ponieważ jest to jakaś wartość która nie istnieje. Tak naprawdę my ją tylko sugestywnie wyliczamy, bo jak by zjadł trzy pączki, które ci dadzą ponad 1000 kalorii bo się liczy że pączek ma około 400 kalorii. To wyobraź sobie, że jeszcze pączki na szybko i czy ty się dobrze po tym czujesz czy masz po tym energię czy nie?  Dlatego, że nie liczy się ilość kalorii, tylko jakość posiłku pożywienia, jakość odżywcza. Czyli chodzi o to, żeby posiłek był biologicznie żywy, który spożywać. Dla przykładu lew, który je mięso jeszcze żywe, nie zostawia tego posiłku, tej antylopy i pierwsze co zjada, to zjada jej układ pokarmowy, po to żeby pobudzić u siebie trawienie, żeby móc coś jeść mięso, które później dalej będzie jadł. Człowiek w ogóle nie ma układu trawiennego jak zwierzęta, które są mięsożerne to już w ogóle nie wchodzi w grę żebyśmy mięso jedli. I natychmiast się przyzwyczailiśmy. Mamy różne naleciałości i sobie z tym jakoś damy na pewno radę. Wracając do tych kalorii. Generalnie człowiek nie powinien tak mocno trenować, jak my trenujemy, to już w ogóle jest taka sprawa. Więc uprawianie sportów amatorskie czy wyczynowe już zmusza nas do tego, że na tyle degradujemy swoje organizmy, że musimy dużo z zewnątrz pobierać jednak tych składników, które od nas uciekają. Więc, testowałem to, jak trenuję regularnie, to ten jeden dzień w tygodniu mogę nie jeść ale resztę dni muszę jeść regularnie. Natomiast trzy posiłki dziennie i spokojnie wystarczają. Wystarczają mi 2. Zależy kiedy  je zjem i jak je zjem i kto je przygotuje, bo to ma ogromne znaczenie. Ja nie liczę kalorii nigdy nie  nie liczyłem, nie liczę witamin, nie liczę takich rzeczy. Liczy się dla mnie jakość tego posiłku w jaki sposób go zjem, czy będę w spokoju, kto mi go przygotował. Co to w ogóle za jedzenie. Im bardziej jedzenie jest biologicznie żywe, typu warzywa, owoce, zboża, czyli jeżeli wezmę nasionko pszenicy i wrzuce je do ziemi i zadziałają wszystkie żywioły, to z tego mi wyrośnie kłosek, który wyda 100 kolejnych nasionek. Ale gdy rzucę kawałek np. mięsa to nic z tego nie będzie i nic z tego nie wyrośnie, więc tam nie ma życia a w ziarenku jest. Tak samo jak w jabłku, jabłko zjada  się całe zostaje sam ogonek. Tam są ważne nasiona żeby też zjadać. Dam Ci przykład taki. Jest taki pan, zrobię panu Ryszardowi reklamę. Ryszard Piotr się nazywa, ja się nazywam Darek Marek. On waży ponad 100 kilo, on jest weganinem bo się określa akurat, ja się nie określam. On na przykład uwielbia jedzenie, on uwielbia gotować i uczy jak można jedzeniem się leczyć, co też z medycyny chińskiej naturalnej, bo jedzenie też leczy. I on stwierdził, że sprawdzić czy da się odżywiać na planie czyli przestał jeść. Po 21, zrobił ot tak, po dwudziestu jeden dniach zaczęły się jego zmysły otwierać i zaczął widzieć wodę w pełnej postaci, czyli zaczął z wody paruje, nie mógł wziąć prysznica bo widział jak chlor, który zaczyna mu sparować ze słuchawki prostu go odpycha odrzuca. I przez te wszystkie dni, bo to trwało dłużej niż 21 dni, po 21 dniach  zaczął widzieć więcej. Poza tym co  jeszcze mu się osób otwierały czakry. I wracając do tego, o miał codziennie tyle energii, że wieczorem około dwudziestej pierwszej musiał codziennie do parku jechać i jeździć na rowerze przez półtorej przez dwie godziny w kółko ,bo nie wie co ze sobą zrobić. Miał tyle energii nie jedząc, regularnie trenował na siłowni co najmniej raz dziennie. Gość ponad 100 kilo i normalnie funkcjonował, pracował. Nie wiem ile dni w sumie wytrzyma 28 czy coś i po prostu jemu się znudziło, on uwielbia jeść, uwielbia smak jedzenia, uwielbia to przygotowywać i po prostu powiedział, że mu się znudziło niejedzenie i zaczął jeść i odczuł to od razu, że był słabszy itd ale po prostu cieszy go. Cieszy go jedzenie, cieszy jego energia jakby z tej strony. Ale gość jest dowodem na to, chociażby Polak kurcze, można go w ogóle posłuchać, świetny człowiek. Jak najbardziej odżywianie  praniczne jest możliwe i uprawnie regularne sportu takiego, gdzie nie wiem czy bierze udział w zawodach czy nie. Kiedyś też miał dużą zajawkę na to. I myślałem, że przejdę na odżywianie praniczne ale chyba większą zajawką było bieganie jednak i chyba dalej jest. Więc tego nie zrobiłem. Ale to nie dieta to po prostu praca na sobą wewnętrzna. Każdy kto przechodzi na odżwianie się powietrzem musi przejść wewnętrznie proces przede wszystkim wykasowania w sobie programów typu, że musisz jeść, nie musisz, może jeść. Jesteśmy na ziemi na planecie, gdzie bardzo dużo rzeczy się dzieje i ta planeta prawdopodobnie jedyną planetą we wszechświecie, na której tak dużo rzeczy naraz się dzieje i na której możemy doświadczyć takiej  dużej różnorodności. Tak szybko nasza świadomość jest w stanie się rozwinąć. Podobno, to jest dla mnie oczywista oczywistość, że jesteśmy duszami, które po prostu stworzyły sobie ciała i dzięki tym ciałom możemy tutaj funkcjonować na przestrzeni materii, po to żeby posmakować tej energii, z której się składamy w takiej strukturze fizycznej. I teraz ziemia daje możliwość tobie taką, że możesz umrzeć z głodu, bo sobie taką ścieżkę Twoja dusza wybrała bo chce takiego doświadczenia, bo to też jest droga. To nie jest nic złego, to jest po prostu droga a możesz zadecydować, że będziesz umierać z głodu ale się przełączyć na odżywianie. Przykładowo praniczne i przetrwasz ten głód. I być może, nie na zasadzie takiej, że nagle nie potrzeba jedzenia, tylko przestawić się na tyle, że twoje wibracje wzrosną i za parę dni pojawi się kontener z jedzeniem dla ciebie bo tobie już nie będzie doświadczenie umierania z głodu potrzebne, bo to już przeszedłeść. Będąc tutaj w tym wcieleniu zrozumiałeś o co chodzi. Masz szansę, masz dalszą drogę. Dostaniesz jedzenie bo ci to wszystko podsunie. Los nagradza przygotowanych zawsze. Jeżeli jesteś przygotowana na świadczenia,, to dostaniesz tylko po to żeby je przejść tylko po to żeby je doświadczyć, żeby się rozwinąć dalej, żeby twoje wibracje wzrosły. Więc czy ktoś umiera w taki sposób czy ktoś się rodzi w taki sposób, to zawsze wybór na poziomie duszy. To jest moja odpowiedź a ziemia nam daje taką możliwość. I kwestia tylko teraz świadomości, bo ludzie jakby w ogóle jest taki przestrach, u nas w społeczeństwie, nie w każdym narodzie, ale u nas społeczeństwo jest taki przzestrach, że umrzemy. Co my zrobimy bo umrzemy, robię wszystko żeby nie umrzeć. To jest jakiś absurd. Każdy rodzic, który  wydaje dziecko tutaj do życia, to skazuje go na śmierć. Gdyż ludzie sobie z tego sprawy nie zdają. Tak samo jak i narodziny i śmierć jest po prostu jest z życiem,w różnym stadium procesu. Różne są stadia po prostu to jest życiem, po prostu. No więc nie ma co się bać jakby śmierci, nie ma co się bać wirusów bo też nie ma takiej opcji, że my będziemy chodzić teraz w masteczkach i dlatego żeby kogoś nie zarażać. Jeżeli ktoś nie jest gotowy na to żeby przyjąć wirusa lub nie jest otwarty na to, to choćby nie wiadomo co się działo to go nie przyjmie i nas tego nie zarazisz. Nie ma szans. 

BHU: Ale niestety cała indoktrynacja, która płynie z mediów i z postępowania rządu, no nie buduje nas tutaj, nie jesteśmy mocniejsi dzięki temu. Jesteśmy spanikować i chcemy jakiejś ochrony, chociażby to miała być najbardziej licha ochrona z możliwych.

DM: No tak, ale jedyną ochroną jest praca wewnętrzna nad sobą. Dbaj o swoją czystość czyli  jedz prawidłowo i myśl prawidłowo, śpij prawidłowo. Miej prawidłowe relacje, dbaj o siebie.To nie ma szans żeby jakikolwiek wirus czy propaganda miała dla ciebie jakikolwiek wpływ negatywny. Bo to jest bardzo proste. To nie chodzi o to żebyśmy dbali o coś z zewnątrz dbamy o swoje wnętrza, to stosujemy się do wibracji do jakiej teraz ziemia się podnosi. Bo to też tak jest.

BHU: Nie skończyliśmy twojego dnia. Z tobą można tak rozmawiać. Jest takie flow niekończąca się flow. Zapewne bardzo przyjemna ale chciałem tę rozmowę dla odmiany jakoś ustrukturyzować. O której idziesz spać? 

DM: Dobra, no może jest takie przejście. Tam jeszcze w ciągu dnia różne rzeczy rozmawiamy.

BHU:  Ciągle rozmawiamy [śmiech], wracamy ciągle odpowiedź na pytanie, o której się kończą twoje rodzinne aktywności i co robisz potem czy coś robić przed snem?

DM: Mój dzień wygląda w zależności od tego jak na niego patrzę. To też jest taka rzecz, że zawsze mogę potraktować, że to dzień będzie do dupy albo, że będzie fajny dzień będzie fajnym dniem. Swoje takie aktywności kończę zwykle około około godziny dwudziestej. Się jakby wyciszam. I staram się to zrobić. Osoby, z którymi przebywał na co dzień też są tak jakby nauczone i wychodzi to u nas naturalnie i około godzinie dwudziestej pierwszej już mogę iść spać, zwykle dwudziestej pierwszej, dwudziestej drugiej. Wcześniej oczywiście nie jem już po 18 i od razu się przyznaję. Nic tak takich rzeczy w ogóle jeść, jest ważne, żeby nic nie jeść  popołudniami, najlepiej wieczorami. I to już w ogóle nic nie jesz. I to też jest kwestia przyzwyczajenia. Ja też z tym jak długo walczyłem bo ja byłem jak normalny Kowalski 20, 21 a jadłem coś jeszcze przed snem. Gdzieś wyczytałem, żeby nie jeść po godzinie 18.Testowałem to na sobie, dużo mnie to kosztowało psychicznej walki i się okazało, że to jest kurcze, genialne. Jeżeli nic mnie już nie 18, to moja krew się oczyszcza przez całą noc gdzie śpię na tyle, że ja rano wstaje po pierwsze wypoczęty. Po drugie nie jestem głodny pełny energii i wyspany. A gdy jadłem późno to rano się budziłem paradoksalnie głodny niewyspany, nie chciało mi się wstawać. Totalna lama dlatego, że moja krew była dalej zatruta. To jest proste, ale znowu odbiega od tematu. Ale w związku z tą sytuacją, z tym całym wirusem, z tą pandemia, epidemią, z tą piramidą strachu np. bardziej się zmobilizowałem. Codziennie medytuje. Gdzie nie robiłem tego tak często to co dzień medytuje i dużo medytacji, które pojawiają się w internecie .na to też trzeba uważać. Dużo medytacji jest źle prowadzonych ,to są medytacji,  które wysysają z ciebie energię. Ale jest kilka medytacji, które są mega pozytywne i które otwierają ciebie i generalnie zdradza takie medytację. Ostatnio taką medytację też robiłem, nie tylko sam, gdzie 40 minut płakałem jak dziecko, nie. Po prostu miałem obrazy z szafki teraz, zamknięte oczy i ktoś coś do mnie mówił, ja ryczałtem ryczałtem i ryczałtem. Oczyszczałem się, budowałem się. Po tej medytacji byłem jak nowy człowiek. To było świetne. Coś  czego nie mogłem rozwiązać, jakby w cztery oczy z rzeczywistością, załatwiłem to wewnątrz, w sobie. Na drugi dzień wszystkie sprawy poukładały się tak jak chciałem. Na tym polega też medytacja. Bo robisz w sobie gotowość wewnątrz siebie i to cię zaczyna realizować z zewnątrz. Więc wieczorami się staram robić zabiegi uzdrowienia pranicznego, bo to też jest bardzo wyciszające. Ja też się wtedy odcinam zupełnie od rzeczywistości. I to też pomaga mi dzień zakończyć wyciszeniem totalnym organizmu itd. Oczywiście z dzieciakami czytamy. Sam też się staram dużo czytać. Standardowe takie rzeczy. Przygotowuję się też do następnego dnia. Raczej nie chodzi o to że myślę co będę robił, tylko to jest związane z tym, że rano wstaje. Nie chce też chałasować więc sobie wszystko przygotowuję, wcześniej. Tak mniej więcej wygląda. Natomiast w trakcie dnia jeszcze dużo innych rzeczy robię. Ciężko by to, trzeba by nagrać taki Truman Show ze mną, i co zobaczyć. Dla mnie to jest na tyle naturalne, że nawet ciężko mi o tym myśleć żeby to przytaczać. Robię to co każdy z was, Każdy z nas. Tylko chyba mam czasami inne podejście niż większość.

BHU:  Mam do ciebie pytanie Darku. W takim razie ile średnio śpisz na dobę na dobę.

DM: Nie ma średnio. Różnie śpie cztery godziny, pięć, sześć, siedem godzin, to zależy. Bo tak w lecie się mniej śpi. I każdy ma mniejszą potrzebę spania w lecie dlatego, że jest więcej, u nas w naszym rejonie, jest więcej słońca, jest więcej energii i mniej potrzeby snu bo też więcej na polu przebywamy. Więc więcej się ładujemy energią żywiołów i się regenerujemy lepiej będąc na polu. Natomiast w zimie się chce spać więcej, i popatrz gdyby nie było prądu, to człowiek by się kładł spać wtedy kiedy się robi ciemno, bo nie jesteśmy tymi zwierzętami, budził wtedy kiedy się robi jasno. Więc w zimie jest więcej ciemno niż w lecie, więc tak to wygląda. Nie terz średnio  śpię na pewno 6 godzin. Do niedawna spałem, niecałe 5 godzin, średnio. Przez ostatnie 2 miesiące czy trzy miesiące dużo trenowałem o porankach. Później dużo pracowałem. Musiałem, nie musiałem bo to jest wybór też byłem z dzieciakami. Od 13 godzin już byłem po pracy, w firme reklamowej. Nie przejmować dzieciaki to był czas i do wieczora z nimi byłem. Tak to musiało wyglądać. Teraz się trochę pozmieniało i tak to wygląda. Natomiast widzę to też i też osoby to zauważają, że człowiek ma potrzebę drzemki w trakcie dnia. Między godziną 13 a 15 to jest naturalne, każdy czuje takie znużenie. Wtedy też jest najmniejsza aktywność pracy serca. Jak byliśmy małymi dziećmi to spaliśmy w ogóle o tej porze, to było normalne. W niektórych krajach jest sjesta, to też jest normalne. I myślę, że każdy powinien się kłaść na 10 ,15 minut wtedy, więcej nie trzeba. To jest super rzecz. I powinniśmy to stosować. Bo Polacy się nie zatrzymują. Jak rano wystartują dopiero wieczorem już są zamachami, to dopiero się kładą. Warto się wyciszać. W trakcie dnia chociażby czymś takim. Sam organizm nam to wskazuje. A po co to robić? Bo my wszyscy myślimy, że coś stracimy. Po co medytować  jak nic wtedy nie robię. Nic nie robię, nic kreatywnego, nie zarabiam, nic się nie dzieje wokół mnie np. nie po co to robię. Po co iść spać w trakcie dnia, przecież ja stracę. To jest podejście typowo umysłowe. Wystarczy to wprowadzić u siebie w życie, ja nie muszę na to odpowiadać. Wystarczy to wprowadzić i samemu to zaobserwować. Same plusy z tego są. I zobaczysz, że wtedy nawet twój zegarek zwalnia. Robiąc mniej nagle masz więcej czasu na robienie więcej. Tak to mniej więcej wygląda. Im się mniej spieszysz, tym lepiej wszędzie zdążyć. Tak to działa. Ludzie testujcie to, sam zresztą chyba wiesz. Bo sami napędzamy to, że czas się nam trochę zawęził. To jest oczywiście tylko poczucie bo czas nie istnieje, tak samo kalorie, to jest nasza umowa. 

BHU: Wiesz, u mnie na pewno tak jest, że ja może rzeczywiście czuję to co mówisz, że jest takie zwolnienie w środku dnia ale wiesz jak ja mam jakiś temat niezamknięty w głowie i wiem ,że po prostu coś muszę zrobić, bo ja jestem takim typem, że niezależnie od tego, która jest pora dnia, jak wiem, że mam coś do zrobienia, to po prostu, nie wiesz nie zasnę dopóki czegoś nie zamkną, chyba, że padną na klawiaturze. Taki typ zadaniowy jestem i ciężko  mi tak po prostu coś przerwać i ...

DM: Ale te zadania są takie zero-jedynkowe, że musisz to zrobić? I wiesz, że ta ścieżka do zrobienia tylko tak tak i tak ma prowadzić, wystarczy to zrobić i to się zakończy. Czy tak w trakcie tego robienia musisz być stale na bieżąco z tym co robisz. Rozumiesz o co mi chodzi?

BHU: Tak, tak. Wiem o co Ci chodzi. Zazwyczaj są to rzeczy bardzo kreatywne czyli takie, które MNIE wciągają to nie jest przerzucanie węgla, jak ja bym wiedział do przerzucebnia sto kilogramów czy 300 kilogramów węgla, to oczywiście, że mógłbym sobie to przełożyć na później.

DM: A ja chcę zresztą też zrealizować. Natomiast to też tak jest, że człowiek jest bardziej kreatywny gdy jest wypoczęty. A wypoczywam wtedy kiedy... Wiesz, co najwięcej pochłania energii, tak naprawdę nie to że my fizycznie coś zrobimy, tylko to, że my myślimy stale. To najwięcej energii pochłania. Ty będąc na takim stanowisku jakim jesteś. Gdybyś nie miał zajawki na to co robisz, to byś bardzo był zmęczony swoimi zajęciami. Byś musiał odpoczywać. Jeżeli masz zajawkę to taki potencjał buduje się w Tobie i ty z niego czerpiesz. Wtedy masz ochotę to robić, nawet nie musisz odpoczywać. Natomiast, każdy człowiek się wypala w pewnym momencie. Człowiek nie jest w osobą. Człowiek nie jest osobą, która się zamyka na jedną rzecz, na jeden schemat działania. Co 7 lat nasz cały organizm wymienia wszystkie komórki jaki mamy w ciele. My się zmieniamy. To jest jeden z super dowodów na to, że my nie jesteśmy tymi organizmami. Co mniej więcej 7 lat każdy z nas ma nowy organizm a świadomość dalej zostaje. Świadomość czy coś, co jest, a co nauka do tej pory nie ustaliła, że gdzie to jest. Każdy myśli, nikt nie wie gdzie się myśli odbywają, bo w mózgu się nie odbywają bo mózg służy tylko do sterowania naszym biologicznym ciałem, tylko wysyła sygnały. Albo aż. 

BHU: To co mówisz generuje u mnie w w głowie mnóstwo pytań. Ale spotkaliśmy się dzisiaj, żeby rozmawiać o bieganiu [śmiech].

DM: No tak widzisz, jeszcze ciekawa rzecz z mózgiem, teraz przyszła do głowy. Przypominam sobie takie coś, twój mózg składa się z 95 procentach z wody tylko z wody więc jak ktoś ci kiedyś powie, że robię ci jej głowę z mózgu to powiedz mu, że to powiedzenie traci sens w ogóle, bo ja wodę w mózgu to mam i to, że mam taką wodę. To jest niesamowite, że my się w ogóle składamy z wody. 

BHU: No właśnie opowiedz o wodzie Darku. Ale o wodzie też chciałem z tobą porozmawiać. Zaraz przejdziemy do tego biegania. Ale skoro mówimy o wodzie to, to jest dobry moment. A to znaczy żywa woda?

DM: Co znaczy żywa woda? Żywa woda to jest woda, która w naszym ciele. Żywa woda, która jest w owocach i warzywach, woda,  która płynie w ziemi, która nam spada z nieba to jest woda, która ma zachowaną strukturę klastra. Czyli gdybyś żywą wodę zamroził i zobaczył pod mikroskopem, to ona wygląda jak kryształ. Jest po prostu tak skonstruowana jak kryształ górski. Więc woda generalnie powinna być wodą żywą. Ale nie jest ponieważ człowiek potrafi wiele rzeczy zmienić i zmanipulować. I my lubimy wodę np. też niszczyć niepotrzebnie. Żywą wodę np. woda górska któraś tam płynie z potoku. I taka i wyłącznie taka woda jest potrzebna naszemu organizmowi do funkcjonowania.. 

BHU: Woda w kranie jest żywa? 

Woda w kranie jest wodą, która jest oczyszczona, która jest uzdatniania, która płynie rurami które są pod kątem 90 stopni, pod duże ciśnienie woda uderza pod kąt i struktura komórkowa się rozwala. Nie ma takich kątów w naturze. Woda czegoś takiego nie potrzebuje. Więc ta woda nie jest żywa, ona zostaje zabita i martwa. Samo uzdatnianie już tej wody, powoduje to, że ona zostaje zabita.

BHU:  Czy można na taką wodę ożywić?

DM: Generalnie taką wodę pić, jeżeli mówią, że taka woda jest oczyszczona i nie ma żadnych tam chemicznych składników, nie ma żadnej bakterii. Możesz ją pić jak najbardziej natomiast twój organizm będzie musiał tę wodę martwą, przerobić najpierw na żywą, żeby w ogóle coś z niej zrobić, żeby ją wykorzystać, w innym wypadku ją od razu wydali. I jeżeli ta woda martwa będzie miała jakikolwiek kamień, to ten kamień zostanie w twojej nerkach. A jeżeli by to była żywa woda i też byłby w niej kamień, to kamień zostaje od razu przetworzony i wydalony przez mocz. To jest różnica w wodzie żywej a martwej. Jakie było twoje pytanie. Czy można wodę ożywić?  Nie jestem przekonany, że tak. Natomiast można zmaksymalizować i dać jej szansę na to, żeby się odżywiała ta woda. Jest na to dużo sposobów.  Może nie tyle spróbujmy odżywić wodę co mamy w kranach ale zdobądżmy wodę żywą, ze źródła górskiego, jedżmy na wycieczkę górską w góry. Weźmy nawet do plastikowej butelki z litr wody z jakiegoś źródła np. z rejonu Babiej Góry. Weźmy z jakiegoś żródełka super żywą wodę, przynieśmy ją do domu, zlejmy ją do szklanego naczynia albo do dzbanka, za chwilę pokaże, i ta woda będzie, niezależnie od składu chemicznego. Jeżeli ona jest żywa a jest żywa, to ona będzie dostosowała się do ciebie do Twoich potrzeb łącznie z jej PH, Jakie ty potrzebujesz. Będzie cię odżywiała, oczyszczała. Jeżeli ją będziesz pił. I teraz wypijając tę wodę, nadal będzie żywa i będzie spójna z tobą. I teraz z tej karafki, do której wlałeś tę wodę, nie wypijaj całą, wypij do połowy i dolej do niej wodę z kranu. Ta woda, którą dolałeś z kranu ma niższe wibracje niż ta woda żywa. Woda żywa podniesie wibracje tej wody z kranu i ta woda z kranu poprzez też pamięć wody, bo woda też ma pamięć, woda jest ciekłym kryształem, który posiada swoją pamięć. To ta woda żywa odżywi tę wodę martwą z kranu. I znowu będziesz miał dzbanek żywej wody. I możesz tę wodę znowu wypić, po trzech godzinach, ona dalej będzie żywa. Czyli masz takie perypetum mobile. Ważne jest to, żeby nie wypił całej wody, tej pierwotnej, którą na samym początku jakby wybrałeś. Ale żeby się uzupełniał obojętnie jaką wodą, to ta woda będzie cały czas odżywiać. To jest najlepszy sposób jaki znam inne sposoby np. oczyszczania wody. Czyli to jest taki minerał, który występuje tylko w jednym rejonie na świecie, jakiś kosmiczny minerał, taki czarny, węgiel można powiedzieć. Wkładasz go tak samo na dno karafki. Nie będę teraz tłumaczył. Masa informacji na internecie. Wylewasz wodę, ja wam wodę z kranu bezpośrednio, po trzech godzinach ta woda. Widać ona jest bąbelkowana, ona jest oczyszczona, ona jest pyszna, ona jest wodą bardzo dobrą. Nie wiem czy jest żywa. Jest na pewno ustrukturyzowana. Jest opcja dla mojego organizmu. Jak nie masz sufitu możesz kryształy górskie tak samo dać na dno takiej kanapki. Natomiast kryształy górskie mają taką właściwość, że one są żywymi organizmami. Mają swoją świadomość ale nie mają swojej woli. I kryształ górski warto jest oczyścić bo one mają naleciałości energetyczne z rejonów, w których żyły. Kryształy pamiętają historię całego świata i całej kuli ziemskiej i one mają ten zapis, pierwotny zapis. Więc kryształ górski ma zapis pierwotnej wody jaka była, ta najlepsza u nas na ziemi kiedykolwiek. I taki kryształ górski oczyszczasz np.w wodzie z solą i go programujesz. W intencji i w myślach mówisz mu; krysztale proszę cię o to żebyś tam wodę oczyszczał, żeby była najlepsza dla mnie. Taka jest moja wola, niech tak się stanie kropka. I on nie ma swoje woli i będzie ciebie słuchał, bo on tak lubi. I takie kryształy lub kryształ wkładasz tak samo na dno tego naczynia. Wlewasz wodę, po jakimś czasie ta woda jest do picia. Jaki jest inny sposób? Moje dzieci np. super zbierają kamienie, które się nazywają krzemienie. I krzemienie są tak samo świetne jak kryształ górski czy ,zwykłe kamienie krzemienie. Znajdujemy je, każemy dzieciom szukać takie kamienie, znajdują garście kamieni. Wrzucamy je tak samo do dzbanka czy do czegoś. Zalewamy tę wodę. I mamy wodę mineralną bardzo dobrą. Świetna woda. Wodę można nawet zenergetyzować swoimi rękami. Ale może nie będę tego robił bo ludzie mogą zrazić. Tak samo każdy z nas może po prostu wysłać intencję, żeby ta woda się oczyściła. Woda ma w ogóle swoje pole elektromagnetyczne, ma taki ruch spinowy w pewnym momencie, gdzie wywołuje pole elektromagnetyczne. My jako żywe bateryjki wywołujemy wiele pól elektromagnetycznych, które się z kolei na naszą aurę. Nasz mózg wywołuje pole elektromagnetyczne, nasze serce, 1000 krotnie większe pole elektromagnetyczne i pole elektromagnetyczne twoje plus wody. One się  ze sobą łączą i zaczynają rozmawiać i kooperować. Więc wysyłając intencją do tej wody dzielisz się też z nią swoim polem elekrtomagnetycznym, ona swoim i rezonujecie ze sobą. Więc ta woda zmienia się dla ciebie. To jest super dowód na to w ogóle, że my się składamy z siedemdziesięciu paru procentach, z wody. Nasze organizmy. Ja myślę, że z 90 procentach z wody ponieważ to też ciekawe, naukowcy badają i to zbadali. My się składamy z kilku bilionów komórek, a dziewiąta komórka na dziesięć jest komórką wodną. Więc 90 procent naszego ciała to jest generalnie woda podobnie jak planety. I teraz my robiąc coś, mówiąc coś, czyli wprowadzając pewne wibracje słuchając danej muzyki, myśląc coś emanujemy pełnymi wibracjami a te wibracje zczytuje woda. Jeżeli my jesteśmy wodą, to my myśląc wpływamy na swój organizm bezpośrednio. Czyli jeżeli będziesz słuchał muzyki z harmonizowanej czyli nazwijmy to klasycznej, twój organizm będzie wibrował i się harmonizował. Głos się składamy z wody. Czyli skoro planeta nasza się składa tak samo z wody, to ty, będąc jaki jesteś wpływajsz na całą planetę. Czyli na cały świat, w którym żyjemy i to jest dowód na to, że każdy człowiek może zmienić świat. Po prostu pracując nad sobą. Zwiększając swoje wibracje zwiększamy wibracje planety. To co jest naukowo udowodnione oczywiście. Więc to co myślisz jest też tobą. Więc to nie jest też głupotą, że ludzie potrafią wyleczyć robiąc jakieś afirmacje. Czyli wmawiając sobie coś, pewne wibracje słów, pewne słowa wypowiadają, które mają pewną wibracje, wpływają na wibracje swojego ciała i to ciało się po prostu leczyła. Dlatego mamy wpływ na siebie bezpośredni. I na sprawę jeszcze oczyszczania wody. Wodę można też np. przegotować, wlać do szkła, do szklanej butelki, jakiejś takiej zwykłej, dać na parapet, żeby bezpośrednio słońce na nią, na butelkę działało. I to słońca też ją energetyzuje. Pusta butelka będzie jakby, w kwarcu, też w krysztale. Ta woda będzie w butelce, która jest kwarcem, kryształem i też tam woda będzie się podnosiła, jej jakość będzie podnosiła. Można wodę zamrażać. To jest też super sposób. Podobno też super strukturyzuje. Czyli bierzesz do garnka wodę, zamrażasz ją. Nie wiem jaką masz zamrażarkę, w ogóle nie mam zamrażarki. Ale po godzinach rozbijasz tą pierwszą górną warstwę tej wody i ta woda, która jest pod spodem, pod tym lodem, ona już jest też świetna. Oczywiście lodowatej nie pijemy, tylko pijemy taką w temperaturze pokojowej. Dokładnie tak. Dzbanki gliniane jeszcze, to chciałem powiedzieć, tu mam takie dzbanki ze sobą, do takich dzbanków glinianych, tak samo oblewamy wodę, może być to woda przygotowana, może to być woda gdzieś tam pozyskana. Woda lubi siedzieć w glinianych dzbankach. Nasze babki, prababki jak czerpały wodę ze studni i miały na sto procent żywą wodę stamtąd lub z deszczówki,  to trzymały w takich glinianych dzbanach taką wodę. Ta woda jest zawsze jakby chłodna na tyle, na ile nasz organizm potrzebuje i ta woda stale taka, w tej strukturze gliny, żeby zwanej wymiany też muszą wszystkie żywioły być. Musi być ten ogień, woda, ziemia to wszystko musi być. Ta woda jest żywiołem i ona się bardzo dobrze w tym czuje. I ona nie traci swoich właściwości tylko podnosi. Takie dzbanki też energetyzują wodę. myślę,żejeszcze kilka sposobów by się znalazło ale to chyba wystarczy, jeżeli chodzi o wodę. Jeszcze jest jedna rzecz, to chciałem powiedzieć, mam taką butelkę, może też komuś zrobię reklamę, nie powiem z jakiej firmy. Wodę też naprawia i restrukturyzuje np. butelka, która ma proporcje fi, nie wiem czy znasz takie proporcje, to są proporcje, które występują w naturze we wszystkim co żywe. Każda istota żywa jest zbudowana z proporcji  fi i każdy nasz element organizmu, każdy liść rośliny jest zbudowany z proporcji fi. I chodzi o to, że stosunek krótszego odcinka do dłuższego jest tak samo jak dłuższego do całości. I to jest takie by perypetum mobile. Jeżeli wodę wlejesz  do takiej butelki, to stale przetwarza energię bez niczego, stale stale stale stale. Jest przetwornikiem energii. I teraz w zależności, gdzie ta butelka stoi i co się koło niej dzieje, to na całą tą energię tego otoczenia pochłania. I ta butelka dodatkowo ma symbol. Na wodę można też wpływać symbolami. O tym też warto powiedzieć. Runami czy różnymi innymi symbolami, wpływa się też na strukturę wody. Ponieważ woda odczytuje wibracje wszystkiego. Poza tym był taki pan, który nazwał miasto Motor ,zamrażał wodę, nie słyszałeś o tym. On traktował wodę różnymi emocjami, różną muzyką, różnymi sytuacjami. Traktował po prostu różne słoiki z wodą, różnymi stawkami, różnych rzeczy, które nas otaczają. I patrzył pod mikroskopem, co się dzieje. Okazuje się, że woda, która np. była negatywnymi słowami traktowana, miała chaotyczną strukturę rozwaloną i brzydką. A wodę, do której mówiłeś; kocham Cię, miłuje itd. Miała regularną równą strukturę. Co to oznacza? To, że w zależności jak ty kogoś traktujesz, jak siebie traktujesz, wpływa bezpośrednio na wodę czyli  na ciebie, bo ty się z tego zakładasz. Rozumiesz interes. To jest klucz.

BHU: Kiedyś był taki bardzo znany test na roślinach, że stawiasz dwie identyczne rośliny, jedną wyzwasz a do drugiej mówisz piękne słowa i jaka jesteś piękna i jak cudownie rośniesz. No i oczywiście, ona przetrwała a ta druga zdechła, prawda. I to było twoim zdaniem właśnie ingerowanie w strukturę wody i tych roślin?

DM: Rozmawialiśmy o wodzie, wody tak, ale ogólnie aury. Bo wszystko co jest biologicznie żywe to  ma aurę. To coś biologiczne żywe ma kilka warstw tej aury, człowiek ma kilka warstw, roślina ma kilka warstw ale kamienie mają tylko jedną warstwę aury. Aura to jest po prostu jakby cała masa twojej wibracji, którą emanujesz. Więc generalnie tak, to ten test, o którym ty mówisz, mówienie jest też falą wibracji. Wibracja wpływa bezpośrednio na twoją aurę, dwa bezpośrednio na strukturę twojej wody, z której się składa. Czyli nic nie jest oddzielone od siebie. Co mówię nie wpływało na wszystko. Od wody poprzez aurę, więc generalnie tak to zadziałało. Bo my też tak lubimy oddzielać, tu mam głowę, jak boli mnie głowa to idę i leczę sobie głowę. Jak boli mnie coś tutaj, to nerka i czyli idę leczyć sobie nerki. A my zawsze by całościowo zastanowić nad sobą. I generalnie chodzić do lekarzy nie leczyć się, tylko jeżeli mamy jakiś problem,, no to zastanówmy się nad sobą najpierw żeby to zmienić. A nie chodzimy do kogoś kto będzie ...gdzie myślimy, że ktoś wie lepiej od nas o nas cokolwiek, a nikt o nas lepiej nie wie.  I nas jeszcze podzieli, bo my jesteśmy holistyczni, całościowi. Więc to też chyba tak powiedziałem ,bo tak chciałem [śmiech].

BHU: A wspaniałe rzeczy opowiadasz Darku. Wróćmy do biegania. Raczej zacznijmy od biegania.

DM: Ale to jest ciekawe, bo ja też idę na trening, mówmy o bieganiu. I nawet jak biorę plastikowe flaszki ze sobą na trening, to i tak przelewam do nich swoją wodę, która jest wodą maksymalnie odżywioną jak potrafię. Więc też na zawody tak robię, że biorę taką wodę i powiem ci, że mimo, że to jest psychosomatyczne. Ale dużo lepiej się czuję niż jakbym miał korzystać z punktów odżywczych. Dziś na zawodach na przykład gdzie mi dają wodę nie wiem jaką, przelaną przed chwilą, gazowaną, jakąś tam, przepraszam. Wróćmy do biegania. Co tam?

BHU:  Darku, bo ludzie bardzo mam taki zestaw pytań do ciebie, ludzie chcą wiedzieć ,od kiedy biegasz, jak długo biegasz i jaki jest twój stosunek do biegania. Jak on się zmieniał na przestrzeni lat?

DM: Nie zdradzę wielu takich rzeczy bo pozostawie to może dla nas osobiście ,jak się kiedyś spotkamy na jakąś rozmowę stricte o bieganiu. Biegam świadomie od 2015 roku. Tak świadomie, że wiem, że biegam i trenuję typowo pod zawody. Natomiast w ogóle biegać zacząłem pewnie jak byłem dzieckiem.  Ale mogę opowiedzieć historię, która akurat na te rozmowę będzie dobra. Skąd się wziąłem pierwszy raz na jakichkolwiek zawodach w biegach ulicznych, bo to był akurat bieg uliczny. Jak byłem zwykłym Kowalskim, nie obrażając zwykłego Kowalskiego i szedłem przez hipermarket do jednego ze sklepów z logiem łyżwy, kupić sobie skarpetki, które kosztowały 70 złotych i trzeba sobie kupić te skarpetki. Szedłem przez hipermarket i napatoczył się na środku pan, który miał takie małe stoisko i sprzedawał pakiety startowe na bieg w Krakowie, bo to było w Krakowie. No i oczywiście go olałem ale tak rzuciłem kątem oka, patrzę się, on ma kurczę te skarpetki na tym stoisku co ja chcę kupić zaraz obok. Myślę o co chodzi i okazało się, że jak kupujesz pakiet startowy, to w pakecie startowym pojawiały się te skarpetki. Pakiet startowy kosztował 35 złotych a moje skarpetki 70, to były te same skarpetki co w tym pakiecie startowym. Szybko przeliczyłem ,bystry chłopak jestem [śmiech], że łatwiej będzie kupić taki pakiet startowy. Nie wiedziałem czym to w ogóle jest u takiego gościa. Posłucham go, niech 5 minut pogada, kupię skarpetki i jeszcze mi kasa zostanie w kieszeni na jakieś piwo. No i kupiłem pakiet startowy, pojechałem do domu. Faktycznie były te skarpetki i wszystko się zgadzało plus masa papierków. I czytam co to w ogóle jest ten pakiet startowy. No i okazało się, że wykupiłem sobie start w zawodach, które się odbędą za jakiś czas, w Krakowie na 5 kilometrów, ulicznym gdzieś tam po rynku. Zacząłem już wtedy jakoś  wcześniej biegać, pobiegnie w tych zawodach. O co w ogóle chodzi. No i była to impreza na parę tysięcy osób. Startowaliśmy z boksów żeby ci wszyscy ludzie się zmieścili w Krakowie. Byłem bardzo dumny z siebie, jak przebiegem te pierwsze 5 kilometrów. Oczywiście bardzo cudowałem, ubierałem się w jakieś słuchawki, okulary nie wiadomo co. I to było super. I tak się zaczęło.

BHU: Ile ci zajęło przebiegnie 5?

DM:  Wtedy? Jejku, nie pamiętam, nie chce ci skłamać. To pewnie było 21 minut coś koło tego ale na pewno nie wolniej. No ale później celem sportowym się stało się, przebieg 10 kilometrów, później półmaratonu. Od tego się zaczął bakcyla na zawodach.

BHU: A pamiętasz swój pierwszy czas na 10 jaki miałeś uliczny? 

DM: 54 minuty, w zimie dwie pary spodni, dresowych, dwie bluzy bo nie umiałem wtedy się jeszcze ubrać. Był wtedy 2008 rok, jak dobrze myślę, ale wtedy niewiele startowałem. Niewiele też trenowałem biegania więc taki czas zrobiłem, ale się bardzo cieszyłem. 

BHU: Wtedy też byłeś takim szczuplakiem jak teraz? 

DM: Tak zawsze taki byłem. Ja zawsze taki byłem i nie widzę opcji żeby być grubszym.

BHU: W którym to roku było? 

DM: W 2008 roku, były zawody na 10 kilometrów. Ja póżniej z tym bieganiem toczyłem, coś tam trenowałem, jakieś tam zawody były, ale to nie było nic świadomego. Pół roku np. nie robiłem nic w tym kierunku a później zajawka chwilowa, takie zrzutki to były. Ale gdy w 2011 r. pierwszy bieg górski przebiegłem w Limanowej, bardzo krótki anglosaski bieg. Wtedy nawet nie wiedziałem, że są biegi alpejskie anglosaskie. I tak mnie to sponiewierało, że postanowiłem, że się jeszcze raz spotkam z tą trasą, z takimi zawodami i zacząłem jakoś tam się ukierunkować. W biegi górskie. Mieszkam też w Krakowie, dużo zawodów cały czas. Nie górskich ale ulicznych, więc po prostu startowałem na różnych zawodach. Nie mając pojęcia tak naprawdę z czym to się wiąże, różne dystanse i gdzieś tam w góry później wyjeżdżałem. Bo tak naprawdę 100 kilometrów, wszędzie gór takich świetnych, jeździłem na biegi górskie nie wiedząc nawet czy to są alpejskie anglosaskie. Ważny był dla mnie dystans, żeby nie był za długi. I tak się przedzierałem. W 2013 zrozumiałem, że są biegi tylko pod górę, są biegi góra - dół i w ogóle ktoś rzeczywiście na poważnie traktuje biegi górskie. I np. Andrzeja Długosza spotkałem wtedy i zobaczyłem, łał, co za typ w ogóle. Jak on to robi, że tak biega i to jest super. I już wtedy wiedziałem, że to musi być super się tak fajnie poruszać jak on. I się zaczęło.

BHU: I się zaczęło.[śmiech} Nazywasz to chorobą.

DM: Tak ale ja się wyleczyłem na szczęście., Wiesz jaki jest mój stosunek. Może nie wszyscy wiedzą że mój stosunek do biegania jest bardzo prosty. Robię to bo to mnie cieszy.

BHU:  Ale ty lubisz rywalizować.

DM: Oczywiście dlatego, że rywalizacja podnosi moje możliwości jako człowiek. Przede wszystkim, wzmacnia moją psychikę. Ja lubię się spotykać twarzą w twarz jakby z rywalami z twarzą, z moimi słabościami. Chociaż tego tak nie nazywam. Lubię się z tym spotykać. Nie chodzi o to żeby wygrywać. Chodzi o to żeby się spotkać i powiedzieć jestem tu. Sprawdzimy się. Zobaczymy, kto jest kto. Dzięki temu się poznaje po prostu, ja siebie poznaj, kim ja jestem. Wiesz, to nie chodzi o to, żeby niesamowicie, nie wiadomo jakieś bariery pokonywać, coraz szybciej, coraz więcej, coraz dłużej. Raczej tu chodzi o to, żeby w danym okresie życia popatrzeć co się z tobą dzieje. Uwielbiam rywalizację tak jak mówisz, trenuje wyczynowo po to żeby wygrywać zawody. To jest moja zajawka. Bo daje to duże możliwości i tak jak mówię, daje mi to mega taką po prostu zajawkę i potencjał. Nie wiem czy chciałoby mi się. Na pewno bym, tyle nie trenował, gdybym nie trenował tylko pod zawody, pod wygrywanie. Mówię to świadomie. Co nie znaczy, że ja zawody muszą wygrywać ponieważ ja się sklasyfikowałem już dawno. Sportowcem zostałem wtedy, kiedy poznałem kiedy mój stosunek do wygranej jest identyczny jak do tak zwanej przegranej. Tak samo się czuję jak wygram tak samo jak biegnę na dziesiątym miejscu i zejdę z trasy. Więc tak to mniej więcej wygląda i to mnie cieszy. Spróbuj mnie jakoś zagiąć z tym bieganiem. 

BHU: Zagiąć? 

DM: Tak zagiąć w sensie takim, że wiele osób możne mi zarzucić, że gadam, że można biegać ze spokojną głową i nie rywalizować tylko się cieszyć tym samym przebywaniem w naturze, mówię o biegach górskich. I trenować harmonijnie itd. Oczywiście, że można.

BHU:  Ja w to nie wierzę. Ode mnie takie pytanie padnie. Znaczy, za każdym razem, powiem ci jak na początku tej rozmowy powiedziałeś, że kurczę, ale coś odnośnie właśnie rywalizacji. Nie padło słowo rywalizacja, tylko padło inne słowo ale dotyczyło bezpośrednio rywalizacji. Ty masz tak czasami, bo trochę rozmawiamy razem, nie tylko słuchacze znają wszystkie nasze rozmowy. Czasami, masz coś takiego, że ty lubisz się odciąć od tego, że ty nie biegasz po to, że ty nie jedziesz na te zawody żeby wygrywać, rywalizować. Ale, i wielu biegaczy to ma, też wielu biegaczy mówi, że nie tylko dla fanu itd. Ale tak naprawdę. Ja w to nigdy do końca nie wierzę. Natomiast wierzę w to co mówisz czyli w taką rywalizację, która buduje ciebie, która buduje biegacza, że sam fakt rywalizacji... Dlatego sport jest taki piękny, bo umożliwia tę rywalizację. Jakby dzięki temu procesowi rywalizowania, ty sam rośniesz, ty sam dowiadujesz się o sobie. I to jest na pewno duża prawda. Natomiast nie wierzę w to, że biegacze nie śledzą innych biegaczy, że nie zwracają uwagi na to kto staje na starcie, że jak wiesz, jak lecą trzeci, to wcale im nie zależy żeby być pierwszym na mecie itd. Nie wierzę w takie rzeczy. Moim zadaniem wszyscy prujecie, bardzo ciężko trenujecie. Jesteście mega zdolniachy i wszyscy chcecie wygrać, jak jeden mąż tak naprawdę. Poza tym, że lubicie rywalizację i że ta rywalizacja was buduje. Za każdym razem jak biegacz mówi, że odcina się od realizowania i tylko robi fan, to mi się zapala czerwona lampka. Ja tego nie kupuję.

DM: Jadę na zawody po to żeby się ścigać, bo trenuję typowo po to żeby się ścigać. Dlaczego? Dlatego, że uważam, że jest to coś pięknego jeżeli masz możliwość pokazania swojego warsztatu pracy na takich zawodach. Dla mnie biegacz, który jest zdrowy, który jest wysportowany, który biegnie po tej trasie biegowej w górach jest czymś pięknym. Piękny to jest widok i to widać. I to jest niesamowite. Ja jadę pokazać swój warsztat. Pokaż mi swój warsztat na zasadzie rywalizacji. Każdy się pochwali tym co ma, co wypracował. Bo trenowanie jest pracą nad sobą. To nie jest podnoszenie ciężarów na siłowni i nie obrażając nikogo, taki banał. Bieganie jest prostą czynnością ale jeżeli robisz to po to żeby cały czas wzrastać i rywalizować dobrze, to jest to bardzo skomplikowany proces i zindywidualizowany przede wszystkim. To jest duży błąd, że ludzie trenują podpatrując innych i robią to samo. Do pewnego stopnia to jest ok ale później już tylko indywidualizacja. Nie ma szans inaczej. I oczywiście jest też tak jak mówisz. Nie ma czegoś takiego, że dzisiaj ma start treningowy bo nie istnieje start treningowy, jest start, ciupiesz na maksa i każdy tak robi. Nikt się z tego nie wytłumaczy. Tak jak mówisz. Tak samo jak nie ma czegoś takiego, przyjadę sobie tylko tak pobiegać. Nie ma szans, jak bym sobie przyjechał tak pobiegać, to bym nie przyjechał na zawody.

BHU: Znaczy się, są biegacze, którzy biegają bardzo długie dystanse, którzy po prostu traktują zawody jak długi trening. I to jestem w stanie uwierzyć. Tak jak np. Paweł Żuk, który biegnie 5 tysięcy, to ja wierzę w to, że on poleci na 5 różnych zawodów po sto kilometrów i zrobi to treningowo. Ja w to wierzę. Ale jak ktoś biega wiesz, do 50 kilometrów czy do 100 kilometrów,  to już nie jest takie zabawne bo tam jest ostre piłowanie. 

DM: Ja tak trochę uogólniłem to wszystko, myślę o takich dystansach, w których ja biorę udział. Czyli z do maratonów. To raczej są zawody takie, że jednak się leci na maksa i tyle.

BHU: Co powiedziałeś, że tego typu trening i tego typu pokazanie się na zawodach jest to forma sztuki po prostu. 

DM: Tak to jest super coś co powiedziałem. Dokładnie tak. To jest forma sztuki i dlatego też dość prostym człowiekiem jestem, Chyba też w tej kwestii. Bo ja się nie znam na butach, nie znam na ubraniach, nie znam się na czołówkach. Kurczę, nie znam się na suplementach, jest mi to do niczego niepotrzebne. Wiem co jest mi potrzebne, żeby trenować i to są takie minimalne rzeczy. Wiem jakie buty są mi potrzebne na daną trasę, wiadomo jak jest błoto. Ubieram buty z bieżnikiem, jak nie ma błota no to odbieramy z mniejszym bieżnikiem. I takie buty mam. Ale ale to nie jest tak, żebym się fascynował i tym interesował na tyle, żeby to mi głowę jakoś zawracało. Rzeczy, które są mi potrzebne do trenowania i do realizowania same do mnie przychodzą wtedy kiedy potrzebuję. Bez kitu tak się dzieje. Nie mam pasji biegowej jako środowisko zewnętrzne. Bo ja też zacząłem biegać w taki sposób, że nigdzie tego nie zobaczyłem, nigdzie tego nie wyczytałem. Ja w pewnym momencie swojego życia po prostu musiałem wyjść z życia i wstałem i pobiegłem, tak zrobiłem. I najpierw to robiłem i patrzyłem co się ze mną dzieje, co ja robię. A później dopiero gdzieś tam zobaczyłem, że można poczytać i że bieganie, że są zawody i tak dalej i tak dalej. Więc, ja wychodzę z takiego założenia i co dalej. We mnie takie jest.

BHU: Opowiedz jak teraz w tej sytuacji, masz taką samą energię do biegania. Nie zniechęciło cię to, że spadły zawody na przykład.

DM: Nie zniechęciło mnie to. Natomiast byłem już przygotowany na fajne bieganie, na rywalizację. Już teraz kwiecień, to byłem przygotowany na to żeby zaskoczyć wielu. To też pewnie fajne bo, pojawią się te zawody. Ciekawe rzeczy się podzieją, pojawią się zawody. Nie jest to plan ale jest jakaś taka wizja i poczucie, że jeszcze w swoim wieku jakby zaskoczę wielu. I to będzie dla mnie fajne bo udowodnię też to, że nie zależy od tego ile masz lat i jakie życie prowadzisz, jak dużo masz na głowie, jak dużo masz zajęć, jesteś w stanie rywalizować z najlepszymi w Polsce.

BHU: Absolutnie. To jest niesamowite. Ty wiesz, też masz takie, kurczę, tak świadomie to robisz, że mi się wydaje, że przed tobą to jest dopiero początek Twoich sukcesów. To może być naprawdę... 

DM: To zależy od tego co będzie chciało mi się robić.

BHU: Dokładnie.

DM: Gdyby nie było zawodów w życiu bym tak nie trenował. Gdybym biegał tylko po to, żeby zachować zdrowie, bo ja nie trenuję zdrowo to trzeba od razu powiedzieć, ja mam dużo sposobów swojej regeneracji, bardzo dużo i to są też takie holistyczne, całościowe. Po prostu się trzeba dobrze prowadzić i znać siebie i wiedzieć co ciebie regeneruje. I to stosuję, dzięki temu dam radę tak trenować jak trenuję. Moje treningi są trochę tajemnicze i ich nie zdradzę. Natomiast, gdybym chciał tylko dla zdrowia biegać, to bym biegał codziennie. Maksymalnie po pół godziny i zawsze wtedy kiedy wstaje słońce. I to byłby typowy trucht, jogging typowo na wyczucie. Natomiast mam też ziomków, mam też ludzi znajomych, którzy mieli zajawkę na bieganie na rywalizację i zachorowali też na to. Trenowali i wcale się dobrze nie czuli, bo jakby ich poczucie dobra zależało od ich wyniku na zawodach, to już była choroba. I zrezygnowali z tego. Wychodzą teraz na trening bez zegarka, nie mierzą, nie używają trawy.  Robią to codziennie rano i czują się wyśmienicie. I teraz czują się w formie, czują że żyją. Niesamowite.

BHU: Teraz zostali biegaczami.

DM: Teraz zostali biegaczami.  W życiu też tak jest. Ktoś ma jakiś problem i myśli, co tu zrobić żeby ten problem ode mnie odszedł. Nie chodzi o to co do siebie dołożyć, co odpuścić żeby problem zniknął. Tak samo z bieganiem.  Cały czas chcę być lepszy, co by tu dołożyć, nie dokładaj. Odpuść coś, rozluźnij się, daj przestrzeń coś nowego i wtedy popłyniesz dalej.

BHU: Tak. Ale też trzeba czegoś chcieć z taką czystą intencją. Tak naprawdę chcieć to dopuścić do siebie. 

DM: Oczywiście.

BHU:  To musi być czyste i w tym musi być pasja, żeby coś zadziałało w ten sposób jak mówisz.

DM: No tak, ale ludzie też są pozamykani i się boją zmian. To też jest taka rzecz. Boją się nowego, boją się sprawdzać, więc trzeba się otworzyć i nie bać się życia.

BHU: Powiedz, czy coś możesz nam zdradzić odnośnie swojego treningu. Bo jesteś bardzo tajemniczy mówiąc o swoim treningu ale co możesz nam opowiedzieć?

DM: Właśnie staram się zebrać. Zastawiam się od czego zacząć, żeby to też za długo trwało. Nie no, moje treningi nie są tajemnicą. Natomiast one są z indywidualizowane. Jeżeli ja zacznę opowiadać jak ja trenuję i ludzie się zaczną do tego naciągać swoje treningi, to jakoś tam podpatrywać, swoje treningi tak modyfikować pod to to. Będzie bez sensu. Bo z każdym człowiekiem trzeba indywidualnie pracować. Jeżeli jesteś trenerem lub jeżeli trener z tobą współpracuje, to też nie powinien dawać ci byle jakiego treningu, tylko doskonale ciebie poznać i dostosować twoje treningi do życia. To jest tak, nie jesteśmy zawodowcami i to nie może być tak, że życie dostosowuje do biegania. Tylko bieganie sobie gdzieś tam wplatam w życie. I moje treningi trwają minimum półtorej godziny dziennie. Ale też więcej nie trwają jak tak się zamykam w półtorej godzinie, to zdecydowanie wystarcza. To jest trening biegowy. To robię rano, po południu robię drugi trening jeżeli to można nazwać treningiem ogólnosprawnościowy, który trwa około godziny. Często go robię z dziećmi, gdzieś tam po prostu jako zabawa. Często napieram na takich treningach. Mam teraz około sześćdziesięciu różnych ćwiczeń takich sprawnościowych, które sobie wybieram. W zależności jak się czuję, co potrzebuję zrobić. Ja po prostu wykonuję. Do tego też dość mocno się rozciągam, taką niby swoją jogę trenuję i staram się przede wszystkim zachować to ciało w sprawności. Dlatego też nie liczę kilometrażu. Jeden mój trening tygodniowo to jest rower. Zawsze marzyłem o tym żeby mieć trenażer. Wymarzyłem to się, on się po prostu pojawił. Historia jest kosmiczna. On się pojawił i z niego korzystam. Dziękuję wszystkim ,którzy zorganizowali. Jeszcze jeden trening mam taki bardzo sprawnościowy w czwartek. Zabawa biegowa, którą zwykle wykonuję w lesie. Jest takie konkretne napieranie sprawnościowe. Więc też nie wygląda to, jak zwykły trening biegowy, że biegnę. Kurczę, co tu mam powiedzieć. Takie spektakularne treningi mam, długie biegi ciągłe, które kiedyś przedstawiłem na Facebooku i ludzie się odezwali, co mnie bardzo zaskoczyło. Treningi robię.

BHU: Opowiedz jak taki trening wyglądał.

DM: Taki trening wygląda tak, że zbieram się rano i albo jadę na bieżnię. Dlatego na bieżnię, bo bieżnia jest miękka, a jednak biegniesz półtorej godziny non stop jednym tempem. Więc też na bieżni jesteś w stanie utrzymać to jedno tempo. Jest miękka, natomiast po godzinie klepania tego tempa, gdzie jest około 3, 50 na kilometr. Ostatnio trochę szybciej. Każde uderzenie o bieżnie odbija się jakby to była twarda powierzchnia, nie miękka, nogi się męczą. Jak trening wygląda. Dwa kilometry rozgrzeweczki czy truchtu czy oddychania, no i ogień, no i biegnę sobie 20 - 24 kilometry danym tempem. Z czego ostatnie dwa kilometry zwykle przyspieszam. Ostatnio skończyłem ostatni kilometr na 3,15, po dwudziestu czterech kilometrach. 

BHU:  A te 24 kilometry jakim tam pan biegniesz?

DM: Wtedy przebiegam 3,39, chyba trochę za szybko niż planowałe

BHU:  Bardzo dobry, fajny trening [śmiech]. 

Później po tym jak przebiegniesz 24 kilometry, dobrze zmienić napięcie w mięśniach czyli robić jeszcze kilka rytmów, 100 metrowych albo 200 metrowych. To jest bardzo ciężko się zebrać i to zrobić. Ale to bardzo fajnie zmienia napięcie w mięśniach i wracasz trochę do żywych. I co i jeszcze trochę truchtasz żeby się ochłodzić, po takim treningu. Takie obszary treningu, dość duże. Dlatego ja nie stosuję w biegach długich, gdzieś tam w górach, bo są takie sprawy 30 kilometrów. Ja robię na takim treningu półmaraton, w tempie takim jakim niektórzy ludzie marzą o tym, żeby taki czas zrobić na półmaratonie w zawodach. Ja to robię, to jest mój trening.  To nie jest trening, który mnie niszczy tylko buduję, żeby było jasne. Natomiast trzeba uważać z takimi treningami, czy taki trening jest dobry. Kiedyś zrobiłem podbiegi i robiłem jakąś tam rozgrzewkę i robiłem po pół godzinie takiego biegania 10 podbiegu stumetrowych. To był taki trening, no i jeszcze chwilę później truchtałem. Zamykało się to wszystko w godzinę. No teraz nie robię mniej niż 40 podbiegów. Często robię podbiegi na bardzo stromym odcinku. Gdzie raz biegnę, bardzo długi krok stawiam i tak dynamicznie biegnę a raz króciutki i rzeźbie. I tak na zmianę. I robisz 40 takich podbiegów i wtedy już wiesz, że biegniesz. Jest bardzo fajny trening. Bardzo  się nie męczysz ponieważ jest to przerywane co chwilę, bo to jest 100 metrowy odcinek, ale bardzo fajnie w nogi wchodzi i uczysz się psychiki na dodatek do tego. Generalnie tak, mniej więcej trenuję. Kiedyś bardzo dużo rytmów robiłem czyli robiłem w wybiegania 12 - 16 kilometrów po ulicy. Po prostu biegłem jakimś tam tempem swoim i na końcu 5 ,10, 15, 20 rytmów stumetrowych. Dużo tego robiłem. Teraz tak nie robię, wygląda to trochę inaczej. Dzisiejszy trening polega na tym, że zrobiłem 22 kilometry. Po rozgrzewce 22 kilometry zrobiłem jeszcze w nocy, o czwartej czy o piątej rano zacząłem. Na zmianę jeden kilometr był 4 minuty 10 sekund, drugi kilometr 3 minuty 30 sekund i znowu 4 ,10 czy 3,30. I tak sobie klepałem, to nie jest nudny trening. To jest bardzo pobudzający trening i ciężki psychicznie. Bo fizycznie go wytrzymasz. Natomiast wiesz, że kurczę mija 15 kilometr i zaraz znowu będziesz musiał ogień po 3.30 lecieć. Trzeba się przełamać. Są treningi na przełamanie. Bo na zawodach jest taki moment, gdzie trzeba się przełamać. Gdzie psychika siada a człowiek ma nieograniczone fizyczne możliwości, kwestia głowy. Dlatego ja trenuję, też tak żeby się przełamywać. I to mi pokazała pewna osoba i to wdrażamy. Na tym bazujemy. Tak naprawdę, mój poziom sportowy podniosły ćwiczenia ogólnorozwojowe. I to mówię do wszystkich. Fajnie, że teraz ta zajawka, że ludzie siedzą w domach i to robią. Bo nie ma innej możliwości. To jest podstawa. Zachowajcie całe ciało w zdrowiu i w formie taki ogólnorozwojowej, bo przez to się będzie wam łatwiej biegać. Ja generalnie trenuję mocno. Ja naprawdę napieram na treningach mocno i się regeneruję mocno. Ja się nie cackam. Ostatnio rozmawiałeś z jedną osobą, z Maciejem i on mówił, że to jest jeden z błędów, że zawodnicy mocno trenują. Ja mówię, trenuję mocno. Widzisz dwa różne podejścia, każdy ma super formę, indywidualizacja. Każdy musi sprawdzić na sobie. Ja lubię się mocno dojechać na treningu, ale tak jak mówię, zawsze treningi są budujące. Jak dla mnie, nawet jak robię dojazd, to wiem, że to mnie buduje, że się Zregeneruje. Poza tym tak jak mówię ja trenuję, pierwszy co robię zwykle rano to trenuję i każdy trening wykonuję. A ja później mam przed sobą cały dzień. Gdzie ja nie mam tej przerwy, o której nawet marzę w południe żeby się przespać. Więc ja mam siłę, żeby dalej funkcjonować i nie chodzę na rzęsach.

BHU: A powiedz mi,jak jest z bólem? Czy twoje treningi są bolesne?

DM: To można nazwać dyskomfortem. To może być ból, który wynika z tego, że np. boli mnie kolano, a ja biegnę dalej.

BHU: Nie mówię, że czterdzieści podbiegów stumetrowych i  po prostu po dwudziestu podbiegach już czujesz, że cię palą czwórki, nie, o to mi chodzi. Nazywasz to dyskomfortem, dobra.

DM: No tak, dyskomfort boli. Ale wierzę, że na zawodach jest wiele momentów, gdzie musisz wyjść poza komfort. Strefę Komfortu. Chyba trening na tym polega, żeby zbliżyć jak najbardziej stan, który będzie twój możliwy na zawodach. I to przełamywać na treningach. Przez co na zawodach nie będziesz miał szoku żadnego i przejdziesz po prostu próby. Więc, uwielbiam to. To jest właśnie to. Dlatego ja chyba też w życiu tak dużo rzeczy robiłem i nie boję się życia. Wiele razy mówiłem, nie boję się dlatego, że uwielbiam wyzwania, które często są dyskomfortowe. Wszystko co nowe dla nas jest dyskomfortowe i to jest normalne. Czy to na treningu ilość powtórzeń i to wynika też dyskomfortu, z bólu, ze zmęczenia, czy jakaś sytuacja życiowa nowa dla nas jest dyskomfortowa. Chodzi o to żeby się z tym zmierzyć wchłonąć i móc iść dalej nowe rzeczy przeżywać.

BHU:  Teraz jest duży test dla wszystkich z dyskomfortu, to jest piękne.

DM: Ale dla mnie, może to dla wielu też zabrzmieć dziwnie, ta sytuacja, która jest teraz u nas w Polsce jest dla mnie super. Bardzo dużo plusów w tym widzę i nie mówię tu o chorobach, bo ludzie zawsze chorowali. Ludzie zawsze umierali. Nie mówię tu o wirusie bo każdy z nas ma wirusy, składamy się z wirusów to jest oczywiste. Chodzi mi o to, że świat zwolnił. I bardzo fajnie jak dla mnie jest. Mniej jest napierania. Ludzie zaczęli zwracać uwagę na wartościowe rzeczy tak naprawdę. Dzieci nie chodzą do szkoły ani do przedszkoli, nie są oddawane na przechowanie. Rodzice widzą te dzieci z nimi przebywają. To jest niesamowite. I tak powinno być. Świat zwolnił. Są dalej sklepy pootwierane, więc dalej można iść do sklepu coś kupić. I ludzie inaczej kupują, inaczej myślą trochę, dużo rzeczy się fajnie ułożyło. Dla mnie to jest duży plus, dużo w tym widzę plusów. Nie wymyśliłem sobie tego bo się boję, tylko korzystam z tego, co życie daje i wybieram pozytywne rzeczy z tego. Więc czy dla mnie to jest test? Wiesz co, wydaje mi się, że tę sytuację wszyscy sobie wymyśliliśmy bo mieliśmy chyba dość wielu rzeczy ogólnoświatowych. I wiele osób chciało twardych zmian. Myślę, że taka masa krytyczna się złożyła na te nasze intencje ludzkie i po prostu, to wszystko pieprznęło tylko po to, żeby się zmienić na lepsze. Natomiast jest teraz czas taki żebyśmy zamiast się bać tego wszystkiego co się dzieje wokół, popracowali nad sobą, nad naszymi najbliższymi i nad tym co w życiu jest najważniejsze. Bo teraz jest piękna okazja żeby to dostrzec i żebyśmy to uszlachetnili i wtedy świat, który się wykreuje nowy, a się kreuje, będzie lepszy. Po prostu. Banał.

BHU: Nie, nie banał. Zgadzam się z Tobą, w stu procentach. To będzie bardzo ładne na zakończenie. Ale to co sobie tam przemontuje. Natomiast, chciałbym teraz się wklieć  w ten moment, jak skończyłeś mówić o treningu i chciałem ci zadać pytanie. Co z medytowaniem i bieganiem?

BHU: Czy medytujesz w trakcie biegania?

DM: Jasne, pytanie jest dobre. Tak oczywiście, że tak. Kwestia jest jeszcze taka. Co masz na myśli mówiąc medytuje. Nie chcę cię tutaj też męczyć bo definicja medytacji wszędzie będzie różna. Generalnie ja medytacją nazywam moment, w którym wychodzisz poza umysł i jesteś w stanie spojrzeć na siebie z zewnątrz po prostu, na swoją osobę. Czyli Ty, twoje ciało, które np. biegnie, twoja siła woli czy ty poruszać tym ciałem jak biegniesz. Twój umysł, o czymś tam myśli, ale ty się nie zazębiasz nie kotwiczysz żadnej myśli. Czyli jest biegacz i myśliciel. I ty to jeszcze wszystko oglądasz. Jest jeszcze inna osobowość, jakby inna świadomość, która na to wszystko patrzy. I to jest stan medytacji. I teraz, gdy na takim biegu, na treningu, który mówiliśmy w biegu ciągłym, gdzie robię go często, gdy bieżnia jest jeszcze zamknięta, jest ciemno nikogo nie ma i biegniesz równym tempem. Zaczynamy oddychać przez nos czyli na tyle biegnę komfortowo, że jestem w stanie przez nos oddychać. Wyciszam się, nie ma żadnych słuchawek ze sobą, oczywiście nic nie słucham tylko siebie i otoczenia. To zaczynam wchodzić w stan, gdy moje myśli co chwilę przepływają, mi już przestają interesować, i nagle się orientuję, że ja biegnę, ale nie ma mnie w tym biegaczu, który to właśnie robi, tylko gdzieś obok. Jestem bardzo spokojny i słyszę tylko jak np. w zegarku klika każdy kilometr, kilometr, kilometr a jestem gdzieś indziej. To jest medytacja, jestem w ciszony. Nie ma mnie, to co mi nie sprawia, jakby życie, bieg, który teraz się odbywa, jakby nie robi a ona się odbywa. To jest medytacja. Wszystko się odbywa a jestem tylko obserwatorem. To dla mnie ta medytacja. Inaczej, inne stany ale też nie może go nazwać medytacją, podczas biegania gdy jesteś skrajnie wymęczony, sam biegasz ultra biegi. Wiesz jak jesteś zmęczony, nagle zaczynasz funkcjonować zupełnie inaczej. Twój umysł wchodzi na jakby inne fale i inne fazy i albo masz jakieś wizje dziwne albo jesteś w innym świecie, ale w tym świecie, albo w innej rzeczywistości w tym świecie. To jest taki jakby stan medytacjny, gdzie wychodzisz poza zakres normalności. Więc da się to wszystko zrobić. I myślę, że to nie jest też mój wymysł i do tego dążę. Natomiast jest to stan totalnej harmonii. Jeżeli medytujesz to jest w zharmonizowany ze wszystkim co cię otacza. I jesteś wtedy w stanie sięgnąć po prostu po każdą wiedzę, jesteś w stanie sięgnąć po każdą energię wszechświata i zrobić generalnie wszystko co chcesz. To się wszystko później urzeczywistni.

BHU: To właśnie Darku powiedziałeś się o wiedzy, skąd czerpiesz te wszystkie informacje, o których mówisz.

DM: Znikąd. Podpowiadają mi, tutaj mi podpowiadają, tu mi odpowiadają. Na to wszystko przybyło do mnie, to co rozmawialiśmy wcześniej.  Odcięłem się od pewnych rzeczy, odciąłem się od schematu życia jakie mi pokazało społeczeństwo, rodzina. Odcięłem się od schematu myślenia o jedzeniu, odciąłem od schematów różnych i zacząłem sobie robić przestrzeń. I nagle się pojawiały osoby, które swoją postawą pokazywały coś. Książki, które mnie zaciekawiły zacząłem czytać. Jakieś informacje zbierać. Czy o odżywianiu, czy o myśleniu inaczej o pewnych rzeczach i tak dalej i tak dalej. Zacząłem się interesować, nie wiem skąd medycyną chińską i dlaczego, energiami, nie wiem dlaczego, po prostu. Więc zacząłem dużo książek czytać. Gdy ja się zacząłem rozwijać, to te osoby zacząłem spotykać inne. Te osoby miały już wiedzę, a przekaz ich był bezpośredni bo mówiły do mnie i przebywały ze mną a więc ja bezpośrednio łapem od nich. No i nagle zacząłem rozumieć to, że cała wiedza jaką mam jest we mnie i ja mogę zdobywać po prostu, żyjąc świadomie i patrząc na wszystkie doświadczenia, które przechodzę. Wyciągając wnioski i czerpać z nich. Wiedzę czerpię z życia. Po prostu, nie gonię jak chomiczek w kółeczku, tylko robię swoje i cały czas uczę się tego życia. I stąd mam tę wiedzę. Ja myślę, że informacje, które czytamy w internecie, czy z telefonów też nie przyswajamy tak jak to jest, gdy czytamy książki. Przeglądamy ten papier, Ktoś kto napisał. Inaczej to jest. Oczywiście najlepsza jest wiedza, jeżeli ktoś ją sprzedaje bezpośrednio. Wiedzę też możesz zdobyć na każdy temat medytując. Może spłynąć na ciebie wiedza całego wszechświata, jeżeli na to się tworzysz. Jeżeli jesteś na to gotów. Jeżeli ma się to w tobie zadziałać, jeżeli będzie to rozwojowe dla całego świata, tak się stanie. Tylko pytanie po co. Bo dobrze jest też po prostu za dużo nie wiedzieć, tylko te rzeczy, które są ci potrzebne. 

BHU: I też chyba cała magia polega na tym, że sami pewne rzeczy dla siebie odkryjemy. Byłoby niezbyt mądre gdybyś np. teraz powiedział; Kochani przeczytajcie to to i to zobaczcie to to i spotkajcie się z tym z tymi, z tą osobą bo kompletnie nie o to chodzi. To jest tak jak mówisz trzeba się otworzyć i poczekać co do ciebie przyjdzie. Każdy ma własną drogę w tym wszystkim. Więc, dlaczego nie ma przepisu na to jak stać się, po prostu, tak otwartą i spokojną osobą ,jak Darek Marek. Każdy musi to sobie przerobić.

DM:  Co chciałem powiedzieć, że nie ma też co oceniać i kogokolwiek klasyfikować, że ktoś myśli tak, jest na takim poziomie świadomości, czy na takim poziomie społecznym. Ponieważ każdy z nas jako istota duchowa w ciele znajduje się na innym punkcie spirali w życiu. To, że ktoś jest w cudzysłowiu głupszy ode mnie i ma niższą świadomość, to nie znaczy, że on jest gorszy. Tylko w innym punkcie spirali znajduje, ja się też w tym samym punkcie znajdowałem co ta osoba. I też to samo przeżywałem i ta osoba też będzie się rozwijała, tak jak ja to czynię. Tak przynajmniej uważam, że na tym życie polega żeby się rozwijać. Wewnętrznie i to realizować na zewnątrz. Nie ma dobrych i złych, nie ma lepszych i gorszych. Każdy nam jest potrzebny. Pamiętajmy o tym, nie ma czegoś takiego jak dobro i zło. Tak naprawdę wszystko jest tylko po to żebyśmy mogli skorzystać. Jak ma zamiar skorzystać z tego, to z tego korzystam, jak ma zamiar z tego to z tego korzystam i tyle. Natomiast energia żeby płynąć musi mieć sinusoidę, plusa i minusa, Dobra i Zła, ciemnego i jasnego. Inaczej energia by nie płynęła bo energia z falą, którą pokazuje i zawsze płynie falowo. Gdyby płynęła tak to by życie nie istniało.

BHU: Właściwie wszystko jest falą w naturze. Te wydarzenia, które nas spotykają to też są fale prawda.Wirusy przychodzą, odchodzą i zaraz przyjdą inne.

DM: Wszystko składa się z fali, to jest dla mnie oczywiste.

BHU:  Darku, krótko, sens życia. Co jest sensem życia dla ciebie? 

DM: Zadałeś mi pytanie...kurcze, zadaj to pytanie jeszcze raz. 

BHU: Darku, mam do ciebie krótkie pytanie, sens życia. A czym jest dla ciebie sens życia? [śmiech]. Śmierć jest częścią życia.  

DM: Powiem jest coś takiego, co powiedziała pewna istota. Pamiętajmy, że nie ma żadnej drogi do szczęścia, tylko i wyłącznie szczęście jest drogą. Zawsze mamy wybór. Ale nie ma drogi do szczęścia to szczęście może być naszą drogą. Kwestia wyboru.

BHU: To prawda. Ale wiesz, weźmy coś takiego, że jesteśmy zwykłymi ludźmi, którzy chodzą do pracy i mają mnóstwo problemów i żyją. Mają dużą głowę i nie są skupieni na rzeczywistości. Jak możemy takim ludziom pomóc, jak ich nakierować, żeby zaczęli myśleć inaczej, żeby nie gonili za szczęściem, bo to szczęście właściwie mają, żyjąc. Jak im pomóc żeby oni odkryli w sobie takie proste prawdy.

DM: A co cię to obchodzi. Co cię to obchodzi, że oni mają pełną głowę. 

BHU: Bo mnie inspiruje inspirowanie ludzi. Inspirowanie do tego, żeby weszli na ten poziom wyżej na tej spirali, o której mówiłeś. Żeby podnieśli swoje wibracje.

DM: Jasne, i więcej ludzi podniesie swoje wibracje tym świat będzie inny. Dobrze mówisz. Natomiast pierwsza rzecz jest taka, że nie chciej nikogo zmienić. Bo nie masz prawa nikogo zmienić, nie masz prawa na nikogo wpływać. To podstawowa rzecz. Jedyna rzecz, nie chciej nikogo zmienić. Jeżeli ktoś ma pełną głowę i goni. I ty widzisz to i chciałbyś to zmienić. To jedyny sposób jaki jest, to dawaj przykład sobą. Przebywaj z tą osobą, dawaj przykład sobą, że ty żyjesz inaczej. I teraz, jeżeli ta osoba nie będzie na to gotowa, to wasza relacja nie będzie długotrwała. A jeżeli ta osoba będzie gotowa, to ta relacja się pogłębi, powiększy. I oboje coś,  ty jej wniesiesz, ona tobie wniesie i coś się rozwinie. Tylko tak możemy robić. Bo nie możemy nikogo na siłę zmieniać. Nie mamy takiego prawa. I zostawmy ludzi takimi jacy są. Ale my zmieniajmy siebie. 

BHU: Zmieniajmy siebie ale też możemy mówić o tym, o naszym życiu, prawda i przez to inspirować. Ja absolutnie nie chcę nikogo na siłę zmieniać. To jest tylko kwestia tego, żeby opowiadać o sobie, opowiadać swoje historie i być może ona kogoś zainspiruje do jakichś działań w życiu.

DM: Oczywiście dzielmy się po prostu informacjami, doświadczeniami jakie zbieramy i każda droga dzielenia się informacjami jest fajna czy coś na gramy powiemy, czy ktoś nas spotka rzeczywiście i zobaczy, czy z nami przebywa. Każdy przekaz informacji jest fajny jak najbardziej. Natomiast wiesz wyślemy milion informacji i tak do jednej osoby dojdzie z tych informacji z miliona dwie, które on potrzebuje sobie pozyskać. I to jest super, bo ta osoba jest gotowa się przyjąć tę informację jak najbardziej ekstra bomba, także zmieniamy siebie, jeżeli tylko mam taką potrzebę bo niektórzy nie lubią się zmieniać to też jest w porządku. Ja lubię się zmieniać i życie nie jest stabilne nigdy nie było stabilności i nie może być stabilne. Jedyna stabilna rzecz w życiu lub stała w życiu to jest ciągła zmiana.

BHU: Jedyna pewność, to prawda. Jedyne co nas spotka to to, że coś zaraz się zmieni [śmiech]. Tak tak to jest. Dlatego właśnie to jest dosyć ciekawe obserwowanie, jak ludzie się szukują, że następują jakieś zmiany albo są jakoś nie bardzo niezadowoleni z tego, że nagle właśnie nie mogą pójść do parku albo, że sklepy są pozamykane w jakimś stopniu albo, że nie mogą pójść do kina. A wiesz, do ludzi to nie trafia. Naprawdę bardzo wiele osób w tej chwili żyje w mega niekomforcie, w dużym dyskomforcie. I moim zdaniem ta sytuacja, która jest to właśnie, jest piękna z tego powodu, że uświadamia ludziom, jak ten świat, w którym funkcjonowaliśmy, jest po prostu zbudowany na glinianych nogach. Że to po prostu nie o to chodzi kompletnie.

DM: Pięknie to powiedziałeś ale ta sytuacja pokazuje kto jest kto. Można zobaczyć jak ludzie zareagowali na to i osoby, które bym nigdy nie podejrzewał o to, że się dadzą wkręcić i dziwnie reagują niepotrzebnie, tak uważam, tak reagują, więc zdziwiłem się trochę ale to też pokazuje kto jest kto i to co jest oczywiście fajne bo to ci też otwiera oczy na pewne rzeczy. Ale tak jak mówisz widać też jak ludzie potrzebują takich trochę rozrywek w życiu tak jak kino. Czy trzeba iść do parku, jako jedyne miejsce gdzie mogę się przejść. No kurczę, przecież zawsze są różne możliwości korzystają z tego miejmy głowę otwartą. To nie jest też tak, że ktoś nam powie i napisze na internecie, że nie możemy tego i nie możemy tego robić. Wszystko możemy tylko róbmy to z głową i spokojnie. Oczywiście że tak. Te wszystkie restrykcje są tak napisane, że całe prawo jest tak napisane, że zawsze masz dwie opcje. Zawsze są dwie opcje. Nie ma nigdy, że tak i koniec, tylko trzeba mieć głowę też na to otwartą i umieć to wykorzystać.

BHU: Darku. Dziękuję ci serdecznie za rozmowę wirtualną tym razem. Do zobaczenia. Mam nadzieję niedługo w Wieliczce. 

DM: W Wieliczce. Zapomniałem, gdzie ja mieszkam [śmiech]. Do zobaczenia na Ziemi, we wszechświecie na planecie Ziemia, między Wieliczką a Krakowem, na wsi gdzie jeszcze chyba są jakieś krowy. To są takie zwierzęta z cyckami [śmiech].

BHU: Jak słyszycie z Darkiem, nie da się na szybko, na chwilę i po łebkach, ani nawet na serio. Fajne jest to, co dla siebie odkrył i fajnie, że chce się z nami tym dzielić. Z pracy z energią, biegania, medytacji, kuchni pięciu przemian, pracy fizycznej. Bycia mężem i ojcem. Stworzył system, który dla niego działa i w którym jest szczęśliwy. Na pewno jego sposób życia jest dużą inspiracją. Świadomie, prosto i blisko natury. Mam wrażenie, że teraz sporo osób będzie dążyło do podobnego sposobu życia. Upraszczenia, nadawania nowych znaczeń rzeczą, które przestały działać. Życiu bliżej autentycznych wartości, które sami dla siebie będziemy odkrywać. Dziękuję Wam serdecznie za wysłuchanie tego podcastu. Zapraszam Was też do wysłuchania pozostałych, 43 odcinków ultra historii. Jeśli podoba Wam się to co robię, wspierajcie podcast w mediach społecznościowych i umieszczajcie informacje o nim w relacjach postach i na tablicach. Niech wieść niesie i słuchaczy przybywa. Im więcej słuchaczy tym większa szansa, że podcast będzie długo cieszył wasze uszy. Możecie również wesprzeć podcast finansowo na patronite.pl/BlackHatUltra. Bardzo doceniam każdy wkład a najniższy próg wsparcia to tylko 5 złotych, więc nie ma na co czekać. Dokładny link znajdziecie w opisie odcinka. W tej chwili podcast na patronite wspiera 38 osób ale chciałbym wymienić nazwiska tych, których wkład jest największy. Są to Przemysław Barnowski, Krzysztof Bednarz, Michał Janiak, Marcin Jaźwiecki, Andrzej Gąsiorowski, Jakub Korczyk, Przemysław Kozłowski, Marcin Stefaniak i Edyta Winnicka. Zapraszam  również do zakupu świetnych butów firmy Altra i majtek dla mężczyzn Saxx ,wpisując kod promocyjny "BlackHat" jest szansa na sporą zniżkę. Szczegółowe informacje znajdziecie w opisie odcinka. Zapraszam Was też na stronę internetową www.BlackHatUltra.pl, gdzie znajdziecie nie tylko transkrypcje odcinków ale również przepisy na smaczne wegańskie dania. Niezmiennie zapraszam i zachęcam wszystkich również do wystąpienia w moim drugim podcastcie o nazwie Black Hat Team. Jego formuła wygląda w ten sposób, że sami nagrywać swoje historie a nagrany materiał wysyłacie do mnie i jak go publikuje w formie podcastu. Zapraszam was do kontaktu mailowego na adres: ultra@BlackHatUltra.pl. Ostatnio zaczęłam również nagrywać live na Facebooku, które przynoszą mi sporo radości. Więc możecie spodziewać się więcej tego typu treści. Jeżeli słuchajcie podcastu i macie konto na Facebooku, to zachęcam do polubienia na profilu Black Hat Ultra. Ten odcinek podcastu Black Hat Ultra, przygotowali Kamil Dąbkowski prowadzenie i montaż oraz Piotr Krzysztof Pietrzak transkrypcja i media społecznościowe. Autorem muzyki jest Audio Dealer. 

BHU: A jeżeli jeszcze ktoś tu jest.

BHU: Jeśli jeszcze ktoś mnie słucha. 

BHU: Jesteś tu? 

BHU: Tak ty.

BHU: Zatrzymaj się na minutę a może dłużej.

BHU: Zamknij oczy.

BHU: I poczuj swój oddech.

BHU: Tak po prostu. 

BHU: Bużka.

  • Czarny Spotify Ikona
  • Czarny iTunes Ikona
  • Czarny YouTube Ikona
  • Czarny Facebook Ikona
  • Czarny Instagram Ikona
  • Czarny Twitter Ikona

© 2018 BLACK HAT ULTRA

Podcast Black Hat Ultra | pasjonata biegania, podróży, ekspedycji ekstremalnych. Interesują mnie wszelkie aktywności gdzie wymagany jest specjalistyczny trening, odpowiednia regeneracja i dieta oraz niezłomny hart ducha. Podczas rozmów dowiem się co motywuje sportowców, jak znajdują czas i energię na treningi.