BHU: Witajcie w 50 odcinku podcastu Black Hat Ultra. Dzisiaj wystąpi przed wami Bartek Przedwojewski.

BP: Patrzyliśmy taką jednostkę treningową, w której klient wykonuje dwie mocne jednostki treningowe danego dnia i jest to naprawdę bardzo hardcorowy trening. Ponieważ wykonałem taką jednostkę pierwszą w grudniu i reakcją mojego organizmu była taka, że na drugi dzień po prostu zachorowałem. Ale z czasem te jednostki treningowe stawały się dla mnie już takie łatwiejsze. Ostatnio nawet próbowaliśmy również stylem Kiliana, w którym on wykonuje trening wertikalowy czyli biegnie 1000 metrów przewyższenia bardzo mocno i zaraz po tym kilometrze w górę przechodzi na bieg na 10 kilometrów. Wykonuję go w tempie 33 minuty. Więc próbowaliśmy takie jednostki. Są to świetne jednostki i bardzo wymagające. Trzeba być też przygotowanym do tego żeby taką jednostkę wykonać. Ja się cieszę, że mi się udaje takie jednostki wykonywać bo to pokazuje, że idę w dobrym kierunku i jeżeli wykonuję jednostkę Kiliana no to mogę biegać tak jak Kilian.

BHU: To był Bartek Przedwojewski. Ja się nazywam Kamil Dąbkowski i witam Was w podcaście Black Hat Ultra. 50 to tylko liczba. W cichej radości z każdego kroku i z szacunkiem dla każdej chwili po prostu robią swoje. Odczuwam wdzięczność za dobre słowa i wsparcie. Odczuwam miłość do osób, które krytykują. Oby nigdy nie potrzebowały już tego robić. Droga, na którą wkroczyłem we wrześniu 2018 roku uruchamiając ten podcast, i w której mi towarzyszycie jak się okazało jest spełnieniem moich marzeń o samorozwoju o robieniu czegoś dla kogoś bezinteresownie. Podarowanie komuś swojego czasu i energii to chyba największy dar jaki można dać. 50 to tylko liczba. Poklepałem się po ramieniu i poszedłem dalej. Mam to szczęście, że historia którą opowiadam przez toczenie rozmów z ludźmi trafia do tak niezwykłych osób jak wy, które potrafią to tak obłędnie docenić. A moi rozmówcy no cóż to po prostu ludzie, którzy odnaleźli w życiu swoją drogę i się na niej spełniają. Szczerze wierzę, że każdego to może spotkać. A powtarzając klasyka wystarczy, że odpowiesz sobie na jedno ważne pytanie. Co lubisz w życiu robić? I potem zacznij to robić. Dokładnie tak robi Bartek Przedwojewski. Przedstawiać go chyba nie trzeba. Jeden z najmocniejszych biegaczy górskich w Polsce i członek teamu Elit Salomona, do którego należą m.in. Kilian Jornet i Franz Uaden. Spotkałem się z Bartkiem na internetowym live i powspominaliśmy trochę najważniejsze starty z zeszłego roku. Porozmawialiśmy o tym jak teraz wygląda życie Bartka i do jakich zawodów się szykuje. Usłyszeliśmy również o tym, że Bartek bardzo dużo trenuje na bieżni mechanicznej i że niektóre pomysły na treningi podgląda u Kiliana. W drugiej części rozmowy Bartek odpowiedział na pytania widzów. Więc mam nadzieję, że absolutnie każdy znajdzie coś dla siebie. Posłuchajcie. 

BHU: Widzisz jak wpadasz na metę Otter Trail? 

BP: Bardzo fajnie sobie to przypomnieć (śmiech) na pewno. Dawno nie widziałem tego filmiku. Wracałem pamięcią do zeszłego roku i gdzieś ten Otter mi uciekł (śmiech).

BHU: Tak? A widzisz kurcze mi się wydaje, że to był strasznie ważny bieg dla ciebie.

BP: No wiadomo. Pamiętam gdzieś o osiągnięciach ale po takim biegu gdzieś tam zamykam rozdział, który minął i skupiam się na tym co mnie czeka. Więc bardziej myślę o tym co będzie niż to co było.

BHU: Generalnie bardzo fajne nastawienie ale teraz są takie czasy, że troszeczkę nie ma zawodów, musimy troszkę powspominać a to jest bardzo miłe wspomnienie no i kapitalne ujęcie tego jak sobie po prostu radzisz cudownie na trailu. Myślę, że to jest wzór do naśladowania dla wielu z nas. 

BP: Powiem, że kamerzysta trochę mi dodał mocy na sam koniec. Bo było ciężko już przed tym momentem. I jeszcze gdzieś tam po drodze Kilian, to już w ogóle poleciałem do tej mety. Miło mi wspominać ten moment właśnie w tym momencie.

BHU: Tak to jest niesamowite. Widać jak Kilian daje ci energii. Dobra no to witam cię Bartek teraz już oficjalnie. Widzę trochę osób i nas ogląda także to strasznie miłe. Bardzo dziękujemy, że poświęcacie swój czas na to żeby z nami być. Bartek powiedz jak ci minął dzisiaj dzień? 

BP: A dzięki, dzięki bardzo mi miło, że pytasz. Dzisiaj troszeczkę czas z rodzinką, troszeczkę musiałem wyluzować z treningu, odpocząć bo zrobiliśmy dużo fajnej roboty ale też wiedzieliśmy, że trzeba gdzieś odpocząć, złapać trochę luzu. Więc jest czas z rodzinkom. Regeneracja przed jutrzejszą służbą. Krótki ale intensywny trening więc u mnie wszystko jak najlepiej i mam nadzieję, że u was również. Pogoda nas rozpieszcza w ten weekend majowy więc mam nadzieję, że wszystkim ten weekend fajnie, miło minął.

BHU: Mi też ma fajnie. Mam nadzieję, że naszym słuchaczom też. Ile udało ci się nabiegać kilometrów teraz? Zrobiliśmy taki krótki test pół godziny i Bartek powiedział, że poleci na bieżnię pobiegać. Ciekaw jestem ile kilometrów udało Ci się wystukać?

BP: No właśnie nie pisałem wiadomości trenerowi więc może się dowie, że zrobiłem takie szybkie 40 minut. Wyszło mi gdzieś tam 850 metrów przewyższenia bo chciałem się troszkę pobiegać pod górę, więc szybkie 850 metrów up'u w sam raz przed livem z Black Hat Ultra (śmiech). 

BHU: Stary daj spokój jakaś rzeźnia lekka. Zanim opowiemy jak teraz trenujesz to chciałem troszeczkę powspominać jednak zeszły rok. Ty mówisz, że jakby nie skupiasz się na tym co było ale jednak to były niesamowite momenty i też my jako fani przeżywaliśmy je bardzo, bardzo mocno. Powiedz jakie były takie biegi, które ty teraz dobrze pamiętasz?

BP: Powiem ci, że w każdy sposób jakiś każdy bieg wspominam. Zeszły rok to były dla mnie same dobre wspomnienia. Mówię tutaj o pierwszej części sezonu, w drugiej części sezonu nie do końca to były miłe wspomnienia. Ponieważ nie ukończyłem dwóch biegów, dwóch ostatnich biegów. Ale też jestem z nich zadowolony bo byłem do nich fajnie przygotowany. Tutaj akurat czynniki losowe czyli gdzieś tam upadek i choroba nie pozwoliły żeby ukończyć te biegi i sprawdzić się do końca na trasie. Ale jestem bardzo zadowolony z tego sezonu. Nie mogę sobie bardziej zamarzyć. Zacząłem od biegu skyrunningowego. Zawsze mi się marzyła koszulka zwycięzcy skyrunning czerwona koszulka z mety, więc to było dobre rozpoczęcie roku ponieważ wygrałem bieg we Francji. To był bieg dwa tygodnie przed Segamą. Byłem bardzo dobrze nastawiony na Segamę. Na Segamie zająłem drugie miejsce. Więc kolejny krok do przodu i już potem mnie to niosło. 

BHU: Taki krótki materiał mam o Segamie. Też taki fajny moment jak się ścigasz z Artisem Ego i Tibo Baronianem.

BP: Tak, i tutaj od razu mogę powiedzieć, że to jest bardzo ciężki odcinek biegu, ponieważ zbiegamy do St.  Spiryt czyli to jest około 14 kilometr. Mamy zrobione już około tysiąca metrów przewyższenia i czeka nas najcięższy podbieg gdzie średnia wynosi około 25% nachylenia. I tutaj o tyle jest ciężko, że jak za mocno się puści nogi na tym zbiegu to bardzo mocno się płaci na tym podbiegu. Więc połączenie tego zbiegu z tym podbiegiem jest dosyć ryzykowne. Na pierwszej swojej Segamie przeszarżowałem na tym zbiegu na tyle, że na tym podbiegu biegłem nieprzytomny. Więc bardzo dobrze pamiętałem ten moment właśnie w zeszłym roku. Starałem się puszczać nogi na tyle żeby tych nóg gdzieś tam za bardzo nie zmęczyć i być jeszcze w miarę rześki na tym podbiegu. Fajnie się to udało bo akurat w tym momencie odskoczyłem chłopakom na 50 metrów i oni mieli problem żeby gdzieś tam pod tą górę gonić. Więc miałem taki zapas żeby odpocząć, złapać oddech na tym podbiegu. Więc jeżeli chodzi o taktykę na Segamie to lepiej tego rozegrać nie mogłem.

BHU: Pomimo tego, że jak mówisz troszkę się oszczędzałeś to i tak wyprzedziłeś już dwóch rywali, więc chyba fajnie, co? 

BP: Mówiąc o oszczędzaniu to miałem na myśli bardziej takie wchodzenie w mniejszy dyskomfort (śmiech). No bo tutaj podczas tej Segamy to nie ma mowy o jakimś komforcie biegu. Po starcie już jest tak mocne tempo, że trzeba na granicy pilnować siebie żeby nie przedobrzyć. Swoją drogą niesamowite, że kamerzysta leciał prawie cztery i pół minuty z grupą. Oglądałem dużo filmików z zeszłego roku, dużo liveów z biegów, w których uczestniczyłem i zacząłem się zastanawiać, że niesamowitą robotę robią kamerzyści, którzy byli w stanie na bardzo trudnych, technicznych odcinkach po prostu biec z zawodnikami. 

BHU: Tak, nie tyle biec ale jeszcze kadrować was w całkiem atrakcyjny sposób. Jak widać wy biegniecie po ścieżce  a operator biegnie gdzieś z boku. Tak, że obłędną robotę robią niektórzy operatorzy. Naprawdę. A to już jest moment kiedy Kilian przed tobą ucieka sprawdza na zegarku gdzie jest Bartek i tu widać, że tutaj masz trzy i pół minuty straty do niego. To jest 29 kilometr.

BP: Tak to jest moment gdzie zbiegamy około 800m gdzieś na koncie 30% nachylenia i wchodzimy na taki 5 kilometrów płaskiego, łąkowego terenu, gdzie właśnie tam zawodnicy najwięcej tracą. Ponieważ mamy w nogach zrobione dwa tysiące, nagle zbieg 30% na dystansie 800m i płaskie 5 km gdzie robi się największe różnice czasowe. Bo niektórzy zawodnicy nie są w stanie biec w tempie 4"30' na kilometr, niektórzy 5 minut na kilometr. Patrząc tutaj na dystans pięciu kilometrów robi się dwie minuty, więc to jest też bardzo ważny odcinek tego biegu. I ja miałem takie szczęście, że akurat na tym odcinku biegłem z Thibautem, bo miałem już tam delikatny kryzys. Thibaut był moim celem żeby go utrzymać, żeby mi nie uciekł. Przebiegliśmy razem ten odcinek i dotrwaliśmy praktycznie do samego końca tego biegu.

BHU: No fajnie, tam wiesz no jeszcze miałeś niesamowicie mocną tę końcówkę i wypadłeś za Kilianem odrabiając bardzo dużo czasu.

BP: No wiesz, odrabialiśmy tutaj akurat z tego względu, że Kilian biegł sam. Gdzieś tam już miał tą świadomość, że dobiega do mety na pierwszym miejscu. A my z Thibautem 10 km zbiegu tasowaliśmy się, mijaliśmy się. W pewnym momencie jeden odpuścił i tu była walka o to żeby to utrzymać. Nie było tak do końca, że ostatni kilometr, dwa odpuściłem. Wiedziałem, że jestem na drugim miejscu do samego końca. Był bieg na takie żyletki.

BHU: Nie, no mega fajnie. Jeszcze mam tutaj taki taki fajny filmik z Dolomity Sky Race. Jak z kolei tasujesz się z Bonettim i jeszcze ze Stian Angermund. 

BP: Tak, to jest trzeci bieg cyklu z zeszłego roku i tego biegu bałem się najbardziej. Z tego względu, że mam bardzo małą styczność z wysokością. W tym biegu startowaliśmy z wysokości 1700 m.n.p.m. i wbiegaliśmy na 3200 metrów, gdzie to nie jest komfortowa wysokość dla gościa, który mieszka we Wrocławiu, który ma 100 metrów nad poziomem morza. Na tyle bardzo się sfokusowałem na punkcie tego startu, że byłem tam już trzy tygodnie wcześniej z Marcinem Rzeszutko i starałem się zaaklimatyzować do tej wysokości. I pomimo tego, że spędziłem tam trzy tygodnie to nie czułem się pewnie na tej trasie ponieważ ta wysokość mnie tam cały czas gdzieś tam stopowała, przytykała. Ale myślę, że gdybym nie zrobił obozu, takiej trzy tygodniowej aklimatyzacji, no to nie miałbym szans żeby w ogóle walczyć o pierwszą piątkę. Bardzo się cieszyłem z tego piątego miejsca. Bardzo trudny bieg. Dwa tysiące metrów przewyższenia na praktycznie dziesięciu kilometrach, trudny teren techniczny. I byłem szczęśliwy na mecie właśnie z tego względu, że dobiegłem piąty, że dałem radę pokonać tę trasę.

BHU: Niesamowita robota i naprawdę pokonałeś bardzo wielu doskonałych zawodników. Zresztą na tym filmie bardzo ładnie widać jak im uciekasz. Oni się zatrzymują na punkcie odżywczym a ty poleciałeś do przodu i zyskałeś niesamowitą przewagę.

BP: Ale muszę ci powiedzieć, że gdzieś około 3000 m jest strasznie, już byłem nieprzytomny podczas tego biegu. I tam jest taka trudność, że bardzo długo się schodzi z wysokości. Bo w biegach na 3200 masz około dwóch nawet czterech kilometrów gdzie jesteś gdzieś do wysokości 2700. I to jest ten najtrudniejszy moment. Bo jak ja biegnę naprawdę mocno nieprzytomny, chłopaki mi troszeczkę uciekli mówię tutaj o Stianie, o Janie Margaricie. I tutaj miałem duży problem żeby na tym zbiegu ich dogonić. I dopiero gdzieś w momencie kiedy schodziliśmy z tej wysokości byłem w stanie gdzieś uciec im na jakiś dystans, który gdzieś tam tracili ze wzroku.

BHU: No wiesz. Jesteś niesamowicie wytrenowanym kolesiem, umiesz takie rzeczy robić. To jest absolutnie wspaniałe i serdecznie, serdecznie ci gratuluję i super się to ogląda w ogóle. Ostatnio wrzuciłeś też wspomnienie z Ringov Still i twój pościg za Bonettim bodajże. Dobrze pamiętam chyba, tak? 

BP: Jerome Bonnet. 

BHU: Tak, przepraszam. I też twój upadek. Powiedz czy ten upadek, który za chwilę zobaczymy to był ten upadek, który cię tak naprawdę zdyskwalifikował z tego biegu?

BP: Nie ponieważ to był rok 2018. To był bieg, to był pierwszy cykl Golden Trail Series. To był ostatni bieg, który dawał mi szansę zakwalifikowania się do finału. Tutaj jest gleba dokładnie. To był manewr, który właśnie pozwolił mi zakwalifikować się do wielkiego finału do biegu, który oglądaliśmy na początku. Ponieważ skończyłem cały cykl w 2018 roku na dziesiątym miejscu, gdzie traciłem jeden punkt do Thibauta Baroniana, który był na dziewiątym miejscu. I miałem przewagę dwóch punktów nad Robertem Krupicka z Czech. Więc był bardzo, bardzo blisko, bardzo ciasno. I właśnie ten manewr dał mi ten awans. Co do upadku w takich warunkach to nie był jedyny upadek mój i reszty zawodników. Więc gdzieś tam po części to było kontrolowane, po części to był na tyle miękki teren, że nie doznawaliśmy kontuzji. 

BHU: Pomimo tego, że dwa ostatnie biegi jakoś nie powiodły ci się to zostałeś dopuszczony do teamu Elit Salomona. Powiedz mi, bo myśmy się o tym oczywiście dowiedzieli jakoś w listopadzie ty pewnie wiedziałeś wcześniej, że są takie zakusy. Powiedz mi jak dla ciebie się zmieniło życie po wejściu do tego teamu?

BP: Więc to na pewno zmieniła się moja motywacja. Zostałem zmotywowany do tego żeby dalej trenować, żeby rywalizować. Ja chcę się pokazać, chcę udowodnić teraz wszystkim zawodnikom, chcę udowodnić w drużynie Salomona, że to nie była błędna decyzja. Poza tym nie czuję większych zmian dalej się kumplujemy z drużyną pomimo roszad w strukturach, gdzie ja zamieniłem miejsce Jeremiego Bennetta, nie mamy dla siebie żadnych pretensji kupujemy dalej. Czekamy na wspólną rywalizację bo lubimy rywalizować. Jeżeli chodzi o strukturę i tutaj takie kontakty z zawodnikami to jest naprawdę bez zmian. Jeżeli chodzi o jakieś sprawy marketingowe to ciężko wprowadzać to na czym pracowaliśmy, o czym rozmawialiśmy wiadomo z jakiej sytuacji. Mam nadzieję, że będzie jeszcze szansa żeby gdzieś wykorzystać to, że jestem w teamie czyli pokazać się na jakiejś większej ilości zdjęć, w większej ilości filmów, które gdzieś tam mamy w planie robić. Ale wiadomo, że nie myślimy teraz o tych rzeczach, tylko o tym żeby rozwiązać problem w którym się znajdujemy.

BHU: Jeszcze pogadamy o tym jak podchodzisz do tej sytuacji. Natomiast chciałem się ciebie zapytać bo my nagrywali podcast w październiku 2018 roku, wtedy mówiłeś o swoich problemach z tarczycą. Po tym co zrobiłeś w 2019 r. podejrzewam, że problem już rozwiązałeś. Ale powiedz jak to teraz wygląda. Czy jeszcze masz problemy z tarczycą i z hormonami? 

BP: Ten problem cały czas występuje. Tylko jestem świadomy tego problemu. Staram się to wszystko kontrolować. Jestem w stałym kontakcie z lekarzem. Pilnuje tego więc moje zdrowie jest na fajnym poziomie. Więc ta świadomość tego, że co jest przyczyną moich niezdolności fizycznych. Nie mam z tym problemu ponieważ to wiem i to kontroluje. 

BHU: A powiedz a treningowo? Czy coś się zmieniło przez ostatni rok u ciebie? Bo rozumiem, że nadal trenujesz z Andrzejem Orłowskim, tak?

BP: Tak, tak. Trenujemy z Andrzejem jest to bardzo udana współpraca. Zmienia się w naszym treningu wszystko. Bardzo dużo z każdym przebytym rokiem. Po 2018 roku to był mój pierwszy rok w rywalizacji z czołowymi zawodnikami i to był taki rok gdzie poznawaliśmy tą rywalizację, jak to wygląda. To był taki rok gdzie uczyliśmy się tych biegów górskich i po tym roku wyciągnęliśmy bardzo dużo fajnych wniosków, które złożyliśmy w 2019 r. I te właśnie wnioski pozwoliły mi wejść jeszcze na poziom wyżej i osiągnąć te wszystkie sukcesy, które wypracowaliśmy 2019 roku. Po tym '19 roku mamy niesamowitą ilość doświadczeń, niesamowita ilość wyciągniętych wniosków, które wprowadzamy już od listopada, czyli od momentu kiedy rozpoczęliśmy przygotowania pod Segamę w tym roku i ten poziom skoczył jeszcze wyżej. Więc cieszy mnie to, że ta nasza współpraca to jest taka współpraca, która pozwala mi się rozwijać. Pozwala też rozwijać się trenerowi bo bardzo dużo eksperymentujemy, poznajemy moje ciało, poznajemy reakcje na różne bodźce, na zachowania w hipoksji naturalnej, sztucznej. Więc bardzo dużo próbujemy, testujemy. Wprowadzamy to w trening. Patrzymy też jak trenują inni zawodnicy. Z ciekawości to w tym roku zaczęliśmy stosować kilka jednostek, które stosuje Kilian.  Więc też patrzymy jak to u mnie funkcjonuje. Więc rozwijamy się cały czas. Z trenerem naprawdę tworzymy fajny team, który robi dobrą robotę. 

BHU: Ale co np. u Kiljana podpatrujecie, jakie elementy? 

BP: Podpatrzyliśmy taką jednostkę treningową, w której Kilian wykonuje dwie mocne jednostki treningowe danego dnia. I jest to naprawdę bardzo hardcorowy trening. Ponieważ wykonałem taką jednostkę pierwszą w grudniu i reakcją mojego organizmu była taka, że na drugi dzień po prostu zachorowałem. Organizm był tak mocno zniszczony tą jednostką treningową, że na drugi dzień nie byłem w stanie zrobić godzinnego biegu i musiałem odpocząć i dojść do siebie. Ale z czasem kiedy budowaliśmy, w którym się rozwijaliśmy ten cały proces przygotowawczy przebiegał. Te jednostki treningowe stawały się dla mnie już takie łatwiejsze, więc ostatnio nawet próbowaliśmy również trening Kijana, w którym on wykonuje trening werticalowy czyli biegnie 1000 m przewyższenia bardzo mocno i zaraz po tym kilometrze w górę przechodzi na bieg na 10 km. Wykonuje go w tempie 33 minuty. Więc próbowaliśmy takiej jednostki. Są to świetne jednostki bardzo wymagające. Trzeba być też przygotowanym do tego żeby taką jednostkę wykonać. Ja się cieszę, że mi się udaje takie jednostki wykonywać bo to pokazuje to, że idę w dobrym kierunku i jeżeli wykonuję jednostkę Kiliana no to mogę biegać tak jak Kilian.

BHU: To wiadomo, ale zapytam się gdzie ty znajdujesz takie werticale jak Kilian ma u siebie?

BP: Kilian akurat taki trening wykonuje na bieżni mechanicznej i to jest właśnie plus tego, że wykonuje się treningi na bieżni mechanicznej. Ciężko biec 1000 metrów pod górę i nagle wykonać płaskie 10 kilometrów. Tutaj akurat jest ten plus wykorzystywania w treningu bieżni mechanicznej.

BHU: Co myślisz w ogóle o bieganiu na bieżni w kontekście tego, że są opinie iż jest niezdrowe, niedobre dla biegaczy, że ma się nieodpowiednią pozycję, i że nie wszystkie partie mięśni rozwijają się w odpowiedni sposób.

BP: Uważam, że jeżeli wykorzystujesz bieżnię mechaniczną do konkretnych jednostek treningowych w ilości jednej bądź dwóch w tygodniu to jest to bardzo fajny, kształtujący trening nie zaburzający, nie dominujący żadnych partii mięśniowych. Ponieważ ta równowaga jest zachowana. Na drugi dzień pójdziesz pobiegać po płaskim terenie i masz cały czas ten komfort, wykonujesz rower. W momencie kiedy wykonujesz trening na bieżni mechanicznej przez trzy tygodnie i to jest tylko twój trening biegowy. Tu się zaczyna problem. Właśnie zależało mi na tym, bo przez trzy tygodnie wykorzystywałem tylko bieżnię mechaniczną do biegania oraz rower stacjonarny żeby na nim jeździć i zależało nam na tym żeby udać się później do fizjoterapeuty i sprawdzić to jakie są proporcje mięśniowe. Jak zmieniło się ciało po tych trzech tygodniach. No niestety nie było to możliwe żeby skorzystać z takiej usługi. I myślę, że jeszcze spróbuje dojść do tego testu, do tego sprawdzenia jak zachowuje się ciało podczas dużej ilości jednostek treningowych. Ja się nie czuję żeby mnie to zaburzyło. Czuję się dobrze. Nawet jak po tych trzech tygodniach biegania tylko i wyłącznie na bieżni mechanicznej poszedłem biegać w góry, to byłem zdziwiony z jaką łatwością biegam pod górę.

BHU: W jakiej fazie jest twój trening teraz? Czy on jest w takim lekkim zawieszeniu, że jest na takiej stałej i teraz jak wpadną jakieś zawody to ty jesteś gotowy się do nich szybko przygotować? Jak myślisz teraz w ogóle o tym sezonie? 

BP: Wiesz co, to nasze założenie było takie, że do czasu Segamy, czyli to jest około 24 maja jesteśmy w mocnym treningu, robimy kilka przetarć w formie takich zawodów podczas treningu. Niestety tam podczas ostatniego treningu doznałem lekkiej kontuzji mięśnia czworogłowego a więc przesunęliśmy ten okres ponieważ jestem już około siedmiu dni w takim naprawdę delikatnym treningu więc mój organizm zaczyna się przestawiać na takie na takie luzowanie. Więc teraz odpoczywamy. Zrobiliśmy naprawdę niesamowitą pracę do tego sezonu więc fajnie sobie też odpocząć. Myślę, że zaczniemy na spokojnie wchodzić w taki trening przygotowujący mnie do startów we wrześniu. Nie ukrywam, że liczę na to, że pierwsze zawody odbędą się właśnie w tym miesiącu i ja będę na nie gotowy. Chociaż też po cichu liczę, że odbędzie się Tatra Sky Marathon. Liczę na to, że te zawody się odbędą. Lubię biegać w Tatrach ale bardzo rzadko biegam. A poza tym szykuję się na Sierre-Zinal, które zadeklarowało się, że swój bieg zorganizuje we wrześniu. A mam tam kilka porachunków więc na pewno będę się szykował do tego biegu. 

BHU: Głównie z trasą masz porachunki?

BP: Oj tak, mam porachunki z trasą. Byłem tam w zeszłym roku. Trenowałem tam, więc chciałbym tam jeszcze raz wystartować.

BHU: No spoko. A coś poza Sierre-Zinale wrześniowym coś ci tam się kroi na tą jesień czy jeszcze nie?

BP: Nie, tutaj nie ma żadnych takich decyzji. Czekam aż sytuacja się tutaj jakoś wyklaruje. Mam nadzieję, że wszystko się już gdzieś tam uspokoi, wyciszy i wtedy będzie wiadomo jak wygląda przyszłość.

BHU: Słuchaj też jeździsz na dużą ilość obozów. Bo jeździsz i ze swoim teamem Salomona i sam jeździsz z kolegami tutaj z Kamilem Leśniakiem, który nas słucha. Byłeś na Teneryfie i w ogóle mam wrażenie, że trochę czasu na tych obozach spędzasz. Powiedz mi na ile to jest dla ciebie znacząca jednostka treningowa taki obóz i czy odpoczywasz po takim obozie potem?

BP: Przede wszystkim jestem bardzo wdzięczny kumplom z pracy oraz dowództwu, które wyraziło zgodę na to żebym poświęcił bardzo dużo czasu na trening. Mówię tutaj o organizowaniu wolnego czasu w ten sposób, że miałem dziesięć dni wolnego praktycznie w listopadzie, miałem około dziesięciu dni wolnego w grudniu oraz bezpłatny urlop styczeń, luty. I wtedy praktycznie spędzałem każdy wolny czas na obozie. Dla mnie to jest bardzo bardzo ważne i lubię jeździć na obozy, ponieważ jest to czas gdzie skupiam się tylko i wyłącznie na treningu, na regeneracji. Wyjeżdżam przede wszystkim w góry więc nie muszę dojeżdżać wszystko mam na miejscu. To jest taki nieoceniony czas treningu. Wszystko masz na miejscu możesz zaplanować każdą jednostkę treningową. Ja też zawsze były ze sobą sprzęt więc mam zawsze jakąś alternatywę ze sobą w razie awarii pogodowych, dolegliwości ale jestem na to przygotowany. Ja lubię taki reżim treningowy lubię rano śniadanko, trening po treningu obiad, drzemka, drugi trening i taki cykl treningowy. Ja to lubię więc cieszę się, że mogę w ten sposób się przygotowywać do tego sezonu. Jest to też ryzykowne bo wiesz jeździsz dużo na obozy, jest bardzo duże obciążenia dla organizmu a jeździłem bez fizjoterapeuty. Bardzo się bałem tych wyjazdów ponieważ to są długie wyjazdy. Bałem się żeby nie doznać jakiejś  kontuzji ale się okazało potem, że wracałem z obozu i moje ciało jest w lepszej kondycji niż jak trenowałem we Wrocławiu. Z czego to wynikało może z tych recovery serników po treningu.

BHU: Albo z psychicznego nastawienia. Jednak wiesz otoczenie dużo robi. Ja zwłaszcza ci zazdrościłem tego obozu, który zrobiłeś z Marcinem Rzeszutko w samochodzie i pod namiotem. Takie wyjazdy to ja lubię najbardziej.

BP: To były hit. Ja się tego bałem bo znając fantazję Marcina Rzeszutko trochę się obawiałem wyjazdu na trzy tygodnie i spania w namiocie, na dachu samochodu. Jednak powiem ci, że jesteśmy dziś podobni charakterami wspólne kąpiele w rzece, kolacje przy gwiazdach jakoś tam dały dały radę. 

BHU: Już nie drążmy tego tematu (śmiech). 

BP: Trenowaliśmy też dużo, dużo biegaliśmy pod górę na dużych wysokościach. No oczywiście jesteśmy parą po tym wyjeździe (śmiech). Ale było miło. Naprawdę. Dużo przeżyliśmy. Ja byłem dwa tygodnie, Marcin był całe trzy tygodnie śpiąc w namiocie. Więc niesamowite przeżycie. A poza tym robiliśmy fajną robotę treningową.

BHU: No właśnie ja widziałem, że ostatnio wrzuciłeś informację o tym ile na Teneryfie zrobiłeś przewyższeń jakiś kosmos wyszedł zupełny. Powiedz potem jak wracasz do Polski to chyba nie jesteś w stanie na tej bieżni zrobić tylu przewyższeń? Czy się mylę?

BP: Mnie trochę zaskoczyło to, że zarobiłem tyle przewyższeń bo tak w samolocie lecąc na Teneryfie myślę; pyknie 20 tysięcy pod górę będę zadowolony. Bo to będzie fajna robota wyjdzie tam trochę po płaskim, trochę pod górę, trochę roweru. Nie spodziewałem się, nie pamiętam ile, ale chyba wyszło 39 tysięcy metrów. I niesamowite było to, że przez miesiąc czasu gdzie wyszła niesamowita ilość kilometrów, ten sam czas trwania wysiłku bo na samym rowerze to zrobiłem chyba z pięć jazd po 3, 4 godziny i byłem w wyśmienitej formie kondycji. Mięśnie były niemalże jak, fizjoterapeuta jak przyjechałem do Polski ktoś mnie pytał czy był z nami jakiś fizjoterapeuta na Teneryfie i ugniatał. Trochę się zdziwił,  ja też się zdziwiłem ale myślę, że ten luz psychiczny. Kurde byliśmy piątka kumpli plus oczywiście odwiedziła mnie dziewczyna, też znajomi. To był taki luz z taką dobrą mocną robotą, że nie można było sobie lepiej tego zaplanować.

BHU: Wspaniale. A opowiedz mi, w treningu troszeczkę zmieniałeś coś w diecie przez ostatni rok w związku z tym? 

BP: Wiesz co,ja to się przede wszystkim w swojej diecie skupiam na tym aby jeść wystarczającą ilość kalorii. Dużo trenuję. Ciężko czasami mi zjeść tyle kalorii ile spaliłem podczas treningów więc tutaj przy współpracy z dietetykiem cały czas to kontrolujemy. Pilnujemy tego żebym po prostu wystarczającą ilość kalorii. To jest dla mnie najważniejsze.

BHU: Czy nadal twoim ulubionym posiłkiem jest makaron?

BP: Oczywiście makaron z pesto, który będę miał na kolację (śmiech). Jakby ktoś miał jakąś ochotę zjeść sobie makaron z pesto ja tam zawsze mogę podesłać przepis, proporcje na oko oczywiście.

BHU: To ja cię od razu poproszę po tym live żebyś napisał może przed snem jak ci się uda. Słuchaj a powiedz czy robiłeś jakieś eksperymenty, nie wiem, z dietą wegetariańską?

BHU: Mam takie momenty, że czasami nie jem mięsa. Na przykład byłem z Marcinem w Szwajcarii więc w ogóle nie było mowy o jedzeniu mięsa. Też nie chcieliśmy wydawać tylu pieniędzy więc nasza dieta opierała się na makaronie i kaszy z passatą pomidorową oraz z warzywami. To były nasz takie główne  posiłki oraz oscypek, którego woziliśmy przez tydzień w samochodzie i dawał radę. Więc opieraliśmy się na węglowodanach, dodawaliśmy warzywa i zioła. To była taka dieta wegańska. Dobrze się po tym czułem. Wiadomo, że w suplementach gdzieś tam nadrabialiśmy te białko. Wspiera mnie tutaj bardzo dobra firma NuTrend, która robi bardzo dobre odżywki, które serdecznie polecam. A teraz robią wegańskie. Więc jeżeli ktoś miałby ochotę spróbować to polecam.

BHU: To muszę spróbować. Kochani czy macie jakieś pytania do Bartka? 

BP: Widzę, że sama rodzina komentuje i znajomi, dzięki.

BHU: Kamil Lesiak już prosi o przepis. Dariusz Marek się pyta: Biegi ciągłe, płaskie jak długie i jakim tempem?

BP: Kwestia przede wszystkim wytrenowania. Ja w swoich biegach ciągłych przede wszystkim sugeruje się tętnem. Wiem na jakim poziomie odbywa się bieg w drugim zakresie. W jakim zakresie przedziale tętna muszę biec żeby ten wysiłek był właśnie w tej strefie. I moje biegi ciągłe trwają od 20 do 25 kilometrów. Biegi ciągłe zaczynają się przeważnie jak trenowałem lekkoatletykę to nie było to więcej niż 10 kilometrów. Chodziło o to żeby wykonać pracę w stałym zakresie tętna na poziomie nieprzekraczającym kwasu mlekowego 4 mmol. Oczywiście żeby to oczywiście sobie określić trzeba wykonać badania wydolnościowe podczas których są określone te strefy. I podczas tego wyniku, który otrzymamy dopasujemy bieg ciągły. Wiadomo jeżeli zaczynamy bieganie to te biegi ciągłe muszą być gdzieś tam dosyć krótkie ale zachowywane właśnie w tych zakresach. I z czasem te biegi są wydłużane. Jeżeli chodzi o takiego zawodnika, który biega około dwóch do pięciu lat to są jakieś przedziały średnio 15 kilometrów. Jeżeli chodzi tu jeszcze o tempo ja się nigdy nie sugeruję tempem. Zawsze zakładam sobie jaki robię dystans i zaczynam trening po pierwszym kilometrze, w którym się rozgrzewam. Wchodzę na zakres, który mnie interesuje i staram się go trzymać. I to też jest dla mnie informacja czy jestem gdzieś tam w progresie czy regresie czy potrzebuję jakiegoś odświeżenia w treningu.

BHU: Super. Dzięki Michał Zajączkowski pyta: kiedy 240 na DFBG. Jak rozmawialiśmy wtedy w zeszłym roku to mówiłeś, że za ultra się bierzesz dopiero za pięć lat. Jakie masz teraz podejście?

BP: Generalnie po obozie na Teneryfie to jutro mógłbym 100 walnąć. Miałem takie porównanie do Kamila Leśniaka jak tam wygląda moja dyspozycja w biegach długich. Jeszcze gdzieś tam i trochę do niego brakuje ale myślę, że może czuć oddech na swoich plecach. 

BHU: A widzisz Kamil uważaj. Kiedy następny obóz może w Tatrach? Marcin się pyta.

BP: Myślę, że wstrzymam się jeszcze do momentu kiedy warunki się poprawią w Tatrach żeby w pełni wykorzystać piękno Tatr i piękno ścieżek tatrzańskich. Natomiast chciałbym Mordue sobie przelecieć w Tatrach tak treningowo. Więc myślę, że w czerwcu na pewno będę chciał się pojawić już w Tatrach. Pobiegać z Marcinem.

BHU: Kamil Leśniak pyta o akcentach na bieżni. Jakie robisz akcenty na bieżni?

BP: Cwaniaczek. 

BHU: Cwaniaczek. 

BP: Bieżnia daje nam fajne możliwości  do łączenia treningu płaskiego oraz treningu pod górę. Dlatego ja stosuję bardzo dużo jednostek treningowych. Stosuję jednostki treningowe, w których wykonuję bieg ciągły, o którym wcześniej wspominałem ale wprowadzam takie wstawki biegu pod górę. Czyli zakładam sobie bieg około 20 kilometrów w biegu ciągłym czyli biegu na tym samym poziomie tętna i co załóżmy 4, 5 kilometrów wprowadzam sobie też w tym samym poziomie żeby też ten bieg był cały czas w  drugim zakresie bieg pod górę. Stosuję też biegi interwałowe czyli stawiam sobie kąt, który mnie interesuje wykonuje pracę na trasie  który mnie interesuje oraz przerwy. W tym przypadku mogę sobie przerwy modyfikować, robić wyżej, niżej, na płaskim odcinku. Więc jeżeli chodzi o bieganie na bieżni to ja tutaj polecam troszeczkę użyć takiej fantazji, troszeczkę pokombinować, pomyśleć sobie kurde jak wygląda trasa mojego biegu, do którego się miałem szykować i wprowadzić to w trening. Ja czasami też stosuję taki trening, że wykonuję 5 kilometrów mocno pod górę i nagle wchodzę w płaski bieg w drugim zakresie żeby to już było po jakiejś wykonanej pracy pod górę. Wejść w tą prędkość gdzie powinienem mieć w delikatnym dyskomforcie i kończąc to mocnym kilometrem. Więc też pod górę. Więc tu jest wyobraźnia. Trzeba było się otworzyć na trening na bieżnię i obserwować. Jak wykonują jakąś jednostkę treningową na bieżni i nie wiemy jak się zachowa mój organizm, więc jest coś takiego na czucie. Planuję sobie, reaguje. Widzę, że nie idzie modyfikuje i w ten sposób staram się zrobić to tak żeby ta bieżnia była dla mnie jakąś atrakcją, żeby to nie było jakieś klepanie półtorej godziny jednym tempem, na jednym kącie nachylenia. Staram się tym bawić.

BHU: Pytanie co bierzesz, że masz non-stop banan na twarzy? 

BP: Jak będziecie jeść dużo pesto to zobaczycie.

BHU: Proste. Bartek Florczak się pyta czy kupiłeś już sok z wiśni?

BP: Jeszcze niestety nie. Czekam aż może jakaś na działeczce wisienka obrośnie i może coś uda się zrobić z naturalnego soku. Ale na pewno na dniach odrobię lekcje domowe i wyposażę się w sok z wiśni. Mam taki sok z wiśni tylko, że on składzie ma 40 proc. i na razie się wstrzymuje żeby zacząć od normalnego soku z wiśni i czasami gdzieś tam wyrównać proporcje.

BHU: Jeden gość mi kiedyś powiedział Kamil nie ograniczaj się także Bartek nie ograniczaj się co tam 40 procent. Dasz radę. Czarko1900 pyta się: jak oceniasz przydatność roweru w odniesieniu do budowania siły biegowej oraz jaki masz poziom VO2max?

BP: Zacznę od poziomu. Robiłem badania dwa lata temu i nie pamiętam jaki miałem poziom ale był bardzo niski. I nie zdziwiło mnie to, że na dużej wysokości mam problemy z bieganiem. Planuje zrobić w tym roku ponownie ten test V2 max. Więc na pewno opublikuje informację jak zmienił się mój VO2max. W momencie kiedy rozpoczynałem przygodę z treningiem hipoksyjnym. Hipoksji naturalnej oraz hipoksji sztucznej. Jak się zmieniło po dwóch, trzech latach. Więc na pewno jeżeli zrobię takie badania to na pewno podzielę się tutaj wynikami. Jak oceniam przydatność roweru? Ja uważam, że rower to jest bardzo dobry trening w biegach górskich ponieważ podczas jazdy generuje moc czyli budujemy siłę w swoich nogach. Jednocześnie jeździmy na zakresie, który jest poniżej tętna w którym biegamy rozbiegania więc jesteśmy w stanie wykonać dłuższą pracę na rowerze. Przy czym generujemy cały czas moc. Na rowerze jesteśmy sobie pozwolić przejechać trzy godziny i następnego dnia zrobić fajną jednostkę biegową. Przy czym przez trzy godziny cały czas pracujemy mięśniowo, pracujemy na watach. Nasze tętno jest na niskim poziomie więc pozwala nam to przy zachowaniu długich jednostek treningowych trenować też intensywnie. Ja zauważyłem, że robię sobie takie doświadczenia odnośnie roweru. Zauważyłem, że bardzo mocno po okresie zimowym mam bardzo duży przyrost mięśnia czworogłowego więc to też pokazuje, że ten mięsień bardzo mocno pracuje podczas jazdy na rowerze. Ja też lubię jazdę na rowerze. Więc lubię też wprowadzać w treningu żeby sobie pojechać na 2 godziny gdzie mnie to nie obciąża. Jest to fajny trening wytrzymałościowy. Więc ja zachęcam wszystkich do roweru bo to jest bardzo fajne urozmaicenie. Też pozwala odciążyć troszeczkę układ od stałego dużego obciążenia pod podczas biegu a tutaj tak samo jak z bieganiem na bieżni. To jaką mamy fantazję taki trening możemy wykonać, próbować jak to działa, jak funkcjonuje. Jeżeli po biegu pojadę mocny rower, jak mi się będzie biegać na drugi dzień, jak mi się będzie jeździć na rowerze po mocnym treningu. Ja zawsze w treningu staram się nie trzymać reguł, nie trzymać jakichś zasad, robić, obserwować, wyciągać wnioski i bawić się tym. Bo to też jest element tego aby też czerpać z tego przyjemność.

BHU: A powiedz Bartek, bo ty mówisz o niektórych treningach w ten sposób, że ty lubisz robić treningi, które ci w cudzysłowie wchodzą. Czyli zastanawiam się jak ty to odczuwasz. Skąd Ty wiesz, że dany trening robić dobrze a jakiś ci robi źle?

BP: Przede wszystkim odczucia. Jeżeli robię jakąś jednostkę treningową i ona ma mieć charakter ładujący czyli budująca moją wytrzymałość, wydolność i robię tę jednostkę na drugi dzień. Jeżeli nie jestem w stanie wykonać jakiejkolwiek jednostki biegowej albo jestem bardzo zmęczony po tym treningu. To świadczy o tym, że to było albo za mocno albo za lekko. I ja też bardzo mocno kontroluje swoje treningi. Kontroluje poprzez tętno, kontroluje poprzez pomiar kwasu mlekowego. Więc to też jest dla mnie taki feedback jak był wykonany mój trening ale przede wszystkim odczucia. Dla mnie odczucie to jest czy trening wykonany dobrze czy źle. Jak planuje sobie mocną jednostkę treningową i zmęczyłem się na treningu ale się tak jakby nie przekręciłem. Lubię używać tego słowa, bo dużo zawodników czasami robi treningi po prostu na sto procent a tu nie o to chodzi. W budowaniu formy tu chodzi o tym żeby to cały czas podbijać, budować, ładować. I te starty mają być takim stuprocentowym wysiłkiem. Więc to tylko i wyłącznie trzeba się tutaj sugerować odczuciami. Ja polecam to robić wszystkim. Ja patrzę na swój trening poprzez odczucia. Jak mnie pyta trener jak się biegało no to nie pyta mnie o czas, tylko czy w komforcie czy poza komfortem. Potem te czasy są dla nas takim jakby wyznacznikiem czy to idzie w dobrym kierunku czy złym. Czy trzeba trochę poluzować czy trzeba trochę przykręcić śrubę.

BHU: Czyli generalnie nie jesteś za tym żeby treningi robić w trupa zupełnie.

BP: Z mojej obserwacji widać, że większe efekty osiąga się właśnie w budowaniu, ładowaniu tego treningu. Oczywiście to nie może być też trening cały czas  w jakimś fajnym komforcie, no bo ten progres wtedy jest ciężko wykonać. Ale w momencie kiedy każda jednostka treningowa ma coś na celu i ten cel nie przekraczasz tego celu podczas treningu czy nie robisz sobie zawodów, robisz trening budujący. No to są takie cegiełki, które się składają potem do tego, że twoja forma się robi wyższa.

BHU: Fajne pytanie od Przemka. Czy myślisz o zmianie pracy na taką, która umożliwi Ci rozwój sportowy? Czy wracasz, zostajesz w straży i latasz na akcje i narażasz się na kontuzje?

BP: To jest pytanie, które często mi ludzie zadają. Ja generalnie, że moim marzeniem jest być gościem, który zajmuje się tylko i wyłącznie bieganiem, który się z tego utrzymuje zarabia na tym. Ale sytuacja bieżąca pokazuje, że jest z tym związane duże ryzyko. Wiadomo, że te służby są dla mnie obciążające. Czasami nie jestem w stanie tak jak dzisiaj wykonać jakiejś prostej jednostki treningowej i gdzieś ta moja forma czasami stoi w miejscu i ciężko ją gdzieś tam popchnąć do przodu. Ale mamy spokój w głowie pod tym względem, że nie martwię się o pieniądze. Dlatego ja mu tego banana na twarzy bo nie mam żadnej napinki na to, że muszę wygrać jakieś zawody. Ja po prostu wiem, że wykonuje pracę za którą mi płacą. Bieganie wtedy jest na takim większym luzie. Nie ma takiego parcia, że kurde muszę wygrać, muszę zarobić pieniądze. Więc mi się wydaje, że ta praca jest na tyle dobrym dla mnie rozwiązaniem, że na pewno z niej nie zrezygnuje.

BHU: Kuba pyta czy pies ci towarzyszy w treningach? 

BP: Aki właśnie skończył w zeszłym miesiącu rok czasu i dopiero zaczęliśmy biegać więc na pewno wystartuję sobie z nim kiedyś w takich zawodach. To się nazywa dog treking. Więc szykuje mu formę na pewno będziemy tam mocno walczyć z innymi psiarzami.

BHU: Klasa, super. 

BP: Ale fajnie, w końcu zacząłem z nim biegać. Na razie sobie biegamy tak 40 minut co drugi dzień. Spokojnie rozkręcam go żeby mógł potem pojechać na Ślężę i zrobić wszystkie komy. 

BHU: Czy bieżnia męczy cię bardziej niż trening w terenie? Zuzia się pyta.

BP: Tak męczy, jak wykonuję trening na bieżni mechanicznej to staram się żeby to był trening już jakościowy czyli planujemy jakąś mocną jednostkę treningową. Więc tam są takie fajne magiczne przyciski plusy. Ja często wykorzystuje i podkręcam sobie tempo. I ten trening jest naprawdę czasami bardziej wymagający niż bieganie w terenie.

BHU: Ale z drugiej strony łatwiej się biega na bieżni niż w terenie prawda? W sensie mówię o nierówności.

BP: Tak i to jest też zauważalne w prędkości. Ja czasami sobie biegam w fajnym komforcie po 5,30 na dziesięciu procentach gdzie nie byłbym w stanie takiego komfortu osiągnąć w bieganiu w terenie. Więc jest oczywiście dużo łatwiej. Trzeba być tego świadomym i trzeba to planować tak żeby te prędkości były tylko orientacyjne. I sugerować się tak jak mówiłem wcześniej samopoczuciem oraz zakresami tętna.

BHU: Super. Wojtek się pyta o trening hipoksyjny. Ile jednostek w tygodniu i jaką wysokość sobie ustawiasz?

BP: Jeżeli chodzi o trening hipoksyjny to ja wykonuje takie cykle hipoksji. Są to cykle od trzech do pięciu tygodni i wtedy już nie śpię w namiocie hipoksyjnym, więc są to treningi wykonywane przeważnie na rowerze. Chociaż ostatnio zaczęliśmy próbować trening hipoksji sztucznej na bieżni mechanicznej czyli biegając. I są to treningi bardziej w komforcie. Są to treningi, w których cały czas jestem w przedziale od dwóch do dwóch i pół tysiąca metrów nad poziomem morza. I podczas tych treningów bardzo mocno kontroluje saturację. Więc jeżeli widzę, że przejechałem na danej wysokości na bardzo małej saturacji to następny trening jest już zrobiony niżej. Jeżeli widzę, że ta saturacja jest na fajnym poziomie tą wysokość podbijam ale staram się to cały czas zrobić pomiędzy 2000 a 2500 metrów nad poziomem morza. Staram się to robić w cyklach. Więc jak wchodzę w cykl to trwa od 3 do pięciu tygodni i  planowane są z wszystkimi wyjazdami z zawodami i takich użyć namiotu w ciągu roku nie więcej niż dwa, trzy.

BHU: Jest jeszcze jedno pytanie. Wiele osób nie rozpoczyna sezonu bez badań wydolnościowych. Ty chyba nie robiłeś ich w ostatnim czasie. Tak mówiłeś o tym, ale często mierzysz laktat. Uważasz z trenerem Andrzejem Moroskim, że taki monitoring na bieżąco jest wystarczający. Nie znam wiele osób, które tak robią ale oceniam ten wasz prekursorski styl, że jest lepszy bo działa na bieżąco. Ciekaw jestem twojej opinii.

BP: To przede wszystkim ja już trenuję bieganie 13 lat i w momencie kiedy trenowałem lekkoatletykę byłem objęty programem, który był sponsorowany przez Ministerstwo Sportu. Był to program Talent. Który z każdego województwa obejmował trzech chłopców i trzy dziewczyny. I my co pół roku jeździliśmy do Instytutu Sportu do Warszawy i wykonywaliśmy badania wydolnościowe. Trwało to trzy lata. Więc podczas tych trzech lat zdobyliśmy bardzo dużo fajnych informacji odnośnie badań wydolnościowych oraz zachowań organizmu treningów wytrzymałościowych i na podstawie tych badań wyciągnęliśmy wnioski, że owszem bardzo mocno się zmieniają ale przy każdym badaniu procesy fizjologiczne zachodziły przy tym samym tempie. Więc to jest dla mnie wyznacznik. Ja pomiar kwasu mlekowego wykonuję bardzo dużo bo wykonywałem go podczas treningu lekkoatletycznego. I to się bardzo mocno pokrywało z badaniami wydolnościowymi. Wykonuję to teraz i również ma to pokrycie. Więc jeżeli chodzi o moją osobę to jest bardzo duża baza danych, z której można korzystać. Jeżeli chodzi o amatorów to takie badania trzeba bardzo często powtarzać z tego względu, że u nich jest bardzo duży przyrost formy, ich organizm bardzo mocno się zmienia, zmienia się praca. Jeżeli dużo się ćwiczy, robi dużo treningu siłowego zmienia się też jego umięśnienie i inna wydolność mięśniowa. Więc już inne procesy fizjologiczne zachodzą w jego organizmie. Jestem od od dziesięciu lat na tym samym poziomie cały czas mięśniowym, wagowym, wydolnościowym więc u mnie to wszystko na jednym  poziomie. Ale warto to śledzić i monitorować bo to są takie takie rzeczy, które usprawniają nasz trening. Chociaż ja i tak jestem zwolennikiem biegania na samopoczucie ale to się pokrywa również z tymi pomiarami bo wykonując tak jak tutaj wcześniej pytał Darek Marek biegi w jakim zakresie i ja wykonując bieg 20 kilometrowy na danym tętnie, wiem czy ten trening był w drugim zakresie czy był np. za mocny czy za lekki czy dystans był za długi. To jest takie ale wydaje mi się, że to jest bardzo ważne w takim już profesjonalnym sporcie, gdzie się jedzie cały czas na granicy tego przetrenowania, dużych obciążeń. Jeżeli mówimy o pracy treningu pięć razy w tygodniu to bez problemów wystarcza bieganie na samopoczucie i kontrola tego żeby nie przedobrzyć i czuć to, że było np. zrobiony trening był zrobiony mocno ale nie za mocno.

BHU: A to ciekawe wiesz, co powiedziałeś o tym, że trenujesz od dziesięciu, trzynastu lat i właściwie jesteś na podobnym poziomie cały czas jeśli chodzi o siłę, wydolność. I w takim razie mam do ciebie pytanie; co rozwija twój trening teraz? Bo chciałbym to dobrze zrozumieć. Nad czym pracujesz?

BP: Ja przede wszystkim skupiam się teraz na bieganiu pod górę. Tutaj cały czas czuję niedosyt podczas zawodów, podczas rywalizacji i na tym bardzo mocno pracuję. Oczywiście podnosząc tutaj swoją wytrzymałość, wydolność. Więc kierunkujemy się bardziej bieganiu pod górę. A co ty co ty myślisz o takim bieganiu na samopoczucie oraz kontroli tego tak jakby badań wydolnościowych. Uważasz, że dla ciebie to jest potrzebne? Czy wolałbyś robić to wszystko z pozycji takiej, że wychodzisz i biegasz tak jak się czujesz? 

BHU: Stary. Ja biegam tylko na samopoczucie. Bo moje życie tak zakręca, że ja nie jestem w stanie niestety trenować regularnie, zgodnie z jakimś planem treningowym. I było mi bardzo ciężko współpracować z trenerem i czułem, że jego zawodzę, że ja nie daję rady. W związku z czym przeszedłem na taki freestyle totalny. Ale oczywiście wiesz, ja nie mam jakichś niewiadomo jakich celów, więc po prostu dla mnie to jest jedyne wyjście z sytuacji.

BP: Ja jestem tego samego zdania. No bo wiadomo, że zawodnicy-amatorzy to są ludzie którzy pracują, wychowują dzieci i ogarniają dom. I jak zaleca się takiej osobie bieg w jakimś określonym tempie i on to musi wykonywać w jakimś określonym dystansie bez żadnych widełek, to dla niego to jest bardzo ciężkie. Bo on już wychodzi na trening zmęczony. Więc tutaj narzucając mu coś co nie jest wstanie zrealizować to nie jest w ogóle dla niego nic budującego. Bo tutaj też musi głowa dobrze pracować podczas takiego treningu. Więc ja tutaj wychodzę z założenia dostosowujemy trening do życia i biegamy na samopoczucie, korzystamy z momentów kiedy masz luźniej, kiedy możesz sobie pozwolić na dłuższy trening, mocniejszy trening i wtedy to wszystko zgrywa się w to, że ten zawodnik czuje z tego korzyść.

BHU: No dokładnie. Aczkolwiek wiesz, trenując jak totalny amator wiesz ja mam problem z tym żeby dobrać jednostkę treningową do danego momentu, w którym jestem. Czy wiesz, czy może powinienem mocniej, może powinienem dłużej i wolniej, wiesz. Tu jest kłopot. 

BP: Powiem ci, że cię dobrze rozumiem. Bo miałem taki okres, w którym skończyłem edukację w szkole pożarniczej. I tak jakby podczas edukacji w tej szkole i rok po ukończenia szkoły trenowałem sam siebie. Napisałem sobie plan treningowy i ten trening szedł nie w takim kierunku jakim być powinien, bo gdzieś sobie szedłem na ugodę. Nie chciało mi się, zrobiłem coś luźniejszego, dłuższego bo to było wygodniejsze i gdzie jestem oczywiście nie dążyłem do celu prostą linią tylko gdzieś tam naokoło. I widzę dużą korzyść z tego, że pracuję z trenerem, który robi mi wyzwania w postaci zaplanowanego treningu.

BHU: To jest fajne. Słuchaj pytanie; Jak myślisz, w jakim tempie byś pobiegł maraton płaski uliczny?

BP: Ciężkie pytanie. Bardziej myślałem w ostatnim czasie o biegu na 10 kilometrów. Bardzo fajnie rozpędziłem się w biegach płaskich i już gdzieś tam po cichu myślałem sobie, że byłbym w stanie pobiec poniżej 31 minut na 10 kilometrów. Więc ambitnie jak sobie zaplanowałem. Myślę, że byłoby ciężko chociaż do zrealizowania. Wykonałem też trening na 30 kilometrów właśnie w styczniu i w trudnych warunkach pogodowych przebiegłem w tempie 3, 35 na kilometr więc myślę, że byłbym w stanie gotów przebiec maraton ale nie w jakimś powalającym czasie. Ponieważ do maratonu trzeba przejść specyficzny trening, który pozwoli na utrzymanie mocnego tempa przez 42 kilometry. Chociaż biegacze górscy pokazują, że da się szybko biegać maraton ponieważ jest kilka zawodników specjalizujących się w biegach górskich, którzy biegają 2,11; 2,13  płaski maraton. Więc da się szybko biegać płasko biegając w górach. 

BHU: A to powiedz kto tak ładnie biega, bo ja nie wiem?

BP: No Jim Walmsley przykładowo. Bardzo szybko biegają półmaratony. Jest kilku zawodników, którzy są w stanie pobiec półmaraton w godzinę 4 i godzinę pięć. Więc naprawdę jest szybkie bieganie.

BHU: To prawda. Marcin Borkowski się pyta; jakie masz sposoby na unikanie kontuzji i co z suplementacją i treningiem uzupełniającym?

BP: Jeżeli chodzi o unikanie kontuzji to przede wszystkim staram się być dwa razy u fizjoterapeuty, który pracuje bardzo mocną terapią manualną na moim ciele. Poza tym staram się cały czas stosować różne treningi czyli bieganie, staram się jeździć na rowerze. Teraz ta bieżnia mechaniczna. Dużo staram się wykonywać w treningu takiego core, który gdzieś tam powoduje odbudowanie mojego ciała. I to wszystko składa się na to, że gdzieś udaje mi się uniknąć tych tych kontuzji przy tym kilometrażu, przy tym czasie przebywania na tym treningu. Przykładowo zimą jeździłem bardzo dużo na nartach biegowych, bardzo dużo chodziłem na skiturach. Dużo jeźdźiłem na rowerze. Zimą gdzie powinno się dużo biegać ja biegałem najmniej. Więc starałem się szukać dużo fajnych sposobów budowania swojej formy niekoniecznie biegając. I to jest właśnie klucz do tego, że unikam tych kontuzji.

BHU: To jest właśnie też pytanie związane z tym, że też trenujesz ludzi i to też fajnie, że fajnie, że doszliśmy do tego momentu. Jesteś trenerem Przedwojewski Mountain Team, dużo tych akcentów i kombinacji treningowych przenosisz na podopiecznych czy raczej cztery razy w tygodniu tlen i niedzielny long ran?

BP: Ja jeżeli chodzi tutaj o pracę z zawodnikami staram się do każdego zawodnika podejść indywidualnie z tego względu, że każdy pracuje w innej profesji. Każdy inaczej reaguje na daną ilość jednostek treningowych więc to jest bardzo indywidualna sprawa. Jeżeli chodzi o jednostki a akcenty o długie treningi, to oczywiście staram się te długie treningi wykonywać w weekendy ponieważ zawodnicy mają dużo wolnego czasu. I staram się wykonywać w tygodniu jednostki treningowe nie za długie ale intensywne tak aby każdy trening był jakościowy w jakimś stopniu. Jednym trening, w którym zawodnicy wykonują treningi biegi siłowe czyli podczas biegu, po biegu, przed biegiem wykonują elementy siłowe. Biegi w którym wykonują bieg na dyskomforcie w jakimś tam czasie, w jakimś tam dystansie oraz biegi interwałowe czyli wszystko to co czeka nas w biegu górskim. Ciągła zmiana tempa, rytmu, wprowadzenie elementu siłowego, biegu w długim dyskomforcie. I to staram się dopasowywać pod daną osobę. Czyli ten czas trwania, intensywność i dokładając też rower. Bo duża część moich zawodników też jeździ na rowerze. Więc łączymy to z rowerem. Przede wszystkim staramy się to robić z głową i codziennie kontroluje te plany zawodników więc widzę jak oni reagują np. na daną jednostkę. Bo to nie jest tak, że wykonując daną jednostkę treningową wszyscy po niej czują się dobrze i ona na każdego działa dobrze. To jest kwestia indywidualna. Więc tutaj właśnie wracam do tego co mówiłem wcześniej próbowanie, testowanie, obserwacja, jak się biegało. Trzeba się otworzyć. No właśnie ja unikam schematów, unikam schematów z zawodnikami wprowadzamy elementy siłowe podczas biegu i sprinty podczas biegu, biegi w różnym terenie. Więc staram się tak, żeby podczas weekendu były długie jednostki treningowe a podczas tygodnia żeby to były jednostki intensywne.

BHU: Opowiedz jeśli chodzi o dodatkowe dyscypliny sportu to jest tak że np. coś podsuwasz? Mówię tu np.nie wiem o boksie albo o pływaniu czy też bardziej jeśli ktoś ciebie zapyta czy może uprawiać jakąś inną dyscyplinę to wtedy rozmawiacie o niej jak to wygląda?

BP: Tzn. Ja bardziej się tu ukierunkowuje w biegach górskich bo mnie fascynuje ale lubię rozmawiać z ludźmi, którzy uprawiają różne dyscypliny sportowe i z tych dyscyplin gdzieś coś tam zawsze próbuję przemycić do swoich treningów. I patrzę najpierw na sobie. Przede wszystkim zawsze sprawdzamy jak dana jednostka treningowa jak działa na mnie. I jeżeli widzę w tym sens to staram się też wprowadzić to zawodnikom.

BHU: Czy jeszcze zobaczymy kiedyś Bartka na tartanie na dystansie 3 tys. metrów Aleksandra Mielniczek się pyta.

BP: Ciężko powiedzieć. Myślę, że raczej nie ciężki dystans. Musiałbym poświęcić dużo czasu żeby się do niego przygotować. Nie chciałbym tego dystansu wystartować bez przygotowań. Na pewno ja kończąc karierę na stadionie, kończąc Szkołę Pożarnictwa powiedziałem sobie jasno muszę się określić co robię. Określam się, że jestem biegaczem górskim i robię wszystko żeby być jak najlepszy w biegach górskich. Nie chciałem robić wszystkiego po trochu określiłem się biegaczem górskim może dla fanów, jakiegoś challenge. Kiedyś spróbuję bieg na 3000 metrów z przeszkodami.

BHU: Pytanie od Franciszka: kiedy trening w górach Bardzkich?

BP: To są ciężkie pytania ponieważ ja bardzo sobie szanuję regenerację. Do tego 90 procent treningów wykonuję w Sobótce na Ślęży. Z tego względu, że jadę robię trening, robię to co chcę zrobić wracam i mam czas żeby odpocząć, zregenerować się przeważnie przed drugim treningiem. Jeżeli planuję coś takiego wyjazdowego no to już w momencie kiedy mam jedną jednostkę treningową, właśnie ostatnio w niedzielę byłem w Górach Sowich, więc na pewno będę teraz takie miejsca odwiedzać. Z tego względu, że już troszeczkę biegałem po Ślęży i pomyślałem, że trzeba pójść w innym kierunku. Może w najbliższej przyszłości pojadę gdzieś w tym kierunku.

BHU: No nie ma czasu. Aczkolwiek wycisnąć takie przewyższenia z Gór Bardzkich czy Sowich jak można ze Ślęży to jest trudno, więc [...]. 

BP: No niekoniecznie ten trening musi być ukierunkowany na wywalenie przewyższeń. Przewietrzenie głowy, odświeżenie trasy.

BHU: Ja myślę jak mieszczuch. Po prostu jak jadę w góry to chcę łapać przewyższenia. Marek Paluch ma fajne pytanie, które mi się bardzo podoba. Dlaczego obecnie niemal każdy amator biegania na początku zatrudnia sobie trenera. Czy nie lepiej przypadkiem na początku poczuć swoje możliwości. co myślisz o tym?

BP: Jeżeli uważasz, że fajnie poczuć swoje możliwości podczas biegania, zaczynasz biegać. Chcesz zobaczyć jak zachowuje się organizm, jaki robisz progres. No to spoko. Oczywiście jak najbardziej fajna sprawa. Ja to też również polecam. Ale jak nie masz pomysłu na trening nie wiesz jak masz trenować, lubisz jak ktoś ci pisze zadaniową jednostkę treningową, no to wtedy fajnie jest też pracować z trenerem. Nie neguję tutaj pracy indywidualnej. Jest bardzo dużo zawodników na fajnym poziomie, którzy sami siebie wytrenowali i korzystając z wiedzy z internetu doświadczają treningów na sobie. Więc tutaj kwestia tego jak się czujesz. Jak czujesz się, że fajnie pobiegać samemu wprowadzając różne jednostki treningowe, szukając tam swojej drogi. Jasne to jest jak najbardziej mile widziane.

BHU: No właśnie ja tylko jeszcze dodam od siebie bo ja też przeszedłem tę drogę. Wydaje mi się, że bo mówisz o amatorach. Są tacy amatorzy, którzy np. chcą od razu biegać po 200 kilometrów w tygodniu i wydaje mi się, że trener jest dobry do tego żeby powstrzymywać po prostu te zachcianki. I trener jest potrzebny do tego żeby się nie dać za zajechać takiemu amatorowi i to wszystko. A potem jak już się ktoś nauczy biegać to może rzeczywiście biegać sam, jak chce i jak lubi. Ale są tacy ludzie, którzy niestety mają tendencję do zajeżdżenia.

BP: Może to jest indywidualna sprawa bo niektórzy się lubią dużo biegać i dużo biegać kilometrów.

BHU: Ale wiesz jeśli ktoś zaczyna to wpadnie w kontuzję prędzej czy później.

BP: Oczywiście, jeżeli chodzi o początki przygody z bieganiem patrząc przez moje poglądy to ja uważam, że tego biegania powinno być mniej niż więcej a bardziej skupianie się na aspekcie prowadzenia jakieś ćwiczeń, jakiegoś roweru. Wprowadzenia takiego kompromisu pomiędzy ćwiczeniami, bieganiem a rowerem. I to jest moje zdanie. Fajnie, że o to pytasz. I oczywiście ja zawsze też jakby ktoś miał ochotę zapytać o jakieś porady treningowe to nie ma też takiego problemu. Zawsze jestem w stanie gdzieś tam komuś coś podpowiedzieć.

BHU: Super. Jeszcze pytanie rowerowe czy raczej robisz długi tlen czy robisz też trening interwałowy, siłowni na rowerze?

BP: Jeżeli chodzi o mnie to ja zawsze staram się brać rower i jechać gdzieś w górki. Więc ten trening jest wtedy mieszany bo pod górę tam jadę fajnie mocno siłowo zawsze jadę na samopoczucie bo chcę żeby ten rower był takim przerywnikiem od biegania. Więc ta jazda jest zawsze gdzieś tam tak jak się czuję. Jadę w góry to nigdy nie folguje czy tam pod górkę sobie przycisnę. Wtedy też jadę długie jednostki treningowe czyli około dwóch, trzech godzin. Ale stosuję też dużo jednostek treningowych krótkich do godziny, gdzie to jest dla mnie trening regeneracyjny. Trening drugi czyli gdzieś takie dotlenienie po porannym treningu też wejście na jakieś delikatne obroty. Ale staram się go wtedy traktować jako regenerację. Więc ja rower stosuję jako regenerację, krótkie treningi do 60 minut oraz długie jednostki 2, 3 godzinne gdzieś w takim już cięższym terenie. 

BHU: Jeszcze Franciszek odnośnie gór Barskich mówi, że Kamil Leśniak ma rekord więc trzeba go pobić. Co ty myślisz? Masz ochotę się ścigać na trawie w Leśniakiem?

BP: Ja myślę, że trzeba z Frankiem najpierw zrobić rekonesans tego segmentu. I myślę, że może spróbujemy razem w sztafecie pobiec ten odcinek. Więc pozdro. Pozdrawiam Cię Franku. Pozdrów rodzinkę. Dziękuję i do zobaczenia mam nadzieję na najbliższych zawodach.

BHU: No fajnie. Bartek dziękuję ci strasznie za to spotkanie.

BP: Mam nadzieję,że nie przynudziłem za bardzo. 

BHU: No co ty. Bardzo było ciekawie, bardzo fajnie w ogóle zobaczyć po tym długim okresie kiedy wszyscy siedzieli cicho zamknięci w domu. Fajnie, że u ciebie wszystko dobrze i że jesteś w formie i że fajnie trenujesz i w ogóle sporo dzięki.

BP: Dziękuję bardzo. Dzięki, że zechcieliście się posłuchać. Ja na pewno teraz czytam wszystkie komentarze i jak się ze mnie śmiali się to macie przechlapane.

BHU: Nie chyba nikt się nie śmiał, tylko takie wiesz takie podpierdółki, jak to koledzy lubią. 

BP: Przyjadę i pobije Wasze wszystkie komy (śmiech). Bardzo miło. Trzymajcie się ciepło. Uważajcie na siebie. Dużo zdrówka.

BHU: Uważaj na siebie. Pozdrawiam. Pa.

BHU: I jak Wam się podobało. Mi najbardziej utkwiło w głowie słowa Bartka, że treningi powinny być ładujące. Rozumiem to tak, że po każdym treningu powinniśmy czuć lekki niedosyt, mieć chęć i siłę na wykonanie kolejnej jednostki. Oczywiście Bartek często robi dwa treningi dziennie ale to już zupełnie inna historia. Zasada pozostaje ta sama: bawmy się tym i dbamy o siebie.

BHU: Dziękuję wam serdecznie za wysłuchanie tego podcastu. Mam nadzieję, że miło spędziliście przy nim czas, czegoś się dowiedzieliście lub zainspirowaliście się czymś. Zapraszam Was też do wysłuchania pozostałych odcinków dwóch podcastów, które prowadzę czyli Black Hat Ultra i Black Hat Team. Jeśli podoba Wam się to co robię serdecznie namawiam do wsparcia podcastu finansowo na Patronite.pl/BlackHatultra. Jedynym finansowym źródłem wsparcia tego podcastu jesteście wy, słuchacze. Bardzo doceniam każdy wkład. A najniższy próg wsparcia to tylko 5 złotych, więc nie ma na co czekać. Dokładny link znajdziecie w opisie odcinka. W tej chwili podcast na Patronite wspiera już 59 osób. Ale chciałbym wymienić nazwiska tych, których wkład jest największy. Są to: Przemysław Barnowski, Krzysztof Bednarz, Agnieszka Dudek, Michał Janiak, Marcin Jaźwiecki, Andrzej Gąsiorowski, Bieta Chryń-Morawska, Jakub Korczyk, Paweł Kaczmarek, Przemysław Kozłowski, Marek Maj, Wojciech Pietrzok, Kamil Sowiński, Marcin Stefaniak, Edyta Winnicka i Michał Wójcik. Ponadto możecie wspierać podcast w mediach społecznościowych i umieszczać informacje o nim w relacjach, postach i na tablicach. Odwiedzajcie również stronę www.BlackHatUltra.pl gdzie możecie słuchać podcastów, oglądać zdjęcia i być może skorzystać z wegańskich przepisów, które tam umieszczam. Niezmiennie zapraszam wszystkich również do wystąpienia w moim drugim podcaście o nazwie Black Hat Team. Jego formuła wygląda w ten sposób, że sami nagrywacie swoje historie a nagrany materiał wysyłacie do mnie i ja go publikuje w formie podcastu. Zapraszam do kontaktu mailowego na adres ultra@BlackHatUltra.pl. Ten odcinek podcastu Black Hat Ultra przygotowali: Kamil Dąbkowski prowadzenie i montaż oraz Piotr Krzysztof Pietrzak transkrypcja i media społecznościowe. A autorem muzyki jest Audiodealer.

BHU: A jeżeli jeszcze ktoś to jest.

BHU: Jeśli jeszcze ktoś mnie słucha.

BHU: Jesteś tu? 

BHU: Tak Ty.

BHU: Zatrzymaj się na jedną minutę a może dłużej. Zostawiam Ci 5 minut spokoju.

BHU: Wyobraź sobie swoje ulubione miejsce. 

BHU: Zamknij oczy i poczuj swój oddech. Tak po prostu.

BHU: Buźka.