TRANSKRYPCJA
#9 JAN NYKA

Natomiast na pewno jest tak, że ja przede wszystkim staram się zrobić możliwie dobre zdjęcia czyli skupić się na fotografii, skupić się na znalezieniu i uchwyceniu czegoś nieuchwytnego. Czyli na tym żeby dobrze zrobić swoją robotę. Bo tak naprawdę dla mnie najważniejsze jest to, że ze zrobionych zdjęć ja mam być zadowolony. To jest, to jest  dla mnie najistotniejsze. A pytałeś jeszcze wcześniej o fotografowanie; A bieganie? Jest też tak, że ja biegając czasami żałuję, że nie mam przy sobie aparatu, i że nie mogę uchwycić tych obrazków, które widzę biegnąc i mogę je jedynie zarejestrować w swojej głowie.

46298625_1125277974306292_8952323217809211392_n.jpg

JAN NYKA:

Ja biegając czasami żałuję, że nie mam przy sobie aparatu, i że nie mogę uchwycić tych obrazków, które widzę biegnąc i mogę je jedynie zarejestrować w swojej głowie a z kolei fotografując i widząc innych biegających żal mi, że nie biegam.

 

BLACK HAT ULTRA:

To był Janek Nyka. Ja się nazywam Kamil Dąbkowski i witam was podcaście Black Hat Ultra. Jest to podcast, w którym będę się spotykał z ludźmi związanymi z trudnościami sportowymi typu ultra. Interesują mnie wszelkie aktywności gdzie wymagany jest specjalistyczny trening, odpowiednia regeneracja i dieta oraz niezłomny hart ducha. Podczas tych rozmów dowiem się co tych niesamowitych sportowców motywuje oraz jak znajdują czas i energię na treningi. Chciałbym również stworzyć w głowie słuchacza jak najpełniejszy obraz moich gości. Sięgając do ich osobistych przeżyć podczas wyzwań, których się podejmują. Tym razem spotkałem się z jednym z najbardziej oryginalnych polskich fotografów trailowych Janem Nyką. Dla nas wszystkich zdjęcia są bardzo fajną pamiątką z biegowych weekendów a po powrocie do domu nie możemy się doczekać kiedy organizator imprezy je udostępni. Na nasze szczęście mamy wielu doskonałych fotografów, którzy poświęcają mnóstwo czasu, energii, kreatywności i talentu aby zrobić nam epickie zdjęcia. Piotr Leszek, Piotr Dymus i Jacek Deneka na pewno należą tutaj do czołówki. Jednak na próżno szukać nam zdjęć od Janka Nyki. Janek wybrał inną drogę wykonując niewielką ilość zdjęć, natomiast skupiając się nad ich kompozycją i emocjami, starając się uchwycić wyjątkowe chwile podczas zawodów biegowych, czy też podczas zamkniętych sesji fotograficznych. Janek opowie o kulisach powstawania jego kultowych prac ale również dowiemy się bardzo dużo o jego domu rodzinnym i o tym jak ważną dla niego jest postać jego ojca Józefa Nyki, miłośnika gór i fotografa. Posłuchajcie. Bardzo dziękuję, że przyjechałeś do mnie w ten sobotni poranek. Zawsze chciałem z tobą porozmawiać bo jesteś twórcą totalnie wyjątkowym jeśli chodzi o fotografię trailową.

 

JAN NYKA:

Bardzo dziękuję i miło mi to słyszeć.

 

BLACK HAT ULTRA:

I sam też jesteś biegaczem z fajnym bardzo osiągnięciami. Chciałem się ciebie dopytać bo teraz byliśmy razem na festiwalu w Szczyrku i jak rozmawiałeś z Mikołajem to jak otwieraliście twoją wystawę on powiedział, że bardzo ciekawy był twój dom rodzinny i postać twojego ojca była chyba ważna dla ciebie w twoim życiu osobistym bo on był człowiekiem gór i też fotografował. Opowiedz mi jak to wyglądało i co wyniosłeś z tej relacji z tatą?

 

JAN NYKA:

Pewne jest tak, że wyniosłem bezgraniczną miłość do gór. To zawdzięczam oczywiście ojcu ale też i mamie, która co prawda nie zajmowała się górami zawodowo i tak intensywnie jak ojciec, natomiast też miała swoje osiągnięcia bo jako młoda dziewczyna wspinała się w Tatrach i robiła różne ciekawe drogi tatrzańskie. Natomiast potem oczywiście górami się nie zajmowała. Natomiast ojciec można powiedzieć, że całe jego życie to są góry. Jest tak, że tata urodził się w 24 roku przed wojną, w małej wielkopolskiej wsi bardzo daleko od tych gór. Natomiast w czasie wojny jego rodzina została wysiedlona z Wielkopolski w rejon Czarnego Dunajca i okres wojny spędził pomiędzy Gorcami a Tatrami blisko gór i na pewno ten czas wojenny, który przypadł jednocześnie na ważne lata młodości odcisnął na nim bardzo duże piętno i te góry stały się wówczas dla niego bardzo ważne. Także przez ponad pół roku działał w partyzantce w AK w rejonie górskim. Po wojnie było tak, że wrócili z powrotem do Wielkopolski. Natomiast o górach nie przestał myśleć. Potem przeniósł się do Warszawy i zaczął się wspinać w górach czyli końcówka lat 50 tych i lata 60 te, to jest okres kiedy kiedy dosyć intensywnie wspinał się w Tatrach. Był autorem różnych ciekawych i ważnych dróg w Tatrach. Potem jeszcze wspinał się w Dolomitach. Był to taki okres kiedy jeszcze się w dużo wyższe góry nie wyjeżdżało więc te Dolomity były dla niego takim okienkiem na wyższe góry. Natomiast pod koniec lat 60 wycofał się z czynnej wspinaczki, na szczęście. Bo jak wiemy nie jest to sport, który jest bezpiecznym sportem i zaczął o górach pisać, zaczął się zajmować zawodowo górami. Przez ponad 30 lat był redaktorem naczelnym kwartalnika Taternik czyli wówczas najważniejszego pisma poświęconego górom i o górach pisał do pism na całym świecie od Chile po Koreę i Japonię. I rzeczywiście stał się taką osobą, która była w tamtym czasie jedną z ważniejszych osób zajmujących się górami. Jest tak, że moje dzieciństwo i młodość to są lata 70 i 80. Złota era polskiego himalaizmu. Jest tak, że mój dom był domem otwartym i to można powiedzieć, że to był dom, który żył górami. Było tak, że przez ten dom się przewijali i oczywiście wszyscy wówczas czynni taternicy, himalaiści pojawiali się na krótkie spotkania, na jakieś wieczorne pogadanki. Pamiętam, że nie mieliśmy przez długi czas telewizora i w zasadzie każdy wieczór to były jakieś spotkania i rozmowy o górach, planowanie wyjazdów, planowanie jakichś ekspedycji. I te wszystkie rzeczy odbywały się w naszym ciasnym mieszkaniu na Mokotowie. I rzeczywiście dla mnie jako małego dzieciaka, młodego chłopaka było to niebywale ciekawe i inspirujące. Pojawiały się też postaci ze świata himalaizmu. Byli ludzie, którzy przyjeżdżali jako jacyś goście honorowi. I oni też zazwyczaj odwiedzali nas w domu i ich opowieści też mogliśmy słuchać.

 

BLACK HAT ULTRA:

No właśnie widziałem sporo zdjęć twojego ojca razem z himalaistami. Albo zdjęcia, które on robił himalaistom, Kukulscy czy Wandzia Rutkiewicz. Czy twój tata też się zajmował fotografią tak na serio?

 

JAN NYKA:

Tak. Jest tak, że być może gdyby ojciec nie stał się dziennikarzem i osobą piszącą o górach bardzo możliwe, że skończyłby studia jakieś artystyczne, może byłaby to fotografia a może by to była np. grafika. I rzeczywiście jest tak, że fotografia była dla niego bardzo ważną dziedziną, którą się zajmował. Robił dużo zdjęć i mogę powiedzieć, że był osobą, która mnie do tej fotografii wciągnęła, która mnie zainspirowała. Z bardzo wczesnego dzieciństwa pamiętam ojca w ciemni fotograficznej pracującego nad zdjęciami i ja też niedługo później zacząłem jakieś tam swoje zdjęcia wywoływać, odrabiać, korzystać z tego samego powiększalnika i pod okiem taty stawiać jakieś pierwsze kroki w fotografii. Więc rzeczywiście jest tak, że ta jego postać miała bardzo duży wpływ na moją fotografię. Nawet teraz jeśli chce coś skonsultować, pokazać jakieś zdjęcie i uzyskać rzeczywiście jakąś sensowną krytykę albo uwagi na temat kompozycji zdjęcia, to rzeczywiście tata pomimo tego, że ma 94 lata ma nadal bardzo takie obiektywne, fajne spojrzenie i bardzo taki wyważony, sensowny ogląd tego czy coś jest dobre czy nie.

 

BLACK HAT ULTRA:

To niesamowite posiadanie takiego mentora w postaci własnego ojca musi ci dawać ogromne wsparcie. Powiedz mi jak rozwijało się twoje życie w domu przesiąkniętym górami. Czy ty też kiedyś wziąłeś się za wspinaczkę na serio? 

 

JAN NYKA:

Za wspinaczkę, nie natomiast. Natomiast oczywiście bardzo często jeździłem w góry. Natomiast najbardziej zawsze mnie pociągało i pociąga coś co jest pomiędzy trudnym turystycznym a łatwym wspinaczkowych czyli taki teren gdzie już można się troszeczkę pogimnastykować ale nie jest to wspinaczka skalna.

 

BLACK HAT ULTRA:

Kiedy u ciebie narodziło się w bieganie w takim razie?

 

JAN NYKA:

Biegam już dosyć długo myślę, że 10 może 12 lat. Początkowo było to takie bieganie rekreacyjne po 10 kilometrów, po lesie dwa trzy razy w tygodniu. I tak było przez kilka lat. Później nastąpił taki moment, w sumie nawet to pamiętam dosyć dobrze to były moje moje urodziny chyba siedem lat temu, i na urodzinach była nasza wspólna koleżanka Iwona, która przygotowywała się od pół roku do startu w maratonie. Pamiętam taką rozmowę pomiędzy nią a moją żoną Emilką. Emilka mówi; Jaś biega ale maratonu to nie przebiegł. Ja mówię kiedy jest ten maraton? Za miesiąc, nie przebiegł, przebiegłbym. I zacząłem takie dosyć chaotyczne przygotowania do maratonu polegające na tym, że zacząłem wydłużać dystans coraz bardziej i bardziej i bardziej do tego stopnia, że na tydzień przed maratonem przebiegłem trzydzieści siedem kilometrów, co jak wiadomo nie było najlepszym pomysłem treningowym. I na tym właściwym maratonie nie było lekko ale udało mi się ten maraton ukończyć. I rzeczywiście to był taki moment kiedy się przestawiłem na to bieganie dłuższych dystansów. Minęło kilka miesięcy i usłyszałem, że jest taki bieg Granią Tatr, zapaliłem się bardzo do pomysłu wystartowania. Nie miałem doświadczenia w bieganiu górskim ale miałem bardzo dużo chęci i zapału. Udało mi się trafić na listę z takim zastrzeżeniem, że muszę zdobyć punkty i ukończyć jakieś biegi górskie, które będą tutaj kwalifikacyjne i przebiegłem Wielką Prechybę. To był mój pierwszy bieg górski i od razu poczułem, że rzeczywiście to bieganie po górach jest czymś cudownym. Potem był jeszcze bieg Marduły i Bieg Granią Tatr, który nie bez różnych poważnych trudności ale udało mi się ukończyć.

 

BLACK HAT ULTRA:

Zazdroszczę ci ale na tę Grań Tatr jakoś nie udało mi się nigdy dostać ale Mardułę przynajmniej pobiegłem w zeszłym roku, więc fajnie było. A powiedz jak ten twój pierwszy kontakt z górami, nie było dla ciebie trochę szokiem po tym płaskim warszawskim bieganiu?

 

JAN NYKA:

Mam wrażenie, że poszło to jakoś tak gładko i harmonijnie i nie czułem tutaj jakiegoś przeskoku, który byłby nie komfortowy. Oczywiście, że bieganie po górach jest większym wysiłkiem niż bieganie po lesie. Ale jeśli się te góry kocha to rekompensuje wysiłek.

 

BLACK HAT ULTRA:

A teraz jak trenujesz, masz jakieś cele biegowe swoje? Jak w ogóle podchodzisz do biegania teraz czy to jest dla ciebie nadal zabawa czy masz ochotę się trochę pościgać?

 

JAN NYKA:

Oczywiście zawsze na zawodach staram się ścigać sam ze sobą i z tymi, z którymi mogę się ścigać. Wiadomo, że nie jestem jakimś czołowym zawodnikiem ale wkładam na pewno bardzo duże zaangażowanie w zawody i podchodzę do nich jak większość z nas w sposób poważny i ambicjonalny. To ważne. 

 

BLACK HAT ULTRA:

Jak trenujesz w związku z tym, masz trenera swojego?

 

JAN NYKA:

Aktualnie nie mam, chociaż miałem takie epizody trenowania pod okiem Artura Jabłońskiego. Natomiast ogólnie mam problem z wolnym czasem i na trening tego czasu nie zostaje zbyt wiele więc staram się sam sobie ten trening w jakiś sposób sensowny ustawiać. Staram się biegać cztery razy w tygodniu, czasami pięć, czasami rzadziej.

 

BLACK HAT ULTRA:

Musi ci to świetnie wychodzić bo chyba tam 30 miejsce zająłeś na Biegu Siedmiu Dolin ostatnio prawda? To chyba super osiągnięcie.

 

JAN NYKA:

Rzeczywiście czasami, czasami się udaje pobiec.

 

BLACK HAT ULTRA:

Całkiem fajnie, dobrze. Masz jakieś swoje ulubione trasy, ulubione imprezy?

 

JAN NYKA:

Tak zdecydowanie tak. Nie biegałem do tej pory za granicą więc to jest jeszcze dla mnie taka terra incognito. Natomiast w Polsce biegałem na różnych imprezach biegowych i na pewno do moich ulubionych należą biegi tatrzańskie czyli Bieg Marduły i Bieg Granią Tatr. Też Wielka Prechyba jest takim biegiem, który udało mi się co roku uczestniczyć w nim i biec tę trasę, już teraz chyba to było sześć razy. Jest jeszcze ZUK czyli zimowy ultra maraton Karkonoski, który należy do moich ulubionych zawodów. Jest to rzeczywiście piękna trasa, jest dosyć duża różnorodność jeśli chodzi o warunki, jest to bieg zimowy. 

 

BLACK HAT ULTRA:

Więc będziesz biegał w tym roku?

 

JAN NYKA:

Myślę, że będę biegł w tym roku i zobaczymy co Karkonosze w tym roku nam przygotują. Bo bywały edycje bardzo biegowe a bywały takie przygodowe, śnieżne, z koniecznością torowania w głębokim śniegu, z silnym wiatrem. Na pewno jest tak, że to jest taki bieg gdzie można się spodziewać jakiejś przygody a do tego jest zorganizowany niebywale. Jest to Memoriał Tomka Kowalskiego. Są to zawody, które są organizowane przez jego bliskich przyjaciół i rodzinę. I rzeczywiście jest to impreza z niesamowitą atmosferą także warto tam się pojawić.

 

BLACK HAT ULTRA:

Mam nadzieję, że w tym roku mi się uda, i że nasi słuchacze też się pojawią. Mam jeszcze do ciebie pytanie; Czy masz jakiś np. bieg, który toczy się gdzieś na świecie, który tak bardzo ci siedzi z tyłu głowy i gdzie czujesz, że chcesz pojechać i pobiec?

 

JAN NYKA:

Myślę, że trudno by mi było powiedzieć o jakimś jednym konkretnym biegu, w którym chciałbym wziąć udział. Na pewno jest tak, że bardzo spodobały mi się Dolomity, w których byłem krótko w czerwcu fotografując w czasie trwania Lavaredo. I rzeczywiście Dolomity są tak piękne, że chciałbym tam kiedyś wystartować i pobiec, w którymś z biegów.

 

BLACK HAT ULTRA:

A próbowałeś kiedyś łączyć bieganie i robienie zdjęć?

 

JAN NYKA:

Próbowałem ale nie wychodzi to najlepiej. Mam wrażenie, że jest to niekorzystne zarówno dla aspektu biegowego jak i dla aspektu fotograficznego. Ciężko pogodzić jedno z drugim i nie jest to dobre rozwiązanie.

Na zawodach też staram się ograniczyć ilość zrobionych zdjęć do minimum i rzeczywiście szukam pięknych sytuacji, szukam takich kompozycji, które pozwolą uzyskać bardzo dobre zdjęcie. Na pewno jest tak, że wolę mieć jedno świetne zdjęcie niż 100 bardzo dobrych i rzeczywiście nie ułatwia to pracy bo wymaga obserwacji, wymaga wędrówki po szlaku i wymaga dosyć dużego zaangażowania.

BLACK HAT ULTRA:

Ambicje chyba musisz odłożyć na bok biegowe.

 

JAN NYKA:

Zdecydowanie tak. Trudno skupić się na jednym i na drugim.

 

BLACK HAT ULTRA:

Nie dziwię się. Ale na ostatnim Łemkowinie  fajny projekt wymyśliłeś z tą budką. Opowiedz o tym trochę.

 

JAN NYKA:

Tak rzeczywiście, wyszło to fajnie. Pomysł był taki żeby zrobić portrety biegaczom, w trakcie zawodów. Zrealizowałem to w punkcie na Wołowcu, na 42 kilometrze. Nie było to łatwe przedsięwzięcie ponieważ zależało mi na tym żeby to były rzeczywiście portrety wysokiej jakości czyli wymagały ustawienia studyjnego oświetlenia dużej lampy a zrobione to było w takich warunkach mało studyjnych, polowych. Na punkcie było dosyć ciemno, zimno, wietrznie, mgliście. Na pewno sporym wyzwaniem były takie aspekty, które są istotne żeby zrobić dobry portret tzn. było tam tak ciemno, że miałem problem z nastawieniem ostrości. I na pewno ciekawym doświadczeniem było również przekonanie biegaczy do tego żeby poświęcili mi te pół minuty, po to żebym mógł zrobić im portret. Czyli musiałem ich złapać, powiedzieć; Chodź, zrobię ci portret, zajmie to tylko chwileczkę. Musiałem postawić tego człowieka w odpowiednim miejscu. W większości przypadków musiałem jeszcze poprosić o wyłączenie czołówki ponieważ świecąca czołówka zupełnie uniemożliwiała nastawienie ostrości czyli wskrzeszenie czołówki. Nastawienie ostrości w dosyć trudnych warunkach i tak naprawdę wykonanie jednego, jedynego zdjęcia. Rzeczywiści udało się to ponieważ udało mi się zrealizować 190 portretów, nieudanych chyba były tylko dwa zdjęcia. Zawodnicy byli oczywiście skupieni na tym żeby zjeść, napić się, uzupełnić wszystko co im było potrzebne i w momencie kiedy ruszali do dalszego biegu.

 

BLACK HAT ULTRA:

Ty mówiłeś; Momencik, momencik. (śmiech) 

 

JAN NYKA:

Momencik, momencik zatrzymaj się na chwileczkę ale zdecydowanie zajmowało im bardzo mało czasu. Przez to, że to był tylko jeden strzał. Myślę, że zajmowało to mniej więcej pół minuty na biegacza.

 

BLACK HAT ULTRA:

To ciekawe a większość twoich zdjęć to są pojedyncze strzały? 

 

JAN NYKA:

Bardzo różnie. Czasami jest tak, że powtarzam dane ujęcie szukając jakiegoś takiego idealnego ustawienia, idealnego zsynchronizowania biegacza z krajobrazem. A czasami są to strzały pojedyncze, więc bardzo różnie.

 

BLACK HAT ULTRA:

No właśnie a jak zawsze mnie to fascynowało. Rozumiem, że idziesz w góry, z biegaczem oglądasz, rozglądasz się co jest dookoła ciebie i próbujesz jakoś to w głowie sobie ułożyć te różne elementy krajobrazu i potem umiejscowić w nich biegacza? Jak u ciebie ten proces wygląda?

 

JAN NYKA:

Ten proces wygląda bardzo różnie. Jeśli są to zdjęcia robione z biegaczem w takiej sytuacji sesji kreowanej czyli wybieramy się na wycieczkę i robimy zdjęcia. Rzeczywiście jest tak, że obserwuje otoczenie i szukam odpowiedniego miejsca, które pozwoli zrobić piękną kompozycję. I często jest tak, że zauważam coś o czym wiem, że to będzie właśnie to odpowiednie miejsce. 

 

BLACK HAT ULTRA:

A na przykład jeśli robisz takie zdjęcia na zawodach, to biegnącym ludziom po prostu, to jakby starasz się, to jest trudne bo ludzie zazwyczaj chcą mieć takie po prostu ładne zdjęcia w biegu, żeby wyglądać atrakcyjnie. Najchętniej nie dotykając ziemi, jakiejś pięknej pozie dynamicznej. Z drugiej strony ty masz takie zacięcie bardzo mocno artystyczne i jak ty to godzisz np.? Robienie takich w cudzysłowie zwyczajnych zdjęć biegnących ludzi, versus robienie zdjęcia na zawodach?

 

JAN NYKA:

Na zawodach też staram się ograniczyć ilość zrobionych zdjęć do minimum i rzeczywiście szukam pięknych sytuacji, szukam takich kompozycji, które pozwolą uzyskać bardzo dobre zdjęcie. Na pewno jest tak, że wolę mieć jedno świetne zdjęcie niż 100 bardzo dobrych i rzeczywiście nie ułatwia to pracy bo wymaga obserwacji, wymaga wędrówki po szlaku i wymaga dosyć dużego zaangażowania.

 

BLACK HAT ULTRA:

Myślę, że wyznaczenie sobie miejsca, w którym się stanie, z którego się zrobić zdjęcie jest kluczowe, prawda? To widać chociażby po zdjęciach z ostatniej Łemkowyny gdzie wielu fotografów podchodziło do bardzo podobnego tematu a efekty pracy są bardzo różne. I to jest ciekawe obserwowanie, kto z jakiego miejsca robi zdjęcia.

 

JAN NYKA:

Efekty są różne ale na pewno jest tak, że Łemkowyna zgromadziła kilku bardzo dobrych fotografów i rzeczywiście ten plon zdjęciowy, moim zdaniem jest bardzo udany i bardzo ciekawy. Oczywiście jest też tak, że pierwszy raz w historii polskiego biegania pojawił się na zawodach taki fotograf jak Alexis Berg, który jest jak wiemy jednym z trzech najlepszych fotografów świata Trailu i zrobił rzeczywiście wiele bardzo, bardzo fajnych zdjęć. Miałem też przyjemność obserwować go w czasie pracy bo przecinaliśmy się tam w kilku miejscach i rzeczywiście galerie z Łemkowyny są bardzo, bardzo ciekawe, bardzo interesujące. Faktycznie jest tak, że nawet ten sam element krajobrazu u każdego wygląda trochę inaczej. Przykładem są np. zdjęcia zrobione w rejonie Góry targowej gdy robił tam zdjęcia np. Piotr Dymus. Ja też robiłem w las na Targowej i pomimo tego, że jest to samo miejsce, na każdym zdjęciu zarówno na zdjęciu Piotrka jak i na moim, to miejsce wygląda inaczej. 

 

BLACK HAT ULTRA:

Tak, jakby natura daje to samo natomiast to jest gdzieś tam przefiltrowane przez waszą wrażliwość i to jest niesamowite obserwowanie tego. A powiedz mi czy jak podoglądałeś Aleksisa Berga to coś dla siebie wyniosłeś, z tego podglądania?

 

JAN NYKA:

Z samego podglądania chyba nie. 

 

BLACK HAT ULTRA:

Coś może w sposobie pracy, nic nie było takiego?

 

JAN NYKA:

Jest jedna rzecz, która była dosyć niecodzienna. Mianowicie to zaobserwowałem w czasie zachodu słońca na toarni. Było tak, że Aleksis co i rusz miałem wrażenie, że wyciera przednią soczewkę swojego obiektywu. Moja żona była bliżej trochę Aleksisa i później od niej się dowiedziałem, że Aleksis pluł na ten obiektyw, rozcierał w jakiś odpowiedni sposób ślinę i robił zdjęcie z jakimś takim efektem takiego znieostrzenia. Więc to jest taki ciekawe, niecodzienne i niespotykane.

 

BLACK HAT ULTRA:

A jeśli miałbyś wskazać na jakiś swoich mistrzów fotografii, to o kim byś powiedział?

 

JAN NYKA:

No na pewno na wspomnianego przed chwilą Aleksisa Berga, którego zdjęcia ubóstwiam, bardzo lubię oglądać. Rzeczywiście jest to ktoś, kto ma bardzo artystyczne podejście do fotografii, jego ujęcia są bardzo przemyślane. Widać też, że dopracowuje fotografię, i że ważne jest dla niego zarówno kompozycja jak i inne spojrzenie ale też postprodukcja samych zdjęć. Oczywiście bardzo dobrym fotografem jest Saragossa i to jest też wielkie nazwisko, ważna postać.

 

BLACK HAT ULTRA:

Czy ty troszeczkę rywalizujesz z innymi fotografiami robiąc zdjęcia na tej samej trasie?

 

JAN NYKA:

Myślę, że nawet jeśli tego sobie nie uświadamiamy pewnie w jakiś sposób rywalizujemy. Natomiast na pewno jest tak, że ja przede wszystkim staram się zrobić możliwie dobre zdjęcia czyli skupić się na fotografii, skupić się na znalezieniu i uchwyceniu czegoś nieuchwytnego. Czyli na tym żeby dobrze zrobić swoją robotę. Bo tak naprawdę dla mnie najważniejsze jest to, że ze zrobionych zdjęć ja mam być zadowolony. To jest, to jest  dla mnie najistotniejsze. A pytałeś jeszcze wcześniej o fotografowanie; A bieganie? Jest też tak, że ja biegając czasami żałuję, że nie mam przy sobie aparatu, i że nie mogę uchwycić tych obrazków, które widzę biegnąc i mogę je jedynie zarejestrować w swojej głowie. A z kolei fotografując i widząc innych biegających żal mi, że nie biegam. 

 

BLACK HAT ULTRA:

Czasem sytuacje są pewnie tak piękne, że masz ochotę odłożyć ten sprzęt i ruszyć za biegaczami.

 

JAN NYKA:

Zdecydowanie tak.

 

BLACK HAT ULTRA:

Na kilku twoich zdjęciach udało ci się złapać taki decydujący moment. Pamiętam takie jedno zdjęcie Marcina Świerka, gdzie w dużej nieostrości z ręki wyskakuje mu ścieżka, która gdzieś jest tam kilkaset metrów dalej. Takie przykłady można by mnożyć. Czy ty szukasz takich momentów czy one ci się po prostu przytrafiają?

 

JAN NYKA:

Myślę, że raczej się przytrafiają bo trudno mówić o szukaniu. Jest to jakiś element szczęścia. Ale jest to właśnie jest super fajne w fotografii to, że możesz robić dużo zdjęć, możesz ustawić bardzo wiele ale tak naprawdę wyjątkowe zdjęcia najczęściej robi, się trudno powiedzieć, przez przypadek. Jest to jakiś łut szczęścia. Trudno powiedzieć. 

 

BLACK HAT ULTRA:

Tak ale talent też pomaga takiemu przypadkowi. Umówmy się. A powiedz bo wspomniałeś o postprodukcji. Na ile ważna postprodukcja jest dla ciebie?

 

JAN NYKA:

Na pewno jest to ważny element pracy nad zdjęciem. Oczywiście jest tak, że nawet najlepsza postprodukcja nie pomoże przeciętnemu zdjęciu. Więc jest tak, że wybieram zdjęcia, które rzeczywiście są tymi najlepszymi tymi, z których jestem najbardziej zadowolony. No i te zdjęcia biorę na warsztat czyli staram się wydobyć z takiego zdjęcia trochę więcej. Natomiast jest to praca związana ze zmianami kontrastu, z podciągnięciem kolorów. Nie jest to montaż, tylko jest to praca postprodukcyjna.

 

BLACK HAT ULTRA:

Kiedyś taką postprodukcję uprawiano w ciemni. Współcześnie to są tylko środki aż środki cyfrowe. 

 

JAN NYKA:

Miałem szczęście, że przez ten taki proces pracy nad zdjęciami tradycyjny, analogowy przeszedłem i rzeczywiście przez długie, długie lata siedziałem w ciemni fotograficznej. Ten moment kiedy zdjęcie w wywoływaczu zaczyna nabierać kształtów jest niesamowitym doświadczeniem.

 

BLACK HAT ULTRA:

A czy jeszcze wracasz czasami do świata analogowego?

 

JAN NYKA:

Niestety nie mam na to czasu. Gdybym dysponował większą ilością wolnego czasu myślę, że lubił bym równolegle z fotografią cyfrową bawić się fotografią analogową. Bo rzeczywiście jest to fajne doświadczenie.

 

BLACK HAT ULTRA:

Dobrze. Chciałbym teraz żebyśmy patrzyli trochę na twoje zdjęcia i żebyś opowiedział ich historię. Słuchaczy zapraszam na YouTube'a bo tam będziemy jednocześnie mówić i pokazywać zdjęcia, o których mówimy. Więc serdecznie zapraszam ale osoby, które słuchają też na pewno dużo wyniosą. Więc za chwilkę usłyszymy się ponownie.

 

BLACK HAT ULTRA:

To zdjęcie Marcina Świerka muszę powiedzieć jest chyba moim ulubionym. Jakoś mam słabość do takich momentów, gdzie fotografia i grafika łączą się. Tutaj akurat tak właśnie spostprodukowałeś to zdjęcie, że jesteśmy bardzo blisko grafiki. Kojarzy mi się to z drzeworytem nawet. Więc widziałem też to zdjęcie w kolorze i robi zupełnie inne wrażenie więc tutaj widać twój totalny świadomy wybór i widać jak to postprodukcja  czasem totalnie służy i tworzy tak naprawdę finalną pracę. Opowiedz trochę o tym zdjęciu jak jakie wspominasz?

 

JAN NYKA:

Na pewno jest tak, tu jeszcze nawiąże do tego co mówiłeś, że bywa tak, że pozbawienie zdjęcia koloru zamieni je na czarno białe, jest bardzo ważnym zabiegiem. To zdjęcie z Marcinem jest też jednym z moich ulubionych zdjęć. Rzeczywiście jest tak, że wygląda tak jak chciałem żeby wyglądało. To jest zdjęcie, które zostało zrealizowane na takiej dosyć długiej, całodziennej sesji zdjęciowej w Tatrach. To była taka sesja od świtu do zmierzchu. I wyglądało to tak, że schodziliśmy z grani przez świńską przełęcz. Ja już na samej górze zobaczyłem w dolince, w dole taki duży płat śniegu i pomyślałem sobie to jest miejsce gdzie musimy zrobić zdjęcie, że to po prostu super zagra. Zobaczymy za tym płatem śniegu płynie woda w podobnym kierunku jak takie linie na tym płacie, i że to na pewno będzie tworzyło bardzo fajną kompozycję.

 

BLACK HAT ULTRA:

Tutaj jest ta woda?

 

JAN NYKA:

Tak. Czysta woda płynąca po skałach i jak zeszliśmy mniej więcej na wysokość tego płatu śniegu okazało się, że to jest trochę poza szlakiem, trochę z boku, że dostęp tam nie jest zbyt łatwy ale stwierdziłem: Musimy to zrobić. I udało mi się namówić Marcina, przenieśliśmy się w to miejsce. Ustawiłem kadr i było tak, że robiąc zdjęcie wiedziałem już, że to będzie ważne zdjęcie, że ono na pewno będzie udane, i że to jest właśnie to, że to będzie to czego szukałem. To będzie najfajniejsze zdjęcie z tej naszej długiej sesji. I tak rzeczywiście się okazało. Na pewno to też jest istotne to, że pozbawienie tego zdjęcia koloru, zamiana na czarno białe bardzo dużo tu dało. Mniej czasami to jest więcej i w tym przypadku to, że jest to zdjęcie monochromatyczne z bardzo takim silnie wcinającym się białym płatem śniegu, że jest drapieżne, że jest graficzne, i że jest to super kompozycja. To jest zresztą cała klatka, to zdjęcie nie było kadrowane. Zresztą większość moich zdjęć to są pełne kadry bo rzeczywiście jest tak, że patrząc w wizjer staram się kadrować zdjęcie już w momencie robienia tego zdjęcia. Więc te zdjęcia są tzw. setkami i bardzo rzadko się zdarza żebym zdjęcie kadrował potem w czasie obróbki.

 

BLACK HAT ULTRA:

Ja ci powiem jak pierwszy raz widziałem to zdjęcie może nie w jakimś super zbliżeniu ale ja sobie wyobraziłem, że tak naprawdę Marcin wybiega z takiej jaskini. To wcale nie jest to z tyłu, to nie jest płat śniegu tylko, że to jest niebo. 

 

JAN NYKA:

Różne są skojarzenia. Słyszałem też, że to jest taka paszcza otwierająca się, z której wybiega. 

 

BLACK HAT ULTRA:

Absolutnie tak.

 

JAN NYKA:

Graficzna postać biegacza. 

 

BLACK HAT ULTRA:

To jest wspaniałe i właśnie super, że tak naprawdę wszystko jest ostre, jest trochę spłaszczona perspektywa, co właśnie potęguje ten efekt.

 

JAN NYKA:

Zdecydowanie tak.

 

BLACK HAT ULTRA:

Tak, że to jest świetne. To jest to zdjęcie, o którym mówiliśmy wcześniej z Łemkowyny.

 

JAN NYKA:

Czyli las na Targowej.

 

BLACK HAT ULTRA:

Tak, to też znaczy natura jakby dała bardzo dużo. 

 

JAN NYKA:

I odpowiedni moment dnia. To przepiękne boczne światło, które stworzyło taki kontrast na tych drzewach, że to zdjęcie też jest tak naprawdę bliskie temu zdjęciu poprzedniemu. Czyli jest graficzne i pionowe linie drzew tworzą bardzo fajną graficzną kompozycję.

Na pewno jest tak, tu jeszcze nawiąże do tego co mówiłeś, że bywa tak, że pozbawienie zdjęcia koloru zamieni je na czarno białe, jest bardzo ważnym zabiegiem. To zdjęcie z Marcinem jest też jednym z moich ulubionych zdjęć. Rzeczywiście jest tak, że wygląda tak jak chciałem żeby wyglądało. 

BLACK HAT ULTRA:

Tak też warto namawiam wszystkich słuchaczy żeby oglądali inne zdjęcia innych fotografów z tego lasu bo tam też są

 

JAN NYKA:

Szczególnie zdjęcia Piotrka Dymusa. Które są bardzo fajne.Inne spojrzenie na ten sam temat. 

 

BLACK HAT ULTRA:

Tak super. To jest zdjęcie, o którym w Szczyrku opowiadałeś, że bardzo je lubisz. Rzeczywiście jest niezwykłe. Opowiedz troszkę o nim. 

 

JAN NYKA:

No to jest to zdjęcie, które jest dla mnie bardzo ważne. Jest to zdjęcie zrobione rok temu na mecie TDS w Chamonix. Miałem wówczas dostęp do fotografowania na tej mecie trochę ograniczony. To znaczy nie miałem wejścia w ten najlepszy sektor gdzie było stosunkowo niewielu fotografów a robiłem zdjęcia z boku. Ale tak naprawdę dzięki temu udało mi się zrobić kilka takich zdjęć, których nie zrobili inni fotografowie, którzy byli w zdawałoby się lepszym miejscu. I to jest tak, że to zdjęcie było zrobione wieczorem. Pierwsi zawodnicy TDS przebiegli na metę już o zmroku. Na zdjęciu jest zawodnik, który był drugi albo trzeci. Sylwian Kamiński i on wbiegł na metę w takiej euforii, po wbiegnięciu zaczął się rozbierać, ściągnął z siebie koszulkę, buty rzucił gdzieś tam w stronę ludzi i był bardzo taki nakręcony, podekscytowany. A po jakichś 8,10 minutach nastąpił taki moment, że on ta energia z niego uszła i usiadł taki zmęczony z boku i właśnie podeszła do niego jego żona i córeczka, która też na tej mecie na niego oczekiwała. I ta kompozycja ma jakiś taki niesamowity klimat. Klimat tworzy oczywiście jego zmęczona postać i zmęczona twarz. Otaczający go ludzie, ktoś z kamerą nachylająca się uśmiechnięta żona i zupełnie niesamowita postać córeczki, która patrzy na tego swojego ojca z takim zdziwieniem, z przestrachem. Tak ona do końca nie wie, nie rozumie tej sytuacji. Jest takim małym aniołkiem.

 

BLACK HAT ULTRA:

Tak. Postać tej dziewczynki jest kluczowa dla tego zdjęcia. Przygotowałem takie zbliżenie bo tak naprawdę jak oglądamy na szybko te zdjęcia na Facebooku czy Instagramie to nie widzimy takich detali a tutaj możemy zobaczyć ta dziewczynka jest naprawdę przerażona. Ona jakby do końca jeszcze nie rozumie czym jej ojciec się zajmuje. I ona tak naprawdę jest kluczem do takiego głębszego zrozumienia tego zdjęcia i taka piękna linia się też tworzy. One też tak bardzo charakterystycznie jest tak odsunięta a więc jeszcze światło na nią najmocniej tak naprawdę pada. Więc ona jest ewidentnie jakby początkiem całej historii o tym o tym zdjęciu. Ona jest piękna, ona jest przerażona, żona uśmiechnięta bo ona już rozumie, ona wie o co chodzi. I ten zmęczony Ultras, jeszcze to wszystko jest skąpane w takim teatralnym świetle.

 

JAN NYKA:

Dokładnie tak. To jest jedno z moich ulubionych zdjęć zrobionych na tamtych zawodach zeszłorocznych. 

 

BLACK HAT ULTRA:

Bardzo fajne, dobrze. Tu mamy córeczkę. To też jest. Oglądamy teraz zdjęcie z TDS-a

 

JAN NYKA:

Ono jest z trasy TDS-a tegorocznego.

 

BLACK HAT ULTRA:

Na przedzie widzimy rozmyte trawy, w środku ostrych zawodników, którzy się układają w ogóle w taki niesamowity wzór. Oni podchodzili zygzakiem. 

 

JAN NYKA:

Podchodzili zygzakiem, ja spędziłem w tych trawach sporo czasu szukając takiej wyjątkowo fajnej kompozycji, była to duża ilość zawodników, którzy tak wędrowali w różne strony. I rzeczywiście tutaj też wyczekałem taki moment gdzie przeleciał po niebie samolot zostawiając taką linię świetlicę to i ona tutaj bardzo fajnie działa kompozycję.

 

BLACK HAT ULTRA:

Znowu tworzy coś tak jak u Marcina na pierwszym zdjęciu. 

 

JAN NYKA:

Tak dokładnie. Dokładnie tworzy się trójkąt. 

 

BLACK HAT ULTRA:

Chyba w ogóle dobranie odpowiedniego odpowiedniej ostrości chyba musiało być trudne.

 

JAN NYKA:

Nie było łatwe bo zdjęcie było robione przez trawy i one troszeczkę zakłócały ustawianie ostrości ale się udało.

 

BLACK HAT ULTRA:

To jest przykład tego fotografii decydującego momentu, o którym mówiliśmy wcześniej gdzie tak naprawdę ta droga jest jak taśma, którą...

 

JAN NYKA:

Tak, która ucieka z garści biegnącego Marcina.

 

BLACK HAT ULTRA:

Gdzie było wykonane zdjęcie?

 

JAN NYKA:

Na grani pomiędzy Kasprowym Wierchem a Świnicą tak gdzieś w okolicy chyba Beskidu.

 

BLACK HAT ULTRA:

Przepiękne. Zazdroszczę Marcinowi, że ma takie no ale to trzeba biegać. To jest niesamowite oczywiście kultowe już chyba zdjęcie Martyny Kantor gdzie niesamowicie wykazałeś się jako fotograf i ona jako sportsmenka bo wykonuje niesamowitą pozycje. Czy ta sesja była długa?

 

JAN NYKA:

Nie, ta sesja była bardzo, bardzo krótka. Było tak, że umówiliśmy się z Martyną na zdjęcia też w rejonie Kasprowego. Natomiast niestety pogoda nie była łaskawa. Było pochmurno i w momencie kiedy zaczęliśmy robić zdjęcia zaczęło padać i tak naprawdę te zdjęcia zajęły nam chyba kwadrans, może 20 minut. Zrobiliśmy niewiele zdjęć no ale to zdjęcie wynagradza tę złą pogodę. I rzeczywiście jest to jest ważna fotografia dla mnie. I rzeczywiście jest to zdjęcie, które zrobiło się dosyć znane. Był moment kiedy podbiło internet. Jak to się mówi jest to taka kompozycja, która może jest ustawiona ale rzeczywiście niesamowitym zestawieniem jest ta będąca na pierwszym planie drapieżne skała i postać dziewczyny skaczącej.

 

BLACK HAT ULTRA:

A czy ta pozycja też ją gdzieś wymyśliłeś czy ona przez przypadek została zarejestrowana czy Martyna z taką fantazją po prostu wbiegła w kadr?

 

JAN NYKA:

Poprosiłem Martynę żeby zrobiła skok. Wiedziałem o tym, że jest wygimnastykowana na bo ona jest tancerką i ma bardzo duże możliwości. Natomiast oczywiście nie sądziłem, że wyjdzie to w aż tak fajny sposób.

 

BLACK HAT ULTRA:

No ale wiesz wymyśliłeś jest to zdjęcie i to widać wyszło spod twojej ręki. Wspaniała rzecz. Oglądamy teraz zdjęcie z Marcinem Świercem. Aż ciężko sobie wyobrazić skąd ten Marcin wbiegł, jak tutaj w ogóle nie spadł z tej skały. 

 

JAN NYKA:

To są Tatry Słowackie.

 

BLACK HAT ULTRA:

Niesamowite. Skrót perspektywiczny.

 

JAN NYKA:

To jest zdjęcie zrobione długą bardzo ogniskową, która właśnie powoduje, że drugi plan bardzo się przybliża i powiększa. I rzeczywiście niesamowicie tu wygląda ta skalna ściana na tle, której widzimy małą kruchą sylwetkę biegacza.

 

BLACK HAT ULTRA:

Mnie bardziej zachwyca to po czym biegnie Marcin. W sensie jak oglądamy to zdjęcie to mamy wrażenie jakby on w ogóle zaczął biec ze skraju przepaści. I to jest niesamowite. Także wspaniałe, wspaniałe zdjęcie. Tutaj opowiedz trochę o głównej bohaterce tego zdjęcia

 

JAN NYKA:

Tutaj widzimy na zdjęciu Iwonę Januszyk, która jest wspaniałą biegaczką i niesamowitą ski alpinistką świetną, naprawdę świetną zawodniczką. I to jest też takie zdjęcie, które tak naprawdę nie miało prawa powstać bo wybraliśmy się z Iwoną na krótką wycieczkę Tatrzańską po Tatrach słowackich. Natomiast wybraliśmy się bardzo późno tuż przed zmierzchem i też w złych warunkach pogodowych, było pochmurno, padało. Ja tak naprawdę liczyłem na to, że może będzie taki moment, że się wraz z zachodem słońca przejaśni, że gdzieś tam się przebije słońce, i że będzie okazja zrobienia jakiejś rzeczywiście fajnych zdjęć przy bardzo fajnym świetle. To się nie udało. Natomiast udało się rzeczywiście zrobić zdjęcie, które może przez tą złą pogodę i przez całą pochmurność ma bardzo fajny klimat i góry, które są w drugim planie.

 

BLACK HAT ULTRA:

Z tymi chmurami.

 

JAN NYKA:

Są drapieżne, są takie tajemnicze. No i ta kompozycja, ta kompozycja rzeczywiście wyszła bardzo fajnie chociaż robiąc to zdjęcie nie sądziłem, że uda się zrobić coś fajnego.

 

BLACK HAT ULTRA:

Tutaj Iwona wyszła na taką faiterkę totalną.

 

JAN NYKA:

Tak, tak. Ona jest fajterką.

 

BLACK HAT ULTRA:

Chyba to podkreśla. Pomimo takich może niezbyt sprzyjających warunków atmosferycznych to ona po prostu tam jest po to żeby wbiec na tą górę. Tak, że jest super praca. No tu mamy Marcina, z którego roku?

 

JAN NYKA:

To jest zdjęcie zrobione w tym roku na starcie TDS-a. Start biegu, o ile jest możliwość żeby podejść z aparatem bliżej biegaczy, jest bardzo fajnym momentem bo pozwala na uchwycenie zawodników w takim momencie gdzie oni nie pozują i gdzie są tak naprawdę sobą. Pozwala tak trochę wejść im pod skórę i pokazać człowieka a nie modela. Tak więc jest to moment, który ja bardzo, bardzo lubię i jeśli jest okazja, bo nie zawsze na dużych zawodach jest możliwość żeby podejść blisko i zrobić tam zdjęcia, to jeśli taka możliwość jest to, to bardzo chętnie z niej korzystam. Tu mamy Marcina, który jest takim właśnie fajterem. Widać, że jest skupiony, ukierunkowany, i że on będzie walczył. Ale mam też zdjęcie, które chyba mamy tutaj też przygotowane. Tak to jest zdjęcie ze startu CCC z zeszłego roku i to jest chyba mój ulubiony Portret Marcina a zrobiłem wiele różnych zdjęć i Marcin na nim jest niebywale skupiony. Jest taki pogrążony w sobie, jakby rozmodlony, ręce złożone i widać, że jest gdzieś bardzo, bardzo daleko myślami. 

 

BLACK HAT ULTRA:

Widać, że jest skupiony, i że idzie na ciężki bój ale troszkę czuć troszkę taką niepewność.

 

JAN NYKA:

Zdecydowanie tak. 

 

BLACK HAT ULTRA:

Na tym zdjęciu z TDS-a cóż jest taki stuprocentowy.

 

JAN NYKA:

Fajnie wyglądają zestawione ze sobą są podobne bo oba są czarno białe ale rzeczywiście pokazują dwa zupełnie różne stany tego samego człowieka.

 

BLACK HAT ULTRA:

I też dwa różne punkty jego kariery, prawda?

 

JAN NYKA:

Zdecydowanie tak.

 

BLACK HAT ULTRA:

Ccc 2017 i TDS 2018.

 

JAN NYKA:

Oczywiście dwa niesamowite biegi w jego wykonaniu. Absolutnie tak bardzo ważne.

 

BLACK HAT ULTRA:

Tutaj też mamy zdjęcie z UTMB Xavier ewenement i na jakim punkcie to było? 

 

JAN NYKA:

To był punkt wkur Maier. Punkt, który jest taką wielką halą. Nie jest to łatwe ani wdzięczne miejsce do robienia zdjęć. Ta hala jest oświetlona sztucznym światłem, nie ma za bardzo możliwości żeby podejść tam blisko biegaczy. Więc zdjęcia się robi ze stosunkowo dużego dystansu więc tym bardziej cieszę się, że udało mi się to zdjęcie zrobić i wychwycić taki rzeczywiście fajny moment, pokazujący dużo z człowieka.

 

BLACK HAT ULTRA:

Tak. Tak widać w jakim tempie on, że tak powiem ogarnia ten punkt i w tych oczach on tak naprawdę nie jest na punkcie tylko on po prostu się ściga.

 

JAN NYKA:

Ja myślę, że on już wybiega na przełęcz Graff red. I myśli o tym, że już całkiem niedługo będzie mógł dopędzić za Millera.

 

BLACK HAT ULTRA:

Tak, tak, że to jest absolutnie wspaniały moment i to czuć. Tutaj mamy też świetny przykład biegacza, który wpada na metę Pablo Villa lub osa i to jest częsty widok na imprezach gdzie wraz z biegaczem na mecie jest rodzina. I to są takie chyba bardzo piękne momenty.

 

JAN NYKA:

Tak to rzeczywiście była wyjątkowa sytuacja bo Pablo z tymi dziewczynkami na rękach przebiegł co najmniej 100 metrów a nie są to bardzo małe dzieci tylko już tylko już spore dziewczynki i tutaj ta starsza już mu się wyślizguje z tej prawej ręki i widać na jego twarzy i ogromną radość i jednocześnie wysiłek spowodowany oczywiście i ciężkimi zawodami i też tym...

 

BLACK HAT ULTRA:

Że musi dźwigać swoje dwie córki.

 

JAN NYKA:

Ale jest to zdjęcie, które bardzo lubię. Zdjęcie stosunkowo świeże bo z tego roku z mety OCC. Jest w nim rzeczywiście dużo bardzo, bardzo takich pozytywnych fajnych emocji.

 

BLACK HAT ULTRA:

Absolutnie. Można je czytać też na wiele sposobów, także to jest świetne. To jest też piękny moment z zeszłego roku.

 

JAN NYKA:

Tak. To jest zdjęcie z głównego dystansu z UTMB i to jest znowu takie zdjęcie, które powstało tak naprawdę trochę dzięki temu, że ja byłem z aparatem nie w centrum wydarzeń czyli w tej takiej zonie dla niewielu fotografów, tylko trochę z boku i ta scena oczywiście była sfotografowana wówczas przez wielu fotografów, ale chyba tylko mi się udało ją zrobić w ten sposób, pod tym kątem. I rzeczywiście bardzo, bardzo fajny sposób pokazuje Liliana i Franz łapin i pokazuje bardzo dużo fajnych emocji. 

 

BLACK HAT ULTRA:

Francuza, który wygrywa w tym roku kiedy robiłeś zdjęcia. To jest tak piękny moment kiedy dwóch wspaniałych sportowców tak naprawdę gratulują sobie za ten bieg. 

 

JAN NYKA:

Rzeczywiście piękny moment i wówczas udało mi się zrobić jeszcze jedno zdjęcie, które jest dla mnie ważne. To jest portret Kiliana, tego zdjęcia tutaj nie pokazujemy.

 

BLACK HAT ULTRA:

Ale możemy pokazać, także opowiedz o nim.

 

JAN NYKA:

Tak to jest ważne dla mnie zdjęcie bo pokazuje Kiliana w zupełnie inny sposób niż jest pokazany na zdjęciach, które zazwyczaj oglądamy i znamy. To nie jest Kilian triumfujący, to nie jest Kilian celebryta, to jest Kilian gdzie widzimy tak naprawdę w nim bardziej takiego normalnego człowieka, pochylona głowa, smutny i widać, że to był taki moment po tych uśmiechach, który widzimy na tym zdjęciu. 2:1 To byłby taki moment kiedy on właśnie ruszył żeby już zejść z mety. I tak się zasmucił.

 

BLACK HAT ULTRA:

No tak bo to nic fajnego być na drugim miejscu. Jak jest się w takiej świetnej formie w jakiej Kilian jest od ładnych kilku lat.

 

JAN NYKA:

Ale rzeczywiście zdjęcie pokazuje go trochę w inny sposób i jest to ciekawa fotografia.

 

BLACK HAT ULTRA:

Tak absolutnie prawdziwe jest to zdjęcie. No tu mamy cudowny triumf Marcina Świerca w tym roku na mecie TDS-a to wspaniały taniec? 

 

JAN NYKA:

Niesamowity, niesamowity.

 

BLACK HAT ULTRA:

W ogóle całe emocje związane z tym finiszem i z biegiem tutaj dały upust i Marcin totalnie zaczął szaleć na na mecie. To było wspaniałe.

 

JAN NYKA:

Dla mnie to było tym bardziej niesamowite przeżycie, że mogłem to zarówno śledzić tak jak wszyscy inni w internecie, widzieć jak Marcin się powoli przesuwa, jak i w kilku miejscach go widzieć w trakcie biegu. I rzeczywiście to co potem się wydarzyło na samej mecie, ten dziki i nieokiełznany taniec radości w wykonaniu Marcina, to było bardzo, bardzo fajne przeżycie.

 

BLACK HAT ULTRA:

Także nic dziwnego, że to zdjęcie jest nawet ciut nieostre. Nie sposób chyba było zrobić ostrego zdjęcia Marcinowi wtedy.(śmiech)

 

JAN NYKA:

Myślę, że w tym przypadku ta ostrość nie ma aż tak dużego znaczenia. Tak też często bywa w przypadku zdjęć, że ostrość jest drugorzędna. Ważne jest to czy złapane emocje.

 

BLACK HAT ULTRA:

Tak, to jest wspaniały triumf Marcina. I tutaj przechodzimy do ciekawego zdjęcia zawartego w tym roku. Przepraszam w tym roku kalendarzowym. Podczas ostatniej edycji Delaware  widzimy Hayden Foxa na trasie, w bardzo charakterystycznym punkcie tej trasy. Ty mówiłeś wcześniej, że właśnie te Dolomity tak siedzą w tobie i bardzo je lubisz. Powiedz co to jest za miejsce?

 

JAN NYKA:

To jest lecimy bardzo taki znany i ważny motyw. Zresztą znajduje się on w logotypie Delaware. Te trzy szczyty są taką można powiedzieć ikoną, wizytówką tych zawodów. Bardzo charakterystyczne, bardzo ważne miejsce. Ja miałem tam przyjemność być w nocy i począwszy od świtu do wschodu słońca. I rzeczywiście to miejsce robi niesamowite wrażenie. Dla mnie to też było ciekawe doświadczenie fotograficzne ponieważ mi się rzadko zdarza robić zdjęcia ze sztucznym światłem dodatkowym, tu oczywiście nie dało się tego zrobić inaczej biorąc pod uwagę to, że pierwsi zawodnicy przybiegali w zasadzie jak jeszcze było całkiem ciemno i ustawiłem taką dosyć mocno lampę, która mi oświetla pierwszy plan. Natomiast drugi plan, ten plan tła, jest zrobiony na długi czas naświetlania. Czyli mamy bardzo fajnie połączone światło naturalne a pierwszy plan doświetlony sztucznym światłem.

 

BLACK HAT ULTRA:

Świetny efekt.

 

JAN NYKA:

I jednocześnie fajny jest taki snop światła z czołówki, który wynika z ruchu. No i oczywiście wspaniały, niesamowity biegacz Hayden Hawks, wspaniały człowiek przez to, że poznałem go na CCC rok temu zaprzyjaźniliśmy się, mamy ze sobą kontakt. Jest to rzeczywiście i niesamowity biegacz, jeden z najlepszych na świecie i bardzo, bardzo fajny człowiek. Tutaj miał poważne problemy na trasie zdrowotne. Tak naprawdę jak zobaczyłem go w tym momencie kiedy zrobiono mu zdjęcie myślałem, że nie ukończy tego biegu a nie dość, że ukończył a jeszcze udało mu się wygrać a mi z kolei udało się zrobić jeszcze jedno bardzo ważne zdjęcie. Tak naprawdę najważniejsze zdjęcie z tego wyjazdu. Zdjęcie to właśnie, na którym widzimy Haydena na dosłownie dwie minuty po przekroczeniu linii mety w ramionach Christiny Morgi, która jest dyrektorką lewa red.. I to jest moment kiedy Hayden Hawks mdleje i mi udało się zrobić to jedno zdjęcie. Zobaczyłem, że Hayden maleje. Podbiegłem do Christiny pomogłem podtrzymać Helena. I dopiero po chwili przybiegli medycy jeszcze go ratowali.

 

BLACK HAT ULTRA:

Mi się nie chce aż uwierzyć, że to jest po prostu jedno zdjęcie, prawda? Złapałeś taki moment, że po prostu to jest coś niesamowitego.

 

JAN NYKA:

Tak rzeczywiście jest to bardzo, bardzo ważne zdjęcie dla mnie. Tak naprawdę gdybym wrócił z Lafarge tylko z tym zdjęciem uznałbym, że było warto się tam wybrać tak naprawdę dla zrobienia tylko tej fotografii.

 

BLACK HAT ULTRA:

A powiedz bo dostałeś maila od Krystyny Morgi kilka dni temu, opowiedz o tym.

 

JAN NYKA:

Rzeczywiście w tym tygodniu wydarzyła się bardzo fajna historia, zostałem zaproszony jako oficjalny fotograf na najbliższą edycję Rawa . Jest to niebywale duże wyróżnienie, coś czego się bardzo, bardzo cieszę.

 

BLACK HAT ULTRA:

No tak, no właśnie to się rzadko zdarza. Chyba nikt z Polaków nigdy nie był poproszony. 

 

JAN NYKA:

Możliwe, że rzeczywiście żaden z fotografów polskich nie został zaproszony przez organizatora tak dużego festiwalu biegowego do bycia oficjalnym fotografem. Tak więc odbieram to jako bardzo, bardzo duże wyróżnienie.

 

BLACK HAT ULTRA:

Tak i myślę, że to może bardzo ci pomóc w karierze. Czy ty myślisz w ogóle o tym żeby robić zdjęcia, więcej?

 

JAN NYKA:

Oczywiście. Póki co jest tak, że ja tak naprawdę na zdjęcia mam stosunkowo mało czasu, mam normalną pracę na etacie. Jestem grafikiem, mam rodzinę, dzieci, dom i na zdjęcia tego czasu pozostaje stosunkowo mało. I oczywiście gdybym miał możliwość żeby zająć się tylko fotografią bardzo byłbym z tego powodu szczęśliwy. Ale nie jest to takie proste. Natomiast nie ulega wątpliwości, że zazdroszczę fotografią takim jak Alexis Berg czy Jan Arles, którzy są praktycznie co tydzień w górach i mają okazję rzeczywiście robić zdjęcia w przepięknych miejscach.

 

BLACK HAT ULTRA:

Ale myślę, że totalnie tu może być przełomowym momentem.

 

JAN NYKA:

Zobaczymy. 

 

BLACK HAT ULTRA:

Czy jakieś ustalenia już są? Gdzie będziesz, w jakiej części trasy? Czy będziesz miał totalną wolność? 

 

JAN NYKA:

Myślę, że to jeszcze będziemy, to jeszcze będziemy ustalać. Ja już mniej więcej określiłem jakie mam pomysły ale nie będę tego rozpowiadał.

 

BLACK HAT ULTRA:

Absolutnie. Janku dziękuję ci bardzo za rozmowę. Miło było cię spotkać i posłuchać o twoich niesamowitych pracach. Także dziękuję ci bardzo za spotkanie. 

 

JAN NYKA:

Dzięki. 

 

BLACK HAT ULTRA:

I powodzenia na nowego. Będziemy trzymać kciuki. 

 

JAN NYKA:

Nie dziękuję żeby nie zapeszyć.

 

BLACK HAT ULTRA:

Dziękuję bardzo za wysłuchanie już dziewiątego odcinka mojego podcastu, do zapoznania się z wcześniejszymi odcinkami zapraszam na Black Hat Ultra.pl oraz na Spotify iTunes Google Podcast i YouTube. Wystarczy, że wpiszcie hasło Black Hat Ultra lajkujcie, subskrybujcie. Społeczność wokół tego Podcastu ciągle rośnie i bardzo mnie to cieszy. To wszystko dla was i dzięki wam. Dzięki waszej miłości do gór i zaangażowaniu w aktywny tryb życia. Tak trzymać. Dzięki i Buźka.

PRZEJDŹ DO ODCINKA: https://www.blackhatultra.pl/podcast/episode/7898aa78/9-jan-nyka-fotograf-outdoorowy-black-hat-ultra-podcast