BHU: Witajcie serdecznie w podcastcie Black Hat Ultra. Dzisiaj zapraszam na spotkanie z fizjoterapeutą Olą Kaczmarek.

OK: Jak oddychamy. Tak podstawowa czynność, na którą się nawet nie zastanawiamy. 90% swoich treningów zaczynam terapeutycznych zaczynam od nauki oddechu. I okazuje się, że zaczynamy oddychać a ludzie zaczynają płakać, zaczynają puszczać emocje. Zaczyna się po prostu, mój boże o to chodziło. To sie wszystko łączy twoja postawa cała, twój tryb życia, twoje emocje, to, że się oddalamy od natury powoduje, że wszystko kumuluje w oddechu. I dla mnie początek każdej pracy nauczenie człowieka oddychć.

BHU: To była Aleksandra Kaczmarek. Ja się nazywam Kamil Dąbkowski i witam Was w podcaście Black Hat Ultra. Dzisiaj usłyszymy historię Oli, która z zawodu jest fizjoterapeutką. Pracuje z osobami po różnego rodzaju urazach, uśmierza ból jeśli ktoś tego chce, uczy oddychać i mówi jak zaprzyjaźnić się z własnym ciałem. Specjalizuje się w terapii manualnej. Do tego jest minimalistką i żyje zgodnie z ideą Zero Waste. Jednym słowem jest reprezentantką podejścia do życia i sposobu myślenia, które bardzo promuje w tym podcaście. Zanim oddam was w ręce Oli odpłyńmy trochę we wspomnieniach. Jest środek lipca, wygrzebuje się rankiem z mojego samochodu, jestem w Kudowie Zdrój na campingu zorganizowanym przez Dolnośląski Festiwal Biegów Górskich. Byliście tam kiedyś. Niesamowita atmosfera, trawa strumyk, ludzie, dużo ludzi trzaskające drzwi od toi toi ów. Otwierając puszkę czerwonej fasoli spotykam Żaneta, która zaprasza mnie na kawę. Przy stoliku jest cała ekipa Kuba, Ola i w ogóle jest miło. Kawa, gadanie, bieganie, na luzie najlepiej. No dobra wracamy. Może jeszcze kiedyś to powtórzymy. Zapraszam na spotkanie z Olą, które odbyliśmy zdalnie, w środę na facebookowym live, posłuchajcie.

BHU: Ola, Witam serdecznie. Bardzo mi miło, że się spotkaliśmy na live. Na dzień zajmujesz się fizjoterapią tak ogólnie. Jak wyglądała twoja droga do fizjoterapii i czy miałaś zajawki wcześniej na inne rzeczy.

OK:  Fizjoterapia jest efektem tego, że ja się z tym zetknęłam trochę w innym w wydaniu już jako dziecko. Doświadczałam różnych dolegliwości, może nie urazowych ale po prostu problemów z rosnącym ciałem, które doprowadziło mnie do rehabilitacji, która 20 lat temu wyglądała inaczej niż teraz. Ale to mi dało pewien obraz tego jak ten zawód może wyglądać. A ponieważ lubiłam nauki biologiczne były mi bardzo bliskie, no to w takim systemie kształcenia dało mi to możliwość żeby na takie studia aplikować. Nigdy nie do ciągnęło mnie medycyny ale już fizjoterapia dała mi możliwość żeby to studiować. Spełniała warunki żeby dostać się na te studia. Dostałam się na samą bioloigię i zdrowie publiczne, które okazuje się, że w dzisiejszej dobie pandemii albo kryzysu klimatycznego byłyby bardzo przydatnym zawodem. 

BHU: Wybrałaś się jeden kierunek czy robiłaś wszystko naraz.

Wybrałam jeden kierunek, bo te studia są dosyć absorbujące. Jednak na drugim roku studiów podjęłam jakąś pracę, nawał zajęć, bardzo napięty grafik i intensywność nauki spowodowała, że ja nie podjęłam się studiów na dwóch kierunkach np.,bo miałam swoje pasje i chcialam je realizować. Natomiast obraz tego czym zajmuje się fizjoterapeuta był dla mnie kuszący. oczywiście jak poszłam na te studia to spotkałam się zupełnie z czymś innym i ogrom rozczarowania, które przezywałam był niesamowity. Uczono nas np. obsługi sprzętu z lat 80 tych co w ogóle nie ma racji bytu. Warto podkreślić, że pochodzę z małej miejscowości wielkopolskiej celowo to podkreślam bo to też kształtuje moje podejście do życia. w momencie kiedy się przeniosłam do Poznania 14 lat temu to było gigantyczne zdarzenie. Mówię o takiej wsi, zwierzątka za płotami. Teraz można to mówić z dumą ale kiedyś to był powód do wstydu. Trochę czasu zajęło mi robienie pewnych tematów ale okazuje się, że w dzisiejszym czasie wraca sie do dzisiejszych wartości, które mają żródło gdzieś tam w tych małych miejscowościach do życia zgodnie z naturą. I do takiego live, które ja doświadczyłam jako dziecko.  Mając ten obraz co mogę robić, mając pewne problemy z ciałem, trochę się śmiałam, że idę na studia żeby się wyleczyć. No bo w programie na I roku cały blok oparty na nauce jak to ciało funkcjonuje, anatomia, fizjologia. Ja to strasznie lubiłam studiować, bardzo mnie to jarało. Jako szkoleniowiec to też tego uczę. Bo to jest podstawa, którą  musi umieć każdy. Wiem, że wiedza zmienia się na wielu poziomach, cały czas ewoluuje, cały czas się aktualizuje. Tak wiedza na temat anatomii się nie zmienia. Bo człowiek nie zmienił się od tysięcy lat. Cały czas mamy to samo ramię, mamy tą samą głowę może trochę mniejszą, może większą ale to się nie dezaktualizuje. Osobiście uważam, że to podstawa, którą każdy powinien mieć chociaż po tej szkole średniej na poziomie biologii.

BHU: Już wtedy wiedziałaś, że jest takie lekko zacofane czy dopiero po jakimś czasie do ciebie dotarło, że nie jest to.

OK:  Ja wiedziałam, że to nie jest to tylko jakby sposób ich realizacji okazał się być nie do końca adekwatny do rzeczywistości. Uczyli nas rzeczy, które wychodziły z obiegu, które nie miały racji bytu. Tak naprawdę o tym przekonałam, po licencjacie czyli po pierwszym stopniu ale później po magisterce. Skończyłam studia magisterskie, obroniłam się na piątkę, super a miałam poczucie, że ja nic nie umiem, że nie mam żadnych zasobów, którymi mogę zacząc pracę.

BHU: To było twoje poczucie. Czy to już zweryfikowałaś z rzeczywistością w jakiś sposób.

OK:  Ja to zweryfikowałam z rzeczywistością przede wszystkim dlatego, że nie było pracy. Skończyłam studia  i przez kilka miesięcy naprawdę nic nie było. Szukałam pracy w mieście wojewódzkim. Tak naprawdę fizjoterapia kliniczna czyli ta szpitalna, o której zawsze marzyłam była poza zasięgiem znajomości albo bez jakimś tam szpitala. Fizjoterapia szpitalna, o której ja marzyłam, była już obstawiona była obstawiona pokoleniem wyżej. Wszystkie placówki prywatne, które funkcjonują ich jeszcze nie było, to dopiero  raczkowało. Mówimy o sytuacji sprzed dziewięciu lat.naprawdę bardzo dużo rzeczy się zmieniło. Ale z kolei dało warunki do tego żeby sobie wyrobić trochę warsztatu, trochę charakteru. Muszę przyznać, że niestety ale początkowo kobiecie w tym zawodzie też nie jest łatwo. Moim zdaniem postrzegania kobiet w tym zawodzie. Ja się z tym zetknęłam, że gdzieś tam na jakiś forach, portalach  gdzie się ogłaszali fizjoterapeuci to byli mężczyźni. Często jest to praca fizyczna, która wymaga siły. Często drobna, filigranowa blondyneczka nie wpisuje się w ten obraz. Te   wszystkie miejsca do których teoretycznie w których mogłabym się znaleźć, których obraz miałam w głowie był poza zasięgiem. Kilka lat temu fizjoterapeuta zarabiał najniższą krajową. Finalnie skończło się na tym, że na studiach odkryłam pewną dziedzinę, którami bardzo podpasowała. Była to ortopedia, działałam w tym kierunku jak miałam wybrać neurologię albo ortopedię, to była to ortopedia. Ale jedna z moich wykładowczyń dostrzegła, że mam potencjał do bycia terapeutą manualnym. Bo mam czucie większe, takie właściwości, które sprawiały, że ja mogłam w tym pracować. Robić jakieś kursy specjalistyczne, na ile jeszcze mnie wtedy było stać. Generalnie moja ścieżka jako fizjoterapeuty do punktów, w których jestem teraz była kręta i wyboista. Przechodziłam klimat dojeżdżania do domu do pacjenta, byłam permanentnie masażystką, która dźwiga stół 20 kg do windy kilka razy dziennie. To są rzeczy, które też hartują w jakiś sposób, nie powiem żeby to był szczyt przyjemności. Ale też widzę w tym takieo clou, że to mi dało pewien obraz i pozwoliło podjąć decyzję, które doprowadziły mnie do tego  miejsca, w którym jestem teraz. Czyli to, że spotkałam się z tą terapią manualną bardzo mocno poznałem podejście ludzi do tego. Działałam sama sobie bez mentora, bez osoby, która by mnie pokierowała. To też jest kontrastem dla wielu historii. Pamiętam jak rozmawiałeś z fizjoterapeutą to pojawiło się takie stwierdzenie, że tam był ktoś kto mnie pokierował, coś sugerował. Ja tak do końca tego nie miałam. Szukałam tego na własną rękę, ale też jakby doceniam bo dało mi to duży warsztat, dużo refleksji, czasem gorzkich ale jednak wyszkoliło w pewnym sensie. Natomiast po różnych historiach stanęło na tym, że ja też założyłam własny gabinet. Miałam gabinet, nie musiałam jeździć do pacjentów do domu tylko mogłam się skupić na tej pracy w jednym miejscu. To było takie moje spełnienie marzeń. Ale dało mi to jakiś tam obraz sytuacji i pozwoliło zadecydować w jakim kierunku chce iść dalej.

BHU: Jak zdobywałaś klientów? 

OK: To było to bardzo trudne bo tak naprawdę na co dzień jak dojeżdżałam do pacjentów miałam 30 osób stałych. Jak założyłam gabinet i zaoferowałam wyższą jakość usług, z lepszym wyposażeniem, z lepszym sprzętem to została ze mną jedna pacjentka. Muszę przyznać, że nie było to łatwe zwłaszcza, że ja też, nie powiem żebym się jakoś specjalnie dobrze czuła w mediach społecznościowych czy w marketingu. Coś gospodarczym próbowałam działać ale najważniejsza w w tym zawodzie, moim przypadku była poczta pantoflowa. Jeden powiedział drugiemu, drugi trzeciemu i jakoś to się rozkręciło. Nigdy nie należałem do osób, które są szarą myszką i siedzą w kącie tylko lubię działać. Nie wszyscy mnie pewnie lubią ale jak trzeba to działam. To w końcu doprowadziło, nie było łatwo to prawda, ale sprawiło, że ci klienci przyszli, że kobieta też potrafi, że nie muszę być muskularnym facetem, jak naciśnie to ty płaczesz z bólu, bo są inne techniki i inne metody, inne podejście. Też można być skutecznym bo o tą skuteczność przede wszystkim się rozchodzi. Ja nie należę do terapeutów, którzy leczą tak żeby leczyć ludzi, tylko leczę tak żeby wyleczyć to jest ta różnica.

BHU: Uchyl rąbka tajemnicy, jakie decyzje podjęłaś, że ci klienci przyszli do ciebie. 

OK: Powiem ci szczerze, że teraz to już do końca tego nie pamiętam, nie uchwyciłam tego momentu. Przełomowym momentem był moment, kiedy w miejscu gdzie miałam pierwszy gabinet pojawił się jeden biegacz znany niektórym marcin i tak od słowa do słowa jak Marcin zaczął być pod moją opieką przez jakiś czas taką typowo fizjoterapeutyczną,  potem przyprowadził swoich kumpli znowu kolejnych kumpli trochę tak się stało, że zaczęłam się poruszać w świecie sportowców, w świecie biegaczy. Bo ja generalnie byłam wykształcona i dosyć mocno nastawiona na taką typową pracę kliniczną. Kiedy ktoś po urazie jest, po wypadku, ma problemy neurologiczne, ortopedyczne prowadzę rehabilitacje. Natomiast współpraca z nim dała mi inne spojrzenie ale też pokazała, że terapia manualna to nie wszystko. I tak naprawdę bardzo szybko dochodzi się do ściany bo jest to narzędzie na bardzo krótki czas. To daje jakieś refleksje i ta praca sprawiła, że doszłam do wniosku, że muszę zrobić coś więcej. To, że leży mi wiernie na stole i nic z tym sam nie robi nie jest perspektywiczne. To jest na bardzo krótką metę. Tak podchodzą i tego tylko oczekują. Ja jeżeli chce być skuteczna to muszę mieć narzędzia, które mi na to pozwolą. Zaczęłam szukać metod, które będą długotrwale skuteczne.

BHU: No dobrze ale co to znaczy zaczęłaś się kształcić w kierunku ruchowym? Jakąś szkołę wybrałaś, coś w stylu jogi. Opowiedz troszkęo tym .

OK: Taką metodą, o której wcześniej słyszałam. Potrzeba nauki ruchu wynika z tego, że z tego mnie studia nie przygotowały. Tu muszę przyznać, że tego bardzo zabrakło bo owszem przygotowały mnie do tego jak zaopiekować się pacjentem przez te dni po wymianie biodra ale nic poza tym. Nie czułam żebym miała zasoby do tego żeby kogoś prowadzić ruchowo. Natomiast pilates łączył ten sposób pracy taki, który był taki spokojny, medyczny z tym, że jestem skuteczna. no i w tym pilatesie zaczęłam się kształcić. Od jednego do drugiego.potem zaczął sie trening funkcjonalny, ale nic poza tym. Nie czułam żebym miała zasoby do tego żeby kogoś prowadzić ruchowo. Natomiast pilates fajnie łączył sposób pracy, który lubiłam czyli spokojny, medyczny. Potem zaczął się trening funkcjonalny, trening medyczny. Mnie nie chodzi też o certyfikaty, tu nie chodzi o to żeby ściany obwiesić dyplomami z kursów, co w pewnym sensie też jest ważne ale chodzi o wiedzę. Wiedzę zdobywasz ze szkoleń, z rozmowy z ludźmi, z samego dokształcania się ale przede wszystki z praktyki z pacjentem. Tak naprawdę skrzydła mogłam rozwinąć dopiero w momencie, dopiero w miejscu, w którym jestem teraz. Tam miałam najwięcej możliwości technicznych i przestrzennych do tego. 

BHU: Jeszcze powiedz, bo mówisz o body work. Powiedz jeszcze zanim tam trafiłaś to rzeczywiście większość twoich klientów to byli sportowcy czy oni się potem wymieszali z innymi osobami, jak to było.

OK: Tych sportowców było kilku ale mówimy o sportowcach amatorach. ja też nie czułam się żeby wyprowadzić kogoś profesjonalnie ale pocztą pantoflową kumpel powiedział kumplowi. Jak zaczęli do mnie docierać pacjenci na szerszą skalę bo World mi to umożliwił jakby docierali do mnie ci pacjenci to był przepływ bardzo różny od stanów ze złamanymi kręgosłupami, po osoby starsze po ciężkich operacjach, po jakieś stany typowo bólowe. Ale to był obszar, w którym zaczęłam się specjalizować. Pacjent bólwy, z dolegliwościami związanymi z postawą ciała, co jest właśnie moją specjalizacją bo sama też to przechodziłam. Pacjenci po urazach, po wypadkach bardzo szeroki przekrój. Ale też osoby, które w pewnym momencie przeszły ze mną jakąś terapię, tak się fajnie nam się grało i zostaliśmy w formie dbałości o ciało, profilaktyki i higieny życia.

BHU: Musisz być bardzo lubiana, skoro uśmierzasz ból ludziom. 

OK: Mam taką nadzieję ale wierzę, że mam skuteczne metody ku temu.  żeby tego bólu sie pozbyć. To ciekawe, że ludzie lubią ból.

BHU:  Dlaczego taki wniosek wyciągnęłaś. Czemu twoim zdaniem ludzie lubią ból.

OK: Mówię to z punktu widzenia fizjoterapeuty, proszę żeby nie traktować tego jako stwierdzenie psychologiczne ale ludzie traktują ból jako jakąś wymówkę np. jako usprawiedliwienie pewnych zachowań,że nie mogą czegoś zrobić bo ich cały czas bolą plecy albo wymówka w kwestii zawodowej, prywatnej, rodzinnej. Jest mnóstwo przyczyn dla których ludzie nie chcą tego bólu się pozbyć. A w sytuacji kiedy pytają osobę, która chce im pomóc odpowiedź a ja mówię na podstawie doświadczeń, bo miałam takie osoby, że chciałam naprawdę mega tym ludziom pomóc wkładając to dużo energii. I nagle okazuje się być osobą, która pierwszy raz po iluś latach kimś się zaopiekowałam, to jest taki poziom relacji między podopiecznym a terapeutą, który jest niepożądany. jakby to też trzeba rozróżnić i zakończyć, no bo ja nie mogę komuś uzdrawiać życia ja mogę komuś uzdrowić plecy. Czasami ludzie są tak długo w bólu, że oni nie wiedzą jak to jest dla być bez bólu. Dla nich stan bólu jest stanem bezpiecznym bo oni się do tego przyzwyczaili. Miałam taki przypadek, że mój podopieczny nie chciał się pozbyć bólu, co to będzie jak przestanie go boleć.

BHU: Jego życie się zmieni po prostu. 

OK: To jest niesamowite zjawisko. Przypadek gdzie musi być włączona psychoterapia czsami może jakaś farmakoterapia.

BHU: Ale właśnie opowiedz, czym teraz wzbudza  macie taką strukturę, że takiego pacjenta na przykład jesteś w stanie odesłać do psychoterapeuty. Jak to wygląda.

OK: Tak. Nie mamy psychoterapeuty, to nie jest ta przestrzeń żeby ta terapia mogła się odbywać. natomiast staramy się działać kompleksowo w zespole. Czasami jednemu terapeucie kończą się narzędzia do pracy, bo też nikt nie jest alfą i omegą we wszystkim. Jakby przkazujemy pacjenta między sobą. Mamy w zespole dietetyczki, czasami jest to fajna, zespołowa praca. Ale jeżeli chodzi o tą sferę psyche to staramy się korzystać z poleconych osób, z którymi wspólpracujemy. I wtedy ta terapia jako takie holistyczne podejście ma sens. 

BHU: Z kim lubisz najbardziej pracować w tej chwili, co ci sprawia największą radość.

OK: Największą radość sprawia mi jak przychodzi do mnie osoba, która chce zmian. Która jest nastawiona żeby coś zmienić w swoim życiu i która przede wszystkim wie, że jest jakiś problem. Tu się pojawia pojęcie, o którym bardzo często mówię i o którym kiedyś pisałam na blogu czyli świadomość ciała. Lubię ludzie, którzy są świadomi co chcą zmienić. Że jest jakiś problem, to zjawisko generalnie nie jakieś proste. Ja też nie oczekuję, że każdy teraz będzie super świadomy ale też tego uczę, że to jest potrzebne żeby zakumplować się z własnym ciałem, żeby zacząć go słuchać, żeby to ma ono nam do powiedzenia było przez nas usłyszane i żeby umieć to zinterpretować. I tak naprawdę nasze ciało ma bardzo dużo łatwych narzędzi do tego żeby się naprawić ale często mu przeszkadzamy. Jakoś tak naturalnie potoczyło, że z tymi sportowcami przestałam pracować bo oni potrzebowali czegoś więcej. U nas w zespole są inni trenerzy, terapeuci, którzy z tymi biegaczami najczęściej pracują bo gdzieś się wokół nas dużo biegaczy się zebrało i to jest w ogóle super. Ja przychodzę do pracy i słuchajcie, zaraz wszyscy widzimy na chodniku i się okazało, że 15 osób zebrało na chodniku plus klientów, dobra to się spotkamy tam w namiocie. Natomiast ja lubię spokojne treningi prowadzić o charakterze medycznym. Bardzo różnych mam klientów i akurat przed pandemią miałam kilku naprawdę super, te historie były takie niestandardowe. Każdy ma jakąś tam historię więc też moje pierwsze spotkanie z podopiecznym to jest półtorej godziny gadania. Wtedy dopiero mogę poznać taką osobę. 

OK: Oczywiście wiem, że mogę jej pomóc podejmujemy współpracę, jeżeli to wykracza poza moje działania przekazuje dalej. Lubię przypadki niestandardowe bo to mnie mobilizuje. To nie rozleniwia. Wtedy to jest po prostu bardzo ciekawe. 

BHU: Powiedziałaś, że ludzie nie potrafią słuchać własnego ciała. Co to znaczy, słuchać własnego ciała.

OK: Ja to porównuję do takiego kumpla, przebywasz z tym kumplem, z tym samym cały czas np, wiesz, że jak rano się budzisz, że coś cię boli, nie ignorujesz tego, nie odpychasz tego. Muszę zaznaczyć, że nie o to chodzi żeby doszukiwać się dolegliwości w swoim ciele i się ich chwytać bo to jest to skrajne co mówiłam przed chwilą. Chodzi o to żeby mieć świadomość co twoje ciało lubi, co mu służy. Jeżeli twoje ciało lubi jogę a nie lubi crosspitu lubi jogę a nie crosspit. Tylko dlatego, że sąsiad to robi i ty też będziesz to robił chociaż tego nie lubisz.

BHU:  Ale z jogi nie będzie sześciopaku a z crosspitu będzie.

OK: I tu cię zaskoczę, z jogi będzie sześciopak tylko pytanie jaką jogę wybierzesz. Joga ma kilka odsłon. Jak pójdziesz na sztangę to wyjdziesz mokry jak ściera. Ja mówię mam klasyczny przykład pana, który przez 10,12 lat trenował trening typowo izolowany, siłowy, pompa na siłce, sztangi. Ja z nim zrobiłam trzy sesje pilatesu podstawowego i facet wychodził na czworakach z klubu i nie miał siły wstać. Dlaczego. Dlatego, że była zupełnie inna praca oparta na zupełnie innych zasadach, angażująca zupełnie inne mięśnie. I zaangażował to w taki sposób, kwestia świadomości jak oddychamy. To jest tak podstawowa czynność, nad którą się nawet nie zastanawiamy. 90 % swoich treningów terapeutycznych zaczynam od nauki oddechu. Zaczynamy oddychać a ludzie zaczynają płakać, odpuszczają emocje, zaczyna się; mój boże o to chodziło, to się wszystko łączy, twoja postawa ciała, twój tryb życia, twoje emocje to, że się oddalamy od natury powoduje, że wszystko kumuluje się w oddechu. Dla mnie to jest początek każdej pracy. Nauczenie człowieka oddychać. Na podstawie moich pacjentów mogę stwierdzić,że 90% ludzi nie potrafi oddychać.

BHU: No dobrze, to powiedz jakie są objawy takiego pacjenta, który przychodzi i ty stwierdzasz, że nie umie oddychać.

OK: Testuje go na różne sposoby, wzorzec oddechowy. To jest łatwe do zaobserwowania i do testowania, które pozwalają mi ocenić, że jest problem. Ale czasem zadaje pytanie ludziom czy wiesz jak oddychasz. I jest takie wiesz, w sumie to nie wiem. Jest taki moment, że kurde a można źle oddychać. Można. Ja tego nie robię po to, żeby komuś udowodnić, że ktoś czegoś nie wie tylko taki moment kiedy można to potraktować jako krytykę ale można potraktować jako pewien początek przygody; zaczynam poznawać swoje ciało. Zaczynam kumplować się ze swoim ciałem, zaczynam go słuchać bo ono ma mi coś do powiedzenia. Tutaj chodzi mi o to, że tryb życia który większość z nas prowadzi, mimo wszystko bardzo uprzywilejowany, jak się okazuje, powoduje, że odcinamy się od tego. Nie potrafimy się wsłuchać, żyjemy wbrew zasadom, wbrew fizjologii, wbrew mechanizmom, które regulują to nasze ciało. Mamy dwa domy, to nasze ciało i nasza ziemia. Jeżeli sobie zaniedbamy jedno albo drugie, a okazuje się, że zaniedbujemy oba. To trochę słabo. 

BHU: Ojejku no tak, od razu powiem, że spotkamy się z Olą jeszcze za tydzień i Ola pokaże nam troszeczkę ćwiczeń, także bardzo się cieszę no to. No właśnie powiedziałaś o ziemi. Dla ciebie ziemia też jest dosyć istotna. Opowiedz jak te zagadnienia ekologiczne zaczęły przychodzić do ciebie i wiązać się z twoją pracą codzienną.

OK: Tak naprawdę tak myślałam o tym, okazuje się, że cały ruch zero waste, to ostatnie tak naprawdę parę lat. Ja się z tym zetknęłam dwa lata temu jak miałam, jak miałam dużo wolnego czasu bo leżałam ze złamaną  nogą i musiałam zacząć myśleć, interesowałem się wieloma rzeczami ale to była wreszcie przestrzeń ruszyć inne tematy niż fizjo, fizjo. I okazuje się, że to co obecnie nazywany tym nurtem zero waste, te wszystkie zasady, które tam się zawierają to jest to czego się nauczyłam, czym żyłam na tej wsi mojej jako dziecko. Teraz tym się chwalimy, teraz to promujemy, a kiedyś to był powód do wstydu. Te pewne zasady związane z niemarnowaniem, używaniem wielokrotnie, z takimi czynnościami typu zbieranie wody, czegoś tam żeby podlać ogródek. Teraz to się promuje a kiedyś miałam taki jasny obraz, że człowiek się tego wstydził. Trzeba było zawsze mieć coś nowego, trzeba było coś kupować. Jak ja patrzę na moich rodziców po 60 tce, to są prawie ideali zerowasterzy, którzy mają ogród z kompostownikiem. Wykonują prace ogrodowe, mój tata, żeby było mało problemów na początku pandemii złamał sobie rękę. Wiosna przychodzi a ogródek trzeba ogarnąć a tutaj ręka złamana. A teraz tutaj jak dostaję relację, tutaj sobie coś porobi,tutaj coś podziała to jest dla niego rewelacyjna rehabilitacja. On nie potrzebuje już żadnych prowadzonych ćwiczeń od córeczki, która mu rozpisze schemat. On samodzielnie dochodzi do tego, że jest coraz bardziej sprawnym człowiekiem.  Dla mnie to co oni robią i wielokrotnie robili przez te lata to jest przykład i to jest totalnie naturalne i tak naprawdę to to jest źródło tego, że ja stykając się z pewną filozofią taką wielkomiejską w tej globalizacji, nie ze wszystkim się zgadzam, nie ze wszystkim to rezonuje więc tak naprawdę, to jest początek to podejście minimalistyczne żeby mieć mało bo wtedy masz mało na głowie, nie musisz tracić życia na zarabianie pieniędzy na rzeczy, które tak naprawdę nie są potrzebne. Chcę podkreślić jedną rzecz pandemia, która ma oczywiście dużo negatywnych skutków, uwielbiam jedno zdanie, że światowa gospodarka wali się i chyli się ku upadkowi tylko dlatego, że ludzie zaczęli kupować które nie są im naprawdę potrzebne dlatego, że ludzie potracili pracę i jakieś tam dochody.Zobaczyli, że nie ma co wydawać pieniędzy bo tak, bo zaraz tych pieniędzy może nie być.

BHU:  Przestaliśmy konsumować bez sensu. A cała gospodarka de facto była oparta, na naszej konsumpcji głupiej, niepotrzebnej, na braniu kredytów na wszystko czego nie potrzebujemy itd. To się wszystko oczyszcza się w pewnym sensie. Tylko pytanie co w to miejsce wejdzie coś cennego i czy rzeczywiście ktoś wyciągnie z tego jakiekolwiek wnioski i wprowadzi do życia. Do jest pytanie.

OK: Natomiast ten nurt minimalizmu, który ja promuje wynika z tego, że najbardziej naturalnym lekarstwem w moim odczuciu, to dobre jedzenie ale też ruch. Człowiek jest stworzony do życia, człowiek nie jest stworzony do bezruchu, bo ten ruch jest warunkiem twojego życia. Mówiąc o oddechu, przepona to jest jedyny mięsień, który jest unerwiony poza naszą świadomością tzn.ty możesz wstrzymać oddech ale to nie jest zatrzymanie przepony to jest udział innych mięśni. Przepona działa od momentu kiedy się rodzisz do momentu kiedy umierasz bez twojej woli. To warunek życia. I teraz jak ja słyszę, że ktoś mi mówi, że on się nie lubi się ruszać bo go to męczy, to mówię, boże człowieku jak ty musisz cierpieć jak ty idziesz do łazienki bo musisz ruszyć z łóżka, to jest przejaw cierpienia. I okazuje się, że my często nie mamy zielonego pojęcia o ruchu, nie mamy świadomości ruchu, dlaczego. Dlatego, że nas się tego nie uczy. Kiedy zaczynają się problemy z układem ruchu, z postawą, kiedy dzieci idą do szkoły, kiedy siadają w ławce i mają tam siedzieć i kiedy jest najbardziej przełomowy czas do tego rozwoju. Staram się pokazać ludziom, że mają dużo narzędzi pod ręką, które nie wymagają wielkich inwestycji w karnet na siłownię, czy jakieś sprzęty bo wszystko jest. Teraz pandemia pokazuje, że jesteśmy zamknięci w czterech ścianach i nie zrobisz treningu na maszynach, nie zrobisz treningu crossfit ale możesz rozłożyć koc na podłodze i zrobić super trening z kopką ziemniaków, które zrobią ci za ciężarek i to się da.

BHU: No to jest bardziej kwestia świadomości, że twoje ciało w ogóle potrzebuje ruchu. Bardziej od tego trzeba zacząć. Oczywiście osoby, które na bieżąco uprawiają sport, zaczęły odczuwać braki wtedy te wszystkie rzeczy, o których mówisz jak najbardziej działają. Ale wydaje mi się, że jeśli chodzi o większość społeczeństwa to oni po prostu myślą, że nie ma takiej konieczności w ogóle. W dodatku jeszcze żeby się ruszać tak żeby się ruszać. Jest w ogóle gdzieś na drugim planie, że w ogóle po co się pocić, po co się męczyć. Jestem zestresowana i zestresowany. Mnóstwo powodów dla których się nie ruszać. Przecież ruch właśnie w likwidacji stresu pomogą bardzo. Tak zdecydowanie. Też jest moja rola w tym żeby ludzi zachęcić, w jakiś sposób zainspirować. Ja też nie uważam, że zbawię cały świat swoim podejściem. Chodzi o to żeby pokazać, że bardzo wiele narzędzi do tego żeby oni się czuli dobrze, żeby uniknęli dolegliwości bólowych, jakiś chorób przewlekłych to są najprostsze narzędzia dostępne u każdego pod ręką to jest ruch i dobre jedzenie. Oczywiście sen i regeneracja jak najbardziej. Dla mnie te są najważniejsze. Jak pokażesz ludziom, że nie muszą wydawać nie wiadomo ile pieniędzy na sprzęt, na ciuchy super to oczywiście też ma aspekt psychologiczny,ja też lubię mieć fajne legginsy a niekoniecznie wyciągnięte czy obszarpane. Ale to nie jest warunek. Ja też chciałabym żeby przestano postrzegać ruch w ogóle taką terapię jako środek. Bo teraz my to układamy w jakieś tabelki, schematy, konspekty to jest pomocne oczywiście ale to nie jest warunek. Czasami trzeba założyć buty i wyjść z domu i czasami ciało podpowie. Dla mnie niesamowitym zjawiskiem, które mnie zadziwia, jakby nie oceniam go ale mnie zadziwia, że pracuję z kimś trzy lata a ten ktoś nadal nie wie po trzech latach jak zrobić 10 minut rozgrzewki. I to nie wynika, że ja jestem takim złym nauczycielem, kwestia subiektywna, ale wielokrotnie powtarzana kwestia; ja nie mam pamięci do ruchu. Bardzo mnie zadziwia to zjawisko, próbuję je studiować od strony naukowej ale na ten moment nie wiem jeszcze z czego to wynika. To kwestia koncentracji czy czego.

BHU:  Na pewno też. I tego, że być może że ci ludzie najczęściej przy tobie jednak robią rozgrzewkę a rzadko robią ją sami. Ale wiesz, że w ogóle naszym słuchaczom jakby nie trzeba mówić na ile ruch jest istotny no bo wszyscy się ruszamy w jakimś stopniu. To wydaje mi się co jest ważne i żeby zostało z tej rozmowy. To to, żebyśmy my naszą kulturę sportową, którą mamy, którą uprawiamy jakby przekuli w coś więcej czyli żeby to się nie skończyło na tym, że pobiegniemy bieg i weźmiemy medal tylko żebyśmy naprawdę zrozumieli, że robimy dobrze dla swojego ciała. I spróbowali też opowiedzieć najbliższym o tym jak mogą zadbać o swoje ciało i na ile to wszystko jest w ogóle cholernie istotne. Bo ja na przykład próbują moją mamę namówić na ćwiczenia na kręgosłup. Nie jestem w stanie pomimo, że jej podsyłam you tube, lekkie ćwiczenia itd. No to niestety nie. Ale  nie wchodzi to żadną miarą ale starszą panią i już chyba mi się to nie uda. Generalnie fajnie chyba żebyśmy wszyscy razem kolektywnie jakoś przy okazji świąt czy spotkań rodzinnych, rozmawiali o tym i np. twój blog jest mega pomocnym miejscem, gdzie można przeczytać właśnie o tym, jak robić takie ćwiczenia nie angażując jakichś dużych pieniędzy po prostu w zdobycie sprzętu do ćwiczenia. To jest chyba mega mega ważne w tym wszystkim żeby to wybrzmiało.

OK: Tematyka fitnessu czy ogólnie kultury fizycznej. To jest też gigantyczny biznes. Ja również działam w sektorze prywatnym, usługi nie są tanie, bo świadczymy je na maksymalnie wysokim poziomie. I pewna inwestycja też się musi zwrócić łącznie z naszymi szkoleniami itd itd. Ale nie może być tak, że świat sportu, świat ruchu jest dostępny tylko dla tych, których na to stać. Bo będzie taka pani Grażyna z Biedronki, z całą miłością do pani Grażyn bo uwielbiam to imię. Ale ona nie może sobie pozwolić na karnet. Może nie ma multisporta, może nie ma na to czasu bo ma taki ogrom zajęć. Chodzi o to żeby pokazać, że można wiele rzeczy zrobić w domowym zaciszu, przy użyciu domowych sprzętów. Nie musi to być specjalna wizyta w sklepie sportowym po nie wiadomo jakie tam gadżety.Bo wiele rzeczy ma się w domu. I to się nie zadzieje od razu, to jest jakiś tam proces. To jest proces edukowanie. Dlatego też założyłam tego bloga, tutaj muszę się trochę wytłumaczyć ale dać słowo wyjaśnienia, że  śmiesznie się złożyło trochę mi przestrzeń nie pomaga. Założyłam tego bloga w listopadzie trzy tygodnie później ktoś mi przejął fejsbuka. Nie miałam fejsbuka przez cztery miesiące, po prostu ktoś mi zhakował konto, zablokował wszystkie kanały, wszystkie moje strony firmy, fan page, bloga i w ogóle mnie nie było. Jak wróciłam na fejsbuka to tydzień później walnął koronawirus. Przyznam szczerze, że trochę nie sprzyja mi czas na pisanie i na twórczość bo mam takie poczucie, że pisanie w tej chwili o zasadach prawidłowej rozgrzewki to nie jest do końca to co ludzie chcą teraz przeczytać ale to może moje odczucie. 

OK: Natomiast zależy mi na tym, żeby pewne tematy przedstawiać w sposób prosty. Możemy mież żal do ludzi, że czegoś tam nie wiedzą ale pytanie jest też takie w jaki sposób jest to edukacja. W temacie, w którym ja siedzę czy w ogóle temacie związanym ze zdrowiem widzę, że jest duży nacisk żeby potwierdzać literaturą, badaniami naukowymi itd itd. Ale 90% ludzi tego nie rozumie. Ja też mam problem z czytaniem badań naukowych, to jest tak specyficzny język i tak specyficzna tematyka, że ja cierpię po prostu przy tym. Mam kilka rzeczy do ogarnięcia od strony naukowej ale im prostszym językiem to jest napisane tym lepiej ale jak ja to przeczytam to pół biedy ale pani moja sąsiadka niekoniecznie. Chciałabym móc przekazać pewne informacje praktyczne i szukam wtedy tego balansu między przekazywaniem prostym językiem a jednak żeby miało to jakieś poparcie. Jeszcze do tego dochodzę w jaki sposób to przekazać żeby to było lekkostrawne. 

BHU: Ludzi trzeba krótko trzymać bo im opowiesz, pokażesz artykuł to się rozejdzie wszystko, nie wiem jak to robić wszystko ale live y internetowe są dobrym pomysłem żeby ćwiczy z jakąś większą grupą.

OK: To ma sens jeżeli będą to robić ludzie z taką podstawową świadomością. Ja już nie wiem, nie liczyłam ile miałam ofiar najpopularniejszej fitness fit w tym kraju, którzy robili ćwiczenia i co chwilę strzeliły plecy, strzeliło kolano, coś tam, coś tam. Bo nie ma tej świadomości.

BHU:  Bo nikt nie obserwuje, bo to jednak korekta jest bardzo ważna przy tych ćwiczeniach.

OK: W początkowym etapie nauki jak najbardziej ale podkreślam żeby się zakumplować z własnym ciałem, żeby je lubić, żeby je czuć. Są do tego oczywiście techniki, których ja uczę. Natomiast nie o to chodzi, żeby podopieczni byli ode mnie uzależnieni, bo każdy jest odpowiedzialny za własne zdrowie i każdy musi być samodzielny. Jeżeli ludzie będą się uzależniać czy oni się poruszają od tego czy oni się ze mną spotkają raz czy dwa razy w tygodniu to nie będzie dobra ani nie będzie to dla mnie dobre. Żaden terapeuta nie chce być nieskuteczny, tak mi się wydaje. Prowadzenie terapii, którą ja robię przez trzy lata bez efektów nie jest dobre ani dla tego pacjenta ani dla mnie. Bo mnie się też kiedyś kończą narzędzia do pracy. I praca korekcyjna to praca medyczna to nie jest rehabilitacja towarzysząca  chorobie przewlekłej, czy jakimś tam problemom neurologicznym, które są długotrwałe. Ten rodzaj pracy, który ja wykonuję ja określam w jakimś tam czasie. On nie może naprawiać w nieskończoność. Nie chciałabym naprawiać w nieskończoność, ja się czuję nieskuteczna. Jeżeli ludzie nauczą się lubić swoje ciało, nauczą się go słuchać wtedy będą bardziej samodzielni, będą odpowiedzialni za własne zdrowie. Można tutaj dać takie porównanie, jak mi się popsuje samochód do daje do mechanika, tylko jak się posuje samochód to w ostateczności masz rower,nie musisz się znać na budowie silnika bo specjalista tym się zajmie. Jak się przesiądziesz na rower i spadnie ci łańcuch łatwiej ci będzie jeżeli sam go założysz na nowo a nie będziesz leciał od razu do serwisu. A jak ci wysiądzie pośladek i nie będziesz mógł chodzić to już jest większy problem albo nie wstaniesz z łóżka rano. O to chodzi żeby potrafić sobie poradzić na jakimś podstawowym poziomie. To też nie o to chodzi, że ma doprowadzić do tego, że nagle  należy personalnie pracę bo jest fajnie, bo jest klimat, bo są ludzie i tak dalej i tak dalej. Dla mnie w pewnym momencie było bardzo męczące poczuwanie się do odpowiedzialności Za to czy ktoś się czuje dobrze. Nie jest to dobre. Ani dla mnie ani dla podopiecznego. 

BHU: Ale wiesz też chyba ważne żeby powiedzieć, że w tych czasach, które nastały nie wiemy kiedy siłownie będą otwarte, nie wiemy czy kiedyś będziemy mieli jeszcze pieniądze na to, żeby się zapisać na siłownię. Warto żebyśmy dobrze pomyśleli o tym jak możemy ćwiczyć po prostu sami w domu i robić to świadomie i dobrze z pożytkiem dla siebie i nie wyrządzając sobie szkody. To jest ważne.  Bardzo ładną rzecz powiedziałaś o życiu na wsi, który jest tak naprawdę mega zero westowe. Opowiedz mi jak to przełożyć na życie w mieście. Jak można żyć w mieście z większą świadomość tego, że generuje śmieci i jak możemy mniej tych śmieci generować.

OK: Generalnie zachęcam ludzi żeby spróbowali wyjść z tej swojej strefy komfortu np. ja nie muszę wszędzie jechać samochodem, mogę jechać rowerem to jest moja główna forma transportu. Czasami mam wrażenie, że niektórzy postrzegają to dziwnie ale ogólnie mam dobry odbiór. Jakby zachęcam do tego... ktoś mi mówi, że nie ma czasu na ruch, zamień ten samochód na ten rower, zamień tramwaj na rower, cokolwiek, przespaceruj się trzy przystanki, zamień windę na schody. To są rzeczy, o których mówi się cały czas. Bo to nie chodzi o to, o marnowanie w sensie, że stworzysz śmieci bo tworzysz śmieci kiedy dużo konsumujesz, dużo kupujesz i kupujesz rzeczy, które są ci niepotrzebne, proszę teraz żeby moi znajomi,którzy mają sklepy z butami i ciuchami się na mnie nie poobrażali. Ale naprawdę nie musisz mieć piętnastej pary butów, bo to nie od butów zależy czy będziesz dobrze biegał tylko od tego jak będziesz stawiał stopy, jak sprawne będzie twoje ciało. Buty nie wyleczą problemu ze ścięgnem podeszwowym. Prawidłowy ruch i zdrowe ciało to jest podstawa, że nie będziesz cierpieć. Ale piętnasta para butów nie jest potrzebna, zwłaszcza  z jakimiś technologiami, które sobie w Chinach ktoś wymyślił. Nigdy nie należałem do gadżeciarzy. I OK rozumiem, że ktoś lubi gadżety ale każdy produkt to jest kolejne marnowanie zasobów, jakieś kolejne wytwarzanie śmiecia. I teraz ja miałam skończyć z jakimś bieganiem pewnie do tego wrócę, chociaż rower jest mi zawsze bliższy, jestem totalną minimalistką, nawet nie ma zegarka. Mam jakiś tam stary ale nie działa. Jak najmniej, oczywiście jeżeli ktoś che jeździć na rowerze to musi ten rower kupić ale jakby spojrzeć na to taki sposób czy to jest mi naprawdę niezbędne. Nie traktować ruchu jako..., spotkałam się z takim podejściem, że trening jest odbywany od do, to też w kontekście terapii dla pacjenta w domu. Bo to jeśli ja się spotkam raz w tygodniu spoko uczymy się, przerabiamy sobie coś i rób w domu. Jak ktoś mówi nie mam czasu, nie ma to sensu, w tym momencie pokazuje; nie musisz mieć sens, wystarczy, że masz poduszkę, wałek kuchenny i ręcznik i to wystarczy. Ale chcę pokazać to wcale nie musi być od do, trening o tej samej porze. Jeżeli ktoś tego potrzebuje spoko ale nie róbmy z każdego ruchu labolatorium. Zamiast jechać samochodem do sklepu idź piechotą jeżeli możesz oczywiście. Włączać ten ruch gdzie się tylko da i ja np. miałam taki czas, że przestałam regularnie trenować ale jeżdżąc do pracy rowerem w jedną stronę pół godziny, tam kilka godzin pracy z klientami, pracuję z klientami fizycznie, wracam znowu tym rowerem, potem idę na godzinę spaceru z psem. To jest super dawka ruchu tylko trzeba mieć tego świadomość. Duże mieszkanie to super trening. Takie czynności codzienne, ja właśnie znowu, życie na wsi, tam z wielką radością idę do ogródka przekopać ten ogródek albo wsadzić jakieś warzywa, wykopać drzewo, jakieś fizyczne prace, które są naturą. Ja wiem, że w mieście o to jest troszeczkę trudno. Rozumiem ale zachęcam do kreatywności. Ruch nie jest definiowany zasobnością portfela.

BHU: Absolutnie, a powiedz jeszcze o zakupach jak wykonujesz zakupy żeby żyć bardziej w idei zero west jakie masz patenty na to, co możemy my na co dzień stosować.

OK:  Jestem tutaj totalnie klasyczna bo od lat przemieszczam się z wiklinowym koszczkiem i staram się kupować produkty bez folii, bez opakowań szukam  takich rozwiązań. Niektórzy mają swoje warzywa, moi rodzice mają duży ogród więc korzystam z tego, że oni tworzą to jedzenie, mają dużo owoców, warzyw więc to wykorzystuję, jestem fanką robienia przetworów, jakieś dżemy, kompoty, absolutnie  i wiem, że w miejskim życiu zawsze się to wyróżniało można gadać to już jest klasyk totalny.Staram się w miarę kupować jeżeli mogę, to sprawdzone produkty, nie wiem ja generalnie jestem żywieniowo bliska tobie. Nie jestem weganką ale jestem wegetarianką i tak naprawdę z produktów odzwierzęcych tylko jajka, ale jajka to mam od mojego kochanego sąsiada Pana Miecia, który specjalnie dla mnie odkłada dwa mendle i generalnie jest super. Jak nie wezmę to się obrazi. To są drobne rzeczy ale robią. Ale mówimy o jedzeniu.

OK: Jeżeli chodzi o kupowanie reszty to się stałam dużą minimalistką. Mam takie założenie, że przez cały rok nie kupię sobie żadnego ciucha. Na razie mi się to udaje pandemia w tym pomaga bardzo mocno. Czasem jak musimy coś kupić przez internet, niestety trochę to boli ale nie przeskoczę...

BHU: Boli bo i o tym, że tak opakowują niektóre rzeczy, że można oszaleć w cztery owijki,folie, pudło tekturowe. Masakra to jest.

OK: Ale słuchaj ostatnio mam taki sklep naturalne kosmetyki, jakieś fajne rzeczy zostały zapakowane w papierowy karton i w środku były chrupki kukurydziane. Jako wypełniacz i dało je się zjeść.

BHU: Spoko fajny patent. Ja od siebie jeszcze mogę powiedzieć żebyście np. szukali w sklepach produktów nie opakowaniach czyli na przykład nie kupowali ogórków, które są owinięte w folię. Nie kupowali papryk, które są owinięte w folię albo cykorii, które leżą na tacce i są owinięte w folię. Po prostu można naprawdę się, troszeczkę pracy wykonać. Być może nie kupować wszystkiego w jednym sklepie, być może podzielić sobie troszeczkę te zakupy. To co trzeba to kupić najbliżej a to co wiemy, że możemy kupić nie opakowane to właśnie może pojechać już troszeczkę dalej, może kupić tych rzeczy więcej a rzadziej np. raz w tygodniu, nie wiem kombinujmy bo myślę, że warto. Aczkolwiek wiesz, jakby mówiliśmy o globalnym ociepleniu. Problem zero waste oczywiście też troszeczkę go dotyczy bo to jest np. spalanie paliwa, prawda. Problem śmieciowy jest troszeczkę innym problemem ale też poniekąd się łącz z tą ideą. Ja niestety wiesz, dziś chyba przeczytałem artykułu słuchaj, że Chiny planują przez najbliższe 5 lat zbudowanie setek elektrowni węglowych i ja wiesz co, tak jak staram się być optymistą tak uważam, że ludzie sobie nie poradzą z globalnym ociepleniem. Ale to tak jak ze wszystkim, to jak my się zachowujemy na co dzień i jakie my mamy do tego podejście to wszystko wiesz, że to jest nasze serduszko. Jeżeli my uważamy, że ludzkość sobie nie poradzi więc ja też będę to olewał. Ok, to wiesz to jest twój wybór. Ale jeżeli wiesz, ja nie znam przyszłości, ja nie wiem co będzie. Może te Chiny nie wybudują tyle elektrowni, może Afryka nie wybuduje tych elektrowni ale ważne jest właśnie to żeby żyć zgodnie z własnym sercem, z własnymi przekonaniami i zarażać innych bo nie znamy przyszłości. Nie wiemy co się wydarzy. I nagle się może okazać, że siła takich pojedynczych jednostek jak my, które gdzieś tam i idealistyczny sposób myślą o tym, że są w stanie zmienić coś na świecie, w końcu coś zmienią. Nie wiemy tego. Więc jeżeli ktoś tylko czuje  w sercu, czuję taką chęć i czuje, że jest to zgodne z jego etyką to absolutnie niech działa w ten sposób. Niech oszczędza to powietrze, niech nie generuje śmieci i myśli o tym po prostu, na co dzień, w życiu codziennym. Jest nas bardzo, bardzo wiele i myślę, że jak wiele tych jednostek się zbierze do kupy to możemy coś zmienić na tym świecie. Pomimo wszystko. 

OK: Zobacz Kamil mówi, że jedna osoba nie może zmienić stada a co się stało w Chinach jak jedna osoba zjadła nietoperza. 

BHU: No tak, takie argumenty często padają. No ale wiesz co, nie wiem cała ta pandemia wydaje mi się strasznie dziwna i wydaje mi się, że jedyne co tak naprawdę osiągniemy to to, że rządy będą miały pretekst do większej kontroli nad nami.

OK: Poczytaj sobie tą książkę, to jest genialna książka, którą skończyłam czytać. Łyknęłam ją w trzy dni. Ona bardzo fajnie pokazuje, że jesteśmy w słabym punkcie, pokazuje jak wiele wydarzyło się dobrych rzeczy. Ja mam takie podejście, że kurde, po ostatnim podcaście z Dominikiem, o ile dobrze pamiętam on tam powiedział, że zaczynamy się nastawiać, że ludzkość wyginie. Im szybciej zdamy sobie z tego sprawę tym będzie łatwiej.  Natomiast ja mam takie podejście, zróbmy tyle ile możemy  bo a nuż się uda. Jedna osoba zainspiruje drugą, druga kolejną. To są takie małe kroki, którejeżeli każdy z nas wykona to dojdziemy mam nadzieję gdzieś daleko. W kontraście do tego co przeczytałeś do mnie dotarła informacja, że Chiny zaczną produkować w ciągu najbliższych paru lat jakieś niewyobrażalne ilości paneli fotowoltaicznych do wytworzenia energii solarnej. To jest ogólnie dobrą wiadomością i szukam tych dobrych wiadomości. Nakręcanie się na złe wieści nie robi nam dobrze.

BHU: Oczywiście te wszystkie rzeczy, które do nas docierają, ty jesteś najwyraźniej w bardziej optymistycznej bańce mediowej niż ja na przykład. Więc wiesz gdzie jest prawda w ogóle. To jest nie do ogarnięcia kompletnie. Dlatego skupmy się na tym co jest tu i teraz i na tym co my tak naprawdę czujemy, że potrzebujemy. Co nam się wydaje, że jest dobre dla nas i dla otoczenia, dla najbliższego otoczenia. Nie myślimy o rządach, nie myślimy nawet o ziemi, nie myślimy o klimacie bo my tego nie ogarniemy, nie rozwiążemy tego problemu ale możemy zająć się tym co jest blisko nas.

OK: Ja mam takie jedno podsumowanie. Z jednej strony każdy z nas chce się rozwijać, jesteśmy w bardzo komfortowej i uprzywilejowanej grupie ludzi, przeczytanie tej książki bardzo to pokazuje. Ale mimo tego, że powinniśmy wiedzieć coraz więcej o świecie, próbować go zrozumieć, to ja mam taką sugestię, może na niektórych płaszczyznach spróbujmy po prostu uprościć życie. bo mam czasami takie poczucie, że ludzie za bardzo chcą sobie to życie skomplikować jakimiś decyzjami. Przykład o, którym rozmawiałam z moim Kubą a propos wakacji, np. Tajlandia, która jest na drugim końcu świata to jest drugi Kołobrzeg. Tak naprawdę,ja rozumiem, że w Kołobrzegu może nie jest super fajnie. Polska w kontekście wyjazdów, wakacji jest tak piękna i bogata. My podróżujemy praktycznie tylko po Polsce. Dzisiaj mieliśmy wracać z Madery, która została odwołana,to miał być jeden jedyny egzotyczny wypad na nią, w naszym życiu ostatnimy czasy. Ale tak to Polska oferuje naprawdę bardzo fajne rzeczy. Nie wiem,co trzeci weekend  trzeba wsiadać w samolot, weekend Mediolanie, weekend w Berlinie i to trzeba samolotem. To są drobne decyzje ale one mnóstwo pokazują.

BHU: Pokazują, ale to się bardzo zmieni. Ludzie się będą bać podróżować. Nie wiadomo jakie będą obostrzenia. Więc to co było przed pandemią to się gigantycznie zmieni. I bardzo jestem ciekawy. Tak myślę, że będziemy dużo podróżować po Polsce i po najbliższej Europie. Cieszę się na to może fajne zmiany spowodować, w naszej świadomości też jeśli chodzi o jedzenie. Ja na przykład mam taką zajawkę na jedzenie i zaczęło mnie strasznie wkurzać to, że sam w tym byłem, więc to jest tak naprawdę, chyba ta pandemia mi trochę też pomogła. Zacząłem rozkminiać kurczę, dlaczego mam jeść produkty z drugiego końca świata. Jakie banany albo awokado. Nie potrzebuję tego. Mamy jabłka, gruszki nie muszę imbiru, mogę jeść chrzan. To wszystko tu jest. To są rzeczy, które my w ogóle odrzucamy jako jakieś niesmaczne. Tymczasem w ogóle nie potrafimy przyprawić tych rzeczy i zrobić z tego obiadu, bo fajniej jest wyrzucić kolendrę, awokado i soczewice. O cholera soczewica, nie znalazłem jeszcze producenta soczewicy w Polsce. Może ktoś robi. W każdym razie fasola, fasola jako substytut. Tak, absolutnie fasola to jak najbardziej. W każdym razie wiesz, no to są takie tematy zdecydowanie do przemyślenia, zwłaszcza w tej nowej sytuacji, w której jesteśmy. Pandemia nam totalnie to myślenie przedstawi. I jestem ciekaw, w którą stronę życie pójdzie. Szkoda oczywiście, że niesie ze sobą tyle cierpienia. Ale to wszystko o czym dzisiaj mówiliśmy, nie będzie wcale łatwiej i nie będzie lżej, niestety. Będzie dużo cierpienia na tej ziemi. Bez tego się nie uda. A pytanie tylko kiedy. Ona zawsze jest, ta kontrola o której  mówiłem, że wie że rządy wykorzystają teraz to żeby nas kontrolować. Kupując telefon komórkowy halo oddajemy wszystko, tak naprawdę. Bardzo dużo. Tylko teraz będzie troszeczkę tej wolności, wolności do pewnych rzeczy będziemy musieli trochę oddać. Czyli nie wyjedziemy, nie kupimy sobie czegoś. Zaczniemy oszczędzać pieniądze, troszeczkę tutaj zaczniemy być bardziej ograniczeni. Moim zdaniem to tylko na dobre nam wyjdzie.

OK:  Powiem ci jeszcze  w kontekście tego cierpienia, kiedyś rozmawialiśmy mnie jest po drodze z pewną tradycją i kulturą wschodu. Bardzo lubię takie stwierdzenie, mianowicie, że każde cierpienie kiedyś się kończy a po drugie pamiętaj niebo i piekło wydarza się tylko miedzy twoimi uszami. To wszystko zależy od tego jak zareagujesz na pewne rzeczy. Oczywiście to bardzo duże uogólnienie ale kiedyś jak sobie zdałam z tego sprawę, to dużo ciężaru spada z serca jeżeli sobie uświadomisz. To jest tylko kwestia twojej reakcji. Dlatego ja trochę zamykam się w bańce teraz ale to jest dla mnie dobre.ja nie zmienię życia wielu ludzi, tylko dlatego  po drugie nie jak bardzo zależy od tego jak działa ale to nadal tylko kwestia. Dlatego ja trochę może Petera ale dla mnie dobre bo ja mnie płynie wielu ludzi tylko dlatego, że ja będę płakać po nocach i się tym przejmować. Tylko zrobię sobie krzywdę. A jeżeli nie zrobię sobie krzywdy to znajdzie się potencjał do tego i energia żeby zrobić coś dobrego. A propos tych reakcji małych kroczków, dzisiaj spontan. Ja się nie do końca tak czuję w mediach społecznościowych, próbuję je wyczuć nie jestem może najaktywniejsza na Instagramie  i na Facebooku. Ale zrobiłam taki eksperyment poszłam sobie do krwiodastwa opublikowałam to na jakimś i już wiem, że dwie kolejne osoby zmobilizowałam do tego. są takie potrzeby. Mały kroczek, róbmy te małe kroczki. Gdzieś w końcu dojdziemy. 

BHU: I właśnie to jest jedno z największych i najbardziej prawdziwych prawd o życiu. To co powiedziałeś, że spotyka nas w życiu bardzo dużo rzeczy ale tak naprawdę nasz stosunek do tych rzeczy jest istotny a nie to co się nam przytrafia. Bo nie mamy kontroli nad tym co się zdarzy w życiu. A mamy kontrolę nad naszym postrzeganiem rzeczy, które nam się przytrafiają. I wydaje mi się, że jeśli sobie ustawimy tak głowę to naprawdę życie będzie dużo prostsze dla nas. Ola dziękuję ci bardzo za spotkanie i widzimy się zaraz po majówce na ćwiczeniach.

OK: I już mogę zapowiedzieć, że tak sobie przemyślałam co tutaj ciekawego zaprezentować żeby to było spójne, to co ludziom najbardziej może się przydać. W nawiązaniu do bloga, na którym zachęcam żeby się nie garbić, to chciałabym przedstawić trochę patentów, jak sobie poradzieć z bólami szyi, jak sobie poradzić z napięciem w klatce piersiowej i z problemem z oddechem. Bo od siedzenia nad laptopami, sartfonami, książkami i w ogóle to, że życie przyciska nas do ziemi, to jest obszar, który wymaga w moim odczuciu najwięcej pracy. Przygotujcie się na kilka ćwiczeń w obrębie szyi, w obrębie klatki piersiowej, trochę sobie zrobimny oddechów i mam nadzieję, że coś wam z tego wyniknie pozytywnego.

BHU: Fajnie jak ludzie mogą ciebie łapać, właśnie przez tego bloga.

OK: Najlepiej na Instagramie, o tej samej nazwie "Nie garb się". Przyznam szczerze, że nie jestem zbyt rozwinięta w technologii itd itd. W ogóle blog, to jest taki archaizm trochę, domena "Nie garb się" jest wykupiona przez kogoś od dwóch lat. Ona jest nieobstawiona więc jak ktoś słucha tego i zechciałby zwolnić tę domenę to będę bardzo wdzięczna [śmiech]. Byłoby mi troszeczkę łatwiej. Mam taki plan, żeby popracować więcej nad tą szatą graficzną. Ale na ten moment mam trochę inne priorytety, które wysunęły się na pierwszy plan. Najłatwiej przez Instagrama ja też podkreślam, że nie jestem nadmiernie aktywna i nie pokazuje całego swojego życia bo jestem wrażliwa na brak konceptu w takich aspektach. Jeżeli mam do powiedzenia to powiem, oczywiście odpisz i jestem jak najbardziej otwarta na kontakt. 

BHU: Dziękuję serdecznie i do zobaczenia w środę.

OK: Do zobaczenia cześć.

BHU: Dziękuję wam serdecznie za wysłuchanie tego podcastu. Mam nadzieję, że miło spędziliście przy nim czas, czegoś się dowiedzieliście lub zainspirowaliście się czymś. Zapraszam Was też do wysłuchania pozostałych odcinków dwóch podcastu, które prowadzę czyli Black Hat Ultra i Black Hat Team. Jeśli podoba Wam się to co robię, zapraszam serdecznie do wsparcia podcastu finansowo na Patronite.pl/BlackHatUltra. Jedynym finansowym źródłem wsparcia tego podcastu jesteście wy, słuchacze. Doceniam każdy wkład a najniższy punkt wsparcia to tylko 5 złotych, więc nie ma na co czekać. Dokładny link znajdziecie w opisie odcinka. W tej chwili Podcast na Patronite wspiera już 51 osób ale chciałbym wymienić nazwiska tych, których wkład jest największy. Są to Przemysław Barnowski, Krzysztof Bednarz, Agnieszka Dudek, Michał Janiak, Marcin Jaźwiecki, Andrzej Gąsiorowski, Bieta Morawska, Jakub Korczyk, Paweł Kaczmarek, Przemysław Kozłowski, Marek Maj, Kamil Sowiński, Marcin Stefaniak, Edyta Winnicka i Michał Wójcik. Ponadto możecie wspierać Podcast w mediach społecznościowych i umieszczać informacje o nim w relacjach postach i na tablicach. Odwiedzają również stronę www Black Hat ultra pl gdzie możecie słuchać podcastów i oglądać zdjęcia i filmy i być może skorzystać z wegańskich przepisów, które tam umieszczam. Ten odcinek podcastu Black Hat Ultra przygotowali Kamil Dąbkowski prowadzenie i montaż oraz Piotr Krzysztof Pietrzak transkrypcja i media społecznościowe a autorem muzyki jest audio dealer.

A jeżeli jeszcze ktoś tu jest. Jeśli jeszcze ktoś mnie słucha, jesteś tu, tak ty. Zatrzymaj się na jedną minutę a może dłużej. Zostawiam Ci 5 minut spokoju. Wyobraź sobie, że jesteś na górskim grzbiecie skąpanym w zachodzącym słońcu, wieje lekki wiatr. Zamknij oczy i poczuj swój oddech. Tak po prostu. Buźka.

  • Czarny Spotify Ikona
  • Czarny iTunes Ikona
  • Czarny YouTube Ikona
  • Czarny Facebook Ikona
  • Czarny Instagram Ikona
  • Czarny Twitter Ikona

© 2018 BLACK HAT ULTRA

Podcast Black Hat Ultra | pasjonata biegania, podróży, ekspedycji ekstremalnych. Interesują mnie wszelkie aktywności gdzie wymagany jest specjalistyczny trening, odpowiednia regeneracja i dieta oraz niezłomny hart ducha. Podczas rozmów dowiem się co motywuje sportowców, jak znajdują czas i energię na treningi.