TRANSKRYPCJA
#56 KAMIL KLICH

          Generalnie jest tak, że większość osób jest funkcjonalnie mało sprawna. Mówię funkcjonalnie tak ogólnie, prawda? Bo wiadomo, ten, który tam wymiata w Himalajach albo biega po 100, 200, 300 km to ok, on jest sprawny, ale bardzo często to jest taka sprawność, taka wybiórcza sprawność. Okazuje się, że wytrzymałościowo jest całkiem ładnie, siłowo powiedzmy też gdzieś nie jest najgorzej, ale powiedzmy mobilnościowo, zakresy ruchu, taka stabilizacja to tutaj leży. Średnio można powiedzieć na 10 takich testowanych osób, to około ośmiu ma deficyty i to dość, dość duże. Częściowo brak wiedzy, częściowo niechęć do robienia innych rzeczy, które wydają im się nieistotne przy tym co robią. Czyli np. biegają albo wspinają się, albo jeżdżą na rowerze. Natomiast patrząc tak troszkę szerzej to jeśli nie dba się o takie podstawy to wcześniej czy później dochodzi do kontuzji, dochodzi do przeciążeń. I to jest jakby wtedy postawione pytanie:
nie, czy się coś stanie. Tylko kiedy się coś stanie? To na bank.

Kamil Klich fizjoterapeuta ultra - Podca

fot. Karolina Krawczyk

BLACK HAT ULTRA:
To był Kamil Klich. Ja się nazywam Kamil Dąbkowski i witam was w podcaście BLACK HAT ULTRA.

Przyznam się szczerze, że z Kamilem chciałem się spotkać po projekcie Sahara, ale termin projektu odpływa, a wasza potrzeba usłyszenia Kamila wzrasta. Więc z miłą chęcią umówiłem się z nim wcześniej niż zakładałem. Kamil to niesamowita postać. Jest wziętym fizjoterapeutą, minimalistą, biegaczem naturalnym, który uwielbia długie wyrypy bez wsparcia jak GSB lub równie długie, ale trudne technicznie jak Tor des Géants czy Euforia w Andorze. Od kilku miesięcy biega tylko i wyłącznie w sandałach Monk Sandals i w duchu minimalizmu oraz filozofii Zen przemierza bezdroża wokół Olkusza, a swój dzień zaczyna mocząc się w zimnym "Bajorze", nad którym właśnie siedzimy.

To pierwszy podcast, który nagrałem w plenerze, więc towarzyszą nam dźwięki ptaków i kropli deszczu. Posłuchajcie.

 

Witam cię Kamil serdecznie. 

 

KAMIL KLICH:

Witam, cześć.

 

BLACK HAT ULTRA:

Dziękuję bardzo, że ściągnąłeś mnie w to piękne miejsce. Opowiedz, gdzie jesteśmy?

 

KAMIL KLICH:

Jesteśmy w Bukownie koło Olkusza nad tzw. naszym bajorem, czyli zalaną piaskownią, starą piaskownią zalesioną, to bardzo ciekawe miejsce.

 

BLACK HAT ULTRA:

I co tutaj robicie? 

KAMIL KLICH:

Przyjeżdżam tutaj cały rok praktycznie i morsujemy. Tak śmiejemy się, że w ciągu lata to jest bardziej takie bobrowanie. W każdą razie siedzimy w zimnej wodzie.

BLACK HAT ULTRA:

Duża grupa jest osób, które się w to bawią?

KAMIL KLICH:

Tak średnio przyjeżdża jakieś pięć osób. Natomiast w takich maksymalnych naszych spotkaniach to potrafiło być w granicach 14 - 15. 

BLACK HAT ULTRA:

Aha i to wszyscy z Olkusza czy z okolic? 

KAMIL KLICH:

Okolic, z okolic. 

BLACK HAT ULTRA:

To bardzo fajne klimatyczne miejsce. Pierwszy raz nagrywam w plenerze, a teraz musi padać. Ale widzisz, ale widocznie tak ma być. Słuchaj Kamil, tak sobie pomyślałem mógłbyś sobie powiedzieć trzy słowa? Jakbyś siebie określił, kim jesteś? 

 

KAMIL KLICH:

Kurczę trudne pytanie. Trudne pytanie, bo właśnie tak, żeby w trzech słowach określić kim jestem.

 

BLACK HAT ULTRA:

Innymi słowy, co jest w twoim życiu dla ciebie najważniejsze, jaką masz skalę priorytetów w tym co robisz albo może w byciu członkiem rodziny? 

KAMIL KLICH:

Członkiem rodziny tak, to jest jedno z najtrudniejszych rzeczy. Mam żonę, mam córkę, mam dwa psy to też członkowie rodziny, a więc tworzymy tam jakąś taką naszą fajną grupę i myślę, że to jest chyba dość ważne pod kątem takim, że każdy z nas gdzieś próbuje robić coś takiego fajnego i dobrego dla siebie. Ale jakby jedno z drugim i trzecim, czyli ja, moja żona, moja córka gdzieś się to wszystko raczej dobrze splata. Bo dla naszej całej trójki jest dość istotna bardzo istotna, bo szeroko rozumiana przyroda. Szeroko rozumiana przyroda, dbanie o przyrodę, życie w miarę zgodne na ile jesteśmy w stanie, ile potrafimy i ile możemy z tą przyrodą i takie w miarę świadome życie.

 

BLACK HAT ULTRA:

I to jest tak, że każdy z was ma inną drogę do tego samego celu?

KAMIL KLICH:

Tak, tak trochę inną, ale gdzieś to się splata. No ja przede wszystkim to moje nazwijmy to bieganie i kontakt z przyrodą tutaj, to bajoro, nad którym właśnie jesteśmy i praktycznie codzienne wizyty tutaj i obcowanie z tą przyrodą. A moja żona i jej można powiedzieć dwa psy, bo to są oczywiście wspólne nasze psy, ale przede wszystkim jej i codzienne jej wizyty w lesie dwugodzinne, 3-godzinne spacery. Moja córka, która jest bardzo mocno teraz zaangażowana w taki młodzieżowy aktywizm. 

 

BLACK HAT ULTRA:

I ile ma lat? 

KAMIL KLICH:

15 i strajk klimatyczny, młodzieżowy strajk klimatyczny. Więc mówię, to wszystko gdzieś tam nam tak zbiera wspólnie i jakoś to działa.

BLACK HAT ULTRA:

Greta jest w porządku czy nie? U was w domu?

 

KAMIL KLICH:

Ale także myślę, że to nie jest jakieś tam takie bardzo zachłyśnięcie się akurat Gretą i tak dalej, ale w porządku.

 

BLACK HAT ULTRA:

Słuchaj, no właśnie wspomniałeś o bieganiu, ale chyba przede wszystkim na co dzień jesteś fizjoterapeutą, prawda?

KAMIL KLICH:

Tak, tak. Zawodowo jestem fizjoterapeutą i w dużej mierze pracuję jako fizjoterapeuta, ale z drugiej strony jestem też trenerem przygotowania motorycznego, zwłaszcza powiedzmy przygotowania motorycznego i zwłaszcza pracuję z ludźmi. Jeśli mówimy o sporcie no to bardziej właśnie o sportach wytrzymałościowych triatloniści, biegacze, alpiniści. Może nie wspinacze stricte, ale alpiniści, bardziej wyprawy górskie gdzie to przygotowanie kondycyjno-sprawnościowe jest dość istotna.

 

BLACK HAT ULTRA:

I co lubisz najbardziej w swojej pracy? No bo rozumiem, że przychodzą do ciebie ludzie z nadwagą np. albo przechodzi do ciebie jakiś wymiatacz w Himalajach np. Biorąc pod uwagę to spektrum to nad jakimi przypadkami najbardziej lubisz pracować? 

KAMIL KLICH:

Tak, generalnie patrząc to w większości przypadków i to nie ważne czy ktoś jest takim właśnie wymiataczem w Himalajach czy kimś z nadwagą. Generalnie jest tak, że większość osób jest funkcjonalnie mało sprawna. Funkcjonalnie tak ogólnie prawda? Bo wiadomo ten, który tam wymiata w Himalajach albo biega po 100, 200, 300 kilometrów to ok on jest sprawny, ale bardzo często to jest taka sprawność wybiórcza. Okazuje się, że ok wytrzymałościowo jest całkiem ładnie, tam siłowo powiedzmy też gdzieś nie jest najgorzej, ale powiedzmy mobilnościowo, zakresy ruchu tego typu rzeczy,  jakaś stabilizacja to tutaj leży. I to leży najczęściej u wszystkich. W większości wypadków oczywiście, bo nie można powiedzieć, że u wszystkich, ale w większości wypadków tak jest. Więc i z taką osobą i z taką osobą pracuje się dość podobnie. Oczywiście niuanse są gdzieś, to się zmienia ale pracuje się na podobnych podstawach.

BLACK HAT ULTRA:

Jak myślisz, dlaczego tak jest, że ludzie zaniedbują te podstawy? No bo de facto to są podstawy ruchowe.

KAMIL KLICH:

Dokładnie to są takie podstawy ruchowe. Jak się okazuje, średnio można powiedzieć na 10 testowanych osób to około 8 ma deficyty i to dość, dość dużo. Nie wiem dlaczego? 

BLACK HAT ULTRA:

Tak jak z nimi rozmawiasz, to w czym jest problem, że oni nie chce im się, że to jest nudne, że nie widzą potrzeby? Może brak im wiedzy po prostu, że powinni się rozwijać w tym kierunku? 

 

KAMIL KLICH:

Jest to częściowo brak wiedzy. Częściowo jakby niechęć do robienia innych rzeczy, które wydają im się nieistotne przy tym co robią. Czyli np. biegają albo wspinają się albo jeżdżą na rowerze. Natomiast patrząc tak troszkę szerzej to jeśli nie dba się o takie podstawy to wcześniej czy później dochodzi do kontuzji, dochodzi do przeciążeń i to jest właśnie jakby wtedy postawione pytanie: nie czy się coś stanie, tylko kiedy się coś stanie? To na bank. Jeśli są jakiekolwiek deficyty czy to z zakresem ruchu czy właśnie z taką szeroko rozumianą mobilnością, stabilizacją czy siłą mięśniową. To mówię to jest pytanie wtedy kiedy a nie czy.

 

BLACK HAT ULTRA:

Czy fizjoterapia i bieganie u ciebie szły równolegle cały czas w twoim życiu?

KAMIL KLICH:

Najpierw się zaczęła fizjoterapia generalnie a bieganie dopiero w pewnym momencie się włączyło w to wszystko.

BLACK HAT ULTRA:

Czyli to byłeś w pełni świadomym biegaczem? Tych problemów biegaczem.

KAMIL KLICH:

Tak, tak, aczkolwiek przerobiłem na sobie chyba wszystkie kontuzje biegowe jakie można było. I mimo, że właśnie zawodowo wiedziałem o co chodzi to jednak nie uniknąłem takich błędów. Błędów można powiedzieć to się trzeba do tego przyznać. Takich błędów i nowicjusza biegacza i może trochę zbyt pewnego siebie fizjoterapeuty, że jak wiem o co chodzi to mnie się nic nie stanie. A także moje całe spektrum począwszy od problemów począwszy z achillesami przez problemy z piszczelami, przez pasmo biodrowo-piszczelowe, przez problemy z kolanem. Wszystko, wszystko, wszystko. Ale od pewnego czasu jest w porządku

BLACK HAT ULTRA:

Ale jak przechodziłeś przez te problemy to teraz z perspektywy czasu, dlaczego one się pojawiały? Czy dlatego, że nie znajdowałeś się czasu na takie ćwiczenia? 

KAMIL KLICH:

W dużej mierze tak, w dużej mierze tak skupiłem się za bardzo na bieganiu, na bieganiu jako takim trenowaniu czysto biegania. Za mało czasu nad wszystkimi innymi rzeczami. A nie oszukujmy się, jak w amatorskim sporcie zwłaszcza jak nie jesteś zawodowcem, lepiej przełoży ci się, poświęcenie w cudzysłowie jednego treningu czy dwóch treningów biegowych na rzecz ogólnej sprawności. Bo tak to możemy nazwać niż targanie dzień w dzień, dzień w dzień bieganie, naprawdę. Efekty są o wiele lepsze i kontuzje i anty kontuzyjnie czy przeciw kontuzyjnie i efektywność samego treningu jest o wiele lepsza.

 

BLACK HAT ULTRA:

A czy uważasz, że tutaj indywidualne podejście też ma znaczenie. To znaczy, że każdy jednak potrzebuje czegoś innego i niektórzy mają tę mobilność i stabilizację po prostu silniejszą i nie muszą tego tak ćwiczyć jak pozostali? 

KAMIL KLICH:

Oczywiście, że tak. To nie da się przyłożyć jakby jednej miary i powiedzieć, że każdy musi dwa razy w tygodniu przychodzić na godzinę ćwiczeń. Absolutnie. Niektórzy mają mobilność, nazwijmy to, od urodzenia lepszą, o którą muszą mniej dbać i wystarczy, że popracują chwilę nad tym i jest w porządku. A inni np. taki człowiek jak ja tzw. człowiek drewno, który jeśli chwilę nie popracuje nad tą mobilnością, elastycznością, nie porolujesz się, nie będziesz działał z rozciąganiem, no to momentalnie to się zaczyna przykurczać. To jest tak zwany człowiek drewno.

 

BLACK HAT ULTRA:

Znam to chyba. A powiedz jak byśmy mogli naszym słuchaczom nakreślić taki plan minimum? Może nie żeby od razu chodzić na zajęcia, bo załóżmy, że są daleko albo może po prostu ktoś nie ma środków na to. To jaki byłby plan minimum, żeby w miarę tę formę trzymać? Ile razy w tygodniu i jak długo powinny trwać takie ćwiczenia i jakie powinny być te ćwiczenia?

 

KAMIL KLICH:

Myślę, że taki plan minimum rzeczywiście jest to dwa razy w tygodniu. 2 razy w tygodniu, żeby poświęcić około godziny czasu na bardzo szeroko rozumianą sprawność. Sprawność i mobilność. O mobilności możemy powiedzieć wtedy jeśli są odpowiednie zakresy ruchu w stawach, odpowiednia elastyczność mięśniowa i odpowiednia kontrola mięśniowa tego ruchu. To mówimy wtedy, że to jest mobilność. Nie tyle sam zakres ruchu elastyczność mięśniowa. Tylko mobilność to jest cały kompleks. To jest właśnie ten zakres kontrola mięśniowa, elastyczność, odpowiednia o możliwość tkanki do pracy to możemy powiedzieć, że to jest ta mobilność. Ale bardzo istotna pod kątem takiej prewencji kontuzji i prewencji urazów jest tak samo praca nad siłą mięśniową, ale taką siłą naprawdę. Oczywiście jeśli mówimy o bieganiu, to musi być sprofilowane podbieganie. Dla kogoś kto się wspina to musi być sprofilowane pod wspinaczkę, czyli pod każdy inny sport. Ale jakby siła mięśniowa według mnie, według jakby nazwijmy to mojej jakiejś tam filozofii pracy, to jest jakby taka baza, która jest najbardziej istotna. Jest najbardziej istotną sprawą.

 

BLACK HAT ULTRA:

Siła mięśniowa, czyli co? Różnego rodzaju planki, wchodzenie na boksy na przykład. 

 

KAMIL KLICH:

Przysiady z ciężką sztangą, martwy ciąg.

          Bo tam jest wszystko zależne od ciebie, wszystko zależy od ciebie. Nie masz supportu czy w pewnych momentach był dozwolony supportu, że ktoś ci mógł pomagać, ale ja zawsze, ja przynajmniej biegłem zawsze bez supportu tylko bazowałem na tym co miałem ze sobą, co mogłem kupić w sklepie, co mogłem kupić w schronisku.

I mówię, to jest taka kwintesencja dla mnie tego wszystkiego, tego wysiłku w górach. To pokazuje po prostu na co cię stać.

Kamil Klich Podcast Black Hat Ultra - fo

fot. Piotr Olszak

BLACK HAT ULTRA:

Czyli z obciążeniem?

KAMIL KLICH:

Tak, tak, tak, jak najwięcej. Oczywiście można pracować nad siłą mięśniową bez zewnętrznego obciążenia wykorzystując tylko swoje ciało. Obciążenie jakby swojego ciała. Natomiast to musi być ewidentnie praca nad siłą mięśni.

BLACK HAT ULTRA:

A od czego uzależniasz czy ktoś ćwiczy z ciężarami czy bez? Od stopnia zaawansowania? 

KAMIL KLICH:

Od stopnia zaawansowania na pewno. Od tego czy ktoś chce ćwiczyć z zewnętrznym ciężarem. Nie każdy to nazwijmy to lubi. A jeśli nie lubisz danej rzeczy, którą masz robić to nie będziesz jej ani robić chętnie, ani dobrze, ani nie będziesz się angażował w to. Więc jeśli nie lubisz tego to można to zrobić w każdy inny sposób, ale dalej bazując na tym, żeby pracować nad siłą mięśni. 

 

BLACK HAT ULTRA:

Ja ci mogę powiedzieć mój przykład? Ja pracowałem długo z obciążeniem własnego ciała. Dopiero jak dorzuciłem obciążenie czy to przy plankach czy przy innych ćwiczeniach to dopiero progres ruszył do przodu.

KAMIL KLICH:

Zgadza się, bo w każdych ćwiczeniach musisz cały czas zwiększać obciążenie czy zwiększać trudność. W pewnym momencie przy ciężarze swojego ciała kończą się możliwości. Chociaż ludzie, którzy trenują tam kalistenikę i robią takie rzeczy, że rzeczywiście ten progres może iść cały czas do góry. Ale najłatwiej jest dołożyć po prostu zewnętrzny ciężar. 

BLACK HAT ULTRA:

Właśnie, bo to też jest ogromna chyba kwestia nie tylko wykonywania ćwiczeń, ale sposobu w jaki się wykonuje. Chyba po to głównie się chodzi na zajęcia, żeby ktoś na ciebie popatrzył z boku.

KAMIL KLICH:

Żeby cię skorygował, bo nawet sam jak trenuję to też lubię jeśli ktoś na mnie spojrzy też i mi powie, bo ja pewnych rzeczy też ciężko jest wyłapać samemu. Albo trzeba się nagrywać i obserwować siebie albo w lustrze. Ale lustro z kolei jest też takie problematyczne. Zawsze mówię na zajęciach gdzieś na salach, na których prowadzę zajęcia, a raczej staram się unikać tych luster, bo ludzie czy ja czy ktokolwiek skupia się na tym co robisz. A jak zaczyna się oglądać w lustrze czy na pewno dobrze a jak się zaczyna oglądać, to zaczyna skręcać głowę, jak skręcić głowę to inaczej ustawi bark. A cały łańcuch się tam zaczyna kręcić.

BLACK HAT ULTRA:

To opowiedz mi trochę o twoim bieganiu. Jak one się pojawiło i też zauważyłem, że ostatnio biegasz mniej zawodów, przez ostatnie lata. To  opowiedz trochę o swojej drodze biegowej. Jak to wyglądało na początku?

KAMIL KLICH:

Zaczęło się, jak wszystkim mówię to się każdy dziwi. Zaczęło się od tego, że rzuciłem palenie, rzuciłem papierosy i tak sobie mówię, kurczę coś trzeba znaleźć takiego co mnie będzie w jakiś sposób odciągało od tego palenia. Zacznę biegać, to zacznę znowu palić to będzie lipa z tym bieganiem. A może się uda w taki sposób, że to była któraś kolejna próba rzucenia palenia to jakoś to musimy ogarnąć. No i tak poszło, i tak poszło. Zacząłem biegać. Bo na początku to nawet ciężko powiedzieć, że zacząłem trenować. To takie bieganie było nawet kilka razy w tygodniu i dość systematycznie, ale to tam z takim treningiem może nie miało wiele wspólnego. No ale tak to się zaczęło. Tak to się zaczęło, zacząłem biegać coraz więcej i oczywiście zaczęły się pojawiać te kontuzje jakieś, o których wcześniej mówiłem, ale to się udawało ogarniać i to było mniej więcej dziesięć lat temu. Zacząłem coś tam troszeczkę biegać. Myślałem, żeby wystartować w zawodach, ale też oczywiście jako taki nowicjusz biegowy i nie będziemy się rozdrabniać jakiejś tam dyszki czy półmaraton tylko na maraton od razu. Nie powiem, że to było po tygodniu jakiegoś biegania. To już rzeczywiście było dość sporo przebiegniętych kilometrów. No i pierwsze zawody to był maraton warszawski. I dalej błąd nowicjuszy. Pierwsza część oczywiście na skrzydłach. W drugiej części już był zgon, ale skończyłem. Skończyłem biegowo nie marszowo, ale dalekie to było od tego co zamierzałem. No i tak, tak się zaczęło.

 

BLACK HAT ULTRA:

Czy ty jesteś trochę takim, bo tak z papierosów wszedłeś w bieganie i to takie ostre od razu. Ty masz takie skłonności do łapania różnych uzależnień do różnych rzeczy?

KAMIL KLICH:

Jak to mówi moja znajoma, która jest psychologiem, to znaczy nie a propos mnie akurat tylko generalnie o biegaczach długodystansowych, że jak to określa, to są osobowości autystyczne z tendencjami do uzależnienia się. I to tak bardzo często jest jakby z jednego, w cudzysłowie, nałogu wpadasz gdzieś w drugi. Nie wiem. Czy to jest jakaś próba rekompensowania sobie tamtego nałogu czymś innym, ale trochę to tak działa.

BLACK HAT ULTRA:

Jaka jest skłonność. Na pewno zdrowsze ten nałóg jest. Chociaż nie zawsze. 

KAMIL KLICH:

To też takie właśnie dyskusyjne. [śmiech] 

BLACK HAT ULTRA:

Bo też w sumie wyniszczamy swój organizm często. Dobrze a góry? Kiedy góry się pojawiły w tym wszystkim? 

 

KAMIL KLICH:

Góry się pojawiły zaraz, że tak powiem Maratonie Warszawskim.

 

BLACK HAT ULTRA:

Był rzeźnik to klasyk taki piękny. [śmiech]

 

KAMIL KLICH:

Dokładnie tak, jak przebiegłem ten maraton, no to oczywiście w głowie pojawiło się, że przysłowiowo chwyciłeś Pana Boga za nogi, dasz radę wszystko. No i namówiłem mojego kolegę żebyśmy wystartowali w Rzeźniku. Dał się namówić. To były jeszcze te czasy Rzeźnika, że udało nam się chyba zapisać dwa tygodnie przed zawodami. Jeszcze były jeszcze miejsca znaleźliśmy nawet nocleg w Cisnej wtedy.  No tak bez problemu no mówię to jeszcze te czasy naprawdę bardzo dawne no i co. No i wystartowaliśmy w tym Rzeźniku. Ledwo doczłapaliśmy w limicie czasu. Tak nas to tam zmaltretowało, ale jak dobiegaliśmy no to Kuba, z którym biegłem, powiedział, że już nigdy w życiu nie przyjedzie. Ja jestem wariatem, że tu go wyciągnąłem w ogóle. A mnie po prostu oczy się zaświeciły jak przysłowiowe 5 złotówki i mówiłem tak, tak, tak sobie powiedziałem, że to. Właśnie to i tak to poszło.

 

BLACK HAT ULTRA:

I co. I wtedy zacząłeś jakoś trenować już to bieganie tak poważniej? 

KAMIL KLICH:

Dalej powiedzmy to nie był taki trening, trening. Biegałem rzeczywiście coraz więcej i ale to było mało sprofilowane pod te góry. Chociaż udawało się coraz lepiej. Coraz więcej, coraz lepiej biegać. Tak to się zaczęło rozkręcać.

 

BLACK HAT ULTRA:

No właśnie potem zacząłeś zwiększać dystanse i zacząłeś się lubić bardzo takie wyzwania typu BUT Challenge, albo Bieg 7 Szczytów, albo GSB potem na końcu z Rafałem. I co, lubisz najbardziej właśnie te długie, duże wyzwania biegowe?

KAMIL KLICH:

Tak. Ja nie jestem zbyt, zbyt szybki i dla mnie im dłuższy dystans tym dla mnie lepiej. Jestem w stanie... 

 

BLACK HAT ULTRA:

Błyszczysz.

KAMIL KLICH:

No, może "błyszczysz" to bez przesady, ale tak im dłuższy dystans tym fajniej. Im trudniej, bo pod kątem czasowym i kilometrowym, tym ja się lepiej czuję.

 

BLACK HAT ULTRA:

Kamil opowiedz słowo o twojej przyjaźni znajomości z Rafałem Bielawą. Bo zrobiliście bardzo fajny projekt razem zrobiliście GSB. Powiem ci szczerze, jak rozmawiałem z tobą pierwszy raz przez telefon, to miałem wrażenie, że rozmawiam z Rafałem Bielawą.

KAMIL KLICH:

Dlaczego? 

BLACK HAT ULTRA:

Nie wiem. Macie bardzo podobny głos. [śmiech]

KAMIL KLICH:

Jesteś, jesteś pierwszą osobą, która powiedziała. Może, może. Nie raz tak jest, tak zauważyłem już, że nieraz jakby spotkasz osobę i łapiesz klimat. Z Rafałem spotkaliśmy się po raz pierwszy w Cisnej po Rzeźniku. On biegł tam z kimś, a nawet nie pamiętam wtedy z kim, ja też z kimś biegłem i spotkaliśmy się już po zawodach w parku linowym. Ja byłem z moją córką. Rafał ze swoimi dzieciakami i tak zagadaliśmy, bo widziałem. On był w koszulce Rzeźnikowej tak jak to od słowa do słowa coś tam poszło, coś tam porozmawialiśmy fajnie. I cześć, cześć i tyle. Później spotkaliśmy się chyba to nawet tak, bo w tym samym roku było na Siedmiu Szczytach, tam na starcie się spotkaliśmy. I też tam jakoś zamieniliśmy dwa słowa no i wystartowaliśmy. I w pewnym momencie na trasie jakoś tak dobiegaliśmy, nie pamiętam czy to ja do Rafała czy Rafał do mnie. I zaczęliśmy razem biec. Zaczęliśmy coś tam rozmawiać i skończyliśmy to praktycznie razem. Wtedy praktycznie cały bieg przebiegliśmy razem. I tak też się zaczęła nasza znajomość. I tak to się jakoś rozwijało, się jakoś rozwijało. Startowaliśmy trochę i w pewnym momencie narodził się ten pomysł czy ta koncepcja GSB. Ja przynajmniej, nie wiem jak Rafał, ale ja przynajmniej na początku to GSB  fajnie, mega rzecz fajnie to zrobić. Ale tak chyba nie do końca wiedziałem na co się porywamy czy przynajmniej ja, bo może Rafał miał jakieś swoje lepsze przemyślenia, bo on tak wtedy bardziej to logistycznie ogarnął chyba niż ja. Natomiast to była mega rzecz. To była mega rzeczy. Raz, że udało się bardzo fajny czas zrobić jako taki. Ale dwa pod kątem samego przeżycia to była jedna z lepszych rzeczy jakie zrobiłem do tej pory. Biegałem w różnych miejscach później czy wcześniej i w Alpach i na Tor des Géants różne rzeczy. Natomiast GSB jest to jest jednak przygoda życia.

BLACK HAT ULTRA:

GSB pokonało Tor des Géants. To opowiedz, co tam na GBS było takiego niesamowitego?

KAMIL KLICH:

Nawet ciężko określić co tam było. Generalnie cała wyprawa to jest to co robi robotę i to wspólna wyprawa. Bo to ja sobie też bardzo cenię, że to było zrobione we dwójkę. To było zrobione we dwójkę i to nie chodzi nawet o to, że tam, bo to też tak często ludzie pytają i słuchajcie byliście tam w te 5 dni na tej trasie cały czas razem, to o czym wy rozmawialiście? To mało rozmawialiśmy generalnie, mało rozmawialiśmy oczywiście to nie tak, że biegaliśmy cały czas i nic, do siebie nic nie odzywaliśmy się, ale generalnie to było mało rozmowy jako takiej. To był fajny czas taki wspólny. Wspólnego przedsięwzięcia i takiego momentu gdzie masz koło siebie kogoś kto czuje to samo co Ty i robicie jedną fajną rzecz. To było mega. GSB  to bardzo górnolotne określenie, ale to takie mistyczne przeżycie. Mistyczne przeżycie ze względu na to zmęczenie, ten brak snu, na ten wysiłek, który tam był co się w to wierzyło. Mega sprawa. Każdemu polecam, każdemu polecam. W różnych formach, możesz to sobie zrobić na raty, możesz to sobie robić marszowo z plecakiem i z namiotem, możesz to robić na szybkości jak chcesz, ale to ma coś w sobie. I to może nie tylko GSB tylko takie właśnie pokonywanie tych długodystansowych szlaków. Tak, tak, tak. To jest dla mnie taka kwintesencja, kwintesencja ultra.

 

BLACK HAT ULTRA:

A miałeś jeszcze z Rafałem jakieś projekty wspólne?

KAMIL KLICH:

Startowaliśmy w kilku zawodach też wspólnie razem ale takich projektów już nie. Projektów już nie. Troszkę inaczej biegamy. Rafał lubi biegać tak na szybkości i tak dalej. Ja nie do końca. Ja bardziej lubię rzeczy, które są bez wsparcia. To jest dla mnie lepsze. Ale lepsze dla mnie absolutnie nie osądzam tego biegania ze wsparciem czy itd. To są jakby dwie inne rzeczy, ale ja osobiście wolę robić pewne rzeczy bez wsparcia tak, żebym w moim przekonaniu to było tylko takie moje. To zależy ode mnie.

 

BLACK HAT ULTRA:

Potem próbowałeś to GSB sam pokonać? 

KAMIL KLICH:

Biegłem, biegłem w tamtym roku, biegliśmy z Michałem Kołodziejczykiem wspólnie i fajnie to szło do ostatniego kilometra dla mnie. Gdzie po 100 kilometrze dostałem udaru cieplnego i po prostu ciepnęło mną o ziemię jak nigdy, jak nigdy. Pierwszy raz coś takiego przeżyłem. Bo już biegałem w różnych temperaturach i dogrzało czasami dość mocno. No ale wtedy sponiewierało mnie strasznie i zszedłem, zrezygnowałem. No i spróbuję teraz w sierpniu jeszcze raz.

 

BLACK HAT ULTRA:

Ooooooo! 

KAMIL KLICH:

To jeszcze raz, jeszcze raz spróbuję.

BLACK HAT ULTRA:

Też będzie ciepło, też będzie ciepło. 

KAMIL KLICH:

Ale z Michałem Kołodziejczykiem i z Konradem Ciuraszkiewiczem próbujemy jeszcze raz to zrobić. Aczkolwiek myślę, że raczej bez spiny. Oczywiście nie będziemy z tego robili spacerku, ale bez jakiegoś ciśnienia. Chcemy po prostu przelecieć tą trasę, zrobić tam trasę, zrobić znowu coś wspólnie coś fajnego, pobyć trochę w górach i zrobić, robić fajną rzecz.

BLACK HAT ULTRA:

A powiedz to z Rafałem to GSB biegliście bez wsparcia.

 

KAMIL KLICH:

Bez wsparcia. Tylko bazowaliśmy na tym co jesteśmy w stanie kupić po drodze albo w schronisku albo w sklepie. Ale nikt nam nie pomagał.

 

BLACK HAT ULTRA:

Jakieś przygody tam fajne na tym szlaku były?  Oprócz tego, że mistyczne doświadczenie to z ludźmi mieliście np. jakąś styczność interesującą? 

 

KAMIL KLICH:

Wiesz co? Spotykaliśmy trochę ludzi na szlaku i co mnie zaskoczyło wtedy, bo Rafał chyba założył właśnie ten nasz profil no można powiedzieć tych Ultra Bliźniaków tak? Ja nie pamiętam czy to na początku nazywało się już Ultra Bliźniacy czy nie czy to później jakoś wyszło, nieistotne. Ale co się okazało, że w miarę jak biegaliśmy to coraz więcej osób to śledzi. Tam coraz więcej wpisów jakichś takich dobrych, taki fajnych wpisów dobrych takich zagrzewających, że tak powiem do walki. I coraz więcej ludzi gdzieś to śledzi łącznie z tym, że dostawaliśmy sygnały, że tam ktoś jak dobiegaliśmy do Rymanowa to ktoś z tego Rymanowa wpisy jakieś robił, że tam chłopaki biegną, żeby może im ktoś herbaty wyniósł. Takie fajne rzeczy, takie fajne rzeczy. Widać, że ludzie gdzieś śledzili i tak pozytywnie odbierali raczej. Z takich ciekawych doświadczeń z ludźmi spotkaliśmy, nie pamiętam, w którym to było momencie, jakiegoś gościa, który stał w lesie. Biegniemy, on tam stoi i bije nam brawo, a to naprawdę w takim głębokim lesie gdzieś to było, nie blisko jakiejś miejscowości. No i tak właśnie dobiegamy, pomachaliśmy, mówimy dzięki. Ja was śledzę już długo nie. Kurde blade i to wtedy do nas tak doszło, że jednak sporo ludzi na to patrzy, że coś takiego robimy. Inną ciekawą rzeczą na tym GSB było to już w Bieszczadach. Oczywiście złamaliśmy trochę zakaz w parku biegania nocą. Także trzeba się pokajać no ale tak zrobiliśmy. I biegliśmy przez tą połoninę w nocy w kierunku Chatki Puchatka. Biegaliśmy to też było dużo powiedziane. Gdzieś tam truchtaliśmy, szliśmy, szliśmy, ale do przodu. Już ciemna noc. Ciemność jak to na połoninie. Nic nie widać praktycznie, w ogóle. Ale co pewien czas widzieliśmy tak z daleka takie światła. Już też człowiek ma w głowie, wydaje ci się, że może omamy jakieś. Ale Rafał mówi: nie, no ja też widzę. Ale tak to światło było, znikało, znowu było. W pewnym momencie myśleliśmy, że ktoś z naprzeciwka po prostu biegnie czy idzie. Tak znowu się pojawiło, a za 15 minut znowu to znikło. To tak jakby przeszliśmy nad tym do porządku dziennego i dobiegamy do tej Chatki Puchatka, chociaż wtedy to nawet nie widzieliśmy, że ta chatka już jest, bo tam prądu nie ma. No to z daleka też tego nie zauważysz. No i nagle zaświeciła się latarka i głos mówi: "no nareszcie". Tak patrzymy, to gość stoi przed tą chatką, a my tutaj patrzymy, czekamy na was tutaj. Patrzymy na tym necie co tam się dzieje. W końcu jesteście. Jak to w końcu? Bo znajoma mi dała tam właśnie linka do tego filmu i wiesz, my mamy tutaj dla was drożdżówki, mamy dla was herbatę. My wchodzimy do Chatki Puchatka tam impreza pełną gębą. Jak tam ludzie, którzy tam normalnie nocują. Jakiś alkohol się pewnie pojawił, bo tacy weseli byli. Ale napchali nas tymi drożdżówkami, napoili herbatą, pchali dalej. Tak, że takie ciekawe rzeczy się tam zdarzały.

 

BLACK HAT ULTRA:

A jak wspominasz swoje wystąpienie podczas BUT Challenge. Bo to co roku są, troszeczkę inaczej te zawody wyglądają. Tam też mógłbyś porównać to do tego GSB? 

KAMIL KLICH:

Tak, to można porównać do GSB, bo to jest właśnie taka fajna praca sportowa. Bo tam jest wszystko zależne od ciebie, wszystko zależy od ciebie. Nie masz supportu czy w pewnych momentach był dozwolony supportu, że ktoś ci mógł pomagać, ale ja zawsze, ja przynajmniej biegłem zawsze bez supportu tylko bazowałem na tym co miałem ze sobą, co mogłem kupić w sklepie, co mogłem kupić w schronisku. I mówię, to jest taka kwintesencja dla mnie tego wszystkiego, tego wysiłku w górach. To pokazuje po prostu na co cię stać.

BLACK HAT ULTRA:

Ty chyba też za dużo snu nie potrzebujesz?

KAMIL KLICH:

Tak. Mogę dość długo nie spać. Aczkolwiek teraz z perspektywy czasu i takiego niejakiego doświadczenia widzę, że to nie do końca jest czasami dobre. Że lepiej w cudzysłowie mówiąc stracić godzinę czy dwie na spanie, a i tak zyskasz więcej później, bo jesteś bardziej świeży, jesteś w stanie mocniej polecieć czy popełniać mniej błędów nawet w nawigacji. Bez tego spania jednak mózg w pewnym momencie zaczyna trochę szwankować. 

 

BLACK HAT ULTRA:

I też lepiej się przespać w warunkach kontrolowanych niż właśnie gdzieś, żeby się odcięło w środku lasu?

KAMIL KLICH:

Zgadza się. Nawet jak śpisz w środku lasu, ale dlatego, że ty chcesz spać, bo tak sobie zaplanowałeś. To jest całkiem inna bajka a co innego jak cię odetnie i po prostu nie bardzo wiesz gdzie jesteś i co robisz i śpisz nawet nie wiedząc o tym. Że jest to rzeczywiście ewidentnie lepsze w tym momencie. Bo mówię brak snu odbija się dość grubo później, bo nieraz potem po tym Boocie czy po innych jakichś zawodach takich gdzie był duży brak snu to w perspektywie patrząc jak to analizowałem, to mówię, stałem na skrzyżowaniu szlaków i ewidentnie strzałka pokazywała prosto żółtym a ja nie wiem dlaczego skręciła w lewo w zielone. Chociaż byłem święcie przekonany i wiedziałem, że mam iść żółtym do przodu przed siebie, prosto. Ale nie, głowa ci powiedziała idź w lewo i później się dopiero orientujesz, że  idziesz w lewo no ale dlaczego idziesz w lewo? Brak snu, odcukrzenie jednak robi taką robotę niezbyt fajną.

 

BLACK HAT ULTRA:

Liczyłem na to, że ta Sahara się uda.

KAMIL KLICH:

Liczę nadal, że ona się uda. 

BLACK HAT ULTRA:

Może się uda, przesuwa się.

KAMIL KLICH:

Tylko wstępnie przesunięto ją na listopad. Zobaczymy co do tego listopada. W związku z całą tą sytuacją i u nas i na świecie jak to będzie czy będą loty czy będzie można wylecieć.

BLACK HAT ULTRA:

Opowiedz trochę o tym projekcie na czym on polega. Czy też będzie polegał?

 

KAMIL KLICH:

Mam w założeniu to, że chcemy przebiec przez Saharę około stu mil. Taką pętelkę mam zrobioną dokładnie taki fajny trójkąt, który bardzo ładnie na mapie wygląda. To takie trzy ładne proste linie zakręcające. Natomiast na pewno to nie będzie po linii prostej, bo chcemy to przebiec w takim sercu Sahary. Tam gdzie są tylko wydmy i nic więcej. Więc trzeba będzie gdzieś pewnie coś obiegać na pewne wydmy. Można wbiec na któreś nie. Więc to trzeba będzie gdzieś tam omijać. Myślę, że będzie ciekawie. Będzie ciekawie. Na wstępie będziemy biegli z Rafałem i Rafałem Bielawą i z Piotrkiem Hercogiem. Będziemy mieli cały support z Joniec Team z dwoma samochodami terenowymi, które nas będą supportować i cały czas po piachu. No właśnie to jest jakby cały taki widz tego wszystkiego, że nie ma żadnej skalistej pustyni, tylko i wyłącznie piach, tylko wydmy.

 

BLACK HAT ULTRA:

To jest wyzwanie. Lubicie się tam docisnąć troszkę. Projekt super no nie wiem czy ktoś... Oczywiście biegają Maraton Piasków. 

 

KAMIL KLICH:

No z tego co się orientowaliśmy to jeszcze w taki sposób i tam nikt nie biegał. Więc chcemy też sprawdzić czy w ogóle da zrobić. W założeniu, mówię, w założeniu dystans nie jest jakiś zabójczy, bo biegaliśmy, każdy z nas biegał dłuższe dystanse. Natomiast nie w takim terenie, nie w takim terenie nie na takim podłożu. Temperatury wstępnie jak mieliśmy jechać w marcu i teraz w listopadzie nie są tam zbyt duże w granicach 25 - 27 stopni to nie jest jakaś tam wysoka temperatura. W ciągu nocy spada w okolicach trzech, czterech stopni do zera maksymalnie. Więc to też nie jest jakiś dramat. Ale ten piach. Zobaczymy co na tym piachu. 

 

BLACK HAT ULTRA:

Widziałem, że trenowaliście w różnych miejscach biegania po piachu. Gdzie to było?

 

KAMIL KLICH:

Tak, to była Pustynia Siedlecka. Pustynia Siedlecka. Są dwie pustynie w Polsce. Pustynia Siedlecka nie jest to duża, ale taka rzeczywiście mocno piaskowa z taką wielką wydmą, niedaleko pustynia Błędowska. 

 

BLACK HAT ULTRA:

Jeszcze można nad morze pojechać. Chociaż tam pod górkę nie za bardzo. [śmiech] Dobrze, a powiedz, czemu te ostatnie dwa lata sobie odpuściłeś ze startu?

 

KAMIL KLICH:

Czemu? W pewnym momencie jak zacząłem biegać, jak zacząłem trochę więcej biegać, powiedzmy na tych zawodach, no to jakoś tak to kręciło człowieka, to startowanie w samych zawodach jako takich. Nie wiem czy to jest kwestia tego, że człowiek sam sobie musiał pewne rzeczy udowodnić. Czy z jakichkolwiek innych względów. Ale w pewnym momencie już tak mówię, kurczę jakoś tak przestało mnie to kręcić, takie stricte zawody. Startowałem w BUTcie i w 100milaku. Ale tego już było coraz mniej. Było tego coraz mniej, już takie bardziej wybiórcze rzeczy. Najbardziej zacząłem jakby skupiać na takich właśnie bardziej projektowych rzeczach. Czyli właśnie my mamy teraz Saharę. W przyszłym roku jest planowana jedna rzecz, ale to jeszcze nie chcę o tym. Nie chcę o tym mówić, bo to jest jeszcze wszystko w takich mocnych powijakach. Aczkolwiek myślę, że to też będzie bardzo ciekawa sprawa. Ale też jako nie zawody, tylko taki projekt do zrealizowania.

 

BLACK HAT ULTRA:

A skoro nie wygrasz zawodów, to twoje bieganie teraz jak wygląda? 

KAMIL KLICH:

Teraz to ja chyba biegam treningowo najwięcej odkąd zacząłem biegać. Także ja nigdy nie miałem jakiegoś większego problemu do mobilizacji się, do trenowania. A ja lubię trenować. Lubię trenować i nawet jakbym nie startował w zawodach jakichkolwiek to dla mnie to absolutnie nie jest żaden problem czy zmuszanie się do treningu. Ja lubię ruch, lubię ćwiczyć, lubię trenować, więc nawet bez zawodów jestem w stanie to robić.

BLACK HAT ULTRA:

To ile mniej więcej kilometrów tygodniowo biegasz i czy robisz jakieś interwały czy to są bardziej wycieczki biegowe? 

KAMIL KLICH:

Teraz około 100 km biegam. 100 - 160 czasami, chociaż rzadko. Czterech, pięciu czasami sześciu treningach w tygodniu biegowych i w zależności od tego ile mam treningów biegowych tak uzupełniam treningami siłowymi powiedzmy, czy takimi crossfitowymi, no ale już powiedzmy siłowymi. Także bardzo często mam praktycznie siedem dni treningowych w tygodniu. 

BLACK HAT ULTRA:

A jak się regenerujesz? Tak po prostu? Nad bajoro przyjeżdżasz. 

KAMIL KLICH:

Moczę się w zimnej wodzie. Im zimniejsza woda tym fajniej i to rzeczywiście jest dość dobra regeneracja dla mnie. Pilnuje diety a może diety to dużo powiedziane. Pilnuje takiego rozsądnego  odżywiania.

BLACK HAT ULTRA:

Ale jakoś kalorii nie liczysz za bardzo?

 

KAMIL KLICH:

Nie, absolutnie nie liczę. Kontroluje wagę i jak widzę, że waga jest w normie to wszystko w porządku. Jak zaczyna za bardzo spadać, to trzeba doładować trochę więcej jedzenia. Raczej nie mam problemu z tym, że ona zaczyna rosnąć. Ale to mówię: jest pod kontrolą, ale raczej problemu do góry.

BLACK HAT ULTRA:

No tak. No bo jak urośnie to potem już pierwszy projekt i od razu odpracujesz to.

KAMIL KLICH:

Pytałeś czy te treningi interwałowe? Wiesz co tak, dużo. Bo ja sam sobie nie rozpisuje treningu. Bo mam trenera, który tego pilnuje. Bo zauważyłem, że jeśli sam sobie rozpisywałem pewne rzeczy czy tam próbowałem ustalać, zawsze była tendencja do przeciągnięcia albo w jedną albo w drugą stronę albo zamulałem się strasznie kilometrami i tylko sobie tak klepałem. I też było ciekawe i fajne i miłe. Ale mówię, to było takie zamulanie nogi. A jak nie to przeginałem w drugą stronę. Praktycznie co chwila było na pełnym gazie. Zajeżdżałem sam siebie. A jak ktoś tak spojrzy na to z zewnątrz rozsądnie i z zewnętrznej strony, to jest to, tak myślę, bardziej sensowne. Przynajmniej u mnie. Może ktoś inny jest w stanie sobie to sam bardziej kontrolować.

 

BLACK HAT ULTRA:

No ale jest to trudne. Trenowanie się samemu jest trudne, zwłaszcza jeśli masz jakieś cele. To nie jest łatwe. Posłuchaj, ostatnio trochę wrzucasz postów odnośnie chodzenia w sandałach. Czy też biegasz w sandałach?

KAMIL KLICH:

Od momentu wybuchu nazwijmy tej pandemii, czyli będzie ze 3 miesiące. Biegam tylko w sandałach tylko i wyłącznie. Raz założyłem buty, takie nazwijmy to normalne, pełne. Przy czym to były też Minimusy. Ale tylko dlatego, że jak biegałem w Ojcowie, to niedaleko Ojcowskim Parku Narodowym było straszne błoto, straszny deszcz w sandałach by nie dało rady po prostu, za ślisko. Ale tylko i wyłącznie dlatego. Wcześniej też biegałem w sandałach, aczkolwiek niedużo. 

BLACK HAT ULTRA:

Ale miałeś wcześniej doświadczenia z bieganiem w minimalistycznym obuwiu? 

KAMIL KLICH:

Tak biegałem dość dużo, ale też nie cały czas. Nie cały czas, tylko to było takie incydentalne, ale dość sporo używałem takich butów i do treningu. Takiego crossfitowego i do biegowego, aczkolwiek ja byłem zawsze dużym fanem Salomonów Speedcrossów, gdzie wszyscy na to patrzyli, to po prostu załamywali ręce, że ja byłem w stanie biegać w takich butach i takie długie dystanse. A ja tylko w butach biegałem.

BLACK HAT ULTRA:

Ja też kiedyś biegałem, a potem się okazało, że jednak są za wąskie dla mnie. 

 

KAMIL KLICH:

A ja mam dość wąską stopę one mi leżą idealnie i to naprawdę dla mnie był to bardzo dobry but do biegania. I GSB przebiegłem w Speedcrossach i Stumilaka i BUTa przebiegłem w Speedcrossach. Dla mnie to był idealny but.

 

BLACK HAT ULTRA:

To są fajne buty, ale mnie osobiście niszczyły stopy strasznie. Dopiero potem zacząłem szukać i znalazłem Altry i jest mi lepiej. A powiedz, czemu biegasz w tych sandałach w takim razie, bo w Monkach biegasz, tak? I co w tym jest takiego fajnego dla ciebie?

KAMIL KLICH:

Biegam w Monkach. Dalej się łączy z tym o czym wspomniałeś na początku, co jest dla mnie ważne, co jest dla mnie istotne, no to właśnie ta natura, ale natura rozumiana w takim szerszym kontekście jak im bardziej naturalnie tym lepiej. Według mnie oczywiście. Nie twierdzę, że to jest jedyna słuszna prawda. Ale, ale według mojej filozofii im bardziej naturalnie tym lepiej. A sandał to jest jak najbardziej naturalne. On tylko chroni ci podeszwę stopy od tego, żeby nie uszkodzić jej na kamieniu, na szkle, na korzeń. A reszta to już tylko ty. Tylko ty, tylko twoje ciało, twoja stopa, twoje nogi, które są przygotowane albo nie do tego. 

BLACK HAT ULTRA:

Tylko kwestia dobrego dopasowania tego sandału, żeby nie przesuwał pod stopą. 

KAMIL KLICH:

Oczywiście, ale na początku biegałem bez tych dodatkowych pasków. Natomiast jak w cudzysłowie odkryłem te dodatkowe paski, to był po prostu przeskok ewidentny. Naprawdę to trzyma idealnie stopy. Na początku gdzieś ta stopa potrafiła się przesuwać w tym sandale na  zbiegach, na takich mocniejszych biegach szybszych. Takie dodatkowe paski jednak robią robotę. 

 

BLACK HAT ULTRA:

A na bosaka zdarza ci się biegać? 

KAMIL KLICH:

Bardzo często na koniec treningu na taki cool down to biegam na bosaka. Całkowicie ściągam sandały i biegam na boso.

BLACK HAT ULTRA:

A czy myślisz, że są przypadki, gdzie ludzie nie powinni jednak biegać w taki naturalny sposób? Mają tak ukształtowane ciało przez swoje życie, przez nie wiem, za dużo siedzenia albo cokolwiek, że nie powinni jednak i powinni mieć amortyzację?

 

KAMIL KLICH:

Na pewno, na pewno jest tak, że niektórzy ludzie, którzy przez iks czasu swojego życia nie robili dużo fizycznie, czegokolwiek fizycznie to nie będą w stanie w nich biegać. A może inaczej nie będą w nich w stanie biegać od razu. Ale moim zdaniem nie ma osoby takiej, która nie byłaby w stanie w krótszym tudzież w dłuższym albo bardzo długim czasie przestawić się na takie buty. To jest tylko i wyłącznie według mnie kwestia wytrenowania, odpowiedniego wytrenowania oczywiście czasowego, bo to jest najbardziej istotne. Chyba, że ktoś naprawdę już ma tak złą biomechanikę przez używanie przez 40 lat swojego życia butów, ma tak duże płaskostopie, tak duże zmiany strukturalne w stopach, w kolanach. To może to nie być najlepszy pomysł, żeby biegał w nich. Aczkolwiek do chodzenia moim zdaniem jak najbardziej.

 

BLACK HAT ULTRA:

Rewelacja. A powiedz, bo słyszę opinie, że na przykład nie będę biegał w sandałach, bo jestem za ciężki. Czy waga ma tutaj jakieś znaczenie twoim zdaniem? 

KAMIL KLICH:

Jeśli biegacz dobrze biomechanicznie to nie absolutnie. Nie ma znaczenia czy ważysz 60 kilo czy 100 kilogramów. Jeśli biegasz biomechanicznie dobrze albo biomechanicznie dobrze to lądując na śródstopiu, to nie ma żadnego znaczenia. I oczywiście jeśli masz przygotowane ciało pod kątem właśnie stawowo- mięśniowym to nie ma to żadnego znaczenia.

 

BLACK HAT ULTRA:

Czyli warto jednak wcześniej wzmocnić się w jakiś sposób. 

KAMIL KLICH:

Jak najbardziej. Jak najbardziej, bo przejście powiedzmy z takich klasycznych, nazwijmy to butów na bieganie w sandałach czy w butach minimalistycznych bez takiego wcześniejszego przygotowania fizycznego to znowu pytanie nie, czy tylko kiedy coś się stanie to absolutnie, nie. Bo też trzeba to jasno powiedzieć bardzo często mam w gabinecie pacjentów takich, którzy właśnie poczytali coś na temat biegania takiego naturalnego, minimalistycznego i w ferworze tego wszystkiego od razu przerzucili się na bieganie. To zapalenie Achillesa, zapalenie ścięgna podeszwowego i szereg rzeczy, które pojawiają się i to jest tylko kwestia czasu kiedy się pojawiają.

 

BLACK HAT ULTRA:

A Kamil, powiedz mi, czym jest dla ciebie minimalizm? 

KAMIL KLICH:

Minimalizm taki ogólny mówisz? Nie chodzi o bieganie?

BLACK HAT ULTRA:

Nie, bo zauważyłem, że fascynuje Cię minimalizm. Też widziałem, że wrzucasz na Facebooka różne książki na przykład związane z minimalizmem i zastanawiam się, jak Ty widzisz i wprowadzasz w swoim życiu minimalizm i czym on jest dla Ciebie osobiście? 

KAMIL KLICH:

Minimalizm dla mnie to jest niezaprzątanie sobie głowy nadmierną ilością rzeczy i spraw. Minimalizm to wcale nie znaczy, że musisz mieć mało. Nie musisz mieć jednej pary butów, możesz mieć kilka czy nawet kilkanaście. Tylko musisz mieć sam przeświadczenie, że one ci są potrzebne. Jeśli dalej biorąc pod uwagę to bieganie nasze. Jeśli biegasz w różnym terenie, biegasz w górach gdzie są skały, biegasz na błocie, biegasz po piachu, to może ci być potrzebne iks rzeczy, naście, dziesiąt ale jeśli one są ci potrzebne to w porządku. Tylko czy pytanie musisz sobie zadać czy jedna para butów ci wystarcza do tego biegania po górach. Czy są ci potrzebne trzy. Czy te trzy masz tylko dlatego, że są w trzech ładnych kolorach. A wystarczyłaby ci jedna para jeśli jedna, jeśli wystarczy ci jedna to jest minimalizm. Jeśli masz trzy tylko dlatego, żeby je mieć no to już nie jest to minimalizm. Ale jeśli masz trzy dlatego, że ci są potrzebne ok. To jest minimalizm. To może być minimalizm.

 

BLACK HAT ULTRA:

No tak, bo minimalizm często jest określany w ten sposób, żeby po prostu mieć mało rzeczy dookoła siebie.

KAMIL KLICH:

Dokładnie i to jest też najczęściej, do tego się to później przekłada. Ale mało w znaczeniu takich, żeby nie było zbędnych rzeczy jako takich, aby nie gromadzić rzeczy bez sensu.

BLACK HAT ULTRA:

Dokładnie tylko dlatego, że można je kupić.

KAMIL KLICH:

Możesz mieć dwie pary sandałów i one ci wystarczają, bo w jednych chodzisz, w drugich biegasz. W porządku, ale masz pracę taką gdzie chodzisz w garniturze i musisz nawet trzy pary butów no w porządku. To dalej jest to może być to w duchu minimalizmu. Tylko to musi być potrzebne, po prostu.

BLACK HAT ULTRA:

To jest w ogóle taki temat też świadomości życia we współczesnym świecie i po prostu troszeczkę odchodzenia od takiej czystej konsumpcji, prawda? Coś co zresztą też wirus bardzo ładnie pokazał, że to nas nie prowadzi wcale w dobrym kierunku.

KAMIL KLICH:

I właśnie a propos tego jak rozmawiamy ze swoimi znajomymi to też tak wszyscy, czy przynajmniej większa część osób, zaczyna tak jakby zauważać pewne rzeczy; a ja przez te dwa miesiące czy trzy miesiące byłem w domu, tak siedziałem w domu i się okazuje, że wydałem to w cudzysłowie trzysta złotych tylko na to co potrzebowałem kupić do jedzenia. No dobra gdzieś tam jakaś koszulka, coś mi się zniszczył, kupiłem nowy, ale nie kupowałem pięciu, sześciu, dziesięciu, piętnastu itd. I to też tak pokazywało ludziom, że to jednak naprawdę wystarczy mało rzeczy, żeby  móc dobrze funkcjonować.

BLACK HAT ULTRA:

Wystarczy. Ciekaw jestem ile z tego mindsetu ludzie wyniosą teraz do tej rzeczywistości, do tej normalności niestety, która wraca. Mam nadzieję, że trochę podniesie się poziom świadomości ludzi. 

 

KAMIL KLICH:

Mam nadzieję, ale taką nadzieję trochę chyba nie ufam.

 

BLACK HAT ULTRA:

Nie ufasz?

KAMIL KLICH:

Myślę, może nie w pełni, ale jednak wróci chyba do tego co było. Tak, ale może krok po kroku.

 

BLACK HAT ULTRA:

Jakie zawody najmilej wspominasz ze swojej kariery? Które przyniosły największą satysfakcję pod względem sportowym? 

KAMIL KLICH:

Ciężko powiedzieć. Ja mam duży sentyment do Rzeźnika, bo to były pierwsze takie zawody, które robiłem takie długie. I tu mam duży, duży sentyment. Często startowałem w tym Rzeźniku i tam też się fajne jakieś miejsca udawało zajmować. Natomiast duże zadowolenie to był też dobry start w Siedmiu Szczytach. Tam chyba bodajże trzecie miejsce kiedyś udało mi się zająć. Byłem bardzo zadowolony. Nadal jestem zadowolony. Chociaż teraz patrząc z perspektywy tych nowych wyników to nie był jakiś tam czas mega. Bardzo fajny i dla mnie. Nadal jestem z tego zadowolony i w pewnym sensie dumny, ale widać już teraz  poziom się podnosi dość mocno i słusznie. Oczywiście, że tak. Ale jednak bardzo sobie cenię wszystkie starty w butach Beskidy Ultra. To jest taki creme de la creme. Stomilaki to bardzo ciężkie zawody. Mimo, że dystans do tych 100 mil to nie jest jakiś zabójczy jako kilometrowy, aczkolwiek teren jest bardzo ciężki. Teren jest bardzo ciężki w tych Beskidach. Michał wykombinuje trasę to po prostu masakra.

BLACK HAT ULTRA:

Jesteś fanem tras Michała.

 

KAMIL KLICH:

Tak, ale to są ciężkie zawody po prostu. To są ciężkie zawody i nawet jak są krótkie w cudzysłowie krótkie to to jest mega ciężka sprawa. A to jest fajne. To jest właśni fajne, że ma być ciężko po prostu. Generalnie ma być ciężko. Z innych zawodów to tak jak wspominałem ten Tour de Jean. To też była przygoda życia powiedzmy. Te 300 ponad bodajże 330 kilometrów przez Alpy to też mega rzecz, bo jesteś w górach przez, nie pamiętam ile wtedy mi zajęło, 120 godzin chyba. Mega sprawa, mega sprawa też są oczywiście te punkty gdzie możesz się przespać itd. Ale tam też musisz mocno bazować na tym na swoim przygotowaniu i umiejętności przeżycia, to jest dużo powiedziane. Tak, ale organizowania się, bo tam są naprawdę wysokie góry. Tam są naprawdę wysokie góry i tam masz pełną świadomość, że wleziesz na szczyt i tak obracasz się w jedną tylko góry, obracasz się w drugą znowu tylko góry. I wiesz jak by cokolwiek by się stało to zanim tam ktokolwiek do ciebie dotrze to minie sporo czasu. I to ci pokazuje, że jednak trzeba się mocno pilnować. Nie można iść na żywioł i trzeba mocno nie raz się zastanowić czy na pewno iść czy lepiej odpocząć. Czy jesteś w stanie dalej dotrzeć do tego punktu czy jednak się przespać. No trzeba mocno się pilnować. I to podobne odczucia miałem tak samo jak z Michałem Kołodziejczykiem polecieliśmy do Andory na zawody na Euforię. To też piękna nazwa zawodów Euforia, 200 chyba 30 kilometrów jeśli dobrze pamiętam, ale w takiej formule... Oczywiście są punkty kontrolne i takie punkty ze wsparciem i punkty gdzie masz te swoje rzeczy. Ale te punkty są co 50 co 60 kilometrów. Więc tam też musisz mocno bazować na tym co masz ze sobą, na tym, żeby umieć sobie znaleźć wodę w górach, żeby z tych strumieni móc korzystać. Teren w Andorze jest po prostu piekielnie trudny. Jeszcze czegoś takiego nie przeżyłem nigdy. Sponiewierało nas tam dramatycznie. Po prostu dramatycznie.

BLACK HAT ULTRA:

Co było trudnego w tym terenie? 

KAMIL KLICH:

Tam powyżej chyba nie wiem, nie pamiętam dwóch czy dwóch i pół tysiąca metrów czy dwóch tysięcy to praktycznie nie ma ścieżek. To wszystko idziesz na rympał. Są takie ścieżynki, ale to nie jest taki szlak, jak jest u nas w Tatrach, nawet wysoko.

 

BLACK HAT ULTRA:

Takie pewnie co zwierzęta zostawiają, tak?

KAMIL KLICH:

Tak to wygląda, że jest taka ścieżka wydeptana przez kozice i teren jest tak cholernie trudny. I te piargi, które tam są. Te zbiegi, które w zapadają ci się nogi. Taki piarg po kolana albo takie groty skalne. Tam się śmialiśmy w pewnym momencie, że jak dobiegaliśmy do miejsca, tam trasa nie jest w ogóle oznaczona. Tam biegasz tylko i wyłącznie na GPS jakiego masz. Albo znasz trasę i biegasz na tym co znasz albo biegasz na GPS. Tam trasa w ogóle nie jest oznaczona. I ten główny dyrektor zawodów Gerard. To tak się śmialiśmy, że to połączenie sadysty, nawet nie wiem z czym czy z kim. Jak się dało zrobić tylko ciężki wariant, to mogłeś być pewien, że tamtędy pobiegnie ta trasa. Biegaliśmy nieraz do miejsc gdzie się nachylałeś nad przepaścią, może nie ale nad takim zboczem i tak się zastanawiałeś tutaj? Nie, niemożliwe i tak patrzyłeś na GPS. Kurde tutaj, tędy trzeba biec masakra. Ale też moim zdaniem jedne z lepszych zawodów jakie były. Bo już teraz niestety już zawieszone są zawieszone.

Kamil Klich - Podcast Black Hat Ultra -

fot. Karolina Krawczyk

          Jakieś dłuższe wycieczki to praktycznie staram się oddychać jak najwięcej tylko i wyłącznie nosem. Na początku było to bardzo ciężkie. Tak teraz już udaje się bardzo często cały trening przelecieć gdzieś na tym na nosie. Biegasz na nosie, czyli oddychając tylko i wyłącznie nosem.

BLACK HAT ULTRA:

No właśnie ciekawe. Nie rozumiem ja też nie do końca. Może odpoczną.

 

KAMIL KLICH:

Ale na razie są zawieszone. Może i wrócą do tego. Bardzo bym chciał, bo chciałbym tam jeszcze raz polecieć. Byłem tam dwa razy i dwa razy nie ukończyłem. Co jest straszną zadrą w moim biegowym sercu. Ale absolutnie chciałbym tam wrócić i jeszcze raz spróbować.

BLACK HAT ULTRA:

Tam dosyć wysoko się biegnie, prawda?

KAMIL KLICH:

Tak, tak, tam dość wychodzisz na ponad 3 tysiące i to grubo ponad 3 tysiące na niektóre szczyty, ale teren piękny. I tam też podobnie jak w Alpach. Jak staniesz, tak widzisz, że trzeba się pilnować, bo w którą stronę nie spojrzysz, nie ma osady, nie ma miejsca, nie ma schroniska itd.

BLACK HAT ULTRA:

A ciężko jest się dostać na ten bieg? 

 

KAMIL KLICH:

Na Euforię nie. Przynajmniej do tej pory nie było jakoś ciężko. Nawet nie pamiętam  dokładnie czy tam były jakieś kwalifikacje, coś się tam wysyłało, w jakichś biegach uczestniczyłeś itd. Ale tam było mało przypadkowych osób. Naprawdę na tyle ciężki bieg, że też na tyle jeszcze mało powiedzmy znany, że tak tylko wśród w cudzysłowie koneserów. To wymaga naprawdę przygotowania ogromnego, naprawdę takiego mocno siłowego przygotowania.

 

BLACK HAT ULTRA:

A jak u ciebie z nawigacją jest w terenie? 

 

KAMIL KLICH:

Coraz lepiej, aczkolwiek nie jest to moja taka super mocna strona.

 

BLACK HAT ULTRA:

No bo te buty to są jednak wymagające jeśli chodzi o nawigację.

KAMIL KLICH:

Tak, aczkolwiek na bucie jest o tyle, nazwijmy to, ułatwiona sprawa, że tam biegniesz raczej szlakami. Oczywiście gdzieś się zdarzają przeloty takie, które idą ścieżkami nieszlakowymi. Ale to nie jest to bardzo ciężko do ogarnięcia. Nie jest to typowy bieg na orientację. W takich typowych na orientację to mnie jest bardzo ciężko, bardzo ciężko. Chociaż gdzieś tak coraz bardziej myślę o tym, żeby spróbować jeszcze tego. Ale to raczej bardziej pod kątem w cudzysłowie treningowym orientacji w terenie niż żeby walczyć tam mocno. Bo raczej nie powalczę na orientacji. Jak widziałem jak startowałem kiedyś kieracie, jak tam chłopaki i dziewczyny, którzy tam startują stricte na orientację to mega wymiatacze. Biegnie na pełnej prędkości, patrzy w mapę, skręca w chaszcze, wylatuje w innym miejscu, no to jest w ogóle dla mnie nie do pojęcia. Ale myślę, że to można by próbować troszeczkę. Zwłaszcza biorąc pod uwagę te rzeczy, które gdzieś tam chcę robić to bieganie takie samodzielne bez oznaczeń. Żeby się umieć łatwiej znaleźć w terenie.

 

BLACK HAT ULTRA:

No właśnie, bo to zamiłowanie do natury też powoduje, że fajnie byłoby ją lepiej znać. Rozumiesz, prawda? 

KAMIL KLICH:

Oczywiście.

 

BLACK HAT ULTRA:

I rzeczywiście umiejętność czytania terenu jest niezwykle ważna, ale okazuje się, że to jest bardzo trudne. 

KAMIL KLICH:

Ciężkie, bardzo ciężkie bardzo ciężkie. Natomiast myślę jak wszystko do wytrenowania, tylko trzeba  to robić. Trzeba biegać z mapą, trzeba biegać z kompasem, trzeba umieć się znajdować właśnie w lesie, w górach. 

BLACK HAT ULTRA:

A wracasz na BUTa?

KAMIL KLICH:

Myślę, że tak.

 

BLACK HAT ULTRA:

Te dystanse są coraz bardziej wydłużane. Ostatnio było 300, ale 300 niezaliczone, tak. Nikt nie ukończył.

 

KAMIL KLICH:

I teraz też było na tym BUTcie ostatnim, że tam jednak dużo było jednak poza trasą, poza szlakiem i tak też jest automatycznie o wiele cięższe. To, że jeśli masz z kolei GPSa no to on cię tam poprowadzi.

 

BLACK HAT ULTRA:

A powiedz czy miałeś jakieś doświadczenia z medytacją kiedyś albo w ogóle ze świadomym oddychaniem? 

KAMIL KLICH:

Tak. Z medytacją jako taką może mniej, chociaż też w zależności co rozumiesz pod pojęciem medytowania. Ale jeśli mówimy o takiej klasycznej formie medytacji to nie. Natomiast a propos świadomego oddechu i oddychania jak najbardziej. Od dłuższego czasu sam dużo pracuję też z metodą oddychania Butejki, gdzie w bardzo dużym stopniu zwraca na świadomy oddech. Na oddychanie przez nos. Jest wiele ćwiczeń. Tak to można powiedzieć wiele ćwiczeń na wstrzymanym oddechu, bezdechu. W każdym bądź razie duża praca na oddychaniu.

BLACK HAT ULTRA:

No właśnie z Marcinem Petrusem w podcaście rozmawiałem trochę o tym. To bardzo, bardzo fajna była audycja. Jak ty wprowadzasz w swoje życie, jak stosujesz tę metodę w codziennym życiu?

KAMIL KLICH:

Dużo pracuję z oddechem jadąc samochodem. Mieszkam w Olkuszu pracuję też w Krakowie więc trzy razy w tygodniu jeżdżę do Krakowa. No to powiedzmy to jest godzina w jedną stronę, godzina w drugą stronę. Akurat fajne dwie godziny gdzie można gdzie można popracować z tym oddechem. I tutaj staram się dużo robić.

 

BLACK HAT ULTRA:

Ale mam nadzieję ze wstrzymania oddechu nie robisz? [śmiech] 

KAMIL KLICH:

Wstrzymanie tak, ale nie do granic jakichś takich, które mogłyby w jakikolwiek sposób zagrozić tej jeździe. [śmiech] Natomiast to jest ta praca z oddechem w samochodzie. Dużo staram się też pracować oddechowo na treningach. Jak mam nazwijmy to takie luźne bieganie. Czyli wszystko w tlenie. Jakieś dłuższe wycieczki to praktycznie staram się oddychać jak najwięcej tylko i wyłącznie nosem. Na początku było to bardzo ciężkie. Tak teraz już udaje się bardzo często cały trening przelecieć gdzieś na tym na nosie. Biegasz na nosie, czyli oddychając tylko i wyłącznie nosem. 

 

BLACK HAT ULTRA:

To szacunek.

KAMIL KLICH:KK:

Ale to oczywiście to tylko na niskiej intensywności. Na wysokiej intensywności to też nie ma za bardzo sensu ze względu na to, że to jest jakby inny cel treningu tak. Żeby rzeczywiście na dużej intensywności popracować i robić interwały, ciężkie podbiegi itd. No to żeby zrobić ten trening jakościowo dobry, no to nie możesz oddychać nosem, bo nie dostarczysz takiej ilości tlenu. Nos chociażbyś nie wiem jaką miał dużą wydolność, to jednak nos ma za mały przepływ, przepuszczalność ilości tego powietrza, żeby dostarczyć odpowiednią.

BLACK HAT ULTRA:

Co prawda jest taki Scott Jurek uważa, że biega tylko na nosie, ale nie wiem.

KAMIL KLICH:

Jeśli nawet oddychasz nosem, ale masz otwarte usta, to zawsze gdzieś ta część tego powietrza idzie. Musiałbym mieć zalepione plastrem usta. 

BLACK HAT ULTRA:

Czy w ciągu dnia stosujesz jakieś rytuały?

KAMIL KLICH:

Tak przyjeżdżam nad bajoro. [śmiech] Jeśli tylko dam radę to praktycznie przyjeżdżam codziennie i to jest taki rytuał, który w cudzysłowie rytuał, który rozpoczyna dzień. Najczęściej tutaj jesteśmy, jestem sam czy ze znajomymi, którzy też przyjeżdżają w granicach szóstej, siódmej to rozpoczyna dzień.

BLACK HAT ULTRA:

A właśnie czy stosujesz na przykład jakąś technikę oddechową, żeby przed wejściem do jeziora? Bo np. na pewno znasz Wima Hofa, który dużo wytrzymuje w lodzie czasem i on to głównie robi oddechem. Czy też np. wspomagasz się w ten sposób?

KAMIL KLICH:

Ja akurat tutaj, tutaj nie. Chociaż ta metoda Wima Hofa jest bardzo fajna, ciekawa i na pewno na pewno warta uwagi. Ale trochę nie mój klimat akurat. Bo czytałem i też próbowałem. Ale mówię to trochę nie mój klimat, ale osobiście znam wiele osób, które praktykują ten sposób pracy z oddechem i zimnem i są bardzo zadowoleni, mają bardzo fajne efekty. Ale mówię to akurat nie moja, nie moja bajka.
 

BLACK HAT ULTRA:

Jaką książkę czytasz teraz? 

KAMIL KLICH:

Po raz piąty czy szósty wróciłem do tych Trzech filarów Zen. Bardzo ciekawa, bardzo fajna książka. 

BLACK HAT ULTRA:

Ale w ogóle filozofia Zen jest z tobą od jakiegoś czasu już w życiu? 

 

KAMIL KLICH:

Tak. Nie tak stricte ortodoksyjnie bym powiedział, ale dużo rzeczy tam się zgadza z tym nawet co tak wewnętrznie czuję. 

 

BLACK HAT ULTRA:

I jakie to są rzeczy?

KAMIL KLICH:

Na przykład jestem generalnie takim cholerykiem, to za dużo powiedziane, ale często gęsto potrafią denerwować się na rzeczy, na które niepotrzebnie się denerwuje. I ta filozofia tego spokoju Zen jako taka jest mi bardzo bliska. Do czego staram się dążyć. Myślę, że to chyba taki generalnie spokój i dystansowanie się do pewnych rzeczy. Chociaż to dopiero od pewnego czasu złapałem o co chodzi.

BLACK HAT ULTRA:

Jest to kwestia, na jakiej zasadzie łapiesz ten spokój? To jest wyrobienia pewnego stosunku do rzeczy, które cię spotykają w życiu?

KAMIL KLICH:

Tak, tak myślę, że tak. Oczywiście po wielu w jakichś swoich błędach, przemyśleniach człowiek dochodzi do wniosku, głównie pod swoim kontem dochodzę do wniosku, że nie ma sensu się denerwować czy przejmować rzeczami zwłaszcza takimi, na które nie masz za bardzo wpływu.

BLACK HAT ULTRA:

Tak. Tak jak polityka na przykład. [śmiech]

 

KAMIL KLICH:

Dokładnie, oczywiście to też nie chodzi o to, żeby się nie interesować pewnymi rzeczami czy kłaść przysłowiową lagę. Ale nie ma sensu przybierać sobie do głowy jeśli nie masz bezpośredniego wpływu na to. Nie możesz mieć na to wpływu, bo to i tak nic nie zmieni.

BLACK HAT ULTRA:

Zazwyczaj chyba i tak jest tak w życiu, że jak czujesz jakąś potrzebę posiadania wpływu na coś, to gdzieś znajdujesz na to czas i energię. I wtedy to jest twoje. Tzn. czujesz, że możesz coś zmienić, czujesz, że potrzebujesz coś zmienić i działać w tym temacie.

KAMIL KLICH:

A przynajmniej może się starać coś zrobić. Może nawet bez wpływu, ale jak się starasz coś zmienić to może mieć swój sens.

 

BLACK HAT ULTRA:

Tak właśnie. Rzeczywiście denerwowanie się rzeczami, na które nie masz wpływu albo po prostu nie chcesz mieć wpływu, bo taka jest prawda. Ty wybierasz, nie masz na to wpływu. 

KAMIL KLICH:

Dokładnie, bo to nie wszystkim musisz się zajmować. Chociaż myślę, że politykom to w ten czy w inny sposób zawsze cię to dotyka.

BLACK HAT ULTRA:

No niestety, niestety.

KAMIL KLICH:

Więc też tego nie można tak puścić całkowicie płazem.

BLACK HAT ULTRA:

No i są i są niby te wybory tak, więc troszkę się trzeba zainteresować, żeby [...]. 

KAMIL KLICH:

Trzeba, trzeba. Moim zdaniem trzeba no bo żeby mieć jakiś nawet pośredni wpływ na jakieś tam właśnie rzeczy, trzeba czy powinno się coś z tym zrobić. Według własnego uznania oczywiście, bo też każdy ma swoje jakieś wybory i preferencje no ale żeby coś próbować z tym zrobić. 

 

BLACK HAT ULTRA:

No według uznania, ale z drugiej strony wybór jest bardzo ograniczony. Niestety, niestety jest nam narzucony i tutaj nie mamy za dużego pola do popisu. No nic Kamil. Dziękuję serdecznie za rozmowę i  że mnie zaprosiłeś nad to piękne jeziorko. Bardzo to jest uroczo naprawdę. 

KAMIL KLICH:

Bardzo się cieszę. To zapraszamy. Tutaj jesteśmy praktycznie codziennie.

BLACK HAT ULTRA:

Ja sporo jeżdżę po kraju i tak jak z tobą, spotykam się z różnymi ludźmi. No fajne, bardzo fajne miejsce w super tu się stało na parkingu.

 

KAMIL KLICH:

Zapraszamy.

BLACK HAT ULTRA:

Dziękuję serdecznie. 

 

KAMIL KLICH:

Dziękuję.

BLACK HAT ULTRA:

I tak skończyło się to miłe spotkanie między dwoma Kamilami. Jeden ruszył do pracy, drugi ruszył w drogę powrotną do domu, przemierzając polskie łąki w odsłonie letniej. Zahaczył o winnice nad źródłem w Górach Świętokrzyskich, którą znacie z nagrania z Jędrkiem Maćkowskim, gdzie wykonał trening rowerowy, a potem odwiedził długo niewidzianego brata pod Kozienicami. Niespiesznie, uważnie, emocjonalnie pozytywnie. Całkiem dobry to był dzień.

Dziękuję serdecznie za wysłuchanie tego podcastu.

 

Jeżeli podoba wam się to, co robię gorąco namawiam do wsparcia podcastu finansowo na patronite.pl/blackhatultra.

Jedynym finansowym źródłem wsparcia tego podcastu jesteście wy, słuchacze. I bardzo doceniam każdy wkład, a najniższy próg wsparcia to tylko 5 złotych, więc nie ma na co czekać. Dokładny link znajdziecie w opisie odcinka.

Podcast można również wspierać w mediach społecznościowych udostępniając informacje o nim w postach, relacjach i na tablicach.

W tej chwili podcast na Patronite.pl wspiera już ponad 70 osób. Ale chciałbym wymienić nazwiska tych, których wkład jest największy. Są to: Krzysztof Bednarz, Magdalena Czernicka, Agnieszka Dudek, Michał Janiak, Marcin Jaźwiecki, Andrzej Gąsiorowski, Bieta Chryń-Morawska, Jakub Korczyk, Paweł Kaczmarek, Łukasz Kluba, Przemysław Kozłowski, Marek Maj, Wojciech Pietrzok, Mariusz Podgórny, Łukasz Różanowski, Kamil Sowiński, Marcin Stefaniak, Błażej Wachnienko, Edyta Winnicka, Hubert Wierzbicki i Michał Wójcik.

 

Niezmiennie zapraszam wszystkich również do wystąpienia w moim drugim podcaście o nazwie BLACK HAT TEAM. Jego formuła wygląda w ten sposób, że sami nagrywacie swoje historie, a nagrany materiał wysyłacie do mnie i ja go publikuje w formie podcastu.

Zapraszam do kontaktu mailowego na adres: ultra@blackhatultra.pl.

 

Ten odcinek podcastu BLACK HAT ULTRA przygotowali:

Kamil Dąbkowski prowadzenie i montaż oraz

Piotr Krzysztof Pietrzak transkrypcja i media społecznościowe,

a autorem muzyki jest AudioDealer.

A jeżeli jeszcze ktoś tu jest?

Jeśli jeszcze ktoś mnie słucha? 

Jesteś tu? 

 

Tak ty!

 

Zatrzymaj się na minutę, a może dłużej. Zostawiam Ci 5 minut spokoju. Wyobraź sobie to bajoro, nad którym siedzieliśmy z Kamilem. Wstaw stopy do lodowatej wody, zamknij oczy i poczuj swój oddech.

Tak po prostu. 

 

Buźka.

PRZEJDZ DO ODCINKA
https://www.blackhatultra.pl/podcast/episode/79fee01c/56-kamil-klich-fizjoterapeuta-biegacz-gorski-ultra-bieganie-naturalne-zen-minimalizm-black-hat-ultra-podcast