TRANSKRYPCJA
#59 DAWID DOBROPOLSKI i MARCIN PETRUS

          Mamy poprawę wrażliwości na insulinę, mamy poprawę parametrów lipidowych, mamy poprawę glikemii po posiłku, insulinemii po posiłku itd. itd.

Co więcej nawet ta biała tkanka tłuszczowe ta fat, pod wpływem ekspozycji na zimno zaczyna odpalać taki program, który w sobie mam i się nazywa program beżowienia. I wtedy nawet ta biała tkanka tłuszczowe zaczyna się przebudowywać i tak jak u osób, które przebywają w powiedzmy ciepłym otoczeniu cały czas nawet zimą to ten fat ta biała tkanka tłuszczowe jest ewidentnie nastawiona na to żeby to wszystko magazynować.

Marcin Petrus Dawid Dobropolski Podcast

fot. BLACK HAT ULTRA

BLACK HAT ULTRA:

Witajcie w podcaście BLACK HAT ULTRA. Nowych słuchaczy witam serdecznie i szybko wam powiem o czym jestem podcast. Spotykam się tutaj z niezwykłymi osobami, które są prowadzone pasją i ambicją, pokonują swoje fizyczne i mentalne słabości, aby się rozwijać i realizować często bardzo szalone cele z uśmiechem na twarzy i w zgodzie ze sobą.

Ja się nazywam Kamil Dąbkowski i w tym tygodniu zapraszam na spotkanie z dwiema osobami: z Dawidem Dobropolskim i Marcinem Petrusem. Będziemy rozmawiać o ekspozycji na zimno. Historia tego odcinka jest szalenie ciekawa. Odkąd spotkałem się z Marcinem Petrusem miałem ochotę nagrać z nim drugi odcinek o metodzie Wima Hofa. Jakoś niełatwo było nam się umówić i w końcu Marcin zaproponował spotkanie zdalne z dodatkowym gościem. Miał nim być właśnie Dawid Dobropolski, którego nazwisko przewinęło mi się kiedy interesowałem się ketozą. Nie byłem jednak wtedy świadom, że Dawid napisał też książkę o morsowaniu pod tytułem "Zimna Siła". Wykorzystując doświadczenia pandemiczne, spotkaliśmy się wirtualnie nagrywając ten materiał, który zaraz usłyszycie. Mówimy o ekspozycji na zimno i o tym co ono może wnieść do naszego życia jak zacząć i skąd się ten pomysł w ogóle wziął. Tak, przedstawiam wam kolejną technikę kształtowania waszego ciała i umysłu poprzez działania masochistyczne. Czy musicie? Absolutnie nie, jak mówi Marcin. Czy warto spróbować? Absolutnie tak, mówi Dawid. W rozmowie poruszamy też kwestie związane z ketozą i o tym jak działa w połączeniu z ekspozycją na zimno. Zapraszam was serdecznie na tą ciekawą i niezwykle merytoryczną rozmowę. Posłuchajcie.

 

Witam panowie serdecznie. Dziękuję bardzo, że się spotkaliśmy dzisiaj razem. Dziękuję Ci Marcie, że jesteś prowodyrem tego spotkania i umówiłeś nas wszystkich. Bardzo, bardzo ciekawy koncept, żeby porozmawiać dzisiaj o zimnie. Bo zimno wiadomo u nas w kraju czy ekspozycja na zimno przeżywa spory boom od kilku lat. Morsowanie weszło w standard właściwie i jest to na pewno niesamowicie ciekawy temat. Dawid do tego jest ekspertem od ketozy i diety ketogenicznej. Więc myślę, że tutaj też opowiemy o tym jak jedno z drugim się łączy jeśli się łączy. I generalnie myślę, że będzie to bardzo ciekawe spotkanie. Marcina już znają moi słuchacze, bo widzieliśmy się, słyszeliśmy się w odcinku 17, kiedy Marcin opowiadał o oddychaniu. Ale jak pamiętacie, Marcin też wspominał o tym, że jest i zajmuje się metodą ma Wima Hofa i również prowadzi kursy związane z tą metodą. Więc dzisiaj opowie o tej drugiej swojej formie działalności, która zresztą na pewno z oddychaniem czy też bardzo, bardzo ściśle łączy.

 

Ale Dawid, gdybyś mógł powiedzieć słówko o sobie i opowiedzieć jak to się stało, że zająłeś się ekspozycją na zimno i jak to się stało, że z tej ketozy przeszedłeś do interesowania się zimnem.

 

DAWID DOBROPOLSKI:

Stało się to tak, że w momencie kiedy eksplorowałem temat ketozy w trakcie pisania książki i zbierania tych materiałów na pułapie biochemii i jak się okazało istnieją pewne punkty styczności, które regulują ten stan ketozy i niekoniecznie wszystko w keto zależy od jedzenia. Istnieją pewne czynniki, które nie mają nic wspólnego z jedzeniem, a które wpływają na stan ketozy. Takimi czynnikami może być chociażby ekspozycja na zimno. I w momencie kiedy pisałem książkę ketozy już z tyłu głowy miałem takie coś co powodowało mną, że jak tylko skończę wątek ketozy od strony stricte żywieniowej to będę chciał bardziej poeksplorować wątek zimna. Dlatego, że oprócz tego, że ketoza i zimno mają coś ze sobą wspólnego i że zimnem możemy wpływać na stan ketozy niekoniecznie tylko stricte pod kątem tego co jemy i że tym samym możemy jeść np. więcej węgli i być w ketozie i jeśli dodatkowo wrzucimy zimno to oprócz tej relacji między ketozą a zimnem. Zimno jak się okazało ma szereg innych zupełnie swoich własnych, oryginalnych właściwości. I ten wątek otworzył mi też tak naprawdę zupełnie nowe pole do zainteresowań do eksplorowania i tak dalej i tak dalej. Jak chociażby wpływ na stres, jak chociażby wpływ na wątki np. mitochondrialne itd. itd. na ten cały biochemiczny, świetny bardzo fascynujący świat. Ale oprócz tych pięknych teorii, jakie są w aspekcie zimna też autentycznie kiedy zacząłem morsować kiedy robiłem to wraz ze swoimi znajomymi i widzieliśmy wspólnie jak zmienia się nasz łeb mówiąc wprost. Jak zmienia się nasze podejście do wielu spraw. Stało się to tak, że zimno jest jednocześnie czymś co ma związek z ketozą i czymś co jest samo w sobie dla mnie fascynującym polem. Myślę, że taka była historia.

 

BLACK HAT ULTRA:

Super fajnie. To mam nadzieję, że opowiemy o tych wszystkich kwestiach bardziej jeszcze dokładniej i precyzyjniej, bo fajne tematy poruszyłeś. Marcin opowiedz o sobie jak te z kolei no bo rozumiem, że metoda Wima Hofa i ekspozycji na zimno i oddychanie to się wszystko łączy. Ale jak to wyglądało u Ciebie w życiu. Jak przechodziłeś z jednego do drugiego. I jakie są twoje doświadczenia jeśli chodzi o ekspozycję na zimno?

 

MARCIN PETRUS:

No właśnie moja historia z zimnem jest dosyć długa, bo tak naprawdę jak już miałem 5 lat to moja babcia posługując się książką Sebastiana Knajpa o leczeniu zimną wodą, traktowała mnie zimnymi prysznicami. Nie pamiętam, że tego nie cierpiałem. Ale potem czułem się naprawdę świetnie i naprawdę nie chorowałem jako dziecko. Potem trochę podrosłem, zacząłem pracować, stresować się i zacząłem chorować. Ale jako dziecko miałam naprawdę dobry system odpornościowy. Mało tego tak naprawdę kiedy miałem roczek to moi rodzice zostawili mnie w Busku na zewnątrz to była zima, po prostu żebym się przewietrzył trochę i zapomnieli na jakieś dwie godziny i przysypała mnie trochę warstwa śniegu. Więc mogę powiedzieć, że tak naprawdę trenuję ekspozycję na zimno od urodzenia. No tak ale potem przez długi, długi czas kompletnie się tym nie interesowałem. Wiedziałem, że jest jakieś tam morsowanie ale myślałem, że trzeba się z tym po prostu urodzić albo mieć jakieś niesamowite geny. I tak poznałem Wima Hofa. Znajomy mi powiedział, że jest taki szalony gość, który robi warsztaty z ekspozycji na zimno i mało tego, robi je u nas w Polsce. I w momencie kiedy zobaczyłem te obrazki jak ludzie stoją na mrozie robią jakieś dziwne ruchy. To po prostu jak to zobaczyłem myślałem, że ja jeżeli ja bym zrobił coś takiego to bym po prostu umarł albo od razu wylądował w szpitalu. To mi więcej pokazuje jaki jest przeskok w tej mentalności ok dla osoby, która ma z tym styczność to jest to norma, że ok wchodzę do przerembla. I tak po prostu jest. Dla mnie to była po prostu taka różnica jak dzień i noc. No i pomyślałem, że ok, mam słaby system odpornościowy, często się przeziębiam, jestem bardzo zestresowany. Gdybym był w stanie opanować to poprzez właśnie opanowanie tej praktyki z zimnem no to co jeszcze mógłbym zrobić w życiu. I to mnie popchnęło do tego żeby zapisać się na pierwszy kurs i dalej się już potoczyło.

 

BLACK HAT ULTRA:

Super. A powiedz jak te doświadczenia na pierwszym kursie twoje były. Rzeczywiście to było takie trudne dla ciebie. Jak musiałeś ze sobą walczyć żeby się przekonać do takiej mroźnej kąpieli. Jak reagowały za pierwszym razem?

 

MARCIN PETRUS:

To znaczy już troszeczkę byłem przyzwyczajony, bo w międzyczasie zacząłem robić jakiś taki kurs on line i jakoś się stopniowo do tego przyzwyczajać i prysznice, pierwszy eisbach. Natomiast pamiętam pierwszy eisbach, taką porządną kąpiel w lodzie, że to był szok. Po prostu to było pełne widzenie kinelowe. Nie wiedziałem co się dzieje. I potem jakiś kompletny taki bliss, szczęście niesamowite doświadczenie.

 

BLACK HAT ULTRA:

Super dobrze. Od razu powiem słuchaczom, że Dawid będzie tak myślę taką postacią, która nam opowie bardziej niż w naukowy sposób o zagadnieniu ekspozycji na zimno. Marcin z kolei opowie bardziej o kwestii duchowej i mentalnej. Także to będziemy mieli takie dwa fajne punkty widzenia na ten sam temat. Dobrze, panowie to kluczowe pytanie tak naprawdę po co to robić? Po co sobie ten dyskomfort taki zapodawać. Przecież my wszyscy, jeszcze ludzie pierwotni dążyli do jaskiń, do ogniska do grzania bo to daje bezpieczeństwo. Na ogniu możemy upiec chleb. Po co wchodzić do zimnej wody i czy jest to wymysł współczesnego człowieka czy też rzeczywiście mamy jakieś badania, które mówią o tym, że ludzie pierwotni też stosowali tego typu patenty. Jak to było?

 

MARCIN PETRUS:

Dawid proszę. Tylko po co? Wiecie co żeby odpowiedzieć przynajmniej od tej powiedzmy naukowej strony chociaż my tutaj z Marcinem niejednokrotnie w ogóle mogliśmy często porozmawiać na te tematy i powiem wam, że to jak się to od tej właśnie powiedzmy duchowej strony i od tej powiedzmy naukowej strony pięknie ze sobą łączy to mnie nie przestaje zadziwiać. Ale jeśli chodzi o tej powiedzmy stricte naukowej strony po co morsować ,to ja bym zaczął od pytania co to jest w ogóle tkanka tłuszczowe u nas? I chodzi o to, że my do niedawna tak naprawdę myśleliśmy, że w zasadzie jedynym body fatem jaki mamy to jest ten biały body fat, ten fat, skrót, który generalnie kojarzymy z tego, że jest, że wygląda, nie wszystkim się podoba, chcemy go zgubić i schudnąć i tyle. I raczej u dorosłych osób to jest jedyny typ body fatu jaki mamy jaki nas interesuje. Ewentualnie jest jeszcze ten diss seralny, ten wewnątrz powiedzmy tkanek tutaj i wokół tkanek, który jest bardzo niezdrowy itd. Ale to by było na tyle. Założenie było takie, że istnieje jeszcze jeden typ body fatu brązowy. Ale on jeśli w ogóle istnieje to raczej tylko u małych dzieci. U dorosłych albo nie ma go w ogóle albo jest tak nieaktywny, że nie ma znaczenia. Natomiast sytuacja się zmieniła w momencie kiedy my odkryliśmy czy wprowadziliśmy tak naprawdę do medycyny przede wszystkim takie badanie, które polega na tym, że wprowadza się taką radioaktywną postać glukozy do organizmu i skanuje się organizm., To jest takie badanie, które jest często wykorzystywane w przypadku diagnozy nowotworów. Jak się okazało osoby, które mają ekspozycję na zimno jeśli trafiły na takie badanie to okazywało się, że zaczynają się świecić w cudzysłowie czyli glukoza jest pobierana niesamowicie właśnie w rejony karku i szyi i tam gdzie jest najwięcej BAT, czyli tej brązowej tkanki tłuszczowej. Jak się okazało dorośli Owszem my większość z nas mamy uśpiony uśpiony bat ale możemy go pięknie aktywować i możemy go aktywować właśnie ekspozycją na zimno. I teraz co to znaczy w praktyce w praktyce znaczy to to że bat jest bardzo silnie uzbrojoną tkanką kosztową że ma bardzo dużo mi to humorów i jest dość aktywna metaboliczne w porównaniu do tej wad. Co więcej to oznacza w praktyce że podobnie jak biała tkanka ta brunatna czy brązowa również bardzo chętnie pobiera glukozy. I bardzo chętnie pobiera lipidów z krwi. Różnica jest taka, że biała chce to magazynować a brunatna chce spalać żeby wygenerować ciepło, żeby nas ogrzać. Tak więc konkretne efekty zdrowotne są takie jak ktoś by chciał poznać detale to już zachęcam do sprawdzenia książki. Mamy poprawę wrażliwości na insulinę, mamy poprawę parametrów lipidowych, mamy poprawę glikemii po posiłku, insulinemii po posiłku itd itd. Co więcej nawet ta biała tkanka tłuszczowe ta fat, pod wpływem ekspozycji na zimno zaczyna odpalać taki program, który w sobie mam i się nazywa program beżowienia. I wtedy nawet ta biała tkanka tłuszczowe zaczyna się przebudowywać i tak jak u osób, które przebywają w powiedzmy ciepłym otoczeniu cały czas nawet zimą to ten fat ta biała tkanka tłuszczowe jest ewidentnie nastawiona na to żeby to wszystko magazynować. Natomiast pod wpływem ekspozycji na zimno, szczególnie takiej regularnej nawet fat ulega beżowieniu i zaczyna przypominać w swoim profilu genetycznym itd itd.tą brunatną. To wciąż jest biała tkanka tłuszczowa tylko zachowuje się już trochę inaczej i nawet ona zaczyna wytracać zgromadzoną energię w formie ciepła. Więc to są chociażby dwa takie powody. Ale tych powodów jest o wiele więcej bo ekspozycja na zimno jest też takim czynnikiem niesamowicie oddziaływującym  na układ nerwowy. I to w taki sposób, że o ile my to zimno potrafimy i postrzegamy przede wszystkim za pomocą skóry i receptorów, które są na tej skórze to te receptory niejako przemieniają, przekształcają sygnał zimna na sygnał elektryczny, który trafia do mózgu i mózg następnie steruje w dół całym organizmem pod kątem adaptacji do zimna. Jednym z efektów tego jest to, że następuje chociażby wyrzut tych tzw. neurotropin różnych typów BDNF. To są takie czynniki, które my np. lubimy poszukiwać i wyzwalać biorąc chociażby różnego rodzaju neotropiki. Jak się okazuje zimno robi to samo. Zimno wspiera unerwienie organizmu. Co więcej zauważyłem też, że u części osób występuje to zjawisko tak zwane SIA czyli takie znieczulenie indukowane stresem. W praktyce chodzi o to, że znam naprawdę dużo ludzi, którzy mają problemy szczególnie ze stawami, są po kontuzjach, są bardzo zniszczeni jeśli chodzi o stawy i bóle stawów. I te osoby pod wpływem morsowania, regularnej ekspozycji na zimno przestają czuć ból. To też jest niesamowite. Skutków może być więcej i efektów. Możemy chociażby powiedzieć o tym, że zimno jako stresor, bardzo silny stresor jest też pewnego rodzaju stymulantem  dla tkanki tłuszczowej pod tym kątem, że ono będzie mobilizować tłuszcz ten, który mamy w sobie żeby go wyrzucić do krwi, do krwiobiegu a następnie go spalić żeby wygenerować ciepło lub ewentualnie żeby wygenerować energię dla mięśni, które będą pracować w postaci tej termogenezy drżeniowej żeby nas ogrzać. W praktyce oznacza to to, że jak mamy ten odporny tłuszcz to tą naszą ukochaną oponkę, zimno również może być narzędziem, które pośrednio pomoże nam ją zgubić. Oczywiście nie oznacza to, że deficyt kaloryczny nie jest istotny. Dalej to wszystko obowiązuje ale zimno może być naprawdę fajnym tutaj takim narzędziem. I tak naprawdę jeśli chodzi nawet o układ odpornościowy to zimno również ma coś do powiedzenia. Ponieważ jest to stresor to będzie uczyć nasz organizm nie tylko postrzegania stresorów i reagowania na nie ale będzie nas też w pewnym sensie hartować w odpowiedzi na te stresory. Są tutaj tak zwane białka szoku cieplnego itd itd. Nieistotne żeby wchodzić teraz w tę całą nomenklaturę. Efekt jest taki, że zimno dosłownie hartuje. To są efekty bardziej powiedzmy fizyczne, natomiast są też efekty bardziej psychiczne, psychologiczne, nerwowe. I tutaj myślę, że to będzie taki ciekawy przeskok. Pewnie za chwilę w stronę Marcina. Natomiast ja ze swojej strony dodam tylko takie zimne trzy grosze, że ponieważ zimno jest z stresorem to i powiem wam coś co tutaj jest chyba jednym z najbardziej fascynujących tematów jeśli chodzi o zimno. Ponieważ jest to stres to adaptacja do tego stresoru może powodować adaptację krzyżową do innych stresorów. Ponieważ tak jak odkrył odkrył to już Hans Sellin 50, 60, 70 lat temu. To był gość, który w ogóle wprowadził określenie stresu jako takiego do nauki. On nawet miał taki przydomek dr Stress. On opisał bardzo fajnie takie mechanizmy właśnie jak generalna adaptacja na stres i specyficzna adaptacja na stres i coś takiego jak zasoby odpornościowe. I jakby nieistotne teraz czym te zasoby odpornościowy są. Chodzi o to, że my jako ludzie jesteśmy stale narażeni na różnego rodzaju stresory w życiu, na świecie. Ale mamy też w sobie różnego rodzaju zasoby odpornościowe, które pozwalają nam sobie z tym stresem radzić. I chodzi o to, że jeśli wystawimy się na jeden typ stresoru lub stresora to nasze zasoby odpornościowe będą jakkolwiek zużywane żeby sobie z tym poradzić. I przez to jeśli my zużyjemy te zasoby, to wystawienie się na inny typ stresora również nam zaszkodzi. Ale tak jak to zużywanie występuje, występuje też zjawisko adaptacji. I jeśli my zaadoptujemy się generalnie do zimna, to możemy też poprawić swoją generalną adaptację na inne typy stresorów. I to jest niezwykły efekt. Efekt ten polega na tym, że w praktyce z takich osobistych doświadczeń jest taki, że ilekroć naprawdę miałem taką sytuację gdzie byłem dosłownie przed wejściem np. na salę wykładową żeby poprowadzić jakiś materiał i było to dla mnie jak jakiegoś rodzaju zjawisko stresujące, to przypomniałem sobie jakie to jest uczucie kiedy stoję przed przeręblem i mam wejść do przerębla tak jakbym za chwilę miał wejść na wykład. I efekt był taki, że wystarczyło samo wspomnienie tego doświadczenia, które znam na pamięć i przerobiłem je i nie muszę się przekonywać bo moje ciało to pamięta doskonale. Efekt był taki, że zamiast czuć się tak jakbym miał za chwilę wejść do paszczy lwa. Efekt był taki, że czułem się jak lew wchodzący na sawannę. To jest to. To jest to i to sprawia, że naprawdę zimno jest niesamowicie fascynującym dla mnie tematem. Natomiast drugi ostatni już wątek, który tutaj ze swojej strony chciałbym wskazać na zimno i efekty jakie to zimno daje jest taki, że to jest to o czym wspominaliście, że zimno daje pewnego rodzaju efekty, nagrody. Jeśli wejdziemy do zimnej wody i poradzimy sobie z tym zimnem i nasze ciało widzi i wie i my to widzimy i wiemy, że sobie z tym radzimy. Dosłownie następuje wyrzut dopaminy, dosłownie następuje aktywacja układów nagrody itd itd. I teraz jakie to ma praktyczne implikacje. No potężne. Oczywiście oprócz tego, że to w pewnym sensie wyjaśnia dlaczego to zimno jest coraz bardziej popularne i ludzie, którzy zaczynają morsować raczej nie przestają morsować tylko to morsowanie popełniają już do końca życia. A wręcz zachęcają innych ludzi. Inni ludzie też zachęcają kolejnych itd. itd. Natomiast bardziej, jeszcze bardziej wymownym dla mnie tutaj zjawiskiem jest to, że niejednokrotnie miałem w zasadzie przyjemność chyba obserwować bo tak można to nazwać ludzi, którzy mieli różnego rodzaju nałogi i uzależnienia od narkotyków. I ci ludzie w momencie kiedy zaczęli morsować i aktywować sobie te układy dopaminowe, autentycznie odstawiali dragi. I to nie dlatego, że musieli walczyć z tym żeby odstawić dragi tylko dlatego, że zimno było po prostu lepsze. I to nie tylko dlatego, że następował ten potężny wyrzut dopaminy ale troszeczkę i to też jest myślę ciekawy aspekt też dlatego, że ci ludzie robili to w ekipie innych ludzi, którzy dali im to poczucie, że są częścią fajnej ekipy, której udało się zrobić coś trudnego. I wiecie widok ludzi, którzy odzyskują w zasadzie swoje życie. Mi to wystarczy. Na pytanie po co morsować?

 

BLACK HAT ULTRA:

Tak jak opowiadasz o tym to właściwie zdefiniowałeś biegi ultra również. Bo dokładnie te same historie opowiadają ultrasi którzy przełamują się, potem zauważają, że są dużo silniejsi w życiu codziennym. Wiesz jak po dwudziestu kilku kilometrach przepraszam godzin biegu najważniejsza dla ciebie jest ciepła herbata to potem jak żyjesz w codziennym życiu i masz ciepłą herbatę to właściwie nic więcej do szczęścia nie trzeba. I również jeśli chodzi o uzależnienie osób to jest bardzo dużo osób, które wyszły z uzależnienia i biegają bardzo długie dystanse. Także widzę, że tutaj w ogóle w ogóle ta walka ze swoim dyskomfortem ale i jeszcze coś co było ważne co powiedziałeś. Czyli to współdzielenie tego z innymi ludźmi. To samo się dzieje na biegach, prawda. To są bardzo piękne rzeczy, które łączą te dwie kwestie. Fajnie, że tutaj tak to wybrzmiało. Marcin teraz powiedz ze swojej strony po co, po co wchodzić do tego zimnego jeziora?

MARCIN PETRUS:

No właśnie po co. I też trzeba powiedzieć o tym, że nie musicie, wcale nie trzeba. Jeżeli ktoś nie czuje takiego przyciągania, powołania to jak najbardziej nie. Znaczy my wiemy o tych wszystkich korzyściach. My tego doświadczyliśmy dlatego o tym mówimy, że warto. Jest cała lista korzyści, które mamy. Dawid już powiedział o wielu z nich. Wzmocnienie systemu odpornościowego. I jeżeli porozmawiamy z jakąkolwiek osobą, która morsuje np. no to ten temat choroby nie pojawia się za często. Oczywiście takim spektakularnym zdarzeniem był ten moment kiedy Wim Hof dał sobie wstrzyknąć endotoksynę i potem zrobiło to dwunastu innych uczestników. No można się przyczepiać, że to podanie mogłoby być zrobione lepiej, ale jest to taki ciekawy temat, że gdzieś to zimno ma ten potencjał, żeby regulować system odpornościowy. Jeszcze to co ja zauważyłem, że w przypadku chorób autoimmunologicznych jest tak, że ten nasz system odpornościowy, który atakuje własne ciało może być w ten sposób wyregulowany. Także dlaczego to robić, bo jest to tanie i bardzo proste. Często szukamy dosyć skomplikowanych rozwiązań. Drogie leki, drogie terapie a można wiele, wiele spraw naprawdę załatwić takim prostym bodźcem jakim jest zimno. Jeszcze z fizycznych tych elementów pojawia się adrenalina, która ma też bardzo ważną funkcję jeżeli chodzi o np. zmniejszenie zapalenia w organizmie ale też wyrzut adrenaliny pomaga w tym momencie kiedy jesteśmy w zimnej wodzie po obkurczają się naczynia krwionośne też. To się bardzo dobrze łączy z tym samopoczuciem. Adrenalina czy brak jest związany z tym, że możemy czuć się gorzej związana z depresją. Także tych korzyści fizjonomicznych jest bardzo, bardzo dużo i oprócz tego to co Dawid już powiedział właśnie o tych korzyściach mentalnych. I ja bym chętnie tutaj powiedział o swoich doświadczeniach. Że na przykład jakiś czas temu prowadziłem samochód i chciałem pokazać czego nie należy robić więc po prostu gapiłem się w komórkę i mało co nie doszło do wypadku. Mało co nie wyjechałem komuś w tył. Było naprawdę bardzo blisko to były metry. Od razu miałem totalny wyrzut adrenaliny, moje tętno poszło do góry, kortyzol. Pełna reakcja stresowa. Natomiast zauważyłem, że bardzo szybko opadło i to jest dokładnie to o czym mówi Dawid. To jest tak prosta adaptacja, że w momencie kiedy ćwiczę ekspozycję na zimno co jest tak naprawdę zagrożeniem życia bo jeżeli zostaniemy w tym zimnie to po prostu zginiemy. Natomiast jest to w kontrolowanym otoczeniu. Mamy na to kontrolę. Uczymy się adaptacji, uczymy się reagować. Obserwujemy co się dzieje w naszym ciele, w naszym umyśle w momencie kiedy wchodzimy do zimnej wody. Więc jest to taki dosyć bezpieczny sposób na trenowanie tej rezyliencji.

 

BLACK HAT ULTRA:

Marcin, bo bardzo mi zależy na tym żebyś opowiedział o tym czy jest to wymysł współczesnego człowieka. Kiedy w ogóle pojawiło się, kiedy człowiek wymyślił to całe wchodzenie do zimnej wody dla zdrowia? Czy ludzie pierwotni też to robili? Czy mamy jakieś badania? Czy też oni mieli tyle stresorów, że już nie potrzebowali więcej i adaptowali się na podstawie stresorów, które mieli normalnie w życiu codziennym. Jakbyś mógł troszeczkę o takiej historii opowiedzieć to byłbym wdzięczny.

MARCIN PETRUS:

No właśnie to jest dobry temat, bo doszukałem się jakichś wzmianek o ekspozycji na zimno w celowym zastosowaniu dwa i pół tysiąca lat przed naszą erą. Natomiast moim zdaniem od samego początku ludzkości myślę, że ta ekspozycja na zimno po prostu była. Bo po prostu nie da rady inaczej. W wielu kulturach ekspozycja na zimno była wykorzystywana i nadal jest jako np. rytuał. I tutaj możemy zobaczyć Azja, Chiny, Japonia, Ameryka Południowa. Miałem okazję być w Peru, prowadziłem tam warsztaty metody Wima Hofa natomiast lokalni przewodnicy powiedzieli mi, że np. przed wejściem do jeziora żebym złożył jakieś dary dla duchów jeziora. Więc i tam też jak najbardziej są plemiona, które używają zimna w takich kwestiach rytualnych. To było tam od dawna. Hipokrates też zwraca uwagę na to, że zimnem można leczyć czy ból czy kontuzje. I teraz jakoś wracamy do tego. Myślę, że to jest fajne, że teraz robi się faktycznie moda na to morsowanie, na ekspozycję na zimno. Że nie jest już to tylko zarezerwowane dla jakiejś wąskiej grupy osób. Ludzi pewnie trochę świrniętych bo dlaczego wchodzą do tego morza w zimie. Robi się to naprawdę bardzo popularne.

 

BLACK HAT ULTRA:

No dobrze Dawid. To może porozmawiamy o praktycznej kwestii czyli jak zacząć i czy to jest czy w ogóle to jest dla każdego? I jak zacząć żeby się nie zarazić? Taki jak byśmy mogli wstęp zrobić dla osób, które chciałyby zacząć morsować?

DAWID DOBROPOLSKI:

Może zacznijmy od tego, że oczywiście tak jak powiedzieliśmy sobie o tym po co morsować i po co się eksponować na zimno itd. itd. To też nie jest tak, że zimno jest panaceum jest dla wszystkich oczywiście itd. itd. Bo przynajmniej tak powinno się powiedzieć, że np. osoby które mają problem z układem sercowo-naczyniowym, osoby które mają żylaki osoby, które mają różnego rodzaju tego typu schorzenia itd. itd. Powinno się powiedzieć, że nie powinny morsować. Bo dochodzi w trakcie morsowania do dość sporego, naprawdę dość sporego skurczu naczyń krwionośnych to o czym powiedział Marcin. Dochodzi do sporego rozskurczu naczyń krwionośnych a później może znowu do skurczu. Więc jeśli ktoś ma naprawdę duże problemy z układem sercowo-naczyniowym no to trzeba uważać. Więc tak powinniśmy powiedzieć. Natomiast nie zmienia to faktu, że oczywiście dużo ludzi ma te problemy morsuje a wręcz widzi poprawę. To jest jakby drugi temat. Natomiast jest jak jest.

 

BLACK HAT ULTRA:

No dobrze ale czy np. ktoś kto chciałby zacząć powinien się udać do lekarza, najpierw zrobić jakieś badania podstawowe jak to wygląda? 

          Widzę to sam po sobie, że jeśli robię coś nie tak w swojej diecie, w swoim odżywianiu, w sporcie jeśli tego sportu nie ma za długo i idę morsować układ sercowo-naczyniowy od razu mi to mówi. Po prostu boli. Bolą stopy, bolą dłonie jest ciężko generalnie.

DAWID DOBROPOLSKI:

Dobrze. Moja opinia jest taka, że nie ma takiej potrzeby. Chyba, że ktoś wie że ma naprawdę duże problemy ze zdrowiem. To wtedy tak warto by było to po prostu powiedzieć, zasygnalizować i tak dalej i tak dalej. Natomiast my też wiemy dobrze, że czasami jeden lekarz powie tak, drugi lekarz powie nie a trzeci powie tak ale. Więc to też jest to. Jeśli chodzi o to jak zacząć. Ja tu mam kilka takich propozycji. Przede wszystkim wsłuchać się u siebie. Dlatego, że to my wchodzimy do zimnej wody, to my przechodzimy przez stresor, to my mamy takie a nie inne doświadczenia w życiu i to nas ani nikogo innego życie ukształtowało, tak jak ukształtowało. I nasze reakcje na stres są nasze. I to, że ja komuś powiem, że powinien jak wiking krzyczeć i w ogóle wchodzić z siekierą i robić po prostu rozpierdziel w tej wodzie jakby walczył z jakimś morskim potworem to nie znaczy, że komuś to pomoże. I w drugą stronę. Jakbym powiedział komuś, że ma się wyciszyć i wejść do tej wody i siedzieć tam minimum 10 minut bo jeśli nie to nie jest morsem albo bym komuś zabraniał albo nakazywał ubierać buty neoprenowe albo cokolwiek takiego. To nie o to chodzi, to nie o to chodzi. Więc o co chodzi? Na pewno powinniśmy według mnie przygotować ciało na stres. Powinniśmy być świadomi tego co się za chwilę wydarzy, że tak będzie zimno, że będziemy czuć stres, że będziemy czuć wątpliwości przed wejściem do wody, że będziemy czuć jakiegoś rodzaju panikę, która jest w trakcie wejścia do zimnej wody ale że ona minie. Fajnie by było mieć kogoś kto będzie z nami lub wejść z ekipą ludzi, którzy to robią. Pod warunkiem, że nie będzie popisywania się przed osobą, która wchodzi jak to my potrafimy siedzieć pół godziny w wodzie; więc chodź z nami posiedzieć pół godziny a nie 5 minut. Więc fajnie by było mieć kogoś po prostu ogarniętego kto wie, że idziemy pierwszy raz. Różnie możemy reagować. Więc róbmy to na spokojnie, nie zraźmy się do tego. I nawet wejście na minutę według mnie to już jest ogromny sukces. Warto by było zrobić lekką rozgrzewkę przed. Chociaż myślę, że to jest ciekawe pytanie też do Marcina dlatego, że my często rozmawiamy właśnie o tych dwóch podejściach jak ja to mówię albo na Vikinga albo na Mnich. Czyli właśnie jedno podejście jest takie, że ostry trening przed okrzyk bojowy  wejście na maksa agresywnie, że wchodzę do tego jeziora do tego przerębla do tego lodu, rozpycham tam się po prostu. Daje radę wytrzymuje, ubieram się z powrotem, wracam i jestem power. Ale drugie podejście. Uczymy się wejść w wyciszeniu, na spokojnie panując nad tym wszystkim. Z założeniem takim, że jeśli w życiu pojawią się inne stresory takie jak zimno, to nasza reakcja też będzie taka. Mam kontrolę, panuje nad tym a nie moje ciało panuje nade mną w pewnym sensie. Więc z tą  rozgrzewką. Ja mimo wszystko polecam rozgrzewkę. Ale już w trakcie wchodzenia do zimnej wody. Nawet to bycie wikingiem lepiej traktować jako taką świadomą gierkę. Ale mimo wszystko budować w sobie poczucie, że robię to w pełni świadomie i w pełni mam kontrolę nad tym co się dzieje. Jeśli chodzi o konkrety to według mnie trzy razy w tygodniu wystarczy w zupełności żeby wywołać naprawdę regularne no powiedzmy zmiany w organizmie w skutek zimna. Jeśli chodzi o czas morsowania w trakcie pojedynczego zanurzenia powiedzmy to takim naprawdę ambitnym czasem jest 10 minut. I teraz pytanie czy każdy powinien celować w 10 minut? No właśnie nie. Dlatego, że musimy obserwować swoje ciało. Jak wchodzimy do zimnej wody nastąpi skurcz. Może nastąpić podniesienie pracy serca, spłycamy oddech, przyspieszony oddech, panika. Musimy obserwować jak szybko uspokajamy się wtedy, jak szybko przestają nas boleć kończyny, palce u stóp, palce u rąk. Czyli jak szybko rozkurczają się z powrotem naczynia krwionośne. Jak szybko nasz układ andrenergiczny, nasz układ nerwowy i to wszystko jest w stanie zrozumieć co się dzieje rozkurczyć i ogrzać z powrotem te kończyny wszystkie. Ale później musimy dalej się obserwować i widzieć, że jeśli po dziesięciu minutach, po pięciu minutach, po trzech minutach z powrotem robimy się sini, zaczynamy drgać to to już jest sygnał, że nasz bat już dłużej nas nie ogrzewa. Nasza tkanka tłuszczowa już dłużej nas nie ogrzewa. A w tym momencie odpaliliśmy swoje mięśnie. Mięśnie zaczynają spalać glikogen i zaczynamy ogrzewać się pracą fizyczną mięśni. I to już jest sygnał, że wchodzimy w dość duży stan wysiłku dla naszego organizmu. Jeśli pojawi się siność ja uważam, że powinniśmy wyjść z wody. Że to już jest ten znak. I teraz co ciekawe im szybciej się to pojawi im gorzej będziemy reagować na to wszystko to niekoniecznie jest sygnał, że my się do morsowania nie nadajemy. Natomiast to może być świetny sygnał do tego, że coś z naszym zdrowiem jest nie tak. Że coś z naszym metabolizmem jest nie tak. Że gdzieś może warto by było usprawnić swoją glikemie, że może warto by było zacząć się ruszać. Trochę podreperować dietę, trochę mniej toksyn. Zimno pięknie to weryfikuje. Pięknie. Widzę to sam po sobie, że jeśli robię coś nie tak w swojej diecie, w swoim odżywianiu, w sporcie jeśli tego sportu nie ma za długo i idę morsować układ sercowo-naczyniowy od razu mi to mówi. Po prostu boli. Bolą stopy, bolą dłonie jest ciężko generalnie. I myślę, że to tyle. Może jeszcze taka ostatnia kwestia bo pytanie jest czasami takie; co pić przed morsowaniem czy się ogrzać czy się nie ogrzewać itd itd. Ja oczywiście odradzam picie jakiegokolwiek rodzaju alkoholu przed morsowaniem. Bo niestety widzę jak część ludzi rekreacyjnie sobie do tego tematu podchodzi. Jakby ja już nie będę tego oceniał jakoś personalnie. Natomiast chodzi o to, że po pierwsze alkohol będzie zaburzał nam percepcję tego stresu i tego co powinno nastąpić pod wpływem zimna, ta cała adaptacja do stresu. Jeśli pijemy alkohol zaburzamy sobie ten proces. A po drugie alkohol będzie też wpływał na układ sercowo-naczyniowy i na te zjawiska rozkurczu i skurczu. I to co powinno naturalnie nastąpić pod wpływem zimna a my znowu tym alkoholem zaburzymy. Więc to są te dwa tematy. Więc alkoholu absolutnie odradzam pić. Jeśli chodzi o ekspozycję na zimno szczególnie. Natomiast część ludzi pyta co ewentualnie innego i tutaj można pokusić się ewentualnie o jakąś kawę lub coś takiego. Natomiast ja bardziej polecał bym jeśli w ogóle to poeksperymentować z różnego rodzaju prekursorami tlenku azotu. I tutaj najprostszym może być chociażby zakwas buraczany albo sok z buraka albo cytulina jakaś itd itd. Chodzi o to, że część osób tak jak ja mam takie szczęście albo nieszczęście, że też mam tzw. objaw reno, który polega na tym, że mój układ krwionośny i naczynia krwionośne szczególnie na palcach u dłoni i u stóp pod wpływem ekspozycji na zimno zaciskają się bardzo mocno i niechętnie chcą się rozkurczyć. I efekt jest taki, że bardzo długo mam niedotlenione kończyny. I efekt jest taki, że jest ogromny ból, jest kompletna sinność, jest odcięcie. I tutaj jest to dobra porada dla ludzi, którzy mają podobnie jak chcieliby spróbować z zimnem bo oczywiście oficjalnie jak ktoś ma objaw Reno to nie powinien morsować. Ale jak ktoś chce morsować to zapraszam. Przy czym tak jak mówię raczej celujemy we wspomaganie rozkurczu a niekoniecznie w kofeiny i wrzucanie dodatkowych stymulantów przed zimnem. I myślę, że to tyle. Oczywiście tutaj jest jeszcze kwestia tego, że powiedzmy wejść, wyjść, wejść wyjść i tak cyklicznie sobie w trakcie jednej sesji wchodzić. Myślę, że to jest dodatkowe wyzwanie dla organizmu. Natomiast powiem tak. Na początku byłbym raczej ostrożny. Na początku po wyjściu z zimnej wody raczej bym się ubrał i wrócił do domu i nie grał superbohatera, że jest mi ciepło zaraz po wyjściu więc będę stał w majtkach na pomoście czy gdzieś przez kolejne pięć minut żeby mnie przewiało. To raczej nie wejdzie. I myślę, że to że to tyle z jakichś podstaw.

 

BLACK HAT ULTRA:

Marcin, bardzo bym chciał żebyś oczywiście opowiedział swoją wersję ale czy zanim osoba, która chciałaby morsować stanie nad tym przeręblem czy na przykład nie powinna zrobić jakichś mniejszych prób z prysznicami zimnymi na przykład? Jak to wygląda z twojej perspektywy?

 

MARCIN PETRUS:

No właśnie bo to jest tak, że można od razu jak najbardziej spróbować takiej ekspozycji na zimno, że wchodzimy do eisbachu albo do przerębla i nic złego się nie stanie. Szczególnie, że jeżeli będziemy prowadzeni przez osobę, która już ma jakieś doświadczenie w morsowaniu. Natomiast oczywiście można się trochę do tego przygotować i są różne patenty na to. Dla mnie takim dobrym sposobem to był zimny prysznic ale głównie dlatego, że nie miałem wanny bo można też używać po prostu zanurzenia się w zimnej wodzie i może zaraz Dawid powie o tym podejściu bo jest bardzo dobre. Natomiast zimny prysznic w praktyce jak to robić? Można zacząć od letniej wody to nie musi być woda lodowata. Oczywiście teraz ta woda w kranie jest taka dosyć lajtowa więc spokojnie możemy odkręcić to do końca. Jeżeli jest to dla nas za dużo to może to być prysznic kontrastu. Czyli najpierw dajemy trochę ciepłej wody potem przykręcamy na zimno. I generalnie ta zasada się stosuje do wszystkiego. Po prostu stopniowo nie forsować, słuchać swojego ciała. To jest bardzo ważna w ekspozycji na zimno czyli coś co działa dla 90 proc. osób. Dla mnie może akurat nie działać więc ciężko z zimnem takie definitywne przepisy, że powinieneś robić to tyle a nie tyle. Ale stopniowo ten czas w zimnej wodzie wydłużać minuta, wie minuty, 5 minut 10 minut. Jak najbardziej. W momencie kiedy wchodzimy do zimnej wody kiedy się zamierzamy. Jeżeli wannę to jest super. Możemy do tego trochę dorzucić lodu też stopniowo wydłużyć tą ekspozycję na zimno. Właśnie takie generalne zasady jeżeli chodzi o takie bardziej poważniejsze morsowanie, bo doświadczenie tego zimna w naturze to jest najlepsza rzecz, którą możemy zrobić, bo nie tylko jesteśmy w naturze mamy to połączenie z ziemią, mamy gruntownie, uziemianie, mamy też piękne widoki. Natomiast oczywiście pamiętać o takim zdrowym rozsądku, że np. nie idziemy samemu. Wiadomo jeżeli trochę przesadzimy z tym zimnem to potem ubieranie się może być dosyć ciężkie, zasuwanie suwaka. Także po prostu zdrowy rozsądek. No właśnie jest metoda Wima Hofa gdzie są elementy oddychania. Nie róbmy dynamicznych ćwiczeń dachowych w samej wodzie. To to połączenie nie działa do końca. Co jeszcze? Właśnie jeżeli chodzi o ten syndrom Reynolds i spotykam się z tym, że wiele osób ma taką dolegliwość. Był patent wymyślony na Uniwersytecie Stanforda gdzie robimy coś takiego, że wchodzimy do zimnej wody. Na przykład jest to wanna wypełniona zimną wodą, natomiast ręce trzymamy w jakiś kubełkach gdzie jest ciepła woda. To daje ten bodziec do mózgu do naszego systemu nerwowego żeby naczynia krwionośne w kończynach były cały czas otwarte, w momencie kiedy mamy ten bodziec silny na ciało. Jest to taka metoda, która dla niektórych może działać właśnie terapeutycznie także jak najbardziej spróbować tego.

 

BLACK HAT ULTRA:

Powiedz Marcin. Czy w ogóle wchodzenie do zimnej wody powinno boleć? Bo powiem ci z moich doświadczeń, mnie to piekielnie boli. To znaczy ja nie jestem w stanie wytrzymać, jak ja to mówię tylko o stopach zanurzonych w strumieniu górskim po biegu. Ja myślę, że nie jestem w stanie wytrzymać dłużej niż minutę, dwie i odczuwam piekielny ból. W sensie dla mnie to jest walka z bólem i teraz moje pytanie jest takie czy to zawsze jest walka z bólem czy to powinno boleć? I ok, pewnie mi powiecie słuchać własnego ciała, ale jak to jest z tym bólem, w sensie no właśnie, czy powinno czy musi? Czy to jest normalne czy to przechodzi po jakimś czasie?

MARCIN PETRUS:

Słuchaj, mówi się, że "pain is weakness leaving the body". Prawda? Jak to mówią komandosi. Także musi boleć. Ja oczywiście żartuję. To też zależy co boli, jak boli. I czy to przychodzi z czasem. Bo tak, bo oczywiście nasze kończyny, nasze ręce, nogi i stopy będą bardziej wrażliwe na to mamy tam bardzo dużo naczyń krwionośnych, które od razu się zaciskają po wejściu do zimnej wody. Jak najbardziej to jest prawidłowa reakcja naszego ciała. Są dobre ćwiczenia, które mogą nam pomóc w tym żeby to wyćwiczyć. Takie proste ćwiczenie to jest, że mamy 2 kubełki wody. Jeden z bardzo zimną wodą, możemy tam dorzucić trochę lodu. Drugi z wodą, która jest w temperaturze pokojowej i wsadzamy ręce najpierw do zimnej wody, trzymamy załóżmy 30 sekund do 2 minut. Oczywiście te czasy są takie orientacyjne, bo to będzie się zmieniać po tygodniu, po dwóch tygodniach i potem po krótkiej ekspozycji na zimno przekładamy do wody takiej letniej nie gorącej. I robimy kilka rund właśnie takiej terapii kontrastowej. I to bardzo, bardzo pomaga. Oczywiście ludzie używają np. neoprenów, bo po prostu nie mogą wytrzymać w zimnej wodzie. Ja akurat tego nie stosuję, wolę na przykład skrócić tą ekspozycję na zimno a też poćwiczyć swoje stopy, swoje dłonie.

 

BLACK HAT ULTRA:

Dawid opowiedz o tej wannie, bo Marcin wspomniał, że Ty masz jakiś ciekawy wgląd w morsowanie czy ekspozycja na zimno w domu w wannie. Jak to wygląda?

DAWID DOBROPOLSKI:

On miał takie początki, były w ogóle morsowania. Mniej więcej w maju, czerwcu 2016 - 2015, tak, to takie dwa sezony były przygotowawcze. No to było w wannie. Odkręcić na maksa na zimną i wejść, tu nie ma skomplikowanej nauki. Pamiętam, że dla mnie to było w ogóle niesamowicie trudne przeżycie, więc wchodziłem do pustej wanny i nalewałem sobie tę wodę i cierpiałam tam. 

BLACK HAT ULTRA:

Czyli na Mnicha, bardziej na Mnicha to robiłeś. [śmiech]

 

DAWID DOBROPOLSKI:

Tak bardziej na Mnicha, chociaż wewnętrzny Viking to mnie tam wiecie. [śmiech] Ale fajnie, fajnie, bo wtedy miałem też taką możliwość, że brałem sobie glukometr, paski do pomiaru glukozy, paski do pomiaru ketonów i widziałem co się dzieje pod wpływem ekspozycji na wodę rzędu 10, 11, 12 stopni Celsjusza. Więc nie jakieś mega zimne, niskie temperatury. A jednak były wystarczające do tego żeby ewidentnie podbić produkcję ciał ketonowych i obniżyć bardzo mocno glukozę. Więc takie były, takie były początki i myślę, że jeśli ktoś ma taką możliwość. To niech próbuje. Ponadto jeśli ktoś miałby na zasadzie wręcz albo pójdę do wanny albo nie pójdę w ogóle morsować.

 

BLACK HAT ULTRA:

No jasne. Oczywiście wiele osób nie ma takich możliwości żeby znaleźć jakieś fajne jeziorko. Większość z nas mieszka w miastach. Marcin a powiedz czego nie należy robić w ogóle? Czy są jakieś takie rzeczy, których po prostu nie powinniśmy robić podczas morsowania?

 

MARCIN PETRUS:

No właśnie myślę, że powinniśmy tutaj dać taki disclaimer, że jeżeli masz wątpliwości to skontaktuj się z lekarzem lub farmaceutą. No właśnie syndrom Reynolds. Tak jak mówiliśmy, Dawid mówił też w ogóle o problemach z krążeniem, z sercem. Generalnie dla zdrowej osoby ekspozycja na zimno powinna być jak najbardziej w porządku. Jeżeli tylko są jakieś problemy to wtedy skonsultować się z lekarzem. I po prostu nie robić głupich rzeczy typu dynamiczne oddychanie pod wodą, pływanie pod lodem bez zabezpieczenia. Widziałem takie przypadki a potrzebny zdrowy rozsądek.

 

BLACK HAT ULTRA:

Bo ja widzę często u osób morsujących jeszcze nie miałem okazji, że właśnie noszą czapki, ręce na głowie, rękawiczki. Wspomniałeś Dawid o neoprenowych skarpetkach czy butach neoprenowych. Czemu się to stosuje? Dlatego, że to są bardzo wrażliwe właśnie na zimno elementy ciała i nie należy ich eksponować za bardzo. I ból po prostu jest wtedy większy ból.

DAWID DOBROPOLSKI:

I można dłużej wytrzymać w wodzie i mniej wieje. Ewentualnie w tych neoprenowych butach czy skarpetkach dodatkowo może dochodzić element ochrony stóp przed ewentualną butelką szklaną, którą ktoś sobie rozbił latem a ona sobie siedzi zimą i wystaje i tylko czeka jak jakiś mors nadepnie.

BLACK HAT ULTRA:

Więc tak to wygląda z mojej perspektywy. Marcin coś dodałbyś jeśli chodzi o neopreny?

 

MARCIN PETRUS:

To jest kwestia indywidualna. Pamiętam, że ostatnio na grupach było trochę neopren shining, nazywanie tą metodą na jeńca. Ja kompletnie nie mam z tym problemu. Czy cokolwiek działa to po prostu róbcie to. Też eksperymentować jakby, do którego momentu wchodzimy. Bo będzie różnica jeżeli zanurzamy się po szyję a np. zanurzamy tylko nogi. I to jest dla mnie taka ciekawostka, że w momencie kiedy zanurzam tylko dolną część ciała, jest to bardzo, bardzo bolesne. Do tego stopnia, że ja nie byłem w stanie tego ujechać chociaż miałem całkiem niezłe doświadczenie w zanurzeniu całego ciała. Po prostu jestem coś, że jeżeli zanurzamy się po szyję, to całe nasze ciało wchodzi w taki duży stan gotowości i jesteśmy na to zimno bardziej odporni. A w momencie kiedy skupiamy się tylko na jakiejś części ciała czy np. wsadzamy samą rękę to ten ten ból może być większy.

 

BLACK HAT ULTRA:

No tak, bo kontrast jest duży prawda między dołem a górą. A czy w ogóle powinniśmy zanurzać głowę czy nie?

 

MARCIN PETRUS:

Dobre pytanie. Ja bym radził na początku przez jakiś miesiąc. Jeżeli np. robimy zimne prysznice to odpuścić sobie głowę i potem stopniowo się do tego przyzwyczajać. Głowa będzie taka najbardziej wrażliwa, ale jak najbardziej możemy mieć super rezultaty z moczeniem głowy później też.

 

DAWID DOBROPOLSKI:

Dokładnie. Głowa to jest top of the top. Dosłownie. Tak z własnego doświadczenia mogę też powiedzieć, że jeśli nurkuję w trakcie morsowania to ewidentnie skraca się strasznie czas. Jak długo mogę wytrzymać po prostu w tej zimnej wodzie. Ale efekt taki endorfinowo samopoczuciowy jest po prostu nie do porównania. Więc ja tutaj też tak jak Marcin powiedział. Dla osób, które zaczynają raczej ostrożnie. Natomiast jeśli ktoś chciałby spróbować, tak u mnie przynajmniej sprawdza się metoda, w której zanurzam się na przykład najpierw do szyi, do karku, bo szczególnie pobudzenie jednak Bad i fat to w tych rejonach dość mocno wpływa na organizm. Natomiast na końcu już przed wyjściem z wody, na końcu jeszcze się małe zanurzenie zrobić jest naprawdę miło. Znam ludzi, którzy też oczywiście od razu wyskakują do przerębla gdzieś głęboko itd. itd. Ale to już myślę tym bardziej kwestia dla osób, które mają większy staż z zimnem. Natomiast tak ogólnie jeszcze tak stawiając kropkę nad i, jeśli chodzi o wszelkiego rodzaju neopreny itd. Podobnie jak Marcin tutaj nie mam absolutnie żadnego problemu z tym. Jeśli ktoś stosuje to lub tego nie stosuje. Natomiast jak ktoś potępia innych, bo używa lub nie używa to jest dla mnie trochę słabe. Nie rozumiem jak można mieć z tym problem. Jeśli ktoś morsuje a bez tego miałby nie morsować to nie.

 

BLACK HAT ULTRA:

No bo są jacyś strażnicy czystej szkoły, która tak naprawdę nie istnieje. Słuchajcie, a powiedzcie jak to jest, bo wiem Marcin, że ty np. stosujesz czy Wim Hof stosuje właśnie eisbach, czyli wannę pełną lodu. Czy ma sens np. sprowadzanie sobie do małego mieszkanka w bloku na dziesiąte piętro, nie wiem, ilu kilogramów lodu i wrzucanie do wanny? Jak to jak to wygląda?

MARCIN PETRUS:

No właśnie, bo tutaj możemy w ogóle powiedzieć o patentach na ekspozycję na zimno. Właśnie tak jak już mówiłem według mnie nic nie przebije po prostu ekspozycji w naturze. Jezioro, strumyk, wodospad no to są naprawdę niesamowite miejsca. Jeżeli nie mamy takiej możliwości no jeżeli nie ma zimy tak jak teraz, to zostaje nam zimny prysznic, który w tym momencie też nie jest aż tak bardzo zimny i tutaj  można zrobić taki patent jeżeli ktoś lubi majsterkować żeby wziąć kubełek i wrzucić tam trochę lodu i przepuścić po prostu wąż żeby ta woda przelatywała  przez bryłę lodu np. i wtedy wylatuje z prysznica dużo zimniejsza. Ale też ogólnie zimny prysznic nie jest moim ulubionym patentem, bo to jest trochę tak, że na jedno ramię mi leci zimna woda, drugie ramię się ogrzewa i potem tak trzeba się trochę przesuwać. Duża fajnie jest po prostu zanurzyć się całościowo. No i teraz tak oczywiście wanna, do której możemy dorzucić trochę lodu, można np. zamrażać butelki w lodówce, żeby cały czas właśnie nie wydawać fortuny na lód. Ale takim bardzo dobrym patentem jest kupienie sobie chłodziarki, zamrażarki takiej skrzyniowej. Ona powinna być dostatecznie duża mniej więcej tak od dwustu pięćdziesięciu do 190 litrów to już jest taka przestrzeń, do której można się fajnie zmieścić. No i oczywiście jest cała sztuka związana z przygotowaniem tej chłodziarki do tego, żeby to był taki permanentny eisbach. Można ją od środka wyłożyć np. folią, można ją pomalować farbą do basenów, dorobić do tego filtracje. I w tym momencie mamy lodówkę wypełnioną wodą chłodzimy ją. Wtedy ta woda schodzi np. do temperatury 0 stopni jak się dorzuci nawet soli można zejść jeszcze niżej. Pytanie po co? Ale można. I oczywiście pamiętajmy o tym żeby wyciągnąć wtyczkę i wtedy zanurzamy się. Także to jest taki dobry patent. można coś takiego mieć w domu. O jeszcze przyszedł taki pomysł związany z przygotowaniem np. do ekspozycji na zimno. Ja akurat tego nie stosowałem tylko czytałem i słyszałem o tym, że bierzemy miskę, do której wrzucamy lodu i zanurzamy twarz. Wtedy stymulujemy błędny i nasz system nerwowy i można zanurzając samą twarz przygotować się delikatnie do tego co będzie się działo później w zimie. Także pomysły przychodzą mi do głowy.

 

DAWID DOBROPOLSKI:

Jest jeszcze taki jeden patencik, który można spróbować sobie. Wydaje mi się, że jest gdzieś pomiędzy faktycznym założeniem się w lodzie lub wodzie a prysznicem. Mianowicie obłożenie się zimnym i mokrym i ręcznikami tak, żeby jednak ciało było ciągle pod wpływem zimnej wody, która jest jednak lepszym tym medium powiedzmy między ciepłotą ciała, a wytracaniem tej ciepłoty. I jest jeszcze jeden totalnie dziwny patent ale jest. Mianowicie mentol. Dlatego, że mentol to jest taki związek, który również aktywuje te same receptory, które wychwytują zimno właśnie na naszej skórze. Te receptory nazywają się TRPM8, ale ich taka nazwa powiedzmy kolokwialna lub inna bardziej ludzka to jest receptor mentolowy. I faktycznie jest tak, że jak się smarnujemy właśnie maścią chłodzącą to zwykle zawiera ona mentol lub jakieś syntetyki, które po prostu aktywują te receptory. Efekt jest taki, że w pewnym sensie wywołujemy pewne reakcje podobne jak do zamrożenia w zimnej wodzie. Ale oczywiście nie możemy tego absolutnie porównywać tak bardzo jak do morsowania  ale jakiś patencik jest.

 

MARCIN PETRUS:

To jeszcze ostatni patent, bo cały czas przychodzą. Jest coś takiego jak eisbest. Są to takie kamizelki, gdzie wkłada się po prostu paki lodowe. Spotkałem się też z tym, że kolega, który kompletnie nie miał żadnego dostępu do [...], no mieszka na Hawajach, w prysznicu gorąca woda, nie ma wanny, i on używał takiego eisbesta w połączeniu z klimą w samochodzie. No nie jest to super pomysł, ale kreatywne podejście. Myślę, że to jest też dobry moment do tego, żeby powiedzieć na przykład, że jest też coś w takiej sezonowości, że może np. ok bardzo lubimy ekspozycję na zimno i staramy się ją robić w lecie. Natomiast z takiego punktu widzenia naturalnego, jakichś cykli takich naszych naturalnych, może nie jest to idealne i może faktycznie powinniśmy stopniowo poczekać do zimy wchodzić do tego jeziora, które nie będzie aż tak bardzo zimne, ale po prostu razem ze zmianą pór roku przygotowywać się do tego.

 

BLACK HAT ULTRA:

Słuchajcie a chciałabym chwileczkę porozmawiać o tym jaki to wszystko ma wpływ na sporty wytrzymałościowe. Bo rozumiem, że morsowanie czy ekspozycja na zimno może poprawiać regenerację. Natomiast czy coś jeszcze? Dawid, jaki jest twój punkt widzenia na to jak możemy tutaj wspierać my biegacze długodystansowi ekspozycją na zimno?

DAWID DOBROPOLSKI:

Jeśli chodzi w ogóle o naukowe jakieś tworzenie stanowiska tego jak zimno pomaga, albo przeszkadza w sportach, to rzeczywiście jednym z takich ciekawych badań jest badanie, które łączy to co się stanie jeśli zastosujemy zimno przed treningiem. A co się stanie jeśli zastosujemy zimno po treningu. No i jeśli wychłodzimy organizm, a później pójdziemy na trening, to możemy nasilić stany zapalne. Natomiast jeśli pójdziemy na trening, a później wychłodzimy organizm to możemy obniżyć stany zapalne. No i teraz nawet niektórzy mówią, że raczej bądźcie ostrożni z morsowaniem po treningu. Bo morsowanie po treningu może obniżyć stany zapalne i obniżyć np. hipertropie  mięśniową. Więc robienie masy w połączeniu z morsowaniem kiepski pomysł. Ale z drugiej strony właśnie pytanie czy dla ultra maratończyków robienie masy to jest jakiś priorytet. Tutaj rzeczywiście uważam, że jeśli zimno jakkolwiek można rozważać pod kątem pomagania w sportach wytrzymałościowych, to ja tu widzę takie powiedzmy trzy potencjalne pola. Po pierwsze zimno tak jak powiedzieliśmy jest stresorem i zimno uczy nasz organizm adaptacji na stres. I teraz czy nie jest to dobry pomysł, by uczyć organizm tej adaptacji na stres poprzez zimno, w sytuacji gdy organizm będzie wprowadzony w potężny stres. Jeśli wy biegacie po ile? 80, 100 km, więcej? 

Dawid Dobropolski Marcin Petrus Podcast

fot. BLACK HAT ULTRA

BLACK HAT ULTRA:

Więcej, więcej. Czasami więcej.

DAWID DOBROPOLSKI:

Dokładnie. Po drugie zimno może być też czymś co będzie nam namnażać mitochondria. Czyli te organella, które tworzą właśnie APP i generalnie lubią bardzo mocno metabolizm oparty na tlenie. Lubią bardzo utleniać i glukozę i fat i ketony tworzyć itd. itd. Zimno będzie pomagać, namnażać mitochondria. Zimno będzie też przekształcać mięśnie i komórki mięśniowe w taki sposób, że będzie bardziej polegać na metabolizmie tlenowym właśnie. Więc teoretycznie zimno może pod tym kątem bardzo mocno sprzyjać budowie tego powiedzmy Mind Countreal Loud, który później pozwala też czerpać i generować energię w trakcie biegów i wysiłku wytrzymałościowego. Natomiast uważam, że zimno będzie jednakże najsilniej pomagać pod kątem budowania tego buforu odpornościowego na stres oraz ewentualnie przeciwdziałać ewentualnym kontuzjom i tego typu historiom. Niekoniecznie byłbym tutaj jakimś bardzo mocnym zwolennikiem takiej teorii, że zimno samo w sobie będzie jakoś zwiększać wyniki sportowe, że będzie poprawiać samo z siebie osiągnięcia, że jednak trening to trening. I to również wynika z tego, że zimno jest takim sygnałem dla organizmu: słuchaj, masz w sobie energię, użyj jej, żeby mnie ogrzać. A trening jest sygnałem: słuchaj, masz w sobie energię, użyj jej, żeby mną poruszać. ATP nie ciepło, ATP wysiłek praca mięśniowa. Nie grzanie, nie grzanie. Więc to też nie jest tak do końca, że tutaj nagle zimno w jakiś sposób by np. zastępowało trening absolutnie. Natomiast ja myślę, że byłoby doskonałym wsparciem jeśli chodzi o budowanie tych zasobów odpornościowych. I pod tym kątem bym to tutaj widział.

 

BLACK HAT ULTRA:

Ok. Marcin jak twoje zdanie na ten temat? Tak to wygląda?

MARCIN PETRUS:

No właśnie temat sportu jest bardzo złożony moim zdaniem, bo to też zależy od tego kto ile ktoś trenuje czy to jest sportowiec profesjonalny czy amatorski. Trzeba pamiętać o tym, że właśnie to będzie dodatkowy stres dołożony. I jeżeli ten harmonogram już jest szczelnie wypełniony to może być tego po prostu za duża. W wielu sportach wiadomo jest ekspozycja na zimno jest wykorzystywana do regeneracji. A właśnie to co Dawid mówił, że w przypadku budowania masy mięśniowej może powinniśmy odczekać tą godzinę po treningu i wtedy wejść do zimnej wody. Tak albo następnego dnia nawet. Myślę, że też bardzo ważne jest patrzenie na całą kwestię bardzo tak ogólnie. Znaczy z dystansem. To znaczy jeżeli ktoś np. bardzo lubi zimno i sprawia mu to frajdę to może to, że będzie miał trochę mniejszy przyrost masy mięśniowej, to nie będzie aż taką rzeczą złą. W porównaniu do tego, że np. zbuduje swój system odpornościowy. Będzie szczęśliwy. Też musimy na to patrzeć w takim w długim terminie

 

DAWID DOBROPOLSKI:

Według mnie tutaj pytanie podstawowe w ogóle jest takie. Jeśli mowa o sporcie czy mówimy o amatorze czy mówimy o zawodniku po prostu. Jeśli jest to zawodnik, to zmieniają się zupełnie priorytety. Tutaj jednak pojawiają się zawody, wyniki pod to powinniśmy dobierać i treningi zimno. I jeśli zimno negatywnie wpłynie na treningi to sorry ale jeśli jest to amator i to zimno pomaga budować, tak jak Marcin powiedział, doskonałe samopoczucie też i całą resztę i trzyma człowieka w ryzach jakoś, to też inaczej.

 

BLACK HAT ULTRA:

Marcin a mam do ciebie pytanie jak całe to doświadczenie obcowania z zimnem wpływa na stan naszego ducha? Co nam to daje? Czy kształtujemy w jakiś sposób [...], no bo mówiliśmy o sile mentalnej o tym, że jesteśmy bardziej odporni na stres w codziennym życiu. Ale czy coś jeszcze, czy coś jeszcze może dodałbyś tutaj?

MARCIN PETRUS:

No właśnie, bo trzeba pamiętać o tym, że tę listę tych fizjologicznych korzyści mam bardzo, bardzo długą. I jak najbardziej jeżeli będziemy wchodzić do zimnej wody, nawet nie myśląc o tym, po prostu automatycznie wchodzimy, wychodzimy to i tak będziemy mieli bardzo, bardzo duże korzyści. Natomiast dodatkowym takim plusem jest to, że możemy obserwować samego siebie. Właśnie to co mówił, że obserwować ten swój wewnętrzny głos. Co się dzieje tuż przed wejściem do zimnej wody. Jaką mamy tą narrację w głowie. Ja lubię sobie to dzielić na trzy zasadnicze fazy. To fazę przed to mentalne przygotowanie, medytacja, wizualizacje. Może to być nawet modlitwa. To może być rytuał. Potem w momencie kiedy wchodzimy do zimnej wody, właśnie co robimy, jak wizualizujemy, o czym myślimy, gdzie się skupiamy. I potem po wyjściu sposób w jaki obserwujemy swoje ciało, co się dzieje z nami, też gdzie skupiamy naszą uwagę, gdzie jest nasza uważność. I dla mnie takim bardzo dużym plusem to była właśnie ta obserwacja czy zyskanie tego połączenia ze swoim ciałem. Ja przez lata kompletnie nie wiedziałem co się dzieje u mnie w środku i na przykład robiłem takie rzeczy, że chodziłem na siłownię, miałem jakąś kontuzję, ale ok dzisiaj jest poniedziałek Dzień Klaty, więc trzeba docisnąć. I kompletnie nie było tego po prostu połączenia, tego czucia co się ze mną dzieje, co ja chcę co ja potrzebuję. I myślę, że właśnie tą obserwacją można to u siebie wykształcić. Też jeżeli popatrzymy np. na metody tybetańskie, no praktyka Tumo, czyli generowanie wewnętrznego ognia. To jest praktyka, która ma tysiące lat. Mnisi siadają na mrozie, okrywają się mokrymi prześcieradłami i podnosząc temperaturę swojego ciała suszą to prześcieradła. Natomiast Tumo to nie jest tylko taka sztuczka do tego, żeby popisać się przed znajomymi. Tylko gdzieś tam jest to praktyka duchowa prowadząca do oświecenia. Nie bójmy się tego słowa o. I tam ten element wizualizacji i medytacji jest tak samo ważny albo może nawet ważniejszy jak właśnie sam zimno. Wiadomo jeżeli jesteśmy w stanie wygenerować ciepło w organizmie, to nie tylko jest to takie fizyczne ciepło, ale też spalamy wszelkie choroby. Jesteśmy zdrowsi. Ale gdzieś tam to prowadzi do takiego celu ostatecznego, czyli oświecenie. Bardzo ciekawym badaniem było w momencie kiedy wsadzili Wima Hofa do skanera i miał on na sobie taki skafander, który był w stanie regulować temperaturę jego ciała, znacznie ją obniżali, potem podnosili do temperatury normalnej. W momencie kiedy on nic nie robił to jego ciało zachowywało się tak jak u osoby kontrolnej, normalnego śmiertelnika. W momencie kiedy powiedzieli OK no to teraz rób te swoje magiczne sztuczki a on w tym momencie nie miał nawet przestrzeni do tego, żeby robić jakieś głębokie ćwiczenia oddechowe. To tylko skupieniem, wizualizacją był w stanie regulować swoją temperaturę ciała. I on nie jest takim przypadkiem jakimś odosobnionym. Na świecie było dużo takich, takich przypadków, że np. mnich jogin, Mistrz Chi był w stanie np. zmienić temperaturę w jednym palcu od drugiego czy zatrzymać pracę swojego serca czy przyśpieszyć ją tak, żeby ta kontrola ciała poprzez umysł jest jak najbardziej możliwa. Każdy jest w stanie to zrobić. Tylko pytanie ile czasu i ile zaangażowania potrzebujemy, żeby to wykształcić. I w momencie kiedy będziemy ćwiczyć z zimnem w taki sposób bardzo świadomy, będziemy to traktować właśnie jako medytację, to jesteśmy na dobrej drodze.

 

BLACK HAT ULTRA:

A powiedz jeszcze Marcin czy ty polecałbyś przed ekspozycją na zimno jakieś ćwiczenia oddechowe przed albo po.

MARCIN PETRUS:

Można to łączyć z oddychaniem. Jak najbardziej tak. Oddychanie interwałowe jest do tego znakomite. Ale możemy też spróbować jakie to jest wrażenie jeżeli wchodzimy kompletnie bez przygotowania. To oddychanie ma też taki plus, że reaguje na te receptory zimna, o których wspominał Dawid, że po prostu one nie są aż tak bardzo aktywne. Więc to wejście do zimnej wody jest trochę łatwiejsze. Na moich warsztatach właśnie zazwyczaj tak robię, że przed wejściem do kąpieli lodowej wszyscy oddychamy dynamicznie, zmieniamy pH krwi. Ma to jakiś plus. Też np. oddychanie jest w stanie reagować na ciało migdałowate, które jest takim radarem strachu. Także po takiej sesji oddechowej czujemy się naprawdę nieśmiertelni. Wchodzimy do zimnej wody bez problemu.

 

BLACK HAT ULTRA:

Ja się muszę wybrać na tego twojego Wima Hofa. Mówiłeś, że teraz w Warszawie będziesz robił jakieś kursy.

MARCIN PETRUS:

Tak, jestem przez dwa miesiące w Warszawie i tych kursów będzie trochę więcej. Także zapraszam.

BLACK HAT ULTRA:

Fajnie, fajnie. Dawid mam jeszcze do ciebie pytanie, bo wspomnieliśmy kilka razy o ketozie. Ty jesteś ekspertem od ketozy. A powiem ci ja rozmawiałem w podcaście dwukrotnie z dwoma różnymi dietetykami i też robiłem live'y i jakby w grupie moich słuchaczy, moich biegaczy temat ketozy powtarza się i wraca bardzo często. Ludzie są bardzo ciekawi po prostu dlatego, że też są biegacze długodystansowi, którzy uzyskują niesamowite efekty i twierdzą, że są w ketozie. I też mam w związku z tym do ciebie takie pytanie, bo ketoza uchodzi za taką dietę trudną, niebezpieczną wręcz stosowana w dłuższym czasie. I też jest to dieta, która jakby wyszła przynajmniej tak jest stan mojej wiedzy, że ona wyszła gdzieś tam z sytuacji klinicznych i dopiero została stosowna powszechnie wśród "normalnych ludzi", w sensie zdrowych ludzi, może tak powiem. I powiedz, jak to jest. Czy rzeczywiście, żeby zająć się dietą ketogeniczną. No bo rozumiem, że w stan ketozy wprowadzamy się głównie poprzez korzystanie z diety, wprowadzanie diety ketogenicznej. Chociaż również poprzez ekspozycję na zimno jak powiedzieliśmy. To jest to takie naprawdę super trudne czy trzeba mieć doktorat najpierw, żeby się tym zająć i jak można sobie na spokojnie spróbować po prostu i zobaczyć czy to działa dla osób zainteresowanych. Jak możemy taki mały krok wykonać, żeby zobaczyć czy jest to dla nas po prostu?

DAWID DOBROPOLSKI:

Bardzo dobre pytania. Oczywiście nie trzeba mieć doktoratu z nie wiem z czego, żeby wejść w keto. Generalnie nawet tak się składa, że taki jeszcze zrobimy nawet mały follow up do tego co mówił Marcin o sezonowości nawet. Bo tak jak mamy pewne rytmy roczne powiedzmy sezonowe czy tzw. rytm infradianowy, czyli właśnie ten dłuższy niż doba, który jednak w nas występuje i nas też obowiązuje i chociażby tutaj ekspozycja na zimno i to co się z nami dzieje w ciągu roku to między innymi jesteśmy częścią takich rytmów. Ale mamy też ten rytm około dobowy i w rytmie około dobowym nasze ciało też naturalnie w stan ketozy bardziej wchodzi. I to niezależnie od tego czy my jemy dietę keto czy my jej nie jemy. To jest to. I my bardziej w ketozę wchodzimy pod wieczór i w nocy. Efekt jest taki, że w zasadzie jeśli chcielibyśmy się bardziej zaznajomić ze stanem ketozy to najprostszą rzeczą, która nie ma nic wspólnego nawet z dietą keto jest to, żeby nie przeszkadzać organizmowi w tym, żeby wchodził w stan keto w drugiej połowie dnia. A jak nie przeszkadzać? Po prostu pościć wtedy w drugiej połowie dnia. Więc możemy jeść dalej to co jemy w pierwszej połowie dnia a od drugiej połowy dnia już wejść w stan postu. I efekt jest taki, że my wtedy naturalnie będziemy wchodzić w stan ketozy. Natomiast jest tutaj jeszcze cały szereg innych ciekawych opcji, które możemy wdrożyć, żeby po prostu spróbować jak na bardziej powiedzmy ketogenicznym metaboliźmie jest. Chociażby możemy włączyć więcej oleju MC do diety, który będzie bardzo prostym sposobem na zwiększenie metabolizmu opartego o FAT i ewentualnym zwiększaniu dostępności ketonów we krwi. Możemy spróbować jak czujemy się na ketonach egzogennych. Chociaż tutaj osoby, które nie są zaadaptowane do korzystania z tej formy niekoniecznie od razu poczują jakiekolwiek efekty. Możemy spróbować nie wchodzić od razu nawet na stricte dietę keto rzędu 30 gramów węgli w ciągu dnia, ale przejść na low carb, powiedzmy na okolice 100 gramów węgli w ciągu dnia. Resztę wypełnić sobie fatem jeśli chodzi o zapotrzebowanie na energię utrzymać odpowiednią podaż białka itd. itd. Więc to jest to. Jak prosto spróbować to jest pytanie, znowu czy mowa bardziej o zawodnikach sportowych czy o amatorskich? 

 

BLACK HAT ULTRA:

Powiedzmy na razie o amatorach, absolutnie nie o zawodnikach. Natomiast o aktywnym amatorze. Może tak.

DAWID DOBROPOLSKI:

Ok. Jasne, jasne. Myślę, że tutaj możemy sobie nawet pozostawić troszeczkę tych węglowodanów około treningowo a po prostu w pozostałych posiłkach postawić na FAT i na białko. I jeśli jesteśmy osobami zdrowymi i zadbamy o podaż elektrolitów, to raczej nie powinno być niczego złego w trakcie tej powiedzmy rzekomej adaptacji do ketozy. Bo oczywiście to, że ketoza nie jest stanem szkodliwym i negatywnym. Tak samo jak dobrze skomponowana dieta nie jest dietą szkodliwą to już mam wrażenie, że coraz bardziej generalnie trafia to do nas.

BLACK HAT ULTRA:

Z trudem, z trudem ale tak. [śmiech]

DAWID DOBROPOLSKI:

Dieta ketogenna to nie jest ta sama dieta, która była sto lat temu opracowana konkretnie dla dzieci prawda chorych na epilepsję lekkoodporną. Tylko, że w zasadzie dieta ketogenna to nie jest konkretna dieta, która ma tyle i tyle makro składników. Skoro już w zasadzie każda dieta, która stymuluje organizm do produkcji ketonów. Więc to nie jest tak, że dieta keto musi być tak taka i nie ma tego a ma tamto i jest zrobiona tak, a nie inaczej. Także możemy jak najbardziej mieć dietę keto, która jednocześnie spełnia wszystkie inne cechy normalnej, zdrowej diety. Cóż myślę, że to tyle. Oczywiście są te niuanse jak podaż elektrolitów. Ale jeśli o to zadbamy to dobrze.

 

BLACK HAT ULTRA:

A jak sprawdzić czy jesteśmy już w ketozie?

DAWID DOBROPOLSKI:

To pytanie zadają sobie najstarsi górale podobno w tym kraju. Bo oczywiście możemy sobie mierzyć i na paskach do ketonuri, czyli do tych ketonów w moczu i możemy sobie mierzyć na paskach do glukometru itd. itd. Więc ok jest to jakaś forma sprawdzenia czy produkujemy ciała ketonowe czy wydalamy ciała ketonowe, a skoro wydalamy to skądś one są. Więc jakoś je produkujemy więc jakiś tam sygnał w organizmie do tej ketogenezy jest. Natomiast powiem tak. W praktyce oprócz poziomu ketonów we krwi i poziomu glukozy we krwi, chyba ważniejszym nawet składnikiem czy parametrem, wskaźnikiem, który powinien zainteresować szczególnie osoby zdrowe jest po prostu samopoczucie. Jeśli co z tego, że ja mam poziom ketonów we krwi jeśli czuję się kompletnie źle. Albo w drugą stronę co jeśli poziom ketonów we krwi wynosi u mnie może 0,2 mmol, ale czuję się naprawdę super. Wtedy to, że ja mam poziom ketonu we krwi bardzo niski, nie ma nic do rzeczy tak naprawdę. I poziom kantonów we krwi nie jest jedynym parametrem, który określa stan ketozy w organizmie. Jest to o wiele bardziej złożony temat. Więc patrzmy przede wszystkim na samopoczucie. Nawet jest takie powiedzenie w Stanach, bardzo mi się podoba: ścigajmy efekty, a nie wyniki na glukometrze. To jest to.

 

BLACK HAT ULTRA:

Ja się świetnie czuję jak zjem pizzę. [śmiech] Nie sądzę, żebym był w ketozie, ale czuję się świetnie. [śmiech]

DAWID DOBROPOLSKI:

Słuchaj ciała po prostu. 

MARCIN PETRUS:

Ale nie chciało się słuchać ciebie też.

BLACK HAT ULTRA:

Dokładnie tak. To jeszcze zapytam cię jako weganin wieloletni. Mam do ciebie pytanie, czy jest w ogóle możliwa sensowna dieta keto wegańska?

DAWID DOBROPOLSKI:

Będzie ciężko. Według mnie będzie ciężko.

BLACK HAT ULTRA:

Tak myślałem.

DAWID DOBROPOLSKI:

Tak dla mnie jednym z kluczowych parametrów dobrej diety, takiej dobrej diety po prostu jedzenia, które jest okej jest to żeby nam sprawiało frajdę. Żebyśmy mieli motywację do tego, żeby jeść to co chcemy jeść i trzymać się pewnych zasad po prostu. Też czego nie będziemy jeść. A jeśli ciężko będzie to skomponować po prostu, żeby to było też cokolwiek łatwo przystępne, w miarę powiedzmy w sklepach dostępne itd. itd. no i zdrowe przede wszystkim, nie mega przetworzone tylko po to, żeby było keto. Jeśli jednak będzie z tym problem to będzie z tym problem. Więc powiem uczciwie, że jeśli chodzi o wegańskie keto, choć chciałbym ci powiedzieć, że w ogóle nie ma problemu, że będzie super. To nie. Chciałbym, żeby było inaczej ale obawiam się, że może być tutaj ciężko.

 

BLACK HAT ULTRA:

Ok. Dziękuję, dziękuję serdecznie, ale spodziewałem się takiej odpowiedzi niestety.

DAWID DOBROPOLSKI:

Powiem nawet, że nie ma za co. [śmiech]

BLACK HAT ULTRA:

Słuchajcie, dobrze. Dziękuję wam serdecznie. Marcin, czy coś chciałeś powiedzieć jeszcze, przepraszam?

 

MARCIN PETRUS:

No właśnie, a propos ketozy, bo mam takie pytanie, czy jest np. sens robienia takiego enter meeting fasting, że właśnie budzę się rano, piję bullet proofa z MCT i potem jem lunch o trzynastej. Czy to będzie coś dawało? Czy nie za bardzo?

 

DAWID DOBROPOLSKI:

Dobra, a ostatni posiłek kiedy byłby wtedy?

 

MARCIN PETRUS:

Późno. 

          Jeśli chodzi nawet o keto samo w sobie, to my też mamy zupełnie inną wrażliwość na insulinę. W pierwszej połowie dnia zupełnie inną wrażliwość na insulinę w drugiej połowie dnia. Co więcej, mamy pewne systemy metaboliczne np. w wątrobie i generalnie w naszych komórkach, które odpowiadają za ketogenezę i te systemy też w ciągu doby się zmieniają.

DAWID DOBROPOLSKI:

Czyli tutaj mówimy o takim standardowym EFie, gdzie w pierwszej połowie dnia pościmy lub pościmy na samym tłuszczu. Co już trochę w ogóle jest takim wątpliwym postem, ale powiedzmy. A w drugiej połowie dnia wrzucamy tę lwią część kalorii. Tego typu EF był dość długo popularną strategią, mam wrażenie, że nawet wciąż jest. Natomiast ponieważ nauka też ciągle idzie do przodu, ciągle mamy nowe badania, nowe jakieś identyfikacje różnych nawet mechanizmów molekularnych itd. itd. Ja na ten moment skłaniam się bardziej do takiej odmiany EFu, który jest wczesnym inter meetem fastingiem, tzw. ATRF i on w zasadzie odwraca to wszystko. Czyli wstajesz rano i od rana wrzucasz wszystkie kalorie całe jedzenie i mniej więcej od godziny 15 wchodzisz w post. Dlaczego? Dlatego, że mamy tak naprawdę dwa ciekawe powody. Pierwszy już w tym momencie naukowcy widzą poprawę bardzo ważnych wskaźników metabolicznych. I niekoniecznie chodzi o to, że EF będzie lepiej odchudzał, niż nie EF. Tylko o to, że mamy poprawę wrażliwości na insulinę, że mamy lepszy profil lipidowy itd. itd. Właśnie ten wczesny EF. Natomiast po drugie mamy też takie zjawisko. Czy w zasadzie dziedzinę nauki jak chronobiologia, która zajmuje się w zasadzie opisywaniem wszystkich znanych nam niejako elementów takich jak dieta, jak przyjmowanie leków niektórych itd. itd. Jak interakcje społeczne. W zasadzie wszystko, ale w kontekście czasu, w ciągu doby, w ciągu miesiąca, w ciągu roku nawet. I tutaj chodzi o to, że w zasadzie każda czynność jaką wykonujemy jest dla nas tak zwanym Cite Geberem, czyli tak zwanym dawcą czasu i synchronizatorem, który w jakiś sposób reguluje nasze rytmy okołodobowe. I w zależności od tego co się w naszym organizmie dzieje i co się dzieje na zewnątrz, my możemy to pięknie synchronizować albo desynchronizować. I to również wpływa na nasze zdrowie. Chodzi o to, że jedzenie lepiej, żeby było synchronizowane właśnie z porą w ciągu dnia niż z wieczorem i nocą i okresem powiedzmy regeneracji itd. itd. Tylko właśnie, żeby jedzenie było umieszczane w ciągu dnia. Tam gdzie są stresory, tam gdzie jest wyrzut dopaminy, tam gdzie jest wyrzut insuliny i tam gdzie się wszystko dzieje, gdzie jest wysiłek itd. itd. Gdzie też zupełnie inaczej działa układ odpornościowy, a jednak on wraz z układem pokarmowym i mikrobiotą jelitową są w bardzo ścisłej korelacji. Więc tutaj już nawet keto jak keto, ale generalnie wczesny EF i wrzucanie posiłków w pierwszej połowie dnia jest według mnie lepszą strategią. Jeśli chodzi nawet o keto samo w sobie, to my też mamy zupełnie inną wrażliwość na insulinę. W pierwszej połowie dnia zupełnie inną wrażliwość na insulinę w drugiej połowie dnia. Co więcej, mamy pewne systemy metaboliczne np. w wątrobie i generalnie w naszych komórkach, które odpowiadają za ketogenezę i te systemy też w ciągu doby się zmieniają. I np. nasza wątroba chętniej uruchamia program ketogenezy wieczorem, a nie rano. Naturalnie w nas jako silnie zakonserwowany mechanizm. Co więcej, na te mechanizmy możemy wpłynąć, możemy je hamować albo aktywować silniej na przykład światłem. I na przykład jedzeniem. I teraz, jeśli my stan ketozy możemy pięknie indukować postem. I stan ketozy jest w nas naturalnie indukowany w drugiej połowie dnia. Jeśli połączymy post i tą naturalną ketogenezę w drugiej połowie dnia, to mamy właśnie zjawisko tej synchronizacji. 

 

BLACK HAT ULTRA:

Ale super. Bardzo dobre, bardzo fajne. Jeżeli jeszcze jakieś pytanie Marcin? 

MARCIN PETRUS:

Już wszystko wiem.

BLACK HAT ULTRA:

Jest ok. Wszystko wiesz. W ogóle temat postu to jest to duża sprawa i myślę, że można by drugi podcast zrobić. Może kiedyś. 

MARCIN PETRUS:

Jeszcze w zasadzie chciałbym zauważyć w ogóle mega ciekawe zjawisko. Bo mam wrażenie, że i ultra maratony, wysiłki tego typu i zimno i oddychanie i ketoza i restrykcja węgli powiedzmy jakieś tam zasady tego typu. To wszystko gdzieś ma coś ze sobą wspólnego pod kątem opisywania pewnego rodzaju, no nie wiem, ekspozycji na stres, adaptacji do tego i efektów, który później z tego wynikają w innych obszarach życia. Więc to jest w ogóle mega ciekawe, że mogliśmy to sobie tutaj jakoś tam poeksplorować.

 

BLACK HAT ULTRA:

Tak, bo tak naprawdę to ja to tak postrzegam. To jest troszeczkę właśnie takie wychodzenie poza strefę komfortu. Im szybciej to zrozumiemy tym, myślę, że wszyscy jako ludzkość generalnie wskoczymy na troszkę wyższy poziom. Bo tej wygody mamy troszeczkę za dużo. Wirus nam przypomniał o tym, że troszkę tak jest. Tak naprawdę potrzebujemy znacznie mniej, niż nam się wydaje.

MARCIN PETRUS:

Dokładnie, i myślę też, że nawet rzadko kiedy jest tak, że mamy wpływ na wszystko co się dzieje w naszym życiu. Ale jeśli znajdziemy chociaż kilka takich obszarów gdzie możemy mieć coś do powiedzenia to generalnie zmienia się nasz mindset. I myślę, że sport, zimno i odżywianie jest tutaj ewidentnie dobrym przykładem gdzie możemy tę sprawczość po prostu budować.

 

BLACK HAT ULTRA:

Absolutnie o sobie możemy decydować. Oczywiście bez zranienia innych ludzi dookoła, w miarę efektywnie po prostu. No super. Panowie dziękuję wam bardzo. Opowiedzcie jeszcze jak się możemy z wami kontaktować. Marcin, opowiedz jak można cię łapać?

MARCIN PETRUS:

Zapraszam na moją stronę martinpetrus.com. No właśnie to jest taka różnica, że w Polsce jestem Marcin. Za granicą Martin. Także szukajcie mnie na social mediach jak Martin Petrus. Chciałbym jeszcze jedno słowo zamykające dodać, że to co mówiliśmy o zimnie, to żeby zadać sobie takie dwa podstawowe pytania. Przede wszystkim, dlaczego to robię? Czy dlatego, że jest na to moda? Czy faktycznie dlatego, że to lubię i sprawia mi to frajdę i ja jestem takim przypadkiem, że wielokrotnie wchodziłem do eisbachu tylko dlatego, że chyba powinienem. A wcale nie mam na to ochoty. I to powinno być właśnie taka czerwona lampka, że ok, może dzisiaj wcale nie muszę, mogę sobie to odpuścić. I ok, fajnie wygląda to na Instagramie, ale nie jest to konieczne dla zdrowia. Także zadaj sobie pytanie dlaczego to robimy? I pamiętać o tym funie, który ma temu towarzyszyć. Znaczy ta przyjemność musi być w tym najważniejsza.

 

BLACK HAT ULTRA:

Super. Dawid, opowiedz jak można ciebie łapać?

DAWID DOBROPOLSKI:

Można wpisać dobropolski.com albo znaleźć też na Facebooku Dobrpolski albo Keton grupę Keton, którą oczywiście pozdrawiam z tego miejsca tłusto i zimno.

BLACK HAT ULTRA:

Fajnie, fajnie jesteś autorem dwóch książek, dobrze mówię?

DAWID DOBROPOLSKI:

Współautorem teraz trzeciej. Też taką wydaliśmy cegłę razem z Anią Gudem i Sabiną Sztubą "Keton Gastronomy". Podstawy keto i dużo przepisów keto kulinarnych, także jest co czytać. 

 

BLACK HAT ULTRA:

Fajnie. Podlinkuję w opisie do podcastu do tych rzeczy. Dziękuję wam panowie serdecznie za czas poświęcony.

DAWID DOBROPOLSKI:

Było bardzo miło.

BLACK HAT ULTRA:

Dziękuję, mi również i miłego dnia wam życzę. Trzymajcie się.

MARCIN PETRUS:

Super, dzięki wielkie tez.

 

BLACK HAT ULTRA:

No właśnie, zakończenie tej rozmowy przywołuje takie myśli i każe się zastanowić nad tym dlaczego gatunek homo sapiens dąży do komfortu, do ciepła, do pełnego brzucha, do wygody. Z jednej strony można powiedzieć, że nasz organizm przygotowuje się na gorsze czasy, a z drugiej te gorsze czasy niosą przecież ze sobą stres, z którym nie jesteśmy w stanie sobie poradzić gdy nie jesteśmy nauczeni jak sobie z tym stresem radzić. Pojawia się niepokój i panika. Zobaczcie, jaki to jest paradoks. W dodatku te gorsze czasy również też jakoś nie chcą nadejść. Odkąd osaczyło nas centralne ogrzewanie, pełne półki sklepowe i praca siedząca to już w ogóle źle. Jako gatunek jesteśmy kompletnie nieprzystosowani do funkcjonowania w świecie, który sami budujemy. Rozwój technologiczny przebiega dużo szybciej niż nasze możliwości adaptacyjne. Wszystko stało się takie proste i dostępne, że zapomnieliśmy jak to jest ruszać się cały dzień, starać się o pożywienie czy szukać siły w świecie duchowym albo przynajmniej doceniać związek naszego umysłu z naszym ciałem. Moim zdaniem absolutnie musimy być za pan brat z dyskomfortem. Nie dla każdego musi to oznaczać bieganie 20 godzin po lesie, wchodzenie do wanny pełnej lodu lub trzy treningi dziennie. Ale każdy powinien znaleźć w swoim życiu taki obszar, w który wkracza z pełną świadomością, że może nie być do końca przyjemnie. Zresztą kochani sami wiecie, że ta nieprzyjemność szybko się kończy, a poczucie satysfakcji na koniec jest ogromne. Tylko dlaczego tak ciężko nam przychodzi regularność?

 

Dziękuję serdecznie za wysłuchanie tego podcastu. Jeśli podoba wam się to co robię gorąco namawiam do wsparcia podcastu finansowo na patronite.pl/blackhatultra. Jedynym finansowym źródłem wsparcia tego podcastu jesteście wy - słuchacze. Bardzo doceniam każdy wkład, a najniższy próg wsparcia to tylko 5 złotych, więc serdecznie zapraszam. Dokładny link znajdziecie w opisie odcinka.

Podcast można również wspierać w mediach społecznościowych udostępniając informacje o nim w postach, relacjach i na tablicach. To naprawdę dużo daje.

W tej chwili podcast na Patronite.pl wspiera już ponad 80 osób, ale chciałbym wymienić tutaj nazwiska tych, których wkład jest największy. Są to: Krzysztof Bednarz, Magdalena Czernicka, Agnieszka Dudek, Andrzej Gąsiorowski, Bieta Chryń-Morawska, Paweł Kaczmarek, Łukasz Kluba, Szymon Kubicki, Przemysław Kozłowski, Marek Maj, Wojciech Pietrzok, Mariusz Podgórny, Łukasz Różanowski, Marcin Stefaniak, Kamil Sowiński, Błażej Wachnienko, Hubert Wierzbicki, Edyta Winnicka i Michał Wójcik.

 

Ten odcinek podcastu przygotowali:

Kamil Dąbkowski prowadzenie i montaż oraz

Piotr Krzysztof Pietrzak transkrypcja i media społecznościowe.

A autorem muzyki jest AudioDealer.

A jeżeli jeszcze ktoś tu jest? 

 

Jeżeli jeszcze ktoś mnie słucha?

 

Praca z oddechem też może być elementem pracy nad sobą, więc serdecznie namawiam was do tego abyście uspokoili oddech i skupili się na nim. Na początek weźcie trzy głębokie powolne oddechy, z otwartymi ustami. Po czym zamknijcie oczy. I dalej oddychajcie już tylko nosem. Weźcie wdech długi, powolny. Zauważcie jak powietrze wypełnia wasze płuca i rozszerza nozdrza. Przytrzymajcie powietrze przez kilka sekund, po czym powoli wypuście je obserwując, jak wasze ciało opada. I znowu, trzymajcie ten stan na kilka sekund, ten stan gdy nie macie powietrza w płucach. Po chwili znowu weźcie powolny wdech nosem, przytrzymajcie powietrze, po czym znowu powoli wypuście to powietrze.

Po wykonaniu kilkunastu tego typu oddechów pobudzicie swoją koncentrację i zmniejszycie stres. Serdecznie polecam takie ćwiczenie.

Buźka.

PRZEJDŻ DO ODCINKA:
https://www.blackhatultra.pl/podcast/episode/77d9f482/59-dawid-dobropolski-i-marcin-petrus-ekspozycja-na-zimno-black-hat-ultra-podcast

ODCINEK #17 Z MARCINEM PETRUSEM:

https://www.blackhatultra.pl/podcast/episode/7957b7f6/17-marcin-petrus