TRANSKRYPCJA
#80 MAGDA ŁĄCZAK

          Jest to coś za czym tęsknię. Przyznam szczerze, że przez ten ostatni okres dużo się zastanawiałam nad tym czy naprawdę mam ochotę do tego wrócić, że ta przerwa jest już tak długa, że jestem naprawdę w lesie sporo nie ma złudzeń. Nazwisko nie biega  tu, naprawdę trzeba będzie swoje bardzo ciężko i boleśnie w sensie nie tylko fizycznie co przede wszystkim psychicznie odpracować. Ale tak jestem gotowa na to zadanie bo mam ochotę zrobić po pierwsze dla siebie ale też po drugie dla ludzi, którzy się poddają często jak ich tak życie tąpnie to mówią, że to jest ten moment kiedy trzeba skończyć.

BLACK HAT ULTRA:

To była Magdalena Łączak. Ja się nazywam Kamil Dąbkowski i witam was w podcaście BLACK HAT ULTRA. Magda jest jedną z najważniejszych długodystansowych biegaczy górskich. W swojej karierze zdobywała medale mistrzostw świata i Europy. Dwukrotnie wygrała prestiżową Trans Gran Canarie. Niezliczoną ilość razy stawała na podium różnych biegów w Polsce zdobywając szacunek wśród rywalek i inspirując kolejne dziewczyny do mocnego napierała po górach. Teraz Magda musi odpocząć. Latami rozwijająca się kontuzja w końcu przybrała takie rozmiary, że musiało się to skończyć operacją. Dlatego dzisiaj usłyszymy historię kontuzji Magdy i tego w jaki sposób myśli o długiej rehabilitacji. Z każdego zdania wypowiadane przez Magdę przebija się niezłomność, wiara w powrót do formy i czysta niczym nieskrępowana skrępowana miłość do biegania. Posłuchajcie.

Witam cię serdecznie.

MAGDA ŁĄCZAK:

Cześć, witaj. 

BLACK HAT ULTRA:

Dziękuję Ci bardzo, że zechciałaś się ze mną spotkać. Wiem, że masz ciężki okres dla ciebie bo leczysz kontuzję.

 

MAGDA ŁĄCZAK:

Tak to prawda. To jest nie najlepszy okres w życiu sportowca.

 

BLACK HAT ULTRA:

No właśnie często sportowcy w tym okresie jak nie wygrali żadnych zawodów, nie zdobyli mistrzostwa czegoś tam, jest ten cięższy moment i zamykają się w takiej skorupie i raczej nie dopuszczają do siebie nikogo. Też miałaś taki okres podczas swojej kontuzji ale teraz jakby złapałaś wiatr w żagle, wierzysz w kierunek w którym podążasz. Chciałem się ciebie spytać od czego w ogóle się zaczęła ta kontuzja?

MAGDA ŁĄCZAK:

A ta kontuzja tak naprawdę, uczciwie rzecz pokazując to rozpoczęła się już wiele lat temu. Ostatnio dużo czasu miałam na myślenie i tak naprawdę to wydaje mi się, że zrobiłam sobie prawdziwe kuku gdzieś w 2008 roku ale przez długie lata nie dopuszczałam w ogóle myśli, że cokolwiek mogło się wydarzyć. W 2015 roku przy okazji jakichś tam bóli, rezonansu i innych badań wyszło, że mam oderwany kawałek kości wraz z więzadłami stawu skokowego. Wtedy też okazało się, że zaczyna mi rosnąć pięta haglunda. Była mała bo miała dopiero trzy milimetry. No i w związku z tym uszkadzam regularnie Achillesa, który był przecięty na 18 milimetrach. No więc trochę miałam poniszczoną stopę. Lekarz stwierdził, że jeśli chce dalej biegać to trzeba to zoperować. Ale to był taki okres w moim bieganiu gdzie absolutnie nie wchodziło w grę jakieś dłuższe niebieganie i uznanie, że ta kontuzja wymaga operacji bo ja tak naprawdę biegałam. Dolegał mi tylko trochę ból.

 

BLACK HAT ULTRA:

No właśnie odczuwałaś to jakoś?

MAGDA ŁĄCZAK:

Generalnie ze względu na ból trafiłam do lekarza. No ale potem trochę fizjoterapii. dobrej rehabilitacji udało się to wygłuszyć na lata. I tak naprawdę to ten problem pojawił się już na początku 2019 roku gdy zaczęłam trenować do mistrzostw świata. Tak na ostatniej grze miałem w pamięci i myślę sobie, że jednak poziom wyparcia u sportowca to przekonanie, że to niemożliwe jest jednak bardzo wysoki. Ja miałam właśnie taki okres wyparcia bo ostatnio odtwarzałam w pamięci, że było mnóstwo takich treningów, na które wychodziłam po kilkuset metrach, wracałam zmieniłam buty bo może to buty. Tak to jest jak się szuka, że tak powiem przyczyny zupełnie nie tam gdzie ona leży. No i faktycznie pamiętam, że jak jeździłam do Portugalii na treningi to myślałam żeby tylko  tak nie bolało żebym mogła biegać. No i niestety wtedy już na zawodach czułam, że mam jakąś taką słabość w nodze. To było świadome oszczędzanie nogi żeby mocno nie uderzać o ziemię i potem jakoś chciałam ciągnąć UTMB i mówiłam, że wtedy zrobię dłuższą przerwę odpocznę, będzie super. Wszystko się zagoi i wrócę znowu do biegania po jakimś tam takim jesiennym trochę dłuższym niż zwykle trenowaniu. No ale na UTMB ból się pojawił zbyt duży, zbyt silny. Nie byłam w stanie z nim walczyć.

BLACK HAT ULTRA:

Co się potem wydarzyło. Poszłaś do specjalistów czy najpierw sama próbowałaś coś?

MAGDA ŁĄCZAK:

Nie, wróciłam i od razu do fizjoterapeutów i do kilku w miarę naraz startowałam żebym mnie obejrzeli. Pomysłów na leczenie było kilka. I że tak powiem po kolei przechodziłam z rąk jednego fizjoterapeuty do drugiego, każdy miał tam jakiś swój termin na to, że wróci mnie do biegania. Generalnie te okresy to były w granicach półtora miesiąca. Ja jeszcze przez chwilę wierzyłam, że wystartuję w grudniu. Miałam zaplanowany start w RPA. No ale w październiku jak już widziałam, że nie jestem w stanie biegać to napisałam do organizatora, że jest mi bardzo przykro i niestety nie jestem w stanie wystartować i napisał do mnie, że to się zdarza, że spoko żebym przyjechała na wycieczkę, że pokibicuje. Oni to zorganizują będzie fajnie. Polecieliśmy z Pawłem. No i potem wróciłam i niestety wszystko nagle zostało zamknięte. Pokiełbasił się świat i mój też na jakiś czas. No i tak naprawdę przez rok permanentnie próbowałam wrócić do biegania i niestety musiałam robić okresy przerwy cały czas szukając nowych rozwiązań fizjoterapeutycznych ostrzykując się w międzyczasie wielokrotnie. No i w końcu pod koniec roku zapadła ostateczna decyzja, że operacja albo to będzie takie bieganie emeryckie. Chce biegać tak jak lubię biegać to niestety operacja jest nieunikniona absolutnie.

 

BLACK HAT ULTRA:

A kto ci to zdiagnozował, jakiś nowy lekarz, którego poznałaś?

MAGDA ŁĄCZAK:

Nie, nie, nie. Tak naprawdę cały czas konsultuje się z tymi samymi lekarzami tylko korzystam z usług bardzo dobrych lekarzy w sensie takich, którzy jeżeli nie operują to nie pchają ludzi na stół bez potrzeby. Więc byłam na konsultacji u doktora Chomskiego, który zresztą w 2015 roku też mnie oglądał i uznał, że jesteśmy w stanie fizjoterapeutycznie przywrócić tę nogę do życia. No ale teraz po prostu już poziom zniszczenia był taki, że nie było innej alternatywy i nawet przez chwilę nie proponował żadnych alternatywnych rozwiązań tylko mówił, że operacja jest absolutnie konieczna. I tak naprawdę największym problemem było to czy to będzie jedna operacja czy dwie. Więc bardzo się cieszę, że trafiłem w tak dobre ręce i wszystko się udało załatwić za jednym cięciem. 

 

BLACK HAT ULTRA:

I kiedy operacja miała miejsce?

MAGDA ŁĄCZAK:

31 maja.

BLACK HAT ULTRA:

I teraz wszystko jest ok?

MAGDA ŁĄCZAK:

No okej, jest okej jak na to co się wydarzyło. To znaczy już chodzę o kulach nie bardzo obciążając stopę bo to jest pierwszy okres, pierwszy mój tydzień. Pierwsze kilka dni tak naprawdę tydzień minie we wtorek więc dopiero trzy dni do końca tygodnia ale już chodzę o kulach jestem w stanie się przemieszczać. Już pierwszy raz spędziłam  10 minut na rowerze. Więc jestem na dobrej drodze. Niemniej jednak nie ma się co czarować to nie jest droga i za zakrętem już efekt końcowy tylko ona będzie trwała i muszę się pogodzić z tym, że te postępy będą nie spektakularne. Tutaj nie przeskoczę czasu i technik, które muszą zostać zrealizowane zanim pierwszy raz ubiorę buta prawego biegowego.

 

BLACK HAT ULTRA:

Czy z perspektywy czasu nie żałujesz, że nie zrobiłaś operacji wcześniej?

MAGDA ŁĄCZAK:

Nie. Myślę, że po 2015 roku do 2019 to był dobry czas. Z kolei przed mistrzostwami świata nic nie wskazywało na to, że powinnam się operować więc jakby to wszystko było dobre. Tak naprawdę to samo UTMB też było fajne. Były treningi przed UTMB kiedy Paweł się pytał dlaczego tak dziwnie biegnę. Ale to były wyjątki. Wiadomo czasem się każdemu trafia gorszy okres i ja to tak traktowałam. Ale na UTMB bo ból przyszedł nagle, tak naprawdę ten ból taki gwałtowny, silny. Przeszedł gwałtownie bo powiedzmy, że setnego kilometra dobrze mi się biegło. I nagle prawdopodobnie jakieś nietypowe ułożenie stopy na podejściu początkowym zaraz Zuckmayer spowodowało ból ja jeszcze wstawałam, siadałam,  kombinowałam, masowałam. No ale te czary nie pomagały.

BLACK HAT ULTRA:

Czy w tej chwili jakiś plan tej odnowy jest? Na razie na spokojnie wszystko?

MAGDA ŁĄCZAK:

Plany mam tygodniowe. Uważam, że tygodniowy plan jest dobry w mojej sytuacji, nie wymaga żadnego szerszego horyzontu. Na ten tydzień mam dziesięć kilogramów do wtorku na nogę a od wtorku 20. I to jest mój największy plan utrzymać sprawność w dodatku bo to umówmy się, że jeżeli się nie używa nogi utrzymanie wszystkich partii mięśniowych w jakiejś aktywności, to wymaga po prostuCzasu i zaangażowania. Muszę też zacząć odbudowywać łydkę bo w ciągu tych dwóch tygodni właściwie straciłam większość łydki, którą miałam. Więc więc muszę się skupić na odnowie, pogłębianiu ruchu. To są wszystko rzeczy wymagające pracy i to nie będzie spektakularnych efektów. Ja nie pokażę na Facebooku za tydzień fotki, że biegam. Nie ma się co łudzić. Ale wiem, że jak odpracuje swoje to w końcu biegać będę.

 

BLACK HAT ULTRA:

Od razu powiem, że rozmawiamy 20 czerwca. Odcinek ukaże się nie wiem kiedy, może za trzy tygodnie może wtedy Magda będzie biegać.

MAGDA ŁĄCZAK:

To prawda. 

 

BLACK HAT ULTRA:

Dobrze to już zostawmy tę kontuzje. Bardzo się cieszę, że jesteś na dobrej drodze.

MAGDA ŁĄCZAK:

Tak ważne jest żebyśmy powiedzieli na koniec czy tak naprawdę nie gadamy o tej kontuzji bo to jest ciekawe tylko dlatego, że kontuzja jest nieodzowną częścią życia każdego sportowca i nie jest dobrze jak sportowiec z powodu kontuzji się poddaje. To trzeba po prostu przepracować, zrozumieć i naprawić metodami, którymi się dysponuje.

BLACK HAT ULTRA:

No właśnie bo to też jest ważne żeby nie utożsamiać własnej wartości ze swoją formą fizyczną, prawda bo to też często sportowców dotyka.

 

MAGDA ŁĄCZAK:

Oczywiście, że tak. To znaczy jesteśmy też ludźmi. Nie można zapominać, że po prostu jesteśmy zwykłymi ludźmi i naszą wartość określa jakby sposób naszego życia, tego jak traktujemy innych ludzi, od tego co robimy w życiu i na ile jest to dla nas pasjonujące a nie same liczby na zegarku. No takie jest życie. Czasem jest pod górę czasem w dół. 

BLACK HAT ULTRA:

Opowiedz mi może troszeczkę o twojej przeszłości. Bo ona jest szalenie interesująca i wydaje mi się, że wiele osób też nie wie do końca z jakiego świata pochodzisz. Pochodzisz ze świata strasznie hardcorowego, który się nazywa rajdy przygodowe. Ale jeszcze zanim zanim przejdziemy do tych rajdów to chciałem się spytać o twoje dzieciństwo. Gdzie mieszkałaś i jakim byłaś dzieckiem?

MAGDA ŁĄCZAK:

Jestem dzieciakiem z miasta, z blokowiska. Nie nie mam historii sportowej.

BLACK HAT ULTRA:

Bardziej o charakter się pytam. 

MAGDA ŁĄCZAK:

Tak. Bo chodzi o to, że większość dzieci to tam powiedzmy, że dobrych sportowców mówi, że jakąś tam przeszłość sportową miało ja takowej nigdy nie miałam. Natomiast jako dziecko byłam bardzo ruchliwa. I ja też pochodzę z pokolenia kiedy dzieci nie siedziały przed komputerami. Spędzaliśmy całe dnie na podwórku i tak naprawdę jak robiło się ciemno to nas rodzice zaganiali na siłę do domu. Takie to były czasy i chyba fajne z perspektywy czasu oceniając. Natomiast co ciekawe jako nastolatka bardzo nie lubiłam WF u. Generalnie też bardzo słabo biegam na dychę zazwyczaj walczyłam o to żeby nie być ostatnią, chociaż przedostatnią na 80 metrów. I generalnie to były bardzo takie dla mnie stresujące, nieprzyjemne momenty jeśli chodzi o aktywność. W liceum z kolei dużo czasu spędzałam w górach to już dzięki Pawłowi. Ale z WF-u miałam przez większość czasu  zwolnienie. Także nie ćwiczyłem na WF-ie. Też nie lubię gier zespołowych, jakichś tam z piłką. Nigdy mnie to nie obchodziło. Siostra moja jest siatkarką. Tak jakoś to jest, że chyba po prostu każdy jest inny. I tak naprawdę to ja do końca liceum nie powiedziałabym, że byłam sportowcem.

 

BLACK HAT ULTRA:

Ale lubiłaś rywalizację na innych polach?

MAGDA ŁĄCZAK:

Nie przypominam sobie w ogóle takiego aspektu w moim życiu, żeby ta rywalizacja jakoś występowała. Nie raczej nie. 

BLACK HAT ULTRA:

Stopnie, umiejętności rysunku na przykład?

MAGDA ŁĄCZAK:

Nie, zupełnie nie. Raczej w okresie szkoły należałam do harcerstwa więc jakby dużo czasu gdzieś tam w grupie rówieśników spędzałam. Ale tam raczej władza mnie interesowała tzn. powiedzmy, że jakieś tam piastowałam stanowiska. Chociaż też nie dążyłam do tego jakoś relatywnie, energicznie. Myślę, że po prostu jakoś tam predyspozycje do zarządzania grupą mam i jakby na tym się polu realizowałam. Ale nie, rywalizacji sportowej na obozach jak były jakieś zawody to zawsze unikałam. Nie było mnie tam.

 

BLACK HAT ULTRA:

Ale zostałaś drużynową w końcu?

MAGDA ŁĄCZAK:

Byłam drużynową. 

BLACK HAT ULTRA:

Dobrze, a powiedz w takim razie, kiedy ten sport pojawił się?

 

MAGDA ŁĄCZAK:

Tak naprawdę, tak naprawdę to jakoś większa aktywność w moim życiu pojawiła się razem z Pawłem. Do czasu kiedy nie poznałam Pawła czyli do pierwszej klasy szkoły średniej liceum nie byłam zaangażowana w życie sportowe. Natomiast jak poznaliśmy się z Pawłem, to Paweł bardzo dużo jeździł w góry, robił różne dziwne rzeczy no i jakoś tak złapało, zaskoczyło, że zaczęliśmy te rzeczy robić razem. I tak naprawdę to jemu zawdzięczam pojawienie się sportu w moim życiu. Bo ja biegania nienawidziłam szczerze. Naprawdę szczerze nienawidziłam biegania. Bieganie to była dyscyplina dla mnie absurdalna. Pamiętam jak w 1999 roku wystartowaliśmy w pierwszym rajdzie w Polsce w Adventure Trophy. I pamiętam jak Paweł, nie zapomnę tego do końca życia przechodziło się przez taki murek jeszcze mnie przesadzał bo to ten murek ze trzy metry miał więc ja tam nie sięgałam. No więc jak już przeskoczyłam na drugą stronę murku było widać bramę mety taka trawa piękna, łąka zielona między stołami w Ogrodzieńcu. I chodź, biegniemy na metę będzie fajnie, nie tak że idziemy. Nie, nie biegam umowa była taka, że nie biegamy. Nie pamiętam, że wziął mnie wtedy za rękę i tak na siłę mnie do tego biegu zmusił. Byłam tak obrażona na mecie, że złamał zasady i że biegliśmy do mety. Do końca życia tego epizodu swojego w swoim życiu nie zapomnę bo naprawdę byłam wtedy ciężko nie po drodze z bieganiem.

 

BLACK HAT ULTRA:

Ale naprawdę cały rajd przeszliście?

MAGDA ŁĄCZAK:

Przeszliśmy. Tak bardzo takim. Ja dobrze chodziłam generalnie z harcerstwa chyba wyniosłam taką umiejętność chodzenia takim rytmicznym marszem. I faktycznie długo bez jakichś tam niepotrzebnych zatrzymań. I to potrafiłam. Ale bieganie jakoś kompletnie było nie dla mnie.

BLACK HAT ULTRA:

To ciekawe. Ale tu widzę, że Paweł rzeczywiście wcześnie pojawił się w twoim życiu, bardzo wcześnie. Jesteście takim zespołem bardzo silnie związanym. Super i rozumiem, że potem już utworzyliście team do kolejnych rajdów, to gdzieś byli znajomi Pawła z jego życia?

MAGDA ŁĄCZAK:

Tak, tak. To w ogóle znajomi, z którymi jeździliśmy na wyprawy to byli kumple Pawła. Tak naprawdę to były takie czasy kiedy to była banda chłopaków i ja. To było powiedzmy, że dla rodziców długo takie niezrozumiałe to były specyficzne czasy. Pamiętam, że rodzice byli bardzo tacy niezadowoleni, że ja się tak bandą tych chłopaków otaczam. No ale no tak to było. Byliśmy naprawdę świetną paczką kumpli. No ale to byli jego koledzy i ja tak naprawdę to przyszłam z boku. Fajne było to, że oni mnie jakoś zaakceptowali mimo, że byłam dziewczyną. I umówmy się bo byłam też słabsza od nich. Poza tym była najmłodsza, ja byłam niepełnoletnia jak zaczęliśmy razem jeździć na wyprawy. Oni wszyscy byli już jednak świeżo, niektórzy może trochę bardziej ale byli świeżo pełnoletni, najmłodsi a ja byłam jednak jeszcze większym szczylem. Więc tak naprawdę czasy tworzenia zespołu do rajdów to żadna moja wielka inicjatywa. Ja byłam raczej na doczepkę i tak, że tak powiem jako osoba mało decydująca i raczej tylko po prostu od bycia a nie od jakichś decyzji.

BLACK HAT ULTRA:

No był potrzebna było w części rajdów potrzebne mikstowe zespoły.

MAGDA ŁĄCZAK:

Tak, ale pierwsze rajdy w Polsce szczególnie nie wymagały dziewczyny w składzie. Pierwszy raz jak startowaliśmy w 2000 roku w rajdzie w Kotlinie Kłodzkiej cztero osobowym. To tak naprawdę byliśmy zespołem z dziewczyną ale tam były zespoły męskie.I ścigaliśmy się z zespołami typowo męskimi. Drugim zespołem był zespół z Warszawy z inną częścią Maćkiem Olesińskim, Stefanem Stefańskim słynną bandą warszawską. A tak naprawdę to wtedy faceci jednak uprawiali rajdy w Polsce. Dziewczyny były na wagę złota można powiedzieć.

Magda Łączak ULTRA PODCAST BLACK HAT ULTRA - fot Ultralovers Jacek Deneka.jpg

          [...] generalnie najdziwniejsze dyscypliny to są te związane z wodą. Byliśmy któregoś roku na rajdzie na Ukrainie z Pawłem i tam płynęło się wpław wzdłuż klifu i pamiętam, że organizatorzy bardzo dziwnie napisali w regulaminie, że trzeba mieć albo, nie wiem, jak to się nazywa takie dmuchane rękawki dla dzieci na ręce albo kółka ratunkowe. I to wszyscy mieli takie zabawkowe rzeczy, żeby były lekkie do noszenia.

BLACK HAT ULTRA:

Opowiedz w takim razie kiedy poczułaś, że to jest coś fajnego? To całe ściganie.

MAGDA ŁĄCZAK:

Ściganie to nie wiem. Ściganie to jakoś bardzo późno się pojawiło w moim życiu. Myślę, że chyba tak naprawdę takie ściganie, ściganie się pojawiło z umiejętnością rozumienia tego co to jest ściganie pojawiło się razem z bieganiem gdzieś pewnie koło 2011 roku. A wcześniej to trudno opisać ale w czasach kiedy wideo mieli Pawła rodzice myśmy się wszyscy spotykali żeby oglądać jako Challenge w telewizji. To wszystko się rzucało żeby jako Challenge oglądać. To był najsłynniejszy rajd nagrywany przez Discovery, realizowany w różnych miejscach na świecie. No to myśmy to oglądali z wypiekami na twarzy. To było po prostu po wiele razy Pawła tata nagrywał na magnetowidzie. Myśmy to oglądali po prostu do znudzenia te kasety, one były zajeżdżone zupełnie. Ale to była dla nas wielka przygoda. Absolutnie wtedy dla dzieciaków takich z Mielca nie dość, że gnojków, to jeszcze umówmy się nikt nas z nas nie pochodził z jakiejś super majętnej rodziny, więc to był tak wysoki poziom abstrakcji znalezienie się na takiej imprezie. W ogóle to było właśnie w kategorii marzenia rozważane a nie w kategorii celu do realizacji.

 

BLACK HAT ULTRA:

Może jeszcze powiedzmy słuchaczom Eco-Challange co to jest, bo nie wiedzą, że w pewnym momencie rajdy przygodowe jeden z organizatorów stwierdził, że to jest bardzo widowiskowy sport i postanowił z tego zrobić normalnie kanał.

MAGDA ŁĄCZAK:

Razem z Markiem Bernetem, który był organizatorem Eko-Challenge pojawiła się era rajdów przygodowych dostępnych dla ludzi. W tym sensie, że Discovery nagrywała te rajdy z helikoptera i to faktycznie było widoczne. Rajdy przygodowe są mało medialną dyscypliną. Dyscyplina kiedy przez wiele dób zawodnicy zazwyczaj w 4 osobowych zespołach w składzie, których musi być kobieta pokonują zazwyczaj niezbyt dostępne górskie tereny kajakami, rowerami, pieszo, konno, na rolkach. Więc jakby komunikacja z tymi zespołami jest stosunkowo mała. Nie ma tutaj możliwości zrobienia żadnego show. No chyba, że dysponuje budżetem Discovery i można to filmować z helikopterów i w ten sposób podglądać ludzi, pojawiać się w dzikich miejscach. No i to było coś. Bo to były rajdy realizowane w bardzo ciekawych rejonach świata zaczynając od Brazylii, Maroka, Borneo. Generalnie to były takie rejony na świecie gdzie nie przyszłoby do głowy nawet żeby się pojawić. Więc jakby to było wielkie wow dla takich dzieciaków. Te filmy nakręcone, te dramaty ludzkie po wielu dobach bez snu, bez jedzenia, bez możliwości przebrania się czy wykąpania. My to łykaliśmy. Szok.

BLACK HAT ULTRA:

No i co wtedy. To było tak, że już wiedziałaś, że chcecie to robić? Czy oglądaliście to jak dobry film? 

MAGDA ŁĄCZAK:

Oglądaliśmy to jak coś co bardzo chcielibyśmy zrobić ale to było coś kompletnie nierealnego. My dobrze wiedzieliśmy jakie tam jest wpisowe, w ogóle polecieć. Dla nas wyjazd za granicę na Słowację był poza zasięgiem. Mogliśmy ewentualnie na rowerach pojechać 200 kilometrów dalej ale takie wyjazdy były dla nas absolutnie poza zasięgiem. Owszem padały komentarze jak my byśmy tam byli to my byśmy to tak czy tak zrobili bo my tacy jesteśmy. No ale to było wiadomo, że to jest kompletnie nie dla nas no. Także trudno to opisać. Bo to z jednej strony taka ogromna chęć a z drugiej strony duża świadomość tego, że tego się nie da zrobić.

 

BLACK HAT ULTRA:

Co się wydarzyło, że w końcu wystartowaliście w całkiem fajnych rajdach czy to jest tak, że one się po prostu pojawiły w Polsce?

MAGDA ŁĄCZAK:

Minęło trochę więcej czasu przede wszystkim my z dzieciaków szkolnych staliśmy się jakimiś tam dzieciakami na studiach czy trochę starszymi już pracującymi w jakimś sensie więc no trochę się zmieniła nasza sytuacja życiowa. Oczywiście w tym czasie się rozwinęły rajdy w Polsce bo w ogóle się pojawiły. Tutaj trzeba wyraźnie powiedzieć, że jakby za to, że rajdy w Polsce się pojawiły musimy podziękować firmie Kompas, która na zlecenie marki Salomon organizowała te imprezy. Gdyby nie ich duże zaangażowanie w tę dyscyplinę to prawdopodobnie bylibyśmy w zupełnie innym miejscu bo to jednak były takie prawdziwe początki. To było wiele lat rok po roku współpracy i faktycznie ci ludzie którzy coś zaczynali osiągać to są ludzie, którzy bardzo często rajdują do dzisiaj. A jeżeli nie rajdują dzisiaj to przez wiele lat byli jakby zaangażowani w tę dyscyplinę i naprawdę ukształtowali nie tylko w Polsce ale też właśnie wyjeżdżali za granicę i tam odnosili sukcesy. Więc jakby to był specyficzny czas. Z jednej strony na świecie te rajdy już były a z drugiej strony nie było ich dużo. W Polsce dzięki temu, że się pojawiły rajdy to mogli się wyłuskać ci ludzie, którzy się do tego faktycznie nadają.

BLACK HAT ULTRA:

Troszkę o tym powiedziałeś ale jakbyś mogła jeszcze dużymi literami powiedzieć co wchodziło w skład takiej imprezy, takiego rajdu?

MAGDA ŁĄCZAK:

Rajdy Przygodowe przede wszystkim składały się z odcinków treningowych górskich, biegowych. One były raczej wtedy trekingowe. Bo nikt nie miał odwagi na takim dystansie pobiec szczególnie właśnie w pierwszych latach tej dyscypliny. Szczególnie, że pierwsze rajdy były bardzo długie. To znaczy tysiąc kilometrów. Tak, pierwsze rajdy były naprawdę długie więc podstawą były te trekingi górskie, rowery górskie, kajaki, czasem czasem hydrospeedy, były zadania linowe wszelkiego typu wraz ze wspinaczkę. Były rolki i była jazda konna.

BLACK HAT ULTRA:

A co z nawigacją? Cały czas nie dostawaliście trasy tylko punkty z których startowaliście?

MAGDA ŁĄCZAK:

Nie, nie. Oczywiście, że trzeba było się samemu nawigować. 

 

BLACK HAT ULTRA:

To też element orientacji tam był. 

MAGDA ŁĄCZAK:

To podstawa. Podstawa jeżeli zespół nie miał dobrego nawigatora, nie był w stanie się dobrze nawigować w terenie to właściwie żadna siła nie była w stanie spowodować pokonania. Oczywiście wiadomo rajdy się dzieliły na łatwiejsze, trudniejsze ale generalnie raczej jednak orientacja była na takim poziomie, że wymagała dobrej znajomości.

BLACK HAT ULTRA:

Najdziwniejszy sport albo aktywność jaką musiałaś wykonać to?

MAGDA ŁĄCZAK:

Tak, generalnie najdziwniejsze dyscypliny to są te związane z wodą. Byliśmy któregoś roku na rajdzie na Ukrainie z Pawłem i tam płynęło się wpław wzdłuż klifu i pamiętam, że organizatorzy bardzo dziwnie napisali w regulaminie, że trzeba mieć albo, nie wiem, jak to się nazywa takie dmuchane rękawki dla dzieci na ręce albo kółka ratunkowe. I to wszyscy mieli takie zabawkowe rzeczy żeby były lekkie do noszenia. I płynęło się wzdłuż tego klifu i co jakiś czas były punkty. Punkty były zaznaczone na mapie. Ale one się znajdowały pod wodą więc trzeba było się dobrze wynawigować żeby wiedzieć gdzie jest punkt. Tam się dawało nura. Pod wodą był perforator. Trzeba było podbić. Miało się na ręce za taki pasek, na którym się podbijało punkty. Więc każdy musiał sam zanurkować. Podbijało się punkty i płynęło dalej do kolejnego podobnego punktu. Pamiętam, że to było niezłe bo to się płynęło, płynęło to tak trwało długo. Jeden z punktów był wybitnie głęboko umieszczony tak szacujemy, że ponad 2 metry. I ja miałam duży problem wpłynięcia, zejść pod wodę, podbić ten performator to wbrew pozorom wydaje się prostą czynnością ale złapanie perforatora w odpowiedni sposób potem karty w odpowiedni sposób przybicie i sprawdzenie, że te zęby się tam faktycznie wybiły wszystkie, no to było dobre wyzwanie. Kilka razy podchodziłam z każdym kolejnym podejściem było coraz trudniej. Więc absolutnie był taki klif, że nie było możliwości, że wyjdziesz z wody odpoczniesz i wtedy zanurkujesz to w ogóle nie wchodziło w grę. No więc to było trudne. To wspominam jako coś trudnego. Równie trudne były pewnie ale bardziej spektakularne Hydro-Speedy jak we Francji. Rzekami górskimi spływa się na takich jakby uciąć połowę pontonu zmniejszyć go i zrobić z plastiku. Taki element, na którym się trzyma za takie łapki. Nie spływa się takimi rwącymi górskimi rzekami.

 

BLACK HAT ULTRA:

Taki rafing. 

MAGDA ŁĄCZAK:

Taki rafting tak tylko z bezpośrednim kontaktem z wodą. No i bardzo często przeszkoda. Trzeba umieć dobrze wziąć głęboki wdech bo wpada się pod wodę, musi ta woda gdzieś wypluć. Więc to były takie dość trudne rzeczy. No i oczywiście wszelkiego rodzaju kanioningi to też było elementem rajdów. To były takie ciekawe rzeczy na rajdach.

BLACK HAT ULTRA:

Rozumiem, że sen niewskazany gdzieś po drodze w rowie.

MAGDA ŁĄCZAK:

Tak. Znaczy my staraliśmy się unikać rozwiązań takich gdzie śpi się po rowach bo zawsze wychodziliśmy z założenia, że jest to dość mało wartościowy sen. No ale faktycznie drzemki 5 minutowe jak już się nie dało zupełnie poruszać były realizowane podczas rajdów. Generalnie początkowe rajdy to były takie, że wygrywał ten kto był w stanie wytrzymać bez snu. Tak naprawdę to był klucz. Potem im szybciej się poruszaliśmy im bardziej się to profesjonalizowało tym bardziej docenialiśmy sen w czasie rajdów i zaczynaliśmy go wprowadzać. Ale to wymagało naprawdę lat doświadczeń.

 

BLACK HAT ULTRA:

Opowiedz. Zawsze w takich teamach każdy ma swoją rolę przypisaną.

MAGDA ŁĄCZAK:

Tak, to prawda. 

BLACK HAT ULTRA:

Jest nawigator, jest ktoś bardzo silny, jest złota rączka. Jaka była twoja funkcja? 

MAGDA ŁĄCZAK:

Ja zajmowałam się logistyką żebyśmy mieli odpowiednie rzeczy, w odpowiednim czasie. Żeby każdemu powiedzieć kto ma wziąć rękawiczki i kto co ma zostawić, jakiś sprzęt obowiązkowy dysponowałam; ty będziesz nosił ty będziesz czytał mapę. Chociaż mapę to akurat zazwyczaj czytał u nas jedna osoba sporadycznie się zdarzało inaczej. No ale generalnie zajmowałam się taką ogólnie rozumianą logistyką w czasie rajdu.

BLACK HAT ULTRA:

To było tak, że członkowie ekipy zadawali pytania: słuchaj Magda a co teraz robimy?

 

MAGDA ŁĄCZAK:

To byłoby doprowadzenie do bardzo złej sytuacji. Trzeba było umieć wybiec w przyszłość i zanim doszliśmy do punktu zazwyczaj było tak, że miałam ustalone, że jak już Paweł mówił, że mam ostatnie pół kilometra do punktu to mówiłam panowie; Wchodzimy na punkt, wszyscy zostawiają najpierw to, potem bierzemy wszyscy to, potem pakujemy do plecaków picie i jedzenie, zabieracie jedzenie, które chcecie zjeść na punkcie odchodzimy od skrzyń jemy i wychodzimy. Ja tam siedziałam z zegarkiem i mówiłam; Panowie trzy minuty do wyjścia wiążemy buty.

 

BLACK HAT ULTRA:

Czyli robiłaś to samo co w harcerstwie to samo co teraz w firmie robisz. Zarządzałaś towarzystwem po prostu.

MAGDA ŁĄCZAK:

Pewnym sensie tak. Czy to tak może wyglądać ale każdy tak naprawdę to co robił to była pewna forma władzy. Akurat ta może była taką formą widoczną bo po pierwsze w punkcie czyli tam gdzie wszyscy są a po drugie powiedzmy, że przez to musiałam mieć na każdego oko. Ale my byliśmy takim teamem, który się naprawdę troszczył jeden o drugiego więc jakby robiliśmy to dla wspólnego interesu żeby nikomu niczego nie brakowało.

BLACK HAT ULTRA:

Jak wspominasz te lata w ogóle tych rajdów?

MAGDA ŁĄCZAK:

To były naprawdę czadowe lata. Wydaje mi się, że taka recepta na wczesne dojrzewanie to jest po prostu doskonały sposób. Po pierwsze funkcjonowania w społeczeństwie bo człowiek się uczy naprawdę dostrzegać różne potrzeby grupy. Po drugie świetny sposób na podróżowanie, na zwiedzanie świata, na uprawianie różnych dyscyplin sportowych. Uczenie się nowych rzeczy. To było niesamowite bo do rajdów bardzo często uczyliśmy się nowych rzeczy.

 

BLACK HAT ULTRA:

Jakich na przykład? 

MAGDA ŁĄCZAK:

Właśnie jazdy konnej uczyliśmy się specjalnie pod rajdy. Bo umówmy się, że jazda na koniach których się nie zna, nie jest łatwa. Zresztą ja też do rajdów zaczęłam biegać. Ja przed rozpoczęciem startowania w rajdach ja nie biegałem. Zresztą jak zaczęliśmy startować ja też bardzo długo się upierałam, że nie trzeba biegać, wystarczy chodzić. Przyszedł taki moment kiedy faktycznie poziom wzrósł.

 

BLACK HAT ULTRA:

Czy dla formy?

MAGDA ŁĄCZAK:

Nasza świadomość, ma nasza świadomość. Tak naprawdę kluczem do zmian było to jak my doświadczyliśmy tych rajdów. Tak naprawdę to nie było tak, że ktoś zaczął biegać i my żeby go gonić musieliśmy też biec. Tylko po prostu już wiedzieliśmy co się da. Osiągnęliśmy pewien poziom i wiedzieliśmy, że można zrobić więcej.

          Zaczynając od tego, że nie jesteśmy tak za mocnym społeczeństwem, ale tak naprawdę chyba głównym kluczem jest to, że u nas temat sponsoringu, finansowania czegoś komuś jest jednak ciągle takim dość raczkującym tematem. Generalnie problemem jest to, że przez to może, że długo żyliśmy w biedzie. Problemem jest zrozumienie, że nie wystarczy komuś kupić butów do biegania i dać mu rower. I on już będzie rajdował na najwyższym poziomie, bo jak on skończy ten trening rowerowy czy zawody rowerowe to on musi gdzieś zamieszkać, coś zjeść. Musi się też spotkać ze znajomymi i nie patrzeć czy mu ktoś piwo postawi czy herbatę tylko też musi na to mieć.

BLACK HAT ULTRA:

Z jaką ekipą największe sukcesy odnosiłaś w rajdach?

MAGDA ŁĄCZAK:

Zdecydowanie z naszym pierwszym takim prawdziwym zespołem Hermann Salomon Adventure to był zespół, który był zespołem przez długie. Byliśmy bandą świetnie znających się ludzi, którzy lubili ze sobą rajdować i absolutnie nie dopuszczaliśmy nigdy do głosu możliwości żeby powiększyć skład i wymieniać ludzi na rajdy. Wtedy pojawiały gdzieś tam ze Stanów informacje, z Francji, że zespoły podmieniają zawodników i raz startuje ten zawodnik  raz ten bo nie może. My nie dopuszczaliśmy takiej sytuacji. Zakładaliśmy, że jeśli się umawiamy, że startujemy w rajdzie  wszyscy możemy startować i robimy to razem. Bo ja zawsze, zresztą chłopaki też, wyznawaliśmy taką zasadę, że żeby ze sobą realizować tak długie godziny i znosić różne zachowania ludzkie to trzeba tego człowieka po prostu szczerze lubić. Mieć dla niego dużą dozę tolerancji i chęci opieki. Wiesz, to może dzisiaj nie wydaje się takie spektakularne. Ale wiesz żeby się martwić o to czy ktoś ma rękawiczkę i pomagać mu ją założyć bo widzi, że ręce się trzęsą, że gdzieś mu się głowa wyłączyła i nie umie ubrać własnej rękawiczki to musisz do tego człowieka po prostu zwyczajnie dbać. Żeby pomasować mu plecy jak widzisz, że boli go kręgosłup od jazdy na rowerze to po prostu musisz się przejmować losem drugiej osoby a nie patrzeć na czubek własnego nosa. Więc ja uważam, że tak naprawdę kluczem do naszych sukcesów była zespołowość.

 

BLACK HAT ULTRA:

Wymień proszę członków tego zespołu.

MAGDA ŁĄCZAK:

Był z nami Maciej Olesiński i Paweł Mosztowicz czy Paweł Dybek no i ja.

BLACK HAT ULTRA:

A teraz sytuacja rajdów przygodowych jest troszeczkę słabsza. Jak myślisz dlaczego?

MAGDA ŁĄCZAK:

Myślę, że ta dyscyplina nie jest słabsza ale się zupełnie nie rozwinęła szczególnie w Polsce. Myślę, że to wynika z wielu powodów. Zaczynając od tego, że nie jesteśmy tak za mocnym społeczeństwem ale tak naprawdę chyba głównym kluczem jest to, że u nas temat sponsoringu, finansowania czegoś komuś jest jednak ciągle takim dość raczkującym tematem. Generalnie problemem jest to, że przez to może że długo żyliśmy w biedzie. Problemem jest zrozumienie, że nie wystarczy komuś kupić butów do biegania i dać mu rower. I on już będzie rajdował na najwyższym poziomie bo jak on skończy ten trening rowerowy czy zawody rowerowe to on musi gdzieś zamieszkać, coś zjeść. Musi się też spotkać ze znajomymi i nie patrzeć czy mu ktoś piwo postawi czy herbatę tylko też musi na to mieć. No nie może być tak, że tak jak my przez długie lata rajdowania, że my się zadłużaliśmy z zawodów na zawody z Pawłem. Tak naprawdę przestaliśmy w dużej mierze też startować z tego powodu, że po prostu pewnego dnia się obudziliśmy i uznaliśmy, że nasi znajomi wybudowali domy a my mamy horrendalne długi. Więc jakby to było bardzo dużym problemem. No i co z tego, że dostawaliśmy sporo sprzętu, czasem wygraliśmy jakąś nagrodę jak to szło dalej na rajdowanie. A zarobić na kromkę chleba i na spanie gdzieś. Trzeba było po prostu gdzieś indziej. Poza tym te rajdy wymagają bardzo dużego zaangażowania przez to, że tych dyscyplin jest wiele, tego sprzętu jest bardzo dużo. To trzeba temu poświęcać bardzo dużo czasu.

 

BLACK HAT ULTRA:

Ten sprzęt kupowaliście zawsze czy pożyczaliście? 

MAGDA ŁĄCZAK:

Sprzętu większość dostawaliśmy zazwyczaj. Sponsorzy zabezpieczali nam sprzęty. Czasem kupowaliśmy sprzęt ale powiedzmy, że te największe sprzęty, najdroższe to raczej mieliśmy jednak od sponsorów. No niemniej jednak to nie wystarczy mieć roweru górskiego żeby jeździć po górach. Jeszcze trzeba w te góry pojechać a w tych górach trzeba gdzieś spać a trzeba tam coś zjeść. No i to tak nakręca machinę. No więc wydaje mi się, że to jest tak naprawdę clou w jakimś sensie braku rozwoju tej dyscypliny bo dzisiaj widzę, że są to znowu młodzi ludzie i oni znów są na starcie życia więc no czegóż się tu spodziewać. No starzy wyjadacze, którzy się z nami ścigają no to ścigają się nadal i jak pojawiają się na arenie międzynarodowej to robią dobre wyniki. Więc jakby w tym sensie nie widzę, że coś jakoś uwstecznia ale nie ma też tego rozwoju takiego błyskotliwego. A chyba też świat się tak nie rozwija w tym temacie.

BLACK HAT ULTRA:

No właśnie też nie ma projektów typu Eko-Challenge też się skończył dawno. 

MAGDA ŁĄCZAK:

Trudno powiedzieć dlaczego razem z Markiem Bernetem się skończyło.

BLACK HAT ULTRA:

Po co w ogóle mówimy o tych rajdach bo chciałem powiedzieć jaką jesteś straszną twardzielką i że twoje bieganie ultra zostało zbudowane na rajdach. Twój mental to, że ty potrafisz napierać niesamowicie długo, niesamowicie silnie. To była twoja szkoła. Często się mówi o tym, że biegi ultra to jest raptem jeden z etapów rajdu przygodowego. Zgodzisz się z tym czy to jednak zupełnie inna para kaloszy?

 

MAGDA ŁĄCZAK:

Tego bym nie powiedziała ponieważ jednak w ultra mamy ten czas pokonywania trasy na tyle krótki, że jednak nie ma tej logistyki takiej, nie ma tylu czynników niepewnych takich sytuacji, które trzeba jednak rozwiązać i rozwiązujemy je w domu na kanapie tylko w terenie gdzie zazwyczaj jesteś brudny często mokry, przemarźnięty, niewyspany. Ta percepcja jest trochę inna niż po dobrym śnie  więc w tym sensie myślę, że nie. Myślę, że jednak mimo, że fizycznie ultra maratony są znacznie cięższe szybsze to rajdy są wyczerpujące. Wymagają wysokiej koncentracji. Można sobie krzywdę zrobić więc naprawdę trzeba przewidywać, analizować. Wymagają dużej logistyki. Nie zabierzesz czegoś dzisiaj rano to następnego dnia rano będziesz mieć kłopoty. Bardzo trudno jest tak perspektywicznie myśleć. Więc w tym sensie to jest coś dużo trudniejszego. Wiem, że ta odpowiedź zaskakuje. Raczej myślę, że większość ludzi myśli, że ultra maratony są trudniejsze. Ale jednak rajdy bardzo ryją głowę. Jednak te problemy z tym co widzisz, co jest rzeczywistością a na co jest tylko twoim wyobrażeniem. Wiesz, czasem nie rozumiesz prostych informacji, które ktoś do ciebie mówi. Te takie momenty wyłączenia to jest coś zupełnie nieosiągalnego, moim zdaniem dla mnie, w ultra maratonach.

 

BLACK HAT ULTRA:

Nie ja się totalnie zgadzam. Jak sobie pomyślę o takim 4 dniowym napieraniu bez snu jeszcze z ludźmi bo jesteś zależna od zespołu, każdy ma kryzys w innym momencie to wystarczy powiedzieć o Rzeźniku. Tak.  Ludzie uważają, że bieganie w parach na Rzeźniku jest trudne dlatego właśnie, że trzeba współpracować no to co dopiero taki.

MAGDA ŁĄCZAK:

Tak, tak tu trzeba zdecydowanie zrozumieć drugiego człowieka jest dla niego dużo wyrozumiałości i tolerancji bo jak tego nie ma to nie ma sukcesu.

BLACK HAT ULTRA:

Opowiedz trochę o swojej pracy. Czym się zajmujesz?

MAGDA ŁĄCZAK:

Jestem biurokratą. [śmiech] Zajmuje się przede wszystkim ochroną środowiska.

BLACK HAT ULTRA:

To pięknie.

MAGDA ŁĄCZAK:

Tak, tak fajnie całkiem. Zajmuję się też trochę BHP. Natomiast przede wszystkim ochrona środowiska a przede wszystkim biurokracją związaną z funkcjonowaniem przedsiębiorstw w systemie, który mamy w kraju, w Europie również. Jakby dostosowaniem tego żeby to funkcjonowanie było zgodne z przepisami.

BLACK HAT ULTRA:

Czy ta praca umożliwia ci w miarę luźne godziny pracy, że jesteś w stanie wyrywać się czasami albo zdalnie pracować?

MAGDA ŁĄCZAK:

I tak i nie. Bo to jest niestety tak, że jestem zależna od godzin pracy kontrahentów. Ludzi, z którymi muszę na co dzień się komunikować. Ja jestem człowiekiem, który szanuje przestrzeń drugiego człowieka i wychodzę z założenia, że to ja czasem pracuje o 2 w nocy to nie znaczy, że mam maile o drugiej w nocy wysyłać tam żeby ludziom po nocy telefon pikał. Więc jakby w tym sensie jestem zależna godzinowo ale ponieważ prowadzę firmę no to mam w związku z tym łatwiejszy sposób kształtowania swoich godzin pracy. Czasami kosztem tego, że nie biorę zleceń czasem kosztem tego, że po prostu przerzucam pracę na pracowników a czasem kosztem tego, że po prostu pracuję w innych godzinach. Godzę się z tym po prostu.  

 

BLACK HAT ULTRA:

Wyjeżdżasz sporo. W sensie jak masz swój okres aktywny to sporo z Pawłem wyjeżdżacie. 

MAGDA ŁĄCZAK:

To chyba tak wygląda, chyba po prostu tak wygląda. Wbrew pozorom wyjeżdżaliśmy zazwyczaj 2, 3 razy w roku na wyjazdy. Ja raczej starałam się nie przekraczać dziesięciu dni przy czym wyjeżdżamy weekend weekend żeby powiedzmy to był tydzień roboczy i dwa weekendy. I starałam się w ten sposób wyjeżdżać 2, 3 razy w roku. Czasami jak dało się zrobić jakiś przedłużony weekend to też w ten sposób wyjeżdżaliśmy.  Zdarzyło nam się raz z Pawłem wyjechać na trzy tygodnie i to była pomyłka. To było za dużo. Ja teraz już zupełnie jestem w stanie pracować jak jest dobrze zorganizowany wyjazd w sensie jestem w miejscu, w którym nie musimy dużo czasu spędzać na dojazdy do miejsc, w których chcielibyśmy być. I tam od różnych czynników jeszcze jedzie z nami Patrycja no to ona już w ogóle bardzo ułatwia mi pracowanie bo ta praca idzie dużo żwawiej.

 

BLACK HAT ULTRA:

Patrycja czyli twoja siostra, z którą pracujesz razem.

MAGDA ŁĄCZAK:

Tak pracujemy razem z Patrycją. Patrycja nas supportuje na wyjazdach więc jakby mamy taką trójcę w miarę zgraną, wyjazdową.

BLACK HAT ULTRA:

Lubisz Hiszpanię i Majorkę.

MAGDA ŁĄCZAK:

Uwielbiam. 

BLACK HAT ULTRA:

Te klimaty. Dużo tam lubisz biegać. Czemu akurat tam. To jest kwestia klimatu po prostu jaki tam panuje w górach czy to są też ludzie, jedzenie co to jest?

MAGDA ŁĄCZAK:

Jedzenie chyba mniej, ludzie na pewno. Podejście ludzi to, że oni są tacy zadowoleni uśmiechnięci. Nieznajomy człowiek staje się twoim znajomym w przeciągu chwili. Śmiejemy się jak byliśmy ostatnio razem w trójkę na Gran Canarii to spaliśmy w bungalowie u takiej babeczki z którą w ogóle potem utrzymywałam kontakt jakiś tam łowca. A która po prostu opowiedziała nam połowę swojego życia jak się spotkaliśmy i tak żeśmy się zżyli, że ona pisała do nas co jakiś czas. Polecała nam miejsca, które warto zwiedzić my już byliśmy kolejny raz na tej wyspie więc powiedzmy, że mało rzeczy nas zaskakiwało ale ona wymyśliła dla nas różne tam miejsca, które jeszcze ewentualnie możemy zobaczyć. Więc tak ludzie, to ich zadowolenie z życia ten uśmiech i nie przywiązywanie wagi do pierdół. Zero blichtru, pozery, opakowania po prostu dusza na dłoni wyciągnięta.

 

BLACK HAT ULTRA:

Nie myśleliście o tym żeby tam kiedyś zamieszkać albo mieć małą chatynkę na Gran Canarii.

 

MAGDA ŁĄCZAK:

No ja bardzo bym chciała tam mieszkać. Myślę, że Paweł też ale na dzień dzisiejszy to kompletnie poza naszym zasięgiem. No miło byłoby mieszkać ale myślę, że myślę że to chwilowo jeszcze nie dla nas, ale może kiedyś.

 

BLACK HAT ULTRA:

Porozmawiamy chwilę o bieganiu. [śmiech] Bo wiem, że ty lubisz biegać.

 

MAGDA ŁĄCZAK:

Bardzo to ciekawe bardzo lubię biegać. [śmiech]

 

BLACK HAT ULTRA:

Nagle okazało się, że Magda lubi biegać. Jakie dystanse lubisz pokonywać najchętniej na zawodach?

MAGDA ŁĄCZAK:

To ciekawe. Lubię biegać biegi asfaltowe na dyche .

BLACK HAT ULTRA:

Jak masz czas na dyche?

MAGDA ŁĄCZAK:

Teraz nie powiem tak dokładnie z głowy coś w granicy 37 i pół minuty może trochę mniej. Ale lubię uważam, że to jest bardzo ciekawy styl biegu i lubię biegać biegi takie na 100 kilometrów.

BLACK HAT ULTRA:

No to są dwa zupełnie różne wysiłki. 100 kilometrów rozumiem już w terenie. Nie po asfalcie.

MAGDA ŁĄCZAK:

Po asfalcie nie. Nie podjęłam nigdy tego wyzwania. Wydaje mi się, że nie jestem aż tak dobra.

BLACK HAT ULTRA:

Aż tak dobra czy po prostu nie chce ci się tego robić.

 

MAGDA ŁĄCZAK:

Wiesz co z szacunku dla ludzi, którzy uprawiają tę dyscyplinę. Wydaje mi się, że trzeba być w tym dobrym. Ja chyba nie umiałabym. Chociaż wszystko jest dla ludzi. Prawdopodobnie należę do tej grupy ludzi oceniając swoje dotychczasowe podejście do życia, że nie mówię nie. Ale na dzień dzisiejszy nie umiem sobie siebie wyobrazić w takiej aktywności. Nie jestem tak odważna żeby stanąć do takiej rywalizacji.

 

BLACK HAT ULTRA:

Teraz jak już będzie po wszystkim i założyć buty. Czy nadal współpracuję trenerską z Izą Zatorską?

MAGDA ŁĄCZAK:

Nie. Wiele lat się skończyło. Nie chcę kłamać ale od 2015.

BLACK HAT ULTRA:

A powiedz mi, sama się trenujesz?

 

MAGDA ŁĄCZAK:

Tak sama się trenuję.

          No i pojechaliśmy tam już jadąc wiedziałam, że to absolutnie żaden start nie wchodzi w grę. No ale tak się złożyło, że pojechałam i stanęłam na starcie i to było straszne. To jest straszne jak człowiek tak na coś czeka i jak to się zbliża to wie, że to nie jest dla niego. To więcej robi szkody niż pożytku. Dużo lepiej się skoncentrować na małych krokach.

BLACK HAT ULTRA:

Proszę, nie boisz się, że przetrenujesz albo nie dotrenujesz. Robisz to już dłuższy czas?

MAGDA ŁĄCZAK:

Wiesz co. Powiem ci tak. Zostałam swoim własnym trenerem w sumie trochę przez przypadek bo tak naprawdę drogi z Izą nam się dlatego rozjechały, że ja w tamtym okresie po tych Mistrzostwach Europy byłam bardzo kontuzyjna. To znaczy nie mogłam się wyleczyć z tej kontuzji, jakieś tam bóle wracały. Nie mogłam podjąć żadnych sensownych treningów. Sorry. Jeszcze wcześniej skręciłam nogę we wrześniu i potem jak już tę nogę skręciłam i lasy dozwolone. I tak krok po kroku to się wszystko nie składało. I ja po prostu 2016, 17 rok, nie chcę skłamać. To były takie lata kiedy trochę postanowiłam odpuścić w takich biegach, treningach ciężkich. Dla mnie trenowanie z Izą było fajne ale bardzo obciążające. Ponieważ Iza widziała we mnie potencjał. Wiedziała, że mogę coś osiągnąć i dobrze mnie wyciskała. Ja jako człowiek chorobliwie ambitny muszę wszystko zrobić najlepiej jak się da więc mnie się zdarzały lekkie treningi, że musiałam zadzwonić po kolegę żeby po mnie przyjechał do lasu bo leżę w rowie i nie jestem w stanie absolutnie wrócić o własnych siłach. Zdarzały mi się takie akcje. Więc znając się po prostu chyba potrzebowałam odpocząć od kieratu. Nie od biegania, nie od startów od takiego reżimu. Ja pamiętam, że jak miałam tempowe treningi do biegania to ja już dzień wcześniej miałam problem ze jedzeniem czegokolwiek miałam ściśnięty ze strachu żołądek, że absolutnie nie byłam w stanie nic zjeść. Przed treningiem praktycznie nic nie jadłam bo wiedziałam, że będzie mnie brzuch bolał więc byłam ciężko zestresowana. I to kwestia mojej głowy. Wtedy trzeba było umieć zrozumieć, że trzeba być w wolniejszym spokojniejszym, że wszystko jest procesem. A ja chciałam już teraz.

 

BLACK HAT ULTRA:

Jak to w twojej głowie wyglądało, ty sama siebie motywowałaś? Czy też chciałaś spełnić plan Izy i jej nie zawieść w pewnym stopniu?

MAGDA ŁĄCZAK:

Bardzo wysoki poziom jej autokontroli. Jestem człowiekiem takim, który nie potrzebuje bata zewnętrznego bo ja już sama się wewnętrznie na tyle ubiczuje, że jakby mnie jeszcze ktoś z zewnątrz biczował to po prostu chyba bym upadła. Iza nie była takim trenerem ona na mnie nie wymuszała nigdy. Była taką osobą, która w miarę rozumiała, że czegoś tam nie mogę zrobić bo akurat praca bo akurat coś. Więc to nie. Ja po prostu sama na siebie nakładałam bardzo wysoką presję.

BLACK HAT ULTRA:

To jak teraz zamierzasz do siebie podejść?

MAGDA ŁĄCZAK:

Teraz ostatnio moja zawodniczka napisała, opisując trening, że zrozumiała że musi być dla siebie dobra. I bardzo mi się spodobało to zdanie ponieważ zdanie takie w miarę złożone ze słów prostych ma bardzo głęboką myśl. Tak naprawdę trzeba sobie dać szansę zrozumieć siebie a nie za wszelką cenę wkładać je w jakiś szablon i koniecznie nim podążać. I ja też jako trener należy raczej do takich ludzi. I tak trenowałam przez wszystkie ostatnie lata, że trzeba słuchać organizmu. Zawodnicy bardzo często przychodzą i oni się pytają w jakim tempie biegać, jakie tętno. Powiedzmy, że ta matematyka jest z poziomu profesjonalisty, który bada siebie na bieżąco i trenuje w powtarzalnych warunkach, powtarzalnych okolicznościach ma sens. Natomiast w stosunku do ludzi, którzy wrócili z pracy jednego dnia są bardziej zmęczeni drugiego mniej, jednego są zwyczajnie wkurzeni i muszą tą energię rozładować. Innego zupełnie ospali. Ludzie, którzy jednego dnia biegają po błocie drugiego po asfalcie bo akurat nie mieli czasu wyjść na trening taki jak chcieli gdzieś indziej. To naprawdę nie są miarodajne liczby a do tego ultra maratony to jest taka specyficzna dyscyplina, której co z tego, że ci zegarek pokaże liczby jak ty się czujesz dętka i może się pojawić góra, więcej błota a ty się dwa razy potkniesz, tętno niekontrolowanie wzrośnie. Po co ci ta liczba. Ona nic nie da. Tak naprawdę pytanie na ile ty się umiesz po tym chętnie wyrównać i wrócić do swojej aktywności. W tym zegarek nie pomaga, w tym pomaga głowa. Ja bardzo zwracam uwagę na to żeby słuchać głowy żeby się nauczyć słuchać swojego ciała, swojego oddechu, który na początek jest najlepiej opisującym aspektem treningu i wtedy możemy rozmawiać o tym jak dużo jeszcze możesz. Bo to, że ty dzisiaj masz niskie tętno na to mogło wpłynąć dużo czynników zaczynając od tego, że nie wypuści dwóch kaw na start, które normalnie. Pospałeś więcej niż zwykle. Nie przyjadłeś się poprzedniego dnia na kolację. To są takie bzdury, które wpływają bardzo istotnie na jakość treningu więc ja zawsze mówię: Nic mi z tej liczby, nie pokazuje mi tych liczby. Ona dzisiaj będzie taka, jutro może totalnie inna i będzie żyć zdziwiony, że czemu to tak. Oczywiście w ramach ciekawostki warto sobie to śledzić. Ale od tego nie można uzależniać swojego treningu moim zdaniem. 

 

BLACK HAT ULTRA:

To na czym się opierasz w takim razie?

MAGDA ŁĄCZAK:

Przede wszystkim własne odczucia, oddech. No i ja prowadzę jakby dość skrupulatne analizę swoich słabych stron. W treningu chodzi o to żebyśmy się poprawili. Więc tak naprawdę trzeba jasno zdefiniować co jest słabą stroną i nad nią pracować. Oczywiście nie można zaniechać wszystkich innych czynników. Jeżeli na ten moment jesteśmy słabi wytrzymałościowe no to nie znaczy, że siłę trzeba szybko i zupełnie odstawić ale to znaczy, że trzeba na ten czynnik większy nacisk położyć. Natomiast nie ma lepszej drogi niż własne takie subiektywne odczucia. Ponieważ bardzo często się okazuje, że wybiegasz tą samą górę tydzień w tydzień i wydaje ci się, że dzisiaj noga ci idzie to jest rewelacja patrzysz na zegarek jasny gwint biegnę tak samo jak tydzień temu co było tak ciężko ledwo oddychałem. Tak to jest. I teraz naucz się biegać tak żeby ci się tak lekko oddychało cały czas. Czyli pilnuj takiego tempa żebyś miał to samopoczucie a potem zrobimy inne jednostki treningowe, na których bardziej się wyplujesz i spróbujemy ci przesunąć tę granicę. Ale nie na zasadzie, że Magda powiedziała po 4.30 masz biec i czy oczy wypadają ze zmęczenia czy czytasz książkę w trakcie ze znudzenia no to biegnę bo taką liczbę Magda napisała. No nie, nie to nie ze mną takie metody.

BLACK HAT ULTRA:

No tak, ale z drugiej strony czasem kurcze trzeba docisnąć żeby wskoczyć na inny poziom.

MAGDA ŁĄCZAK:

Oczywiście trzeba docisnąć od tego są odpowiednie mikro cykle treningowe. Chociaż ja kiedyś w jednej rozmowie stwierdziłam, że jednak najlepsza jest metoda startowa. Ponieważ oprócz tego, że pozwala pobiec faktycznie na relatywnie maksimum swoich możliwości, uczy trwania w takim stresie startowym. Jakikolwiek poziom zawodnika by nie był to stres startowy się pojawia on wynika stąd, że te zawody są w jakimś sensie oczekiwanym momentem w życiu i chcemy żeby nam to wyszło i nie o to chodzi czy wygramy z panem Kaziem czy Krysią tylko o to, że chcemy coś zrobić dobrze. Ja zawsze mówię; Nie ścigaj się z rywalami bo nie masz możliwości wpływania na to w jakiej oni są dyspozycji i nie wiesz czy oni dzisiaj biegną treningowo czy biegną w trupa. Nie wiesz czy oni dobrze trenowali czy nie bo Facebook prawdy nie mówi. Nie wiesz tak naprawdę ilu dobrych rywali stanie na starcie bo jak zapisujesz się na zawody to nie wiadomo kto na nie przyjedzie. Zrób dobrze swoją robotę tak żebyś jak staniesz na mecie to żebyś  powiedział nie miałem więcej do zrobienia na tej trasie. Dzisiaj tu i teraz zrobiłem wszystko co należało dobrze tak jak należy. Od tego są zawody. Zadowolenie zawodnika jest dla mnie miarą mojego zadowolenia.

 

BLACK HAT ULTRA:

Mówiliśmy o tym, że trzeba sobie czasem dać mocniejsze akcenty i ty uważasz, że to właśnie starty są dobrym rozwiązaniem.

MAGDA ŁĄCZAK:

Znaczy to zależy co potrzebujemy szlifować. 

BLACK HAT ULTRA:

Mówiłaś o tym, że swoje słabsze strony. Jakbyś podeszła do tego? Czasem słabszą stroną może być stabilizacja więc np.trzeba by się spotkać z trenerem? Jak to zdefiniować.

MAGDA ŁĄCZAK:

To trzeba przede wszystkim zdefiniować. Problem takich słabych stron. No niestety to jest problem tego, że trzeba być takim samoświadomym. Ja uważam, że w związku z tym warto się dużo komunikować i jakby dużo dużo mówić. Dlatego moi zawodnicy bardzo często piszą takie książki o tym jak było na treningu. Ja sobie to czytam potem. Bo czasami się okazuje, że problem nie tkwi w samej motoryce na przykład biegu. Tylko problem tkwi w jakichś takich problemach w stylu stabilizacja. Wydaje mi się, że najlepszą metodą jest jakby cykliczne powtarzanie pewnych czynności i sprawdzanie czy one nam lepiej wychodzą. No nie trzeba, powiedzmy sobie szczerze, robić sprawności codziennie na poziomie amatorskim, nie trzeba codziennie a nawet nie należy codziennie robić stabilizacji czy codziennie się rolować. Tego nie można robić codziennie. Ale trzeba ustalić cykl, w którym te czynności się powtarza. I jeżeli jest tak, że nie jest łatwiej w horyzoncie czasu to znaczy, że tutaj jest jakiś brak. Bo jednak to powinno dawać jakąś poprawę. A jeżeli tej poprawy żadnej nie zauważamy to znaczy, że gdzieś tutaj jest jakiś brak, który wymaga doprecyzowania. Może poszukania głębiej no i rozwoju w tym kierunku. Jeżeli jest tak, że siódmy tydzień z rzędu robisz podbiegi i nie widzisz poprawy no to znaczy, że tu jest jakiś istotny brak bo tu musi być poprawa. Nie ma poprawy to znaczy, że coś się dzieje. Albo twoja sylwetka jest niewłaściwa albo siła twoich mięśni jest niewłaściwa po prostu albo w technice jest coś nie tak.

 

BLACK HAT ULTRA:

Albo jesteś przemęczony.

MAGDA ŁĄCZAK:

Albo jesteś przemęczony.

BLACK HAT ULTRA:

Też na silny trening trzeba być odpowiednio wypoczęty. Czasem są takie słabsze dni i wtedy nie warto robić ciężkiego treningu.

MAGDA ŁĄCZAK:

To prawda ale to też zależy od momentu, w którym okresie treningowym jesteś. Ja zawsze mówię, że tak naprawdę jak się zaczyna trenowanie to człowiek jest permanentnie zmęczony. To tak jak my zaraz po trenowania wracamy do trenowania. Mało komu jest przyjemnie w pierwszym okresie. Organizm nie jest przyzwyczajony do regularnej aktywności, za wszelką cenę próbuje nas od tego sportu odwieść. Zaprasza nas na kanapę wszelkimi możliwymi metodami i trzeba umieć odróżnić te sygnały takie prawdziwe od takich sygnałów związanych z naturalną skłonnością każdego człowieka do lenistwa bo to nie jest tak, że ludzie są leniwi z natury tylko po prostu niektórzy bardziej się wsłuchają w ten głos w sobie a inni trochę mniej. 

 

BLACK HAT ULTRA:

To jest ciekawe. Jak w takim razie przy amatorskim trenowaniu uniknąć przetrenowania?

MAGDA ŁĄCZAK:

No to jest bardzo trudna sprawa ponieważ tak naprawdę trzeba poznać własne skłonności i trzeba tak naprawdę sięgnąć głęboko do siebie, w głąb siebie i wsłuchać się co jest przyczyną naszej takiej niemocy treningowej, osłabienia. Czasami i zazwyczaj jeżeli trening jest dobrze prowadzony, to czasami to są po prostu zwykłe takie życiowe sytuacje, że po prostu codzienność życiowa nas na tyle przytłacza że ten trening to taka wisienka na torcie, która dobija i zgniata nas coraz głębiej w ziemię. Gdyby zostawić samo to bieganie a tą codzienność wyrzucić to by się okazało, że nie jesteś przetrenowany. Ale przy dołożeniu tego co się na co dzień czeka czy to w pracy czy w domu. No to po prostu powoduje to przeciążenie. Dlatego ja mówię, że bardzo często się zdarza, że taki amator, który zaczyna biegać zresztą ja również chce od razu Bóg wie co robić i trenować i on może nawet dwa razy dziennie. Nie możesz dwa razy dziennie bo dzisiaj będziesz dwa razy dziennie a za trzy miesiące się mnie zapytasz dlaczego ty tak się czujesz. To jest po prostu nie da rady. Nagle nie wyślesz dzieci w kosmos, nie powiesz żonie; Daj mi spokój bo ja teraz jestem biegaczem. Nagle nie zaniedbasz obowiązków domowych, nie porzucisz koszenia trawy i załatwiania dziur w dachu czy czegokolwiek innego. No te rzeczy nas po prostu nie omijają. A ponieważ nie jesteśmy zawodowcami to musimy je wpisywać w tzw. plan treningowy. Więc jeżeli ja bardzo często mówię zawodnikom, że jeżeli jest tak, że byłeś w delegacji i wracasz o dziesiątej to nie idź na Boga o jedenastej na trening. Co ten trening ma dać? Co on ma dać żebyś ty odfajkować Magdzie żeby się oddaliła bo kazała pobiegać. No nie, chłopie jeśli tak twój dzień się poskładał trudno. Bez tego jednego treningu też wszystko będzie szło w dobrym kierunku. Tu trzeba umieć zrozumieć, że funkcjonujemy w ramach nie zawodników takich prawdziwych co po treningu kładą się na kanapie tylko myślą, o której masażysta przyjdzie.

 

BLACK HAT ULTRA:

Bo tak jak mówisz często wspominasz o tym, że trenujesz ludzi czy nie masz kłopotu żeby trenować ludzi, których na co dzień nie widzisz. W sensie tak totalnie wirtualnie ich prowadzisz.

MAGDA ŁĄCZAK:

Wiesz co. No właśnie po to stosujemy taką technikę wypisywania się. Ja dlatego lubię dużo bardziej niż liczby chociaż te też są często potrzebne. Takie subiektywne wrażenia no bo to daje mi taką szansę na bezpośrednią relację. Dopóki nie było covida też spotykaliśmy się co najmniej raz do roku żeby razem pobiegać. Takie motoryczne sprawy razem przepracować pokazać sobie rzeczy, o których nie możemy sobie opowiedzieć. No ale też komunikujemy się przez telefon więc powiedzmy, że to nie jest złe. Ja też chyba nie należę do ludzi, którzy potrafiliby trenować z kimś a nie jestem taka super hiper żebym była w stanie zrobić dziesięć treningów dziennie. Więc to chyba też byłoby niemożliwe fizycznie. Natomiast dużo się komunikuje.

BLACK HAT ULTRA:

Dobrze. To wróćmy do ciebie w takim razie. Zakładasz buty jakbyś poprowadziła swój pierwsze trzy miesiące treningu na przykład?

 

MAGDA ŁĄCZAK:

O moje pierwsze cztery miesiące treningu będą bardzo amatorskie, bardzo zachowawcze bardzo krótko dystansowe. Już mam rozpisane tak naprawdę choć nie wiem kiedy ten termin nastąpi. Natomiast nie będę biegać więcej niż 2, 3 razy w tygodniu po 5, 6 kilometrów maks. A być może zacznę biegać tylko po dwa kilometry na początku i nie zamierzam z tego powodu ronić łez. Każdy krok biegowy, który zrobię bez bólu będzie dla mnie super. Przyznam się szczerze, że pierwszy raz w życiu śni mi się jak biegnę bardzo dużo sobie wyobrażam jak to będzie jak widzę jak inni biegną to tak utożsamiam się z tym krokiem biegowym. No jest to coś za czym tęsknię. Przyznam szczerze, że przez ten ostatni okres dużo się zastanawiałam nad tym czy naprawdę mam ochotę do tego wrócić, że ta przerwa jest już tak długa, że jestem naprawdę w lesie sporo nie ma złudzeń. Nazwisko nie biega tu. Naprawdę trzeba będzie swoje bardzo ciężko i boleśnie w sensie nie tylko fizycznie co przede wszystkim psychicznie odpracować ale jestem gotowa na to zadanie mam je ochotę zrobić po pierwsze dla siebie ale też po drugie dla ludzi, którzy się poddają często jak ich tak życie tąpnie. Jak mówią, że to jest ten moment kiedy trzeba skończyć. Ja biegam bo naprawdę lubię biegać. Polubiłam bieganie bardzo późno ale polubiłam bieganie i teraz nie mam ochoty z niego rezygnować szczególnie z tego biegania na wysokim. Tuptać w emeryckim tempie rzadko to może by mi tu stała bez operacji ale interesuje mnie powrót do biegania takiego z adrenaliny.

 

BLACK HAT ULTRA:

A myślałeś o tym ile sobie czasu dajesz na powrót do pełnej formy takiej startowej żeby Trans Gran Canarie pobić rekord trasy.[śmiech] Ile to może zająć ci czasu?

MAGDA ŁĄCZAK:

Lekarze twierdzą, że w ciągu pół roku wrócę do amatorskiego biegania a w ciągu roku będę już normalne swoje jednostki treningowe realizować. Myślę, że to są zawyżone czasy bo lekarz, który mnie prowadzi zna mój charakter i po kilka razy zanim wyjdę powtarza czego mi nie wolno robić i żeby mi przypadkiem nie strzeliło do głowy żeby jednak spróbować. Tak bardzo mnie pilnuje. Chociaż pozwala mi różne rzeczy robić. Bardzo mądrze mnie prowadzi ale też bardzo jasno i to uważam, że to jest profesjonalizm w tym co się robi, że on wymienia rzeczy które wie, że mogłoby mi przyjść do głowy bo faktycznie przyszłoby mi do głowy gdyby on wyraźnie nie powiedział, że absolutnie nie wolno mi zrobić bo mogę sobie rozwalić nogę na amen i już tak ostatecznie. Więc bardzo mnie pilnuje. A z drugiej strony pozwala mi. Od razu mi powiedział, że mogę od razu na rower usiąść i czego mam pilnować a czego nie. Więc jakby to jest bardzo fajne ale przyznam szczerze, że nawet ten rok jeśli to będzie rok a mam nadzieję, że nie będzie. Ale nawet jeśli to będzie rok, to ja jestem szczęśliwa bo to jest rok, za który na pewno będę biegać. Przez ostatni rok wydawało mi się, że już w przyszłym tygodniu normalnie zaczynam trenować i będzie super i wypompowało mnie to z energii życiowej. Totalnie ale tak totalnie. Ja byłam zmiażdżona tym, że próbuję. Wydaje się, że jest super. Już nawet coś tam pobiegłam jakoś troszkę żwawiej i następnego dnia nie mogę chodzić. Jest katastrofa. Powiesić się człowiek ma ochotę. Więc wiem, że jestem na dobrej drodze, długiej drodze ale kierunek jest dobry więc nawet jeżeli się okaże to nie rok a rok i cztery miesiące to jestem szczęśliwa bo to znaczy, że za nie tak długi czas ubiorę prawego buta. Zacznę nerwowo spacerować a potem powolutku przyspieszać.

 

BLACK HAT ULTRA:

Jakieś imprezy, które chciałabyś pobiec? Jakieś marzenia?

MAGDA ŁĄCZAK:

Chyba nie. Wiesz co przyznam się szczerze, że ta końcówka 2019 początek 20. To był taki czas, że bardzo chciałam coś pobiec. Pamiętam też, że w tym roku zaplanowałam tak by rok temu, że pobiegnę na Gran Canarię. No i pojechaliśmy tam już jadąc wiedziałam, że to absolutnie żaden start nie wchodzi w grę. No ale tak się złożyło, że pojechałam i stanęłam na starcie i to było straszne. To jest straszne jak człowiek tak na coś czeka i jak to się zbliża to wie, że to nie jest dla niego. To więcej robi szkody niż pożytku. Dużo lepiej się skoncentrować na małych krokach. Czy to będzie Gran Canaria czy to będzie . Czy to będzie cokolwiek innego czy to będzie bieg po lotnisku w Mielcu. Nie ma to dla mnie na ten moment znaczenia. Znaczenie ma to żebym mogła biec i nie myśleć o tym, że muszę wolniej bo to boli za bardzo.

BLACK HAT ULTRA:

Lubisz wracać na trasy, na których już byłaś?

MAGDA ŁĄCZAK:

Na fajne trasy. Lubię. Bardzo często jest tak, że wracamy z wyjazdu i ja wiem, że to jest miejsce, do których chcę wrócić bo są fajni ludzie, fajna organizacja, miejsce fajne coś jest takiego co powoduje, że chcę. Więc tak są zawody, na które z przyjemnością wracam i zupełnie mi nie przeszkadza bieganie po tych samych trasach

BLACK HAT ULTRA:

Do swoich startów przygotowujesz się bardzo metodycznie, rozpisujesz wszystko w Excelu. Ja mam do ciebie takie pytanie już na koniec czy ty czasem masz w sobie takie momenty, że gdzieś odpuszczasz te kontrole i zapala ci się taka mała, radosna dziewczynka w środku, która właśnie coś robi?

MAGDA ŁĄCZAK:

Tak. Ale to są sprawy związane z treningiem. Czasami jest tak, że mam zaplanowany jakiś trening tempowy, jakieś nudne kilometrówki akurat jest ładna gra świateł i akurat nie muszę biegać wieczorem z latarką tylko mogę pobiegać w dzień. To wtedy idę i zrobię crossy i też będzie. I wtedy jak bo mam bardzo dużo fanów tego co robię i czasem mi się to zdarza ale staram się w miarę pilnować jednak systemu a samo przygotowanie do startu w zawodach to nie. Fantazje można mieć w tym sensie żeby dbać o to żeby mieć komfort i robić to co się robi z przekonaniem, że robi się to dobrze. Ale tak, że tam się pościgam z mistrzem świata przez pierwsze sto metrów za zakrętem będę musiała odpuścić. To zupełnie nie moja bajka.

 

BLACK HAT ULTRA:

Dziękuję bardzo za rozmowę.

MAGDA ŁĄCZAK:

Dziękuję bardzo.

BLACK HAT ULTRA:

Myślę, że wszyscy będziemy czekać na powrót Magdy do biegania. Czy uda się Magdzie znowu wskoczyć do czołówki? Zobaczymy. Ale z takim nastawieniem mam wrażenie, że pokona wszelkie trudności.

Dziękuję serdecznie za wysłuchanie tego podcastu. Podcast można wspierać w mediach społecznościowych udostępniając informacje o nim w postach, relacjach i na tablicach. Ale przede wszystkim podcast ten funkcjonuje dzięki mentalnemu i finansowemu wsparciu słuchaczy. Jeżeli chcesz dołączyć do tego grona zapraszam na patronite.pl/blackhatultra.

W tej chwili podcast na Patronite wspiera 130 osób, ale chciałbym wymienić alfabetycznie nazwiska tych, których miesięczny wkład jest największy. Są to: Agnieszka Barczyk, Krzysztof Bednarz, Adam Bogdał, Agnieszka Dudek, Andrzej Gąsiorowski Krzysztof Grzęda, Bieta Chryń-Morawska, Michał Janiak, Tomasz Kacymirow, Paweł Kaczmarek, Szymon Kubicki, Agnieszka Łęcka, Marek Maj, Wojtek Mąka, Agnieszka Miniti, Wojciech Pietrzok, Marcin Stefaniak, Marzena Stanek, Przemysław Strąk i Edyta Winnicka.

 

Ten odcinek podcastu BLACK HAT ULTRA przygotowali:

Kamil Dąbkowski prowadzenie i montaż oraz

Piotr Krzysztof Pietrzak transkrypcja i media społecznościowe,

a autorem muzyki jest AudioDealer.

A jeżeli jeszcze tu jesteście?

Tak sobie myślę, że kiedy traktujemy sport bardzo poważnie zaczynamy znajdować dla niego specjalne miejsce nie tylko w rozkładzie dnia, ale również w naszej świadomości. Tak jakby było osobną częścią życia. Może to być traktowane jako pościg za czymś lub ucieczka ale tak długo jak traktujemy sport jako osobną i nie połączoną z życiem część to nie będziemy w stanie osiągnąć swojego pełnego potencjału. Dlatego dzisiaj skupimy się na tym czy tak samo podchodzimy do życia jak i do sportu i czy za bardzo tych dwóch bardzo istotnych aspektów naszego życia nie rozdzielamy. Upewnij się, że siedzisz prosto i wygodnie na krześle. Przypomnijmy jeszcze, że w tym ćwiczeniu nie chodzi o odpowiadanie na żadne pytania. Staramy się tutaj nauczyć stawiać sobie pytania bez żadnych oczekiwań. Kiedy to robimy nasza głowa się wyciszenia a myśli stają się przejrzyste. Jesteśmy w stanie klarownie i zobaczyć naszą drogę.

 

Usiądź i obejmij przestrzeń łagodnym, głębokim sklepieniem i zrób kilka głębokich oddechów. Przy kolejnym wydechu zamknij powoli oczy. Niech oddech wróci do swojego naturalnego rytmu. I poczuj jak twoje ciało zapala się i unosi w oddechu. Zwróć uwagę na zapachy i dźwięki i zauważ jak się czuje twoje ciało. Zacznij powoli badać swoje ciało od czubka głowy do stóp. Zwróć uwagę na miejsca, które są spięte. Zwróć uwagę na miejsca, które są zrelaksowane. Nie reaguj w żaden sposób na to co odkryjesz. Nie próbuj nic zmieniać. Wystarczy, że będziecie świadomi reakcji swojego ciała i emocji, których jesteście. Skup się teraz na oddechu, zaobserwuj jak twoje ciało reaguje na oddech. Jeżeli to są bardzo subtelne zmiany bardzo dobrze. Zaobserwuj je, nie oddychaj głębiej tylko po to, żeby poczuć coś bardziej. Zwróć uwagę jak powietrze wypełnia twoją klatkę piersiową i ciało unosi się podczas wdechu, po czym mięknie i opada podczas wydechu. Zwracaj uwagę jak każdy oddech jest inny od poprzedniego. Przygotuj się na zadanie dzisiejszego pytania. Pamiętaj aby myśli, które na pewno się pojawią zaobserwować i pozwolić im ulecieć nie dając się ponieść. Zachowaj jednak w sobie to odczucie, które będzie ci towarzyszyć gdy usłyszysz pytanie. Więc zadaj pytanie i zauważ jaki efekt wywoła i zadaj pytanie tak jakbyś je zadawał drugiej osobie. Jak podchodzisz do życia? Teraz oderwij się od tego pytania i chęci odpowiedzi na nie, od emocji, które pojawiły się w twoim ciele, od myśli które wpadły ci do głowy. Wróć do prostoty oddechu skupiając się tylko na nim. I znów miej w twojej głowie dzisiejsze pytanie. Nie staraj się aby w twojej głowie pojawiła się jakaś nowa myśl lub emocje. Po prostu zadaj to pytanie tak jakbyś zadawał drugiej osobie. Jak podchodzisz do życia? I na kilka chwil zapomnij o ćwiczeniu. Skup się tylko na oddechu, na tym jak twoje ciało opada i unosi się. Zadaj sobie to pytanie jeszcze raz starając się nie odpowiadać na nie. Zadaj je tak jakbyś je zadawała drugiej osobie. Jak podchodzi do życia? I po prostu oddychajcie otoczeni tymi emocjami, które to pytanie wywołuje. Niech pracuje w was podczas gdy spokojnie oddychacie. Nie starajcie się odpowiadać na to pytanie. A teraz zupełnie odpuść. Nie myśl o oddechu, o ciele, o pytaniu. Totalnie się zrelaksuj. Niech głowa robi co chce. Niech myśli krążą i płyną naturalnie i swobodnie. Daj odpocząć sobie i głowie od ćwiczenia. Skup się na ciele poczuj jego ciężar. Czyli miejsca, w których twoje ciało dotyka krzesła, podłogi. Wykonaj jeszcze kilka dłuższych oddechów. Zacznij dopuszczać do siebie dźwięki, zapachy. Powoli wracaj do rzeczywistości skupiając się na otoczeniu. Teraz spokojnie i delikatnie otwórz swoje oczy. Możesz się przeciągnąć. Powoli przywracaj się do normalnego tempa, w którym żyjesz. Obserwuj jak się czujesz, jak te kilka dni skupienia na momencie, na oddechu zadziałały na ciebie. Jak się czujesz z tym pytaniem czy cię zaskoczyło? Może wydało się banalne. Pomyśl o tym jak podchodzisz do życia. Czy tak samo podchodzisz do sportu. A jeśli inaczej to czy myślisz, że jedno wpływa na drugie. Możemy zauważyć tę różnicę w najmniejszych działaniach w ciągu dnia. Pomyślcie co by było gdybyście z taką samą lekkością i skupieniem podchodzili do każdej czynności w ciągu dnia. Niezależnie czy to jest wyjście z psem, jedzenie, praca czy sport. Gdybyście w każdej chwili byli tak samo skupieni i zachowywali ciekawość i tę radość osoby, która robi to po raz pierwszy. Jakby to było?

 

Buźka.

PRZEJDŹ DO ODCINKA:
https://www.blackhatultra.pl/podcast/episode/79ae42a4/80-magda-laczak-biegaczka-gorska-odnowa-black-hat-ultra-podcast