TRANSKRYPCJA
#80 ANDREA DYLONG

PODCAST BLACK HAT ULTRA - Andrea Dylong dietetyczka biegaczka zaburzenia odzywiania black

fot. Andrea Dylong

BLACK HAT ULTRA:

Kochani mam was na YouTubie, tym razem osobiście twarzą w twarz. Zbudowałem sobie w Warszawie małe studio. I od tej pory mam nadzieję będę się z wami częściej widywał. Do tej pory widzieliśmy podcaście tylko zdjęcia. Mam nadzieję, że teraz uda się, aby te rozmowy były również w formie video. Mam nadzieję, że dużo gości będzie przyjeżdżać. Zobaczymy. Andrea zadzwoniła do mnie z takim problemem dotyczącym zaburzeń odżywiania. Do poruszenia tego tematu natchnęło ją podium Tatra Sky Marathon maraton gdzie dwie z trzech dziewczyn były nad wyraz szczupłe. Co skończyło się tym, że jej pacjentki zaczęły do niej dzwonić i prosić ją o to aby zwiększyła im deficyt kaloryczny i w diecie. Chciały się po prostu odchudzić. Pomyślały, że jeśli będą tak wyglądać jak dziewczyny na podium, będą szybciej biegać i będą mogły rywalizować na wyższym poziomie. Andrea jako osoba, która jako nastolatka miała ogromne problemy z zaburzeniami odżywiania. Pomyślała, że jest to poważny problem, który chciałabym przekazać. I bardzo fajnie opowiada, ponieważ tak jak mówiłem, ma swoje osobiste przejścia w tym temacie. Wie dużo na ten temat. Wie jak wyłapać u kogoś początki takiej choroby, no bo to jest choroba. I bardzo fajnie o tym opowiada i mam nadzieję, że wyniesiecie z tego dla siebie. Opowiadam również z Andreą o trendzie Body Positive, który czasem może być bardzo empatyczny, może pomagać ludziom. Natomiast bardzo często jest też taką przykrywką do tego, żeby po prostu nie dbać o siebie. I wprowadzać siebie w otyłość co jest chorobliwe i też powinniśmy tego unikać. Warto uprawiając sport, biegając odchudzać się tylko opowiadamy o tym jak to robić z głową. Czym się kierować. Czym się inspirować w jaki sposób. A czemu się warto odchudzać? Po prostu biegamy wtedy szybciej. Bez dwóch zdań trenerzy biegania często o tym nie mówią. Prawdopodobnie po to, żeby nie urazić swoich podopiecznych co jest absolutnie zrozumiałe. Natomiast my ponieważ jest to podcast dla sportowców, sportowców amatorów mówimy o tym wprost. Więc bardzo bym prosił, żeby nikt się tutaj na nas nie obrażał. Rozmawiamy również o suplementach w postaci posiłków pełnowartościowych, które ostatnio zalały nasz internet czyli: Huel, SuperSonic i YFood. Ja mam nadzieję, że przygotuje wam niedługo jakieś porównanie tych produktów. Zobaczymy co z tego wyniknie. I fajnie Andrea opowiada jak na ten temat mówić, jak stosować suplementację. Co to jest warte i w ogóle jak się do tego odnieść. Od razu powiem, że nie wykluczamy korzystania z tego tytułu proszków. Oczywiście jak wszystko jest dla ludzi i po prostu trzeba. Zapraszam was serdecznie na ten odcinek podcastu. Bardzo się cieszę, że się widzimy. Na razie mam tylko jedną kamerę więc zobaczycie w nagraniu tylko Andreę. Mam nadzieję, że wkrótce uda mi się nabyć drugą kamerę. Będzie również kamera na mnie. Mam nadzieję będzie trzecia kamera. Robimy też szeroki plan, którym dwie osoby siedzą w kadrze. I w ten sposób mając trzy kamery mam nadzieję, że niedługo dojdzie do profesjonalnej realizacji tego podcastu. Zapraszamy was serdecznie na ten odcinek, ściskam was mocno i  miło się z wami zobaczyć. Do zobaczenia na nagraniu, bo live z tego wydarzeni. Zobaczymy co internet nam pozwoli. Pozdrawiam serdecznie i bawcie się dobrze. Mam nadzieję, że dużo dla siebie wyniesiecie, zarówno dużo wiedzy jak i dużo przemyśleń. Pozdrawiam. Buźka. Witam serdecznie.

ANDREA DYLONG:

Cześć Kamil ponownie.

BLACK HAT ULTRA:

Witam. W ogóle to jest jakiś rekord.
Dlatego, że trzeci raz jesteś gościem BLACK HAT ULTRA. [śmiech]

ANDREA DYLONG:

Bardzo mi miło z tego powodu.

BLACK HAT ULTRA:

Także gratuluję ci serdecznie ale to, wiesz co, jest takim odzwierciedleniem tego jaką jesteś osobą bo jesteś bardzo młodą, dynamiczną osobą po prostu dzwonisz do mnie tak było w tym przypadku i mówisz: Kamil słuchaj jest temat, musimy pogadać.

ANDREA DYLONG:

Dokładnie tak było.

 

BLACK HAT ULTRA:

A ponieważ temat jest świetny, bardzo na czasie, bardzo ważny. I też myślę, że ten temat poruszył w wielu osobach, które były na mecie Tatra Sky Marathon i też, które zmagają się na co dzień z tego typu problemami. Bardzo się ucieszyłem, że zadzwoniłaś i że w ogóle przyjechałaś do mnie do studia do Warszawy. Dziękuję ci.

ANDREA DYLONG:

Dla mnie to była ogromna przyjemność bo w czasach pandemii kiedy jej mamy utrudnione podróże podróż pociągiem Pendolino dwie i pół godziny to jest czysta przyjemność.

 

BLACK HAT ULTRA:

Czytałaś książkę? [śmiech] Pracowałam. Nie nazywajmy tego schorzenia.[śmiech] Nie w tym odcinku przynajmniej. Posłuchaj. Spotkaliśmy się dzisiaj żeby porozmawiać o zaburzeniach w odżywianiu. Powiedziałaś mi pierwszą rzecz przez telefon. Powiedziałaś to to, że po Tatra Sky Marathon maraton dziewczyny zaczęły do ciebie pisać, dzwonić, rozmawiać z tobą o tym, że one też chcą być takie szczupłe jak Marcela Wasinowa i Sherwood Morgan i że one też chcą wygrywać a żeby wygrywać to muszą być takie szczupłe. Powiedz mi, co ty sobie wtedy czujesz jak twoja pacjentka tak ci mówi.

 

ANDREA DYLONG:

Temat był tego typu, że ja oczywiście śledziłam całe zawody jak wyglądały ale ja powiedzmy sobie szczerze nie przyglądałam się jakoś bardzo w ogóle czołówce i w ogóle w stawce, która tam startowała. Więc kiedy dostałam jeden, drugi, trzeci telefon to zaczęło mi to troszkę tak zastanawiać o co chodzi. No i faktycznie zaglądałam sobie w media społecznościowe i po prostu przeżyłam szok. Dlatego, że pierwsze w ogóle nie zrozumiałam takiego podejścia od osób, które mówią, że ja chcę być taka jak ona, ja chcę wyglądać tak jak ona to ja wtedy będę osiągała takie wyniki. Bo taki jest schemat myślenia często ludzi, że jak będę właśnie wyglądać tak jak ta osoba no to wtedy będę osiągać takie wyniki jak ta osoba a to jest bardzo mylne i błędne myślenie. No i ja byłam po prostu zaskoczona i przerażona jednocześnie bo ja wiem, że to jest niemożliwe. I teraz pytanie jak takiej osobie wytłumaczyć, że jakby tutaj musiałabym znowu przeprowadzić godzinną rozmowę i wyjść od podstaw tłumaczenia takiej osobie, że to że ty będziesz wyglądać tak jak ta dziewczyna wcale nie oznacza, że to jest zdrowe, dobre dla ciebie. I ja też nie wiem do końca czy ta dziewczyna też działa dla swojego zdrowia  w tym momencie. W tym momencie jak ona wygląda i czy to faktycznie już tam gdzieś nie chodzi o jakieś zaburzenia odżywiania.

 

BLACK HAT ULTRA:

No właśnie bo z tymi zaburzeniami ty też spotkasz się często w swojej pracy. Może opowiedzmy o tym jakiego rodzaju zaburzenia w ogóle występują.

ANDREA DYLONG:

Najczęściej w przypadku sportowców będę się odnosiła do sportowców no bo tutaj mówimy o bieganiu, o biegaczach. Nie mówimy o innych osobach. Ja w swojej karierze zawodowej miałam okazję pracować z pięcioma czy sześcioma osobami z zaburzeniami odżywiania w sporcie. Głównie to dziewczyny. W zasadzie to były tylko młode dziewczyny tak naprawdę. Najczęściej mówimy o anoreksji. Czy też anoreksji sportowej, która w przypadku sportu tutaj też taka osoba będzie miała troszkę inne objawy będzie u niej troszkę inne rzeczy będą zaburzone z uwagi na to, że będzie sobie wyrządzała krzywdę już tak mówiąc bardzo kolokwialnie na innych poziomach z uwagi na ogromny wysiłek fizyczny, który w anoreksji klasycznej, nie sportowej też oczywiście ten wysiłek występuje ale to jest troszkę inna sytuacja. Mówimy również o bulimii. Mówimy o jedzeniu napadowym, mówimy o jedzeniu napadowym nocnym. Tych zaburzeń jest bardzo dużo ale przede wszystkim zaobserwujemy anoreksję albo bulimię.

 

BLACK HAT ULTRA:

Dobrze. To jeszcze w dwóch słowach co to jest anoreksja co to jest bulimia?

ANDREA DYLONG:

Anoreksja czyli jadłowstręt psychiczny. Czyli to jest bardzo w skrócie mówiąc taka osoba prowadzi do wychudzenia, do wyniszczenia swojego organizmu nie jedząc. To jest można powiedzieć uzależnieni od nie jedzenia i dążymy do tego żeby sylwetka była jak najszczuplejsza jak najchudsza. Gdzie to prowadzi do ogromnego wyniszczenia organizmu na różnych poziomach. Natomiast w bulmii również taka osoba skupia się na tym żeby ta masa ciała była jak najniższa. Natomiast wygląda to tak, że taka osoba bardzo dużo je a później to jedzenie po prostu w sposób różny wyrzuca z siebie poprzez wymioty, poprzez przeczyszczanie i różnego rodzaju metody, które się później stosuje

 

BLACK HAT ULTRA:

Ale zawsze tą myślą podstawą jest to żeby być i wyglądać szczupło.

ANDREA DYLONG:

Tak, tak, tak. 

BLACK HAT ULTRA:

Nie jest to wstręt do jedzenia jako takiego. Tylko do efektu jakie jedzenie wywołuje. 

ANDREA DYLONG:

Myślą przewodnią jest to żeby być jak najszczuplejszym, jak najchudszym nawet można by tak to powiedzieć. Jeszcze patrząc z punktu medycznego oczywiście i jedno i drugie jest zaburzeniem jest chorobą, którą należy leczyć. Natomiast patrząc z punktu takiego już zdrowotnego, medycznego to anoreksja będzie dużo bardziej zgubna w skutkach w porównaniu do bulimii dlatego, że przy anoreksji cały czas tej energii dostarczanej jest bardzo, bardzo mało czasami nawet już prawie w ogóle, przez ileś dni nawet z rzędu. Natomiast ta energia ona jest dostarczana. Owszem to jedzenie jest później zwracane i to prowadzi do innych uszkodzeń w organizmie. Natomiast tutaj cały czas powiedzmy, że ten organizm tę energię w jakiś sposób dostaje i w pewien sposób jednak coś wchłonie zawsze. Natomiast w anoreksji tego jedzenia prawie w ogóle nie ma. Więc z punktu widzenia takiego zdrowotnego do funkcjonowania w ogóle organizmu no to anoreksja jest tutaj najniebezpieczniejsza.

BLACK HAT ULTRA:

Powiedz jak rozmawisz ze swoimi pacjentami kiedy ci się zapala czerwona lampka, że dana osoba może mieć zaburzenia odżywiania.

ANDREA DYLONG:

Czy może mieć albo gdzieś tam idzie to w kierunku takim, że mogą się zaburzenia rozwinąć bo to zawsze też jakiś proces. I te pierwsze takie sygnały się już pojawiają dużo wcześniej i ważne żeby właśnie to zauważyć, żeby móc wcześniej taką osobę z tego wyprowadzić. No to jest taki już obsesyjne skupienie się na swoim wyglądzie przede wszystkim. Brak zwracania uwagi na wyniki jakie osiągamy, na progres jaki robię tylko skupianie się nawet na samej masie ciała nie patrząc na to jak ten skład ciała wygląda. I właśnie to jest takie, że patrzę na kogoś i porównuje się do tej osoby bo wydaje mi się, że jeżeli ta osoba wygląda na szczuplejszą niż ja bo taka osoba też ma już zawsze zaburzony obraz własnego ciała. To warto zwrócić uwagę, że jej się wydaje, że tamta dziewczyna jest szczuplejsza ode mnie to ona jest lepsza, ona ma lepsze wyniki. A to nie zawsze tak wygląda. Więc jeżeli pojawia się to nadmierne skupienie na własnym ciele, porównywanie się do innych i zwracanie uwagi na to, że ja jeszcze bym chciała pół kilograma i pół kilograma gdzie ja już wiem, że to nie ma sensu a może być nawet zdrowotne niebezpieczne. No to tu już zaczyna się pojawiać mi taki sygnał, że tutaj trzeba trochę popracować z tą osobą w inny sposób bo zaczyna się robić niebezpiecznie. A ja nie chcę pracować z osobami takimi, które po prostu będą się wyniszczały bo ja nie mogę brać odpowiedzialności za to, że komuś niszczę zdrowie bo ta osoba chce jeszcze ważyć pół kilo mniej potem pół kilo mniej.

 

BLACK HAT ULTRA:

To musisz mieć też zaufanie swoich pacjentów.

ANDREA DYLONG:

Do mnie. I nie chcę bo bo mi się nie chce albo po prostu mam jakiś kompleks bo ta dziewczyna powiedzmy, że jest szczuplejsza ode mnie tylko po prostu ja to robię dla ich zdrowia żeby oni mogli faktycznie osiągać swoje wyniki takie jakie chcą i je poprawiać a nie doprowadzić do wyniszczenia swojego zdrowia.

BLACK HAT ULTRA:

Powiedziałaś mi, że ty też miałaś kiedyś problemy z zaburzeniami odżywiania. Na czym one polegały. Jak je u siebie zdiagnozowałaś?

 

ANDREA DYLONG:

U mnie to była bardzo długa historia. Bo w zasadzie zaburzenia odżywiania to trwały u mnie jedną trzecią życia bo to było prawie 8 lat, z czego 2 lata to już było wychodzenie z problemu. Jak już sobie uświadomiłem, że jest problem. A 6 lat tkwiłam w tych zaburzeniach jako bardzo młoda dziewczyna. Miałam w okolicach 13, 14 lat kiedy faktycznie w te zaburzenia odżywiania wpadłam. I to było tak, że zaczęło się od kompulsywnego objadanie się. Następnie była to bulimia bo widziałam, że idzie to w kierunku nabierania masy ciała. Jako wiadomo dziewczynka w podstawówce, byłam już później nieakceptowana przez środowisko bo odreagowywałam w ten sposób emocje po prostu gdzieś tam z uwagi na problem, który się wydarzył moim życiu. Więc pojawiła się bulimia. Jak już po prostu u mnie ta bulimia trwała bardzo krótko bo ja nie chciałam wyniszczyć w taki sposób i nie chciałam tych wymiotów prowokować no to potem się pojawiła anoreksja no bo uznałam, że to jest jedyny sposób na to żeby tę masę ciała zrzucić. Początkowo oczywiście to nie było tak, że ja chciałam mieć anoreksję. Tylko ja po prostu zaczęłam szukać sposobu, zaczęłam szukać w literaturze, w książkach, w gazetach to już zaczynało się oczywiście w mediach bardzo dużo mówić na temat kultu szczupłego ciała więc nie było trudno o znalezienie informacji i jakieś wzorce w mediach społecznościowych. No więc tak to później poszło i zabrnęło to już później bardzo, bardzo za daleko. Ja w najgorszym okresie wierzyłam około 42 - 43 kilogramy. Jako 15 - 16 letnia dziewczyna więc już nie mówię o zaburzeniach miesiączkowania i tej miesiączki prawie w ogóle nie było czy w ogóle jej nie było i różnych późniejszych konsekwencjach. Natomiast jeśli chodzi już przechodząc do końca mojej historii bo też nie o to chodzi żeby wszystko opowiadać. No to ja generalnie jeżeli widzę, że ktoś faktycznie ma ogromny problem i sam nawet u siebie to zdiagnozował i przychodzi do mnie po pomoc bo ta pomoc dietetyka też jest w wychodzeniu z zaburzeń odżywiania bardzo ważna. Ja zawsze pytam czy ta osoba pracuje z lekarzem czy pracuje z psychoterapeutą albo z psychologiem albo ma pedagoga, kogokolwiek kto może mu pomóc. U mnie tego nie było. Jestem powiedzmy, że to w cudzysłowie wybitnym przypadkiem, że ja w tych zaburzeń odżywiania jako powiedzmy 18 letnia dziewczyna wyszłam sama z pomocą tylko jednej najbliższej mi osoby. Ja nie byłem hospitalizowana a nie korzystałam z pomocy psychologa, dietetyka, psychoterapeuty. Ja po prostu miałam taką wolę przetrwania, wolę walki uświadomiłam sobie dlaczego to sobie robię, dlaczego siebie niszczę i że nie chcę tego robić tak naprawdę bo mam swoje marzenia i chcę do tego dążyć. Trwało to u mnie 2 lata wychodzenie z samego problemu, że ja na ten moment mogę śmiało powiedzieć, że ja nie mam zaburzeń odżywiania. To nie jest tak, że jak ktoś raz ma to potem do końca życia. Bo to jest pewien stan. Jak sobie uświadomić gdzie jest problem i z niego wyjdziemy to przestajemy się niszczyć odmawiając sobie jedzenia czy paląc papierosy czy narkotyki bo to jest zaburzenie i nałóg jak każdy inny. Anoreksja to uzależnienie od niejedzenia żeby w jakiś sposób siebie gdzieś tam wyniszczyć. Więc pewnie może gdybym korzystała z pomocy tych osób to trwałoby to krócej. Natomiast udało się tak, że ja w tym momencie mogę powiedzieć, że jestem prawie w stu procentach zdrowa. Większych konsekwencji z tego nie mam. Mimo tego, że tak jak mówię moje zaburzenia odżywiania były w takim momencie życia, w którym ten mój organizm się rozwijał. Powinien się rozwijać prawidłowo a było to bardzo zaburzone. Natomiast wola walki i przeżycie była ważniejsza więc dzięki temu też tutaj jestem i mogę z tobą rozmawiać na ten temat. I cała ta historia oczywiście w ten sposób mogę powiedzieć, że to były moje ileś lat takich dobrych, młodzieńczych wyciętych z życia bo to nie tylko odmawianie sobie jedzenia ale też dużo innych konsekwencji społecznych i w ogóle i jeżeli chodzi o sport, o marzenia, taniec itd. Bo tak to u mnie wyglądało, że niestety musiałam te marzenia później zakopać pod dywan bo już nie było możliwości i sił na to. Natomiast co chciałam powiedzieć, że gdyby nie to co wszystko się wydarzyło w moim życiu to ja nie miałabym już takiego doświadczenia w pracy z ludźmi. Bo ja też później zaczęłam rozwijać temat samego żywienia i żywienia w sporcie i pomocy zawodnikom. Dlatego, że ja już to chciałam robić dla siebie nie przeciwko sobie tylko dla siebie. Natomiast cała wiedza, którą zgromadziłam przez te osiem lat dała mi podstawy, dobre podstawy do tego, że teraz pracuję z ludźmi to umiem z nimi pracować i umiem też różne takie drobne rzeczy wyłapać także ja też tam byłam, ja też wiem o co chodzi no i wiem jakich narzędzi używać po prostu.

 

BLACK HAT ULTRA:

Dokonałaś czegoś tak naprawdę bardzo trudnego.

 

ANDREA DYLONG:

Dlatego ja mówię o tym, że ja tak zrobiłam ale nie róbcie tego. Bo ja po prostu miałam to jedno najważniejsze wsparcie, które po prostu nie przeszkadzało mi w wychodzeniu z tego procesu całego. Tylko jakby ta osoba, było jej ciężko bo widziała, że można by dużo więcej, szybciej zrobić ale, że ja chcę i że jak ta osoba zacznie do czegoś zmuszać to ja się zamknę na tę jedną, jedyną osobę, której ufałam w momencie. Więc lepsze było po prostu pozostawienie mnie w tym, że ja próbuję, działam. Proszę o pomoc kiedy jest mi ciężko ale nie narzucanie mi czegoś na siłę z góry. Co często niestety takie osoby, szczególnie rodzice u dzieci, próbują na siłę dziecko zmuszać do różnych rzeczy do jedzenia, do pomocy do psychologa, do pedagoga bo uważają, że tak trzeba a to nie zawsze jest dobra droga. Natomiast ja też miałam okazję rozmawiać z jedną czy dwoma paniami takimi psycholog. Po prostu gdzieś tam jakaś taka była luźna rozmowa, żeśmy się spotkały przypadkowo. No i jak im opowiadałam, że ja z tego całego wyszłam sama mając 18 lat to nie mogły mi w to uwierzyć. Powiedziały, że to jest niemożliwe że gdzieś po prostu we mnie była taka chęć pomocy samej sobie i zagłębienia tego tematu na różnych polach. Bo to była i wiedza medyczna i psychologiczna i właśnie żywieniowa, że ja sobie z tym poradziłam. Ale nie było to proste. Dlatego teraz jak ja pracuję z osobami, które mają zaburzenia odżywiania i widzę te mechanizmy u nich bo to jest nic innego jakiś mechanizm, jakiś nałóg, jakiś nawyk to ja niestety nie jestem łatwa do współpracy bo nie da się mnie tak oszukać bo ja też tam byłam. To wszystko przerobiłam więc teraz wiem jaką rzucić kontrę tej osobie na jej wypowiedź i ta osoba często musi sobie dwa, trzy dni przemyśleć i dopiero po tym mówi: Aha ty masz rację ale moja głowa zareagowała w taki sposób. Daje mi to dużo doświadczenia ale wiem, że nie jestem łatwa do współpracy z takimi osobami.

 

BLACK HAT ULTRA:

Powiedziałaś, że nie jest dobry kierować się wizerunkiem innych osób. Dlaczego próba doprowadzenia naszego ciała do tego żeby wyglądało tak jak np. profesjonalni sportowcy dlaczego to nie jest często możliwe i często wprowadza nas w stan choroby?

ANDREA DYLONG:

Mówimy teraz z punktu widzenia takiego sportowca amatora, który wzoruje się na tych najlepszych. Generalnie każdy z nas jest unikatowy tak i tutaj bardzo dużo genetyka, sposób wychowywania, sposób dorastania, miejsce dorastania jakby rodzaj tego dorastania. Czy ktoś był aktywny czy siedział przed komputerem już powoduje to, że nasze ciało się w jakiś sposób kształtuje a dodatkowo dochodzi jeszcze coś takiego jak nasz somatotyp rozróżniany w wieku młodzieńczym, bardziej już dorosłym, nie jako dziecka gdzieś tam później.

Andrea Dylong BLACK HAT ULTRA.jpeg

fot. Andrea Dylong

          I tutaj znowu w tym naszym sporcie amatorskim czasami obserwuję bardziej profesjonalne podejście czy to w treningu czy w żywieniu czy w podejściu nawet do zawodów czy w rywalizacji w zawodach niż u sportowców profesjonalnych. I znowu nie ma w tym nic złego. Niech każdy sobie żyje i prowadzi swoją pasję i to hobby jak chce. Nie chodzi znowu o te komentariat tylko żeby czasami się zatrzymać i pomyśleć czy kurczę czy ja faktycznie muszę się aż tak bardzo żyłować żeby tamtej zawodniczce pokazać, że ja jestem od niej lepsza? Czy czasami nas taka chorobliwie rywalizacja nie wyniszcza?

BLACK HAT ULTRA:

Co to jest somatotyp?

ANDREA DYLONG:

Somatotyp to jest nic innego jak typ budowy. Po prostu. Wyróżniamy był dr Szeldon, który wyróżnił swego czasu trzy typy właśnie budowy sylwetki. To się nazywa się to po prostu takimi określeniami jak mezomorfik, ektomorfik, endomorfik zaraz rozwinę każdy z tych typów, żeby można było sobie to bardziej wyobrazić. Natomiast tutaj po prostu powinniśmy patrzeć na siebie jako na nasz organizm, na nasze ciało i próbować z naszego ciała wydobyć to co najlepsze i doprowadzić do takich zdrowych granic żebyśmy się czuli dobrze i widzieli, że jestem teraz: To jest moja forma życia. Ale jeżeli u mnie np. forma życia będzie na tym poziomie, że ja będę ważyła, bardzo często odnosimy się do masy ciała nie ma co ukrywać nie porównujemy sobie obwodu bicepsa przynajmniej w bieganiu, bo mówimy o bieganiu czy nie porównujemy obwodu bioder czy uda chociaż na nogi dziewczyny patrzą bardzo, tylko porównujemy siebie masą ciała. Więc jeżeli u mnie moja forma życia będzie w 55 kilogramach a u mojej koleżanki ona będzie w 53. No to ja mam teraz na siłę te dwa kilogramy zrzucać po co żeby stracić siły ale żeby nawet do 50 dwóch i pół żeby być lepsze od niej? No nie nie o to chodzi.

 

BLACK HAT ULTRA:

To jest cholernie ważne żeby nigdy nie patrzeć na wagę swoją tylko pod kątem tkanki tłuszczowej i w ogródku pod kątem wagi. Dlatego, że składamy się z wody i również z mięśni.

ANDREA DYLONG:

Dokładnie, dokładnie.

BLACK HAT ULTRA:

Więc to jest niesamowicie ważne. Zwłaszcza w bieganiu po górach posiadanie odpowiedniej obudowy mięśniowej jest super ważne. I to co powiedziała o tych typach budowy, u niektórych praca nad umięśnionymi nogami czy umięśnionym korem czyli czy mięśnie brzucha i pleców skończy się na tym, że nie będziemy wyglądać jak tyczka. Nie da się.

ANDREA DYLONG:

Dokładnie. I tak samo często dostaję pytania: Do jakiego poziomu tkanki tłuszczowej mogę zejść? To są już takie znowu kolejne sygnały, że ta osoba bardzo skupia się na tym i na tym poziomie tkanki tłuszczowej. Teraz znowu, mnie jest ciężko taką rzecz powiedzieć bo to jest zależy to będzie inne u mężczyzny i inna będzie ta norma i granica ,inna u kobiety. U kobiet układ hormonalny jest bardzo wrażliwy więc u nas wychwianie nawet jednego procenta czasami może spowodować zatrzymanie miesiączkowania. Jeżeli ktoś jeszcze miał jakieś problemy z miesiączkowaniem jakieś zaburzenia wcześniej to już w ogóle ta granica jest bardzo cienka. Ale jedna dziewczyna będzie np. przy masie 55 kilogramów miesiączkowała jeszcze mając 13 procent tkanki tłuszczowej bo są takie dziewczyny a druga będzie musiała mieć 18 procent bo wtedy kiedy przekroczy ten próg to nagle ta miesiączka się zatrzymuje. No i wtedy nie patrzymy jakby kosztem zdrowia na różne wyniki tym bardziej, że do tego dojdzie odpowiednia masa mięśniowa tak jak mówiliśmy i trening i ogólne prowadzenie się, prowadzenie tego swego stylu sportowego trybu życia. To może się okazać, że różnica w wynikach między tymi dwoma dziewczynami nie będzie jakaś wielka, tylko po prostu trzeba patrzeć przede wszystkim na siebie, na swój organizm. Bardzo dobrze znać i wyczuć swój organizm.

 

BLACK HAT ULTRA:

Właśnie powiedziałaś też o tych różnych typach budowy ciała. Ale powiedzmy też, że często my jesteśmy mieszanką tych typów. To nie jest tak, że można nas tak łatwo skategoryzować.

ANDREA DYLONG:

Dokładnie. Jakby jeszcze jeśli chodzi o te typy budowy tak bardzo bardzo szybciutko krótko mówiąc. Ektomorfik to jest taki właśnie bardzo szczupły sportowiec, szczupły biegacz. On będzie dysponowany na długie dystanse. Tak jak powiedziałeś tyczka bardzo chudy oczywiście też umięśniony, raczej tkanka tłuszczowa się nie odkłada. Może jeść ile chce i tak jest chudy. A jeżeli się odkłada to raczej w okolicach brzucha. Ale bardzo szybko jak wraca do treningu odpowiedniego żywienia to ta masa tłuszczowa bardzo szybko spada. Później mamy mezomorfika i to jest typ atletyczny. To jest taki sportowiec ideał. Szerokie ramiona, wąskie biodra, bardzo szybko i jakby szybko i trwale buduje masę mięśniową, praktycznie bardzo niski poziom tkanki tłuszczowej. Taki typ faktycznie sportowca atletyczny. W zasadzie w każdej dziedzinie sportu by się odnalazł. I ostatnim typem jest endomorfik. Można by powiedzieć najmniej predysponowana osoba do sportu. A jeżeli już mówimy o sportach wytrzymałościowych czy jakichś takich powiedzmy estetycznych gdzie wygląd jest ważny to już w ogóle wydawałoby się, że ta osoba nie ma miejsca bytu. Bo to jest taka sylwetka gdzie jest ta osoba raczej niska, takiej krępej budowy, szerokie biodra i masywne uda a raczej skłonność do odkładania tkanki tłuszczowej. Ciężko bardzo buduje masę mięśniową. Ewentualnie jak już się udaje uzyskać faktycznie taką fajną formę sportową i ten wygląd i wyniki to musi cały czas bardzo się pilnować żeby tego nie stracić bo nawet wycofanie dwóch tygodni z treningu z żywienia powoduje, że ta sylwetka zaczyna się kolokwialnie mówiąc tak zalewać brzydko. Więc tu mamy te typy i raczej mówi się o tym, że nigdy nie jesteśmy jednym typem konkretnym. Tu faktycznie jest bardzo kilka może setnych procenta osób, które można by sklasyfikować to jest taka czy taka sylwetka. Raczej mówimy, że jest to np. mieszanka  endomezo albo ektomezo raczej w tym kierunku idziemy. Oczywiście można sobie jakoś tam próbować określić swój typ sylwetki, nie trzeba robić specjalistycznych badań czy gdzieś tam udawać się do jakiegoś specjalisty. Takich różnych wzorów w internecie jest mnóstwo więc tu sobie można wyliczyć. Kryteriów jest co najmniej kilkadziesiąt do spełnienia żeby móc faktycznie wyznaczyć, że jestem takim i takim typem. Jeżeli komuś bardzo zależy. Więc można to zrobić jak najbardziej. Natomiast myślę, że jak by się przyjrzeć takim podstawowym opisem tych sylwetek, które są właśnie w internecie dostępne czy w literaturze to jesteśmy w stanie na podstawie takiego prostego opisu zobaczyć, że mam cechy z tego i z tego, z tego niekoniecznie więc wiem generalnie i znając swój organizm też będziemy wiedzieć jakim typem budowy jesteśmy. I bardzo często też za tym typem budowy idą jakieś konkretne uwarunkowania zachowania, jakieś predyspozycje takie też do uprawiania konkretnie dyscypliny sportowej i jakieś takie cechy charakteru.

 

BLACK HAT ULTRA:

Czy w ogóle to coś da tak praktycznie, świadomość tego jaki typ ciała mamy?

 

ANDREA DYLONG:

W takim wieku dojrzałym nie. Jest tylko czysta ciekawość. Bo jeszcze o ile na początku kiedy np. ktoś u młodzieży, kiedy ktoś się rodzi i się w jakim kierunku jego dziecko w sporcie powinno się rozwijać czy iść w stronę takiego sportu czy takiego sportu to tutaj faktycznie WFiści czy jacyś trenerzy, osoby zajmujące się pracą z młodzieżą będą w stanie na podstawie tej wiedzy, ale już szerszej wiedzy nie tylko na podstawie tych kilku wymieniłam tylko szerszej wiedzy faktycznie, będą w stanie określić, że ta osoba teoretycznie dziecku ale powiedzmy, że w wieku 13, 14 lat 15 to młodzież, że taka osoba będzie bardziej predysponowała do takiego czy takiego sportu. Natomiast my już będąc dojrzałymi osobami nie zrobimy tak naprawdę. 

 

BLACK HAT ULTRA:

Czyli np. dostosowanie diety do typu budowy ciała nie ma sensu.

ANDREA DYLONG:

Absolutnie, bo tutaj jest jeszcze mnóstwo innych wiele czynników, które będą wpływały na to jak my się będziemy rozwijać i jak będziemy czy będziemy nabierać masy ciała czy nie nabierać, jak trenujemy. Czynników jest mnóstwo. Sama budowa ciała niewiele nam w tym kierunku pomoże.

 

BLACK HAT ULTRA:

To jak w takim razie znaleźć taką optymalną wagę naszą startową? Wagę mam na myśli stosunek mięśni do tłuszczu czyli po prostu idziemy analizujemy nasze ciało na Tanicie i sprawdzamy wszystkie parametry. Jak znaleźć bo np. moje doświadczenia są takie, że czasem byłem szczuplejszy natomiast czułem, że nie mam kompletnie siły. Czułem się taki bezbronny troszeczkę. Czułem, że po prostu jak mnie coś potrącić po prostu się przewrócę i połamię. Czyli ewidentnie gdzieś moja waga poszła za nisko natomiast poziom mięśni nie był odpowiednio wysoki żeby wesprzeć ten proces. I zastanawiam się czy to tak naprawdę możemy to robić tylko metodą prób i błędów, troszeczkę znajdywanie tej naszej optymalnej wagi startowej czyli np. chudniemy, troszeczkę ćwiczymy na siłowni, trochę ćwiczymy i sprawdzamy jak się z tym czujemy. Czy też możemy to w jakiś sposób naukowy określić wcześniej?

ANDREA DYLONG:

No właśnie. Chciałam wrócić do tej wypowiedzi czy ty pamiętasz wartości swojej masy ciała wtedy kiedy już czułeś się słabo?

BLACK HAT ULTRA:

Nie pamiętam. 

ANDREA DYLONG:

Ok. Ale sprawdzałeś wtedy. Ale pamiętasz, że wtedy wiedziałeś jaka jest ta masę ciała kiedy już tam zaczynały się.

BLACK HAT ULTRA:

75 kilo ale nie pamiętam warstwy mięśniowej.

 

ANDREA DYLONG:

Ok. Czyli na ten moment wiesz, że przekroczenie tej masy ciała raczej już może wiązać się z tym, że będziesz osłabiony.

 

BLACK HAT ULTRA:

Być może. 

ANDREA DYLONG:

Też kwestia masy mięśniowej tak, że mówiliśmy o tym. Ok. Czyli mogło być tak, że np. mogła być ta masa ciała 75 kilogramów ale byłby wyższy stosunek masy mięśniowej do tkanki tłuszczowej. I wszystko by się zgadzało. Tak więc też o to chodzi, że nie patrzymy tylko na masę ciała tylko patrzymy na udział tkanki mięśniowej do tkanki tłuszczowej aczkolwiek faktycznie jest tak, że jak już przekraczamy pewną granicę tej masy ciała, która już jest niebezpieczna no to okazuje się, że właśnie nie regenerujemy się dobrze, nie śpimy dobrze, nie mamy siły na trening i idzie cała ta lawina tych negatywnych różnych skutków. I tak naprawdę metoda prób i błędów jest chyba jedyną słuszną metodą. Tak zauważ, że jak prowadzimy swój rozwój sportowy obojętnie czy zaczynajmy w wieku młodzieńczym czy zaczynajmy w wieku 20 lat czy w wieku 40 lat bo i takie osoby przecież są, to my każdego roku się zmieniamy. Każdego roku ten trening wygląda inaczej, nasze ciało się zmienia, dostosowuje, hormony się dostosowują, udział masy mięśniowej tkanki tłuszczowej również się zmienia. Tak naprawdę prowadząc proces treningowy cały czas metodą prób i błędów. Tak. Jak idziesz do trenera po plan treningowy to on też ci nie ustala od razu planu na dziesięć lat i mówi: Tak będziemy trenować jak nie będziesz dawał rady to trudno zaciśniesz zęby albo nie zrobisz treningu. Dostosowuje ten trening. Tak samo jest z planem żywieniowym. Ja też tak jak pracuje z zawodnikami to nie jest tak, że ja ustalam im plan na miesiąc. I ja przez miesiąc nie robię nic. Nie. Jak widzę, że coś tam idzie w którymś kierunku niedobrze dana osoba źle się czuje ja też go dostosowuje na bieżąco i pod treningi i generalnie do samopoczucia danej osoby. Czasami jest tak, że musimy podkręcić kaloryczność bo się okazuje, że nagle organizm potrzebuje więcej a wydawałoby się, że nie powinien potrzebować więcej. I nie wpływa to na masę ciała. A czasami okazuje się, że ja założyłam więcej a taka osoba naprawdę powinna zjeść mniej bo czuje się tak lepiej. Więc tutaj działanie na zasadzie metody prób i błędów jest takim najbardziej racjonalnym działaniem bo nie wszyscy muszą pracować dietetykiem, liczyć kalorie nawet jakoś skrupulatnie sprawdzać tym swoją masę ciała po prostu niektórzy potrafią. I to jest super umiejętność też tego cały czas uczę. To jest genialna umiejętność jedzenia i życia trenowanie intuicyjnego. Czyli tak dobrze znam swój organizm, tak dobrze umiem się wsłuchać w to co mi organizm podpowiada, że ja nie obawiam się zjedzenia tej kromki chleba na kolację więcej bo ja wiem, że najwyżej jutro zjem chleba mniej bo organizm nie będzie potrzebował. Nie boję się np. przycisnąć tempa na treningu bo wiem, że nie spowoduje to kontuzji bo jeszcze jestem w bezpiecznej granicy. Najwyżej jutro odpocznę. Ja znam osoby, które potrafiły dojść do naprawdę wagi startowej, takiej życiowej formy a nie wyliczały sobie kalorii nie pracowały z żadnym specjalistą tylko po prostu na zasadzie własnej wiedzy i własnej intuicji wiedziały kiedy podkręcić kiedy zminimalizować tempo. Jeszcze powiem jedną rzecz co jest też częste różnica między kobietami i mężczyznami, że to oczywiście nie zawsze tak jest. Ale często u mężczyzn też z uwagi na waszą genetykę na to, że macie więcej testosteronu szybciej się regenerujecie, szybciej budujecie masę mięśniową też jest tak, że u was często wystarczy troszkę zmienić żywienie nawet nie jakoś bardzo delikatnie a podkręcić treningi i nagle załóżmy kilogram półtorej kilograma spada. Czy ktoś na przykład na dwa tygodnie sobie odpuścił pilnowanie jedzenia bo w ciągu pracy po prostu nie miał czasu o tym myśleć i nagle wraca do treningów potrzebuje dwóch tygodni i nagle masa ciała wraca do normy. Tak u nas u kobiet jest się troszkę inaczej bo wiadomo, że u nas te widełki są trochę bardziej czy bardziej są delikatne i musimy nad tym bardziej pracować i skrupulatnie to trochę mierzyć żeby tego układu hormonalnego jakoś bardzo nie zaburzyć. Natomiast u mężczyzn jest to w zasadzie dużo dużo łatwiejsze prowadzenie samego procesu odchudzania.

 

BLACK HAT ULTRA:

Tak, ale myślę, że to potwierdź. Czy dobrze myślę, że zarówno u mężczyzn jak i kobiet pierwsze tak naprawdę co z ciała schodzi to woda. Więc to też nie ma po tygodniu treningów, nie ma co się za bardzo cieszyć, że schudłem dwa kilogramy bo to zazwyczaj prawdopodobnie jest to, że straciliśmy wodę. Tak samo jak ja na przykład kontrolując to czy jestem dobrze udowodniony robię coś takiego, że ważę się przed treningiem, ważę się po treningu i dokładnie wiem ile ja muszę uzupełnić wody. A ponieważ i tak jestem gościem, który pije bardzo mało wody to wiem, że jeżeli nie będę tego pilnował no to po prostu mogę się wpędzić w kontuzję i też na treningach nie będę odpowiednio odpowiednio w dobrej formie, nie będę mógł wykonać pewnych pewnych rzeczy no bo będę po prostu odwodniony. Jak wiadomo jest super, super ważne. Więc schodzi woda to po pierwsze. A powiedz w ogóle jakie tempo chudnięcia uważasz za zdrowe. Jeżeli ktoś potrafi w ogóle sobie sam potrafi się prowadzić i systematycznie chudnąć. Jakie tempo chudnięcia jest zdrowe?

ANDREA DYLONG:

Takim zdrowszym tempem to będzie około pół kilograma na tydzień i powiedzmy, że dwa kilogramy na miesiąc. To jest takie tempo książkowe. I znowu inaczej to będzie u osoby, która będzie miała więcej do zrzucenia tych kilogramów a inaczej osoby już szczuplejszej u której chcemy wyżyłować jeszcze dwa trzy kilogramy. 

 

BLACK HAT ULTRA:

Bo wtedy to będzie szło wolniej.

 

ANDREA DYLONG:

Bo wtedy to będzie szło wolniej i wtedy też ten deficyt energetyczny będzie trzeba założyć dużo mniejszy. No bo jeżeli np mamy mężczyznę, który waży 90 kilogramów jest biegaczem amatorem i potrzebuje zrzucić 15 kilogramów to ja mu nawet założę deficyt kaloryczny 1000 kalorii no to on na początku będzie chudł kilogram tygodniowo ale tylko na początku. Oczywiście to tempo później też również spada. Natomiast jeżeli ja mam kobietę, która waży 55 kilogramów i ona chce zrzucić 3 kilogramy bo ma ważne zawody i się musi przygotować. Zapotrzebowanie jej jest załóżmy 1800 plus, minus bez treningów. To jak wezmę 1000 kalorii to on jej nie wystarczy na przeżycie. Więc u niego powiedzmy na początku mogę tam nawet zrobić ten deficyt 1000 kalorii później go zmniejszam do 500 żeby on mógł się regenerować i trenować. Natomiast u takiej dziewczyny, u takiej kobiety mogę zrobić ten deficyt. Zazwyczaj robię go w okolicach 300 kcal. Jeżeli faktycznie nie jest tam dużo do zrzucenia tej masy ciała i tkanki tłuszczowej to jest w granicach 300 kalorii. I oczywiście ten proces trochę nam się wydłuża znacznie no bo jakby sobie to wyliczyć to już nie będzie miesiąc na te dwa kilogramy tylko tam jeszcze trochę więcej. Ale ja będę pewna, że ja tej dziewczynie nie zrobię krzywdy, że ona może normalnie trenować, ona może normalnie się regenerować i ten spadek masy ciała będzie trwały i że ona nawet pójdzie na imprezę czy na wesele i zje tego dnia 1000 kalorii więcej to organizm nagle nie pochłonie tego bo był wygłodniały i był chłodzony ileś tygodni. Tylko po prostu spokojnie sobie to wszystko przetrawi, przerobi będzie w porządku. Często jest też takie błędne myślenie szczególnie w wytrzymałościówce, że jak się odchudzam, redukuje to nie mogę mocno trenować bo nie będę miał siły. A jak mocno trenuję to muszę dużo jeść żeby tę siłę mieć. Niekoniecznie to wszystko da się wyśrodkować. To nie musi być ze skrajności w skrajność.

 

BLACK HAT ULTRA:

No właśnie to powiedzmy jeszcze głośno, że zdrowe odchudzanie polega na tym, że jesteśmy na lekkim deficycie kalorycznym. Więc to nie są głodówki. Niech to nie są jakieś dziwne diety. Możemy jeszcze to co chcemy ale musimy być, jeżeli się prowadzimy sami oczywiście, musimy być świadomi tego, że jaką ma wartość kaloryczną. Ok. Nie chcę teraz powiedzieć, że liczmy wszystkie kalorie ale mam pytanie do ciebie: Są jakieś takie zasady, którymi się możemy kierować żeby nie oszaleć jeśli chodzi o liczenie kalorii ale żeby jednak ten deficyt utrzymywać. Masz pomysł na to?

 

ANDREA DYLONG:

No właśnie i to jest to co mówiłam a propos mężczyzn tak, że deficyt kaloryczny możemy osiągnąć w dwojaki sposób. Albo sobie zmniejszamy ilość jedzenia albo więcej trenujemy albo nawet nie trenujemy tylko zwiększamy swoją codzienną aktywność o czym my nigdy nie pamiętamy, że to często robi największą robotę. Chodzenie spontaniczne tak jak ja teraz gestykuluję, ruszam się, mówię. Zużywam więcej energii niż gdybym siedziała z rękami założonymi na kolanach i tak po prostu patrzyła w sufit. Więc to są takie drobne rzeczy ale one w ujęciu tygodniowym, miesięcznym, rocznym się bardzo liczą i teraz często jest tak, że te osoby mówię o tych mężczyznach, że oni jakoś nie zmniejszają swojego zapotrzebowania energetycznego, jedzą tyle w zasadzie co jedli może zmniejszają, zmieniają lekko produkty natomiast generują większy wydatek energetyczny na tym treningu. I to powoduje, że ta masa ciała wraca do normy. Natomiast jeśli chodzi o takie zasady żywienia no to na pewno trzeba się wystrzegać tego czego zawsze się wystrzegamy przy redukcji masy ciała czyli fast foodów, słodkich napojów, które generują strasznie dużo kalorii a których nie widzimy tych kalorii wypijanych. Czy właśnie jakichś słodyczy czy takiego drobnego podjadania tu delicja tu Rafaello. Kolega miał urodziny w pracy zrobił tort. Ja nie pamiętam, że już zjadłem śniadanie, drugie, obiad, kolację tylko jeszcze jem to ciasto. I nie ma oczywiście w takim ujęciu zdrowym znowu, nie ma nic złego żeby zjeść rafaello do kawy raz na jakiś czas czy tą delicję czy nawet ciastko. Tylko ja na przykład mam tak, że jak mamy urodziny w pracy no to ja wtedy nie jem drugiego śniadania tak no bo już za moje zapotrzebowanie będzie pokryte przez to ciasto. Zjem sobie załóżmy kolację zrobię trening. Ja się nie martwię o to, że ja po tym cieście przytyję i nie wiadomo ile. Jest znalezienie takiego zdrowego umiaru. I znowu słuchanie swojego organizmu. Jak wiadomo jak na inne jak najwięcej błonnika, jak najwięcej warzyw, najwięcej owoców żeby sobie teraz nie odmawiać jakichś grup produktów. Jeżeli nie mamy stwierdzone alergii na dany produkt to nie ma sensu go wykluczać. Tak samo żeby nie robić teraz, że teraz będę jadł śniadanie białko tłuszczowe bo też były takie mody na i różne tam posty. I oczywiście te wszystkie systemy żywieniowe mają swój sens. One mają swoje uzasadnienie w konkretnych przypadkach to nie jest tak, że ja teraz będę negowała dietę ketogeniczną czy system żywienia intermittent fasting, bo one mają swój sens i swoje uzasadnienie ale to też nie jest dla każdego. To znowu jest kwestia, że ja się nie wpasowuję w dietę tylko tą dietę dostosowuje do samego siebie. Na pewno warto żeby jednak to jedzenie było urozmaicone i rozłożone w ciągu dnia żeby pilnować tego żeby w każdym posiłku jednak były witaminy, minerały, tłuszcz było białko węglowodany w umiarkowanych ilościach żeby iść tak żeby faktycznie czuć to uczucie nasycenia a nie tak, że ja tu zjem tylko na śniadanie jogurt i chodzę głodny potem zjem na na obiad sałatkę chodzę głodny, bo dieta ale wieczorem siadam z paczką lodów albo paczką chipsów albo precelków i to zapotrzebowanie uzupełniamy. 

 

BLACK HAT ULTRA:

Albo w ogóle przy dużej kolacji się objadam tak i potem całą noc to trawię.

ANDREA DYLONG:

Dokładnie. Więc to są często takie błędy, że wystarczy właśnie rozłożyć sobie jedzenie w ciągu dnia, wystarczy wprowadzić większą ilość wypijanych płynów, bo często mylimy głód z pragnieniem to najzwyczajniej w świecie wydaje nam się, że potrzebujemy zjeść a organizm się nie upomina o jedzenie tak naprawdę. I na pewno fajnie żeby ja nie mówię tutaj, że do osiemnastki trzeba jeść się po 18 i to już było tak jak kiedyś powiedzenie że pingwiny to są jaskółki które jedzą po 18. No tak to nie funkcjonuje. Tym bardziej u sportowców, u sportowców amatorów, którzy trenują często wieczorami bo nie ma fizycznie kiedy wcześniej tego treningu wrzucić.

BLACK HAT ULTRA:

To też ma ogromne znaczenie kiedy trenuję.

 

ANDREA DYLONG:

A po treningu musimy zjeść. Tutaj nie ma możliwości takiej, że ja robię trening idę spać i przesypiam głód. No bo to tak to tak można pociągnąć może tydzień, dwa ale później organizm coś tam zacznie szwankować w organizmie i to jak się okaże, że to nie była dobra metoda. Więc tutaj tak naprawdę znowu nie trzeba robić rewolucji tylko sobie wprowadzić jakieś takie drobne, drobne zmiany.

 

BLACK HAT ULTRA:

No właśnie to jest coś takiego, że to też jest nasza praca. To jest to co mówiliśmy wcześniej o tym, że sami musimy troszeczkę odszukać metodą prób i błędów naszą wagę startową. Tak samo też musimy odszukać jaki sposób odżywiania powoduje, że my budujemy właśnie dokładnie w dniu wolnym tempie. ja na przykład jestem dobrym przykładem bo jestem osiemnasty tydzień w regularnym treningu. Wcześniej treningi były średnie bardzo dużo pracy ważyłem 86 kilo i przez 18 tygodni schudłem  6 do 7 kg. Bardzo fajnie bo zdrowo. Bardzo fajnie i to co mogą o sobie powiedzieć tak no zredukowałem ciastka ale znowu nie tak jakoś strasznie. Odstawiłem chleb ale też nie jakoś strasznie. Ale rzeczywiście białe pieczywo poszło w odstawkę i po prostu się nie przejadać. Staram się nie przejadać na posiłkach i staram się nie jeść późno wieczorem jest np. to co ja robię. Ja nie czuję żebym był na jakiejś diecie. Po prostu wiem, że muszę utrzymywać deficyt kaloryczny. Jakoś to w sposób naturalny mi idzie nie szaleje z tym, jakoś fajnie się z tym czuję a ponieważ rzeczywiście ćwiczę więcej na siłowni niż wcześniej niż kilka lat temu kiedy miałem 75 kilo no to się czuję bardzo dobrze, bardzo dobrze i mogę powiedzieć, że to np. dla mnie działa. Też chciałbym żebyśmy powiedzieli o takim haśle, który krąży teraz po sieci. To się nazywa Body Positiv. I owszem to hasło prawdopodobnie nie dotyczy sportowców ale myślę, że dotyczy nas wszystkich. A może zaraz powiesz, że dotyczy. Bo to jest takie hasło, które mówi generalnie o tym, że my akceptujmy swoje ciało niezależnie od tego jakie jest dobre. I również nie mówmy niczego złego, nie komentujemy po prostu ciała innych osób bo nie mamy pojęcia co dana osoba myśli o swoim ciele i że możemy ją urazić. I o ile jestem w stanie w stu procentach się zgodzić z drugim punktem, że jakby nawet po chwalenie kogoś za to, że druga osoba jest szczupła.

PODCAST BLACK HAT ULTRA Andrea Dylong dietetyczka biegaczka zaburzenia odzywiania black ha

fot. Andrea Dylong

ANDREA DYLONG:

Powiedzenie: Jak dobrze wyglądasz! [śmiech]

BLACK HAT ULTRA:

To moja mama mi dzisiaj powiedziała, że dobrze wyglądam i nie wiem o co chodzi. Więc tak, że komentowanie ciała innej osoby, bo nie wiadomo czy dana osoba czuje się dobrze z tym, że jest szczupła. A może chciałaby przytyć i nie może. Nie mamy pojęcia. To pierwszy punkt czyli ta ogromna akceptacja dla swojego ciała z kolei może nas wpędzać totalne chorób prawda bo na przykład mamy nadwagę ale akceptujemy siebie.

ANDREA DYLONG:

Dokładnie. Jest tutaj pierwsza kwestia to co powiedziałeś komentariat, czyli nasza choroba społeczna chyba po prostu, już nie mówię tylko o nas jako o naszym narodzie tylko mam wrażenie, że to jest globalne. Po prostu wszyscy komentują wszystko nawet nie mając czasami pojęcia i nie zastanawiając się nad tym jak ktoś się poczuje ale on się poczuje dobrze bo ktoś coś skomentował. Tak więc tutaj to już jest też inny temat. Natomiast jeśli chodzi o ruch jak można nazwać to body positiv. No właśnie on się też wytworzył jakiś czas temu jakby troszkę w odpowiedzi do zaburzeń odżywiania. Bo teraz wiemy jaką mamy sytuację na świecie. Więc teraz nikt nie zajmuje się takimi problemami jak zaburzenia odżywiania, depresja związana powiedzmy z jakimiś tam problemami i innymi niż wywołanymi przez pandemię bo wszyscy zajmują się ewentualnie zdrowiem psychicznym ludzi czy dzieci wywołanych przez pandemię, o czym wszyscy wiemy. Natomiast zanim zaczęła się pandemia to był taki moment kiedy nagle różnego rodzaju aktorki i sportowcy zaczęli mówić o tym, że faktycznie zmagają się z zaburzeniami albo zmagali się i zaczął się pojawiać faktycznie taki ruch w mediach żeby tym zaburzeniom odżywiania przeciwstawić się żeby walczyć z tym żeby mówić, że to jest problem żeby nie chować tego pod dywan i jakby ten ten nurt body positiv wyszedł naprzeciw temu. Tak Stał się taką drugą skrajnością. Tylko znowu nie ma nic złego w tym nurcie body positiv czyli jakby patrzenie na siebie i albo siebie akceptuję takim jakim jestem albo jeżeli coś mi nie pasuje to staram się faktycznie coś tam drobnego w sobie zmienić by wydobyć to co jest jakby ze mnie takiego najlepsze i doprowadzić to swoje ciało do takiej formy, że ja naprawdę stanę przed lustrem i będę zadowolona oczywiście w granicach zdrowia i normy. Ale jest różnica między właśnie takim podejściem a podejściem takim, że ktoś ma nadwagę albo otyłość, które są chorobą. To trzeba zwrócić na to uwagę to co zresztą powiedziałeś, że są chorobą. Ale ktoś przez nurt bodypositive troszkę siebie usprawiedliwia. Ja się czuję ze sobą dobrze nie mam problemu. Ktoś może stwierdzić, że na podstawie jakichś tam norm ja mam nadwagę czy otyłość ale mnie to nie interesuje. Ja się czuję dobrze. No i teraz znowu nie powinniśmy tego komentować no bo każdy musi przeżyć swoje życie po swojemu. I może w pewnym momencie dojdzie do takiej sytuacji, że on stwierdzi, że jednak kurczę wezmę się za siebie bo może faktycznie te 20 kilogramów spowoduje, że się będę czuł lepiej ze sobą i nie muszę tego manifestować, nie muszę innym pokazywać, że ja rzuciłem 20 kilogramów nie trzeba tego robić na pokaz. Robisz to dla siebie. A mam wrażenie, że często jest tak, że taka osoba po prostu jakby gdzieś tam próbuje jakiś swój problem maskować. Denerwuje się tym, że ktoś np. mówi, że on ma nadwagę a on się czuje z tym może dobrze a może po prostu nie chce się tym zajmować w tym momencie albo nie wie jak się tym zająć. Nie ma jakiegoś tam samozaparcia motywacji czy jeszcze jakiś takich różnych rzeczy, które powodują, że ta osoba faktycznie może nie ma gotowości do zmiany tego ciała swojego na to żeby ono faktycznie funkcjonowało  lepiej i było zdrowsze no bo nikt mi nie powie, że ktoś jak ma otyłość albo nadwagę to jest zdrowy bo nie ma takiej możliwości.

 

BLACK HAT ULTRA:

No właśnie. A ten trend powoduje coś takiego, że osoby które mają lekką nadwagę czy też większą nadwagę wzajemnie się wspierają w tym, że to jest ok. Np. dziewczyny wrzucając na Instagram swoje zdjęcie i które przytyły i mnóstwo komentarzy pod spodem my wszystkie tak wyglądamy itd. Ok. Tylko żeby mieć świadomość tego, że czasem to nie jest tak, że to nie jest dobre dla zdrowia. Ja np. moja ukochana żona ma tendencję do przybierania wagi i ja np. widzę kiedy ona przybierze wagę w taki sposób, że ja widzę, że ona zaczyna źle wyglądać. A czasem przybierze tak wagę, że ja to nazywam na wesoło. Jest ok. Natomiast czasem jest tak widać, że skóra trochę szarzeje, stres się odkłada. Ogólne niezadowolenie i kurcze żeby jednak myśleć o tym, pamiętać mieć taką świadomość, że pomimo tego całego ogólnoświatowego wspierania się żeby nie zatracić się gdzieś w tym, bo to jest duży problem. Super, że to wsparcie się znajduje ale to co powiedziałaś, że często osoby otyłe to nie są zdrowe. Otyłość to jest po prostu choroba.

ANDREA DYLONG:

Dokładnie, dokładnie. Tak samo jak tutaj przy bodypositivie jest wsparcie, gdzie wiemy, że znowu ten nurt jest troszkę naginany w drugą stronę i tak samo ja o tym nie mówiłam na początku ale oczywiście wszystkie osoby, które mają zaburzenia odżywiania czy też anoreksję czy bulimię. One też tworzą swoje grupy wsparcia. I one nie wiedzą, że mają problem albo wręcz wiedzą, że są w tym problemie i się wspierają a zrzucisz jeszcze pół kilograma, a schudniesz jeszcze trochę a jeszcze możesz a tylko ci się wydaje, że jesteś głodna. I takie grupy wsparcia też są, które są znowu po przeciwległej stronie tego tego problemu. Więc tutaj zawsze wszystkie problemy biorą się z jakiejś tam po prostu nierozwiązanego problemu wewnętrznego. Ja to tak ujmę. Ja tutaj nie chcę wchodzić w jakieś kwestie psychologiczne bo ja nie mam takich uprawnień nie o to nam chodzi. Zazwyczaj jest tak, że jak dana osoba pogada ze sobą szczerze, wewnętrznie i wyleje przed siebie, nagra to, napisze sobie na papierze no nie wiem pogada ze sobą na spacerze wewnętrznie i dojdzie do tego gdzie leży problem i zaczyna ten problem powolutku rozwiązywać i powoli tak jakby jak taka mapa myśli. Znajduję jedną odnogę, drugą odnogę, a tu się rozwiązuje problem a to wynikało z tego. A na ten problem był taki mechanizm to może jakoś się postaram odwrócić i zaczyna zmieniać te nawyki swoje myślowe przede wszystkim w głowie. Nagle się okazuje, że jak rozwiążemy problem, znajdziemy źródło problemu i ten problem rozwiążemy to znika też potrzeba jakby manifestowania jakichś takich rzeczy poprzez ciało czy wręcz właśnie tej autodestrukcji wewnętrznej bo nagle okazuje się, że ja nie muszę siebie katować nadmiernym jedzeniem czy nie jedzeniem. Że ja czuję tę swoją wartość siebie i tę swoją pewność siebie, że jestem w stanie zrzucić 10 kilogramów nadwagi, to nie jest nic strasznego. Ja jestem w stanie to zrobić i nie muszę żyć w takim ciele jeżeli ono mi się nie podoba. I tak samo w drugą stronę, że ja nie muszę siebie karać jedzeniem czy nie jedzeniem bo ktoś mi wyrządził krzywdę kiedyś i ja teraz siebie nienawidzę tylko patrzę na siebie, że to co było ja tego nie zmienię. No trudno. Rzeczy takie dzieją się zawsze, będą działy i trudno. Ale czy ja muszę brać za to odpowiedzialność i się katować w ten sposób? Nie. Bo ja mam całe życie przed sobą i tak naprawdę muszę patrzeć na siebie. A często też jest tak, że wśród sportowców, wśród młodych dziewczyn rządzą ambicje. Świat przyspiesza. Cały czas chce się od nas żebyśmy robili więcej i śrubowali wyniki. Żebyśmy nawet my na poziomie amatorskim mających fan ze sportu, z biegania, z biegania w górach, z biegania ultra wchodzimy w to. Chcemy jeszcze urwać kawałek, urwać kawałek. Tylko nie ma nic złego w pokonywaniu samych swoich słabości, granic, poprawie wyników. Tylko czy my to robimy dla siebie dla wewnętrznej satysfakcji? Nawet takie egoistycznej. Ale ja to robię dla siebie. Czy ja to robię żeby pokazać jej, że jestem pół sekundy szybszy od niej. I po co? Rywalizacja jest w sporcie zawsze. Zawsze była ale zawsze ona jednak w sporcie profesjonalnym gdzie ci sportowcy z tego żyją. I ta otoczka jest w ogóle całkowicie inna i to podejście tych sportowców jest całkowicie inne. I też przygotowanie ich od dziecka jest inne. Bo o tym nie mówiliśmy przy tym budowie masy ciała, o sylwetkach. Że często to jak ta sylwetka wygląda w dorosłym życiu  pracuje się nad tym od samego dziecka. Czy to dziecko już było wychowywane w nurcie sportowym czy niekoniecznie. I tutaj znowu w tym naszym sporcie amatorskim czasami obserwuję bardziej profesjonalne podejście czy to w treningu czy w żywieniu czy w podejściu nawet do zawodów czy w rywalizacji w zawodach niż u sportowców profesjonalnych. I znowu nie ma w tym nic złego. Niech każdy sobie żyje i prowadzi swoją pasję i to hobby jak chce. Nie chodzi znowu o te komentariat tylko żeby czasami się zatrzymać i pomyśleć czy kurczę czy ja faktycznie muszę się aż tak bardzo żyłować żeby tamtej zawodniczce pokazać, że ja jestem od niej lepsza? Czy czasami nas taka chorobliwie rywalizacja nie wyniszcza?

 

BLACK HAT ULTRA:

Czy też zaczyna dyktować naszym życiem za bardzo bo jeszcze oprócz treningów mamy do ogarnięcia pracę i rodzinę i kilka innych zagadnień.

ANDREA DYLONG:

Dokładnie i to się na nim odbija.

BLACK HAT ULTRA:

I życie takiego sportowca amatora to jest nic innego jak balans między tymi wszystkimi aspektami życia. I na pewno każdy z nas przez to przechodził, że jeżeli gdzieś naciśnie mocniej to im więcej czasu poświęci na jedną działkę z życia to inne zaczynają się walić. Jakby to nie jest żadna filozofia. Bo to widać jak poświęcimy się za bardzo treningowi to widzimy co otoczenie zaczyna nam mówić: Ej, stary... Jak jak zaczniemy za dużo pracować to jest to samo. Jak się poświęcimy z kolei rodzinie to wiesz to klienci są nagle zdziwieni: Słuchaj, nie poświęcasz nam za dużo uwagi więc złapanie tego balansu jest bardzo trudne, super ważne. I rzeczywiście to co powiedziałeś o tym parciu na wynik w sporcie amatorskim to jest bardzo takie zagadnienie bardzo trudne. Bardzo trudne i trzeba tutaj mieć na uwadze to, że to nie zawsze się może dobrze skończyć i może się źle odbić na naszym ogólnym życiu.

 

ANDREA DYLONG:

Tym bardziej, że nie mamy nacisku z zewnątrz tak bo ja nie mówię o zawodnikach, którzy są na pograniczu sportu zawodowego i amatorskiego gdzie już mają swoich sponsorów, mają jakieś oczekiwania wobec siebie i oczekiwania gdzieś tam z góry. I oni jednak żyją tym. Często już faktycznie mają tak poukładane życie, że ten sport jest dla nich wszystkim. To jest priorytet i rodzina o tym wie, wszyscy o tym wiedzą. To jest inna sytuacja to jest inne podejście. Ja mówię o tych osobach, które są gdzieś tam w środku tej stawki. Ja nie mówię, że one są gorsze czy lepsze absolutnie. Są w środku tej stawki i czerpią z tego fun ale zaczynają już stawiać to troszkę może wyżej niż powinny.

BLACK HAT ULTRA:

Czują, że są lepsze i stwierdziły: Kurczę, cały czas patrzyłem patrzyłam na tych prosów i mi się wydawało, że w życiu ich nie dogonię a tutaj nagle ląduje na zawodach nie 50 tylko 30, 38 i myślę: Kurde, może ja mogę być jednak w tej pierwszej dziesiątce. To trzeba mega uważać. Ale też powiedzmy jakby odwracając całą tę tendencję tego nadmiernego myślenia o wadze powiedzmy też o tym, że tutaj jestem zdziwiony, że np. trenerzy biegania bardzo często wstrzymują się od tego typu komentarzy może są pod wpływem bodypositive. Ale jakby uświadommy sobie, że będziemy szybciej biegać jeśli zrzucimy wagę. To nie ulega żadnej wątpliwości. Jakby targanie ze sobą zbędnych kilogramów to spowalnianie zawsze i wszędzie w każdych warunkach.

ANDREA DYLONG:

A już na pewno pod górę.

BLACK HAT ULTRA:

A już pod górę. [śmiech] Chociaż tam z kolei lepiej mieć większą wagę tylko w mięśniach. Więc to jest to jest ciekawe ja się zawsze zastanawiam dlaczego trenerzy biegowi tak mało mówią o tym: Ej, stary słuchaj musisz zrzucić te 5 kilo. No naprawdę ja miałem do czynienia z wieloma trenerami i nigdy się nie pojawił taki argument aczkolwiek np. jak robiłem badania wysiłkowe i specjalista patrzył na wyniki mówił: No wypadałoby tutaj zrzucić kilka kilo i on tak ale trener już często tego nie powie. Też jak miałem okazję oglądać różne filmy na YouTubie dotyczące prędkości i techniki prędkości biegowej no to ten aspekt wagi pojawia się gdzieś na końcu powiedzony pół słówkami tak jakby ktoś nie chciał nikogo urazić. Ja doskonale rozumiem nikt nie chce się czuć urażony. Mnie też kilka tygodni temu koleżanka powiedziała: Ej, coś przytyłeś i potem mi się to telepało w głowie 3, 4 dni. Pomyślałem: Kurde, przecież jestem w treningu cały czas chudnę. Dlaczego to mnie tak dotknęło co nie? A naprawdę chodziłem dobre trzy, cztery dni i myślałam o tym, że dziewczyna powiedziała że przytyłem. No tak przytyłem wiem o tym, odchudzam się. Wiesz taka głupia uwaga może nam po prostu zepsuć humor na kilka dni. Więc ja rozumiem, że trenerzy być może boją się tego żeby nam mówić, że powinniśmy. Ale prawda jest taka, że powinniśmy zrzucić te kilka kilo, to zależy kto oczywiście. Są ludzie, którzy nie mają tej warstwy tłuszczowej za dużo. I mówiliśmy też o tym żeby się nie kierować zdjęciami. Ale powiem ci jestem nie grzecznym chłopcem. I ja się kieruję zdjęciami. Tylko, że ja patrzę. Znaczy wyszedłem od tego, że stanąłem przed lustrem i się zacząłem zastanawiać jaki właśnie jest mój body. To znaczy ja nie mam metr dziewięćdziesiąt i nie jestem szczupakiem więc dla mnie wzorem nie będzie Jim Walmsley albo Anton Krupicka albo wiesz tego typu sportowcy. Tylko ja sobie patrzę. OK. Dajcie mi takiego co ma troszeczkę więcej tych kości i więcej tych mięśni, co ma po prostu wielkie uda. Dajcie mi takiego np. znalazłem takiego. Jest nim Dean Karnazes też jest starym dziadem jak ja, tzn. jest starszym. [śmiech] Ja np. oglądam sobie jego zdjęcia i patrzę i też fajnie można ponieważ jego zdjęcia na przekroju wielu lat były wykonywane. Widzę też jak jego ciało się zmieniało. 

ANDREA DYLONG:

Dokładnie. Pod wpływem treningu

BLACK HAT ULTRA:

Pod wpływem treningu i pod wpływem wieku. W bardzo ciekawy sposób np. największe osiągnięcia miał na początku oczywiście jak był naprawdę super mięśniakiem. A teraz widać, że jest coraz chudszy. Im więcej lat mija tym jest coraz chudszy. Widać, że nie odpuszcza chyba tych treningów i jego ciało się zmienia jakby ja właśnie wyszedłem od zdjęcia ale to nie jest mój jedyny wzór ja podpatruję różnych ludzi zresztą wczoraj rozmawiałam z dziewczynami, które twierdzą że podpatrują ciała mężczyzn.

 

ANDREA DYLONG:

W jakim celu? [śmiech]

 

BLACK HAT ULTRA:

Na temat wyglądu jeśli chodzi o dietę. [śmiech] W każdym razie to było ciekawe. Podpatruje różnych facetów i patrzę np. ile tamtych wałeczków oni mają. Ale wychodzę od tego czy ten facet jest zbudowany podobnie do mnie. Ok. Oni zazwyczaj są oczywiście sportowcami profesjonalnymi. I oczywiście biorę na to jakąś poprawkę ale jednak wychodzę od tego czy oni mają podobną budowę ciała do mnie i gdzie, w których partiach ciała mają bardziej rozwinięte mięśnie. Oczywiście na tych zdjęciach to też jest tak, że dużo zależy od światła. 

ANDREA DYLONG:

Olejek z drobinkami światła odbijającymi. [śmiech]

 

BLACK HAT ULTRA:

Dużo zależy czy sobie nogi ogolili. Rozumiesz. Ale mają łydę! [śmiech] Ja takiej nie mam. Patrzę moje są owłosione, rozumiesz i nie będę po prostu nie będzie moja łyda tak wyglądać. Może jak się zacznę golić. W każdym razie, wiesz to różne oczywiście triki. Wiadomo, że na zdjęciach trzeba uważać na to. Bo to jest światło bo to jest kąt kamery bo to jest migawka ustawiona czy zdjęcie jest super ostre zrobione w mega pędzie kiedy ktoś super ma napięte mięśnie. Wiadomo to są wszystko te pułapki, na które trzeba uważać. Kończąc swój przydługi wywód. Trzeba schudnąć żeby biegać szybciej. I moim zdaniem fajnie jest się inspirować tylko takimi ciałami, które wiemy gdzieś jakby wewnątrz sobie, że to są nasi nasi bracia.

 

ANDREA DYLONG:

No właśnie, właśnie o to chodzi. Że to o czym ty mówisz to jest super zdrowe podejście. Bo ty sobie znalazłeś sylwetkę, która nie ma nic złego w tym żeby się inspirować. Tak jak wcześniej mówiliśmy o tym, że nie można być taką osobą. Są takie osoby ale nie warto być taką osobą aspołeczną bo poprzez ludzi się rozwijamy. Mamy jakieś wzorce, inspiracje w życiu. I tak samo chodzi o to żeby faktycznie popatrzeć czy ja tam nie mogłabym np. faktycznie gdzieś tam docisnąć jeszcze troszkę, gdzieś tam troszkę spojrzeć na siebie ostrzejszym okiem i nie zawsze takim właśnie bardzo łagodnym. I znalazłeś sobie sylwetę, która są podobna do ciebie i nie będziesz wpatrzona Kiliana Jorneta na jego sylwetkę czy [...].

 

BLACK HAT ULTRA:

François D'haene. 

ANDREA DYLONG:

Widzisz, François to bym sobie sama pooglądała. [śmiech] 

BLACK HAT ULTRA:

Zostawię go sobie do pociągu.

ANDREA DYLONG:

No, tylko po prostu patrzę na to bardzo tak normalnie. Masz takie podejście normalne. Natomiast tutaj mówiliśmy o tym, że ktoś bierze sobie za wzorzec osobę, do której kompletnie nie może się porównywać bo nie takiej masy i budowy ciała i tego nie widać od czego wyszła nasza rozmowa. Natomiast jeżeli chodzi o samą poprawę wyników, poprawę prędkości i masy ciała to tak. Wyobraź sobie, że kiedyś były prowadzone takie badania to było w jakiejś książce ja też teraz nie pamiętam jakiej, że mężczyzna który waży 73 kilogramy musi użyć 6 i pół procent energii więcej żeby osiągnąć taki wynik jak osoba ważąca 68 kilogramów. Nie pamiętam na jakim to było dystansie. Nie powiem też, że to było na krótkim dystansie mierzone czy to było na długim. Nie powiem teraz. Natomiast taka była zależność i kiedyś też były prowadzone badania na podstawie testu Coopera gdzie okazało się, że 5 procentowy wzrost masy ciała, 5 proc. to nie jest jakoś mega dużo, powoduje ci o 5 proc. gorszy wynik w teście Coopera. 

 

BLACK HAT ULTRA:

Nie dobrze, że mi to powiedziałaś. Ostawiam ziemniaki. [śmiech]

ANDREA DYLONG:

Musisz się mierzyć z problemami. No właśnie taka jest prawda. Takie są fakty ja sobie tego nie wymyśliłam. Więc tak to co powiedziałeś faktycznie to nie jest jakiś tam wymysł trenerów czy starej daty trenerów, że musisz zrzucić kilogramy żeby biegać szybciej tylko taka jest fizjologia nasza i fizjologia sportu.

 

BLACK HAT ULTRA:

Ale też zawsze patrzmy jeśli mówimy o wadze, to nie mówimy tylko o tkance tłuszczowej ale i mięśniowej.

 

ANDREA DYLONG:

Przede wszystkim chodzi zawsze nam o to, że trzeba minimalizować nadmierną tkankę tłuszczową jeśli ona jest poza zdrową normą i tą normą sportową bo normy takie tkanki tłuszczowej i tkanki mięśniowej dla osób nie uprawiających sportu a dla osób uprawiających sport amatorsko są inne. To tak jak z tętnem wypoczynkowym. Jak idziesz do lekarza i on zobaczy twoje ciśnienie krwi albo twoje spoczynkowe to powie ci, że ty masz problem albo zobaczy, że masz przerost lewej komory serca powie: Jesteś chory a jak pójdziesz do kardiologa sportowego czyli lekarza sportowego to mówi: A pan biega to jest wszystko w porządku. Więc tutaj te normy są całkowicie inne. A jeżeli chodzi o to dlaczego trenerzy się nie wypowiadają to wiesz co myślę, że przez to że w ostatnim czasie naprawdę ten temat zaburzeń odżywiania był bardzo poruszany mocno i w różnych kadrach wewnętrznie bo ja też mam tam powiedzmy znajomości gdzie wiem, że osoby dietetycy pracują z kadrami w sportach wytrzymałościowych, to temat jest bardzo śliski. I wiesz, powiedzenie dziewczynie, że ona powinna zrzucić kilogram powoduje to, że ona naprawdę zaczyna mieć obsesję bo wie, że to będzie ważyło na jej wyniku. I często znowu też to idzie w drugą stronę, że znowu np. ktoś ma problem w tym sporcie profesjonalnym ale nie dopuszcza do siebie tego, że ma problem i osoby, które chcą jej w ten sposób pomóc dać wskazówki nie mają siły przebicia bo ta dziewczyna ma wyniki. Więc dla niej nie ma argumentu, że ale po co mam przytyć 2 kilogramy? Dla niej zdrowie nie jest najważniejsze bo ona skupia się na karierze, na złocie, na podium itd. Więc dla niej argument był taki, że może jednak jak nie miesiączkujesz już tyle lat np. za chwilę skończysz karierę będziesz mogła mieć dzieci. To jest nieważne bo ona jeszcze prowadzi swoją karierę. A na jej wyniku to nie zaważa. Więc tutaj myślę, że trenerzy się nie wypowiadają nie dlatego, że nie mają świadomości. Oni mają tego świadomość tylko po prostu nikt nie chce brać odpowiedzialności za to, że za chwilę ktoś będzie się zmagał z zaburzeniami odżywiania. Bo wejście w stan zaburzeń odżywiania nie jest trudne. Jak ktoś ma predyspozycje takie troszkę bardziej wrażliwe i jest jeszcze kilka innych czynników no to może się okazać, że takiej osobie nie dużo potrzeba żeby takie zaburzenia odżywiania wejść. Ale też chciałam dodać, żeby ktoś nie wyciągał wniosków takich, że jak ktoś zaczyna np. patrzeć na siebie w lustrze i widzi, że tam nie wiem to ma troszkę za dużo, tam ma troszkę za dużo i mówi: A dobra może ze dwa kilo bym zrzucił, to nie znaczy od razu, że ta osoba ma zaburzenia odżywiania i że się powinna lampka zapalić. Tylko chodzi już o takie przesadne zwracanie na siebie uwagi. Jakby cały czas mówimy o tej skrajności.

 

BLACK HAT ULTRA:

Powiedz załóżmy, że słucha nas osoba, która czuje że ma zaburzenia odżywiania albo jest wręcz pewna, co byś jej poradziła? Albo co radzisz w ogóle swoim pacjentom u których zauważasz takie tendencje? 

ANDREA DYLONG:

Na początku bym poradziła żeby przemyśleć sobie bardzo dobrze zanim się uda do jakiegokolwiek specjalisty. Chyba, że już naprawdę potrzebujemy najpierw pomocy specjalisty żeby później znaleźć źródło problemu. Żeby znaleźć właśnie ten czynnik spowodował, że ja zaczynam w ten sposób siebie krzywdzić. Bo zaburzenia odżywiania to skrzywdzenie siebie. I trzeba sobie zadać pytanie szczerze nawet jeżeli to miałoby potrwać kilka dni i że ja chodzę i myślę i próbuję dojść do problemu dlaczego ja sobie to robię. Jak znajdę źródło problemu to jak pójdę do dietetyka, jak pójdę do psychologa czy do kogokolwiek innego to ja z tym problemem się uporam w miarę szybko. Oczywiście znowu w liście zaburzeń odżywiania to jest proces spiralny. Tak jak wyjście z alkoholizmu, tak jak odstawienie narkotyków jak każdy inny nałóg. To jest po prostu zmiana nawyków i trzeba sobie uświadomić to, że to nie jest tak, że ja sobie zaplanuję od a do b swoją drogę wyjścia z zaburzeń odżywiania i teraz będzie wszystko szło pięknie. Nie, bo będą nawroty. Będzie chwila zawahania. Będą kryzysy. Ja też przez to przechodziłam ale też miałam moment, że nagle przytycie kilograma jak już postanowiłam, że mam problem i że nie chcę tak żyć i że chcę z tego wyjść zajął rok. Rok czasu potrzebowałam na to żeby przytyć jeden kilogram. I później to poszło, poszło, poszło i później znowu jak dotarłem do wagi 53 kilogramów to nagle przyszedł dzień kiedy ja stanęłam na wadze, wyszłam z łazienki z płaczem. Mój tata nie wiedział co się dzieje i ja powiedziałam, że ja już nie będę jadła znowu bo mnie tam masa ciała przeraża. I ja chcę znowu ważyć 49. Więc znowu był miesiąc kryzysu. A później znowu dotarłam do tego, że to jednak gdzieś tam po prostu coś mi się znowu pomieszało i że jednak to jest dalej dobra droga. Tylko, że taka niepewność się pojawia. Kiedyś myślałam, że pewien nawyk pokonałam. On się znowu pojawiał w jakieś gorszym momencie, w momencie osłabienia. Trzeba naprawdę zdawać sobie sprawę z tego, że zmiana nawyków nie jest łatwa. Potrzeba na to czasu, potrzeba dużo cierpliwości, potrzeba wsparcia tak samo i po prostu takiego takiej pewności, że idę w dobrym kierunku. Żeby nie myśleć o tym, że to jest właśnie takie od A do punktu B jak to mamy w biegu na trasie. Chociaż też się czasami pogubimy to można porównać do tego, że też czasami zgubimy kurs. Tylko właśnie tu jest tak, że idziemy np. trzy kroki w przód i potem krok w tył i znowu trzy kroki w przód. Ale ważne żeby faktycznie być konsekwentnym, cierpliwym, zdeterminowanym. Jeżeli ktoś potrzebuje pomocy a zazwyczaj potrzebuje tej pomocy bo ja akurat jestem dietetykiem tak więc ja sobie z tym poradziłam. Bo też akurat to, że ja pracuję jako dietetyk to też jest jakby wynikiem tego, że przez całą drogę taką dosyć długą, szeroką przeszłam. Zazwyczaj te osoby potrzebują tej pomocy i to jest jeszcze jedna kwestia żeby nie bać się pójścia po pomoc. Bo często my się wstydzimy pójścia do psychologa. Tu nie chodzi o to żeby prowadzić jakąś terapię. To jest temat cały czas tabu u nas w Polsce, leczenie depresji  korzystanie z psychologów czy nawet trenera mentalnego czy psychologa sportowego. Co ludzie robią i to nie jest nic złego, nic wstydliwego. Potrzebuję pomocy jak mam chore serce idę do kardiologa, jak coś mi się dzieje w głowie i nie czuję się ze sobą dobrze to idzie do psychologa. To jest tak samo lekarz jak każdy inny. Po prostu trzeba się zatroszczyć o siebie. Więc pierwsza rzecz to jest po prostu jakby znalezienie takiej chęci i motywacji do tego żeby sobie samemu pomóc. Szukanie rozwiązań. Świadomość tego, że to nie jest łatwy proces, ale z tego da się wyjść. I ja to mówię z pełną odpowiedzialnością i mogę się podpisać obiema rękami i nogami bo ja z tego wyszłam. I z tego da się wyjść. I to nie jest tak, że jak ktoś miał zaburzenia odżywiania to już jest do końca życia skazany na to bo jak sobie wszystko dobrze poukłada to te nawyki już później stare nie wracają. I żeby nie bać się tej pomocy. Potrzebuje dietetyka to znaleźć kogoś kto pomoże, potrzebuje psychologa to idź najpierw porozmawiaj do psychologa bo może się okazać, że dietetyk nie będzie potrzebny. Tak tylko trzeba jakiś tam różne drobne rzeczy są też i psycho dietetycy, którzy zajmują się zaburzeniami odżywiania. I wtedy może się okazać, że taka osoba jak ci w pełni zaufa bo to jest to. To jest jeszcze jedna rzecz, że osoby z zaburzeniami odżywiania nie chcą oddać tej kontroli innym. Bo często im się wydaje, że to one kontrolują masę ciała to jest ich jedyna rzecz, którą są w stanie kontrolować. I teraz ktoś im to zabiera i oni mają takie poczucie pustki. Bo ja teraz nie mam co kontrolować. Zabiera się im oglądanie sylwetek w mediach społecznościowych, zakazuje się oglądanie jakiś tam filmów, gazet, modelek żeby się nie naświetlać takim wizerunkiem ciała. I tu jest właśnie to, że często z takimi osobami się trudno pracuje bo one nie mają gotowości do zmian albo właśnie nie potrafią oddać tej kontroli tylko ciągle kombinują.

BLACK HAT ULTRA:

Ta gotowość, to uświadomienia sobie, że ma się problem to jest gigantyczny  i największy problem we wszystkich uzależnieniach.

ANDREA DYLONG:

Tak, tak, tak.

Andrea Dylong dietetyczka biegaczka zaburzenia odzywiania black hat ultra podcast - PODCAS

fot. Andrea Dylong

          Nie siedzę na kanapie i nie mówię chciałabym tylko faktycznie robię coś. Nie. Mam taką wewnętrzną satysfakcję, że kiedyś tata się ze mnie śmiał, że mam taką przypadłość, że marzę o czymś. Zaczynam to robić a jak przychodzi do finalizacji to panikuję. Więc teraz nie spanikuję tylko dokończę to naprawdę będę z siebie zadowolona, że chyba dorastam.

BLACK HAT ULTRA:

Także jednak nie róbmy tak jak Andrea. Nie próbujemy sobie sami radzić z tym problemem bo to jest cholernie trudne. Dzwonimy do Andrei. Szukamy pomocy generalnie. Andrea chciałem na końcu jeszcze przekazać jeden temat, który troszeczkę jest może poza głównym nurtem ale jest szalenie interesujący. Dotyczący tych pełnowartościowych posiłków w proszku. Ponieważ ostatnio się zainteresowałem Huelem i kupiłem białko i kupiłem te posiłki to jestem atakowany na Instagramie i na Facebooku całą masą innych produktów tego typu mogę tu wymienić SuperSonic i YFood, które tak bardzo zainwestowały w reklamę i rzeczywiście jest ich dużo. I powiem ci tak, ja na przykład uważam, że tak jak sobie patrzę z boku na te produkty to ja oczywiście nie wierzę w to, że to są pełnowartościowe produkty to od razu. Wiadomo, że one dostarczają tyle kalorii ile mówią, że dostarczają powiedzmy. No niestety problem z takimi proszkami jest taki, że nie można tego sprawdzić w żaden sposób. To jest ten kłopot. I w dodatku nie wiadomo jak one są produkowane, z jakiej jakości produktów. Ok, fajnie, że są wszystkie wegańskie ale co to są czy to są jakieś stare, zgniłe pomidory suszone, przemielone. My nie wiemy tak naprawdę ile to ma wartości. Ale nie zmienia to faktu, że ja przykład czuję się energetycznie bo z tego Huela korzystałem. Zresztą czuję, że mam tę energię Natomiast jest taki bardzo ciekawy efekt, że nie mam wypełnionego żołądka. Co jest bardzo ciekawe bo ja wiem, że przyjąłem kalorie ale nie wrzuciłem sobie tak zwanego gluta do środka czyli jakby ten proszek pomaga mi uczyć się nie obżerania. Natomiast oczywiście nie wiadomo ciągle co w tych proszkach jest i co one są warte. I mam do ciebie pytanie czy wiele osób rozmawia z tobą na temat tego typu rozwiązań, jak to widzisz? Czy to zalecasz w ogóle w jakichkolwiek sytuacjach, co myślisz?

 

ANDREA DYLONG:

Na ten moment mam jednego zawodnika, który korzysta na co dzień z Huela. Dokładnie tak jak ty. Zapytań dostaję czasami, nie często, ale dostaję. Bo jednak też dużą barierą w tym wszystkim jednak jest cena tych produktów. Co prawda producent tam pisze, że na przykład jedzenie wychodzi tam osiem czy dziewięć złotych jakbyś poszedł do McDonalda to zapłacisz 20.

 

BLACK HAT ULTRA:

To jest autentyczna prawda. Owszem trzeba wydać pierwsze 300 złotych żeby zamówić sobie pierwszą porcję ale po starcza na długo.

ANDREA DYLONG:

Natomiast pierwsza kwestia, która często odrzuca osoby od tego typu produktów to ja w swoim świecie pracując z zawodnikami biegów ultra, biegów górskich obserwuję, że ludzie nie chcą stosować suplementów żadnych. Nie chcą nawet łykać witaminy D czy nawet zwykły odżywki białkowej. Albo używają ją tylko w określonej sytuacji kiedy wiedzą, że np. idą w górę na 20 kilometrów. Nie będzie kiedy jedni chcą wydawać na jedzenie na mieście to wtedy mówią dobra wezmę tam ten koktajl wezmę sobie to mleko, tego banana rozumieszam to zanim dojadą do domu a potem dopiero zjem pełnowartościowy posiłek stały normalny. Więc to są takie sytuacje jedyne kiedy taka osoba faktycznie skorzysta z tej odżywki białkowej czy tam powiedzmy odżywki typu recovery. Ja sama mam też takie podejście, że kiedyś używała, może nie chcę mówić że bardzo dużo suplementów, ale jednak zawsze miałam świadomość, że to to to trzeba brać białko musi być, to musi być. To musi być teraz troszkę od tego odchodzę. Natomiast właśnie tutaj problem jest często taki, że dla takiej osoby powiedzenie posiłek w proszku nie jest żadną atrakcją. On uważa, że to jest chemia to jest produkt przetworzony. On nawet woli zjeść powiedzmy nie wiem serek wiejski z bananem. Uważa, że dla niego jest to jedzenie a niekoniecznie inwestować w jakiś taki produkt. My tak naprawdę nie mamy pewności co tam jest. Więc to jest jakby jedna strona medalu a druga strona to są takie osoby, które żyją w pośpiechu, które nie mają czasu, które wiedzą że żyją bardzo w takim trybie wyjazdowym i po pierwsze nie chcą znowu wydawać pieniędzy na  śmieciowe jedzenie typu jedzenie faktycznie gdzieś tam w tych przydrożnych barach bo się źle potem czują i nie chcą. I wtedy faktycznie wzięcie ze sobą shakera czy to wody czy napoju roślinnego czy mleka bo różni też te osoby sobie stosują nawet do jedzenie do tego banana powoduje, że ten posiłek staje pełnowartościowy. I jest przyjęte tam 400, 500 kalorii ufać nie ufać tej jakości tak jak każdym suplementem. Tak jak przyjmujemy odżywkę białkową to też nie wiemy czy tam jest 20 gramów białka jak pisze producent. To już jest kwestia jakiegoś tam powiedzmy zaufania do producenta. Ja sobie przejrzałem bardzo dokładnie te produkty bo też miałam zapytania i też w firmie rozważaliśmy nawet z szefem żeby sobie tam w kwestii spróbowania. Pracujemy w tym więc też warto się orientować w rynku co się dzieje. Ostatecznie do tego nie doszło ale myślę, że tak czy inaczej kiedyś tam sobie spróbujemy to chociaż na pół zamówić żeby zmniejszyć koszty ale zobaczyć faktycznie jak to wygląda taki posiłek. Więc to co pokazuje producent na stronie wygląda ekstra. No wiesz wszystkie witaminy, minerały, węglowodany, białko, tłuszcze, błonnik nawet z antyoksydantami, nawet B12. B12 jest. Wydawałoby się, że produkt jest rewelacyjny. Powiem tak jeżeli nawet byśmy go sobie skomponowali jako taki powiedzmy przekąskę w ciągu dnia. Nie chcę np. jeść chleba bo chleb mi nie smakuje bo jest niedobrej jakości. Nie mam czasu przygotować sobie kanapki bo ludzie w różny sposób żyją, jestem często w rozjazdach. Ja nie powiem nawet można sobie codziennie taki posiłek komponować bo to zawsze będzie lepsze niż nie zjedzenie w momencie kiedy jestem w treningu i ryzykuje tym, że mi braknie siły na treningu albo mi się na nawarstwią kontuzje bo przez ileś tygodni nie będę dojadał tych 500 kalorii albo znowu ryzykowanie tym, że pójdę po beznadziejną kanapkę do żabki z jakimś takim powiedzmy sztucznym majonez czy olejem palmowym bo to się w kanapkach znajduje. Można się zastanawiać dlaczego ale tak jest. To faktycznie taki produkt będzie zawsze lepszym rozwiązaniem bo jednak chyba bardziej bym ufała temu producentowi i temu co on tam pisze niż po prostu faszerowała się taką chemią. Powiem tak, że kanapka z Żabki może mieć więcej tej chemii i tych produktów takich, których nie chcemy żeby organizm dostarczał niż taki produkt w proszku. I tak jak mówię są znowu jeszcze osoby bo też z takim mam przyjemność chwilę rozmawiać nie pracować ale rozmawiać, które chciały żeby im skomponować dietę na samych koktajlach posiłkach płynnych i półpłynnych i produktach typu Huel. I tutaj kwestia finansowa nie miała w ogóle nic do gadania. To tak jakby nie było to barierą tylko po prostu wynikało to chyba z lenistwa, z niemożności zorganizowania sobie tego żeby sobie nawet przygotować zwykłe śniadanie, obiad i sałatkę nawet na kolację z kromką pieczywa. Więc pójście znowu w drugą skrajność żeby opierać swoje żywienie albo robić jakąś powiedzmy dietę płynną tygodniową w jakimś celu nie wiem oczyszczenia organizmu to bym nie szła. Ale jeżeli np. znowu np. jedziemy na zawody wiemy, że gdzieś tam mamy dzień przed zawodami i wiadomo jak to wygląda na zawodach. To oczywiście nie mówię tutaj o ładowaniu węglowodanami itd bo to są praktyki, które się stosuje już dosyć wcześniej. Ale zdarza się tak, że powinienem wiedzieć ale będę gdzieś tam w biurze zawodów, ze znajomymi, coś tam coś tam fajnie mieć pod ręką. Bo zawsze mam ten posiłek za sobą i nie ryzykuje tym, że potem wpadnę do restauracji i zjem pizzę, do tego szarlotkę, lody jeszcze skończyć jakimś kebabem.

BLACK HAT ULTRA:

Tak. Albo tak jak ja weganin bardzo często gdziekolwiek nie pojedzie nie ma czego zjeść i je frytki.

ANDREA DYLONG:

Dokładnie, dokładnie.

BLACK HAT ULTRA:

To się cieszę, że tak zupełnie nie skreślasz tych produktów.

ANDREA DYLONG:

Nie, nie absolutnie. Tak jak mówię no może nie chciałabym tego nazywać super produktem i teraz wychwalać w niebiosa bo zawsze staram się patrzeć na wady i zalety takich produktów. Ale nie uważam żeby to był zły produkt. Odżywkę białkową też używam i rozpisuję. I też można by powiedzieć, że może nie stosowałabym 100 gramów odżywki białkowej codziennie jako uzupełnienie białka bo to byłaby przesada. Ale w określonej sytuacji potreningowo, tak.

BLACK HAT ULTRA:

Ja w ogóle może tak troszeczkę futurologią polecę tutaj polecę ale mi się wydaje, że to jest w dużej mierze gdzieś tam przyszłość naszego odżywiania. Dlatego, że jest coś takiego jak sobie pomyślę o tym z czym się zmaga nasze środowisko i pomyślę o tych rozwiązaniach czyli takim hurtowym przygotowywaniem posiłków w cudzysłowie pełnowartościowe czy dostarczających nam energii węglowodanów, białek i tłuszczy. Ciekawe co z tłuszczami? 

ANDREA DYLONG:

Z pestki dyni chyba, słonecznika takie źródło.

BLACK HAT ULTRA:

Czyli mamy rzeczywiście wszystkie check box mamy odstawiony plus jeszcze cała masa witamin, mikroelementów. To jak sobie wyobrażę, że na przykład stawiam z boku szklankę takiego produktu typu Huel i jakby w głowie przetwarzam to ma ilość kupionych produktów tych samych w sklepie, które są dostarczone w jakiś sposób czyli transport czyli poszła emisja CO2 są zapakowane w jakieś cholerne śmieci, plastik. Są gdzieś tam, gdzieś zostały przez kogoś przebrane, przeniesione mnóstwo jest wpakowane energii. Niektóre produkty nawet umyte są czyli woda. Jak sobie pomyślę, że taki proszek to jest po prostu takie hurtowe dostarczenie nam potrzebnych wszystkich rzeczy do przeżycia bez tego wszystkiego. Wiadomo transport się odbywa ale jednak nie odbywa się transport poszczególnych tych elementów z różnych części świata tylko one są gdzieś tam w sposób w cudzysłowie hurtowo dostarczane do jednego miejsca, tam są proszkowane i potem dystrybuowane. Wyobrażam sobie, że to jest jakby dla naszego środowiska jeżeli rzeczywiście moglibyśmy zdrowo przeżyć na tego typu posiłkach, że to jest gdzieś tam świetne rozwiązanie dla w ogóle transportu pożywienia na świecie. Lubię myśleć o tych o tych proszkach jako o takim żarciu dla kosmonautów oni prawdopodobnie mają coś znacznie wyższej jakości. Prawdopodobnie to mają gotowe posiłki, które są liofilizowane co jest drogim procesem i nie wszystkich pewnie nie będzie na to stać. Natomiast taki proszek generalnie jest bardzo ciekawym konceptem pod względem środowiskowym. Nie wiem. Zobaczymy.

ANDREA DYLONG:

No zobaczymy, zobaczymy. Tak jak mówisz pod kątem środowiskowym. Tak. Faktycznie tak to wygląda. Aczkolwiek też nie wiem jak ludzkość zareagowałaby. Prostu nasz organizm ludzki przyzwyczajony jednak do takiego jedzenia standardowego. Można zrobić test spróbować przez tydzień żyć na płynnych, półpłynnych proszkach typu nawet Huel, który jest zbilansowanym posiłkiem. Myślę, że przyszedłby moment o ile na początku czułby się dobrze. Przyszedł moment kiedy zaczęłoby ci brakować np. tekstury jabłka samego, zaczęłoby ci brakować tego odczucia w żołądku jednak, że tam coś do żołądka normalnego wpada, zaczęłoby ci brakować nie wiem nawet tego, że słyszysz jak jesz tak jak odgryzasz jabłko, jesz sałatkę, czujesz chleb. Samej tekstury z wszystkich tych rzeczy, które są jeszcze dodatkowo związane z jedzeniem. Bo to nie tylko energia tylko kilka jeszcze innych różnych rzeczy z wszystkimi zmysłami jak to się mówi a tutaj tego nie ma. Czyli znowu bylibyśmy troszkę wyalienowani z czegoś. I myślę, że organizm ludzki jednak nie jest do tego przystosowany więc może być tak, że już kolejne pokolenia będą na tym żyły bo zauważmy, że dzieci już są cały czas karmione sztucznymi kaszkami, papkami, mlekiem modyfikowanym. Więc troszkę jakby nie mówić tego po prostu nawet to jest taki trochę śmiech przez łzy. Tak, że tak to wygląda ale niestety w takim kierunku to wszystko idzie nie u wszystkich matek bo nie mogą powiedzieć ale u większości tak. Więc może być tak, że jakieś kolejne pokolenia będą faktycznie przystosowane do takiego pożywienia i już będą się żywiły, wychowywały. A może jeszcze mamy to szczęście, że jednak jemy to zwykłe jabłko jakiejkolwiek jakości ono nie jest czy myte czy z ogródka. Jeżeli jeszcze ktoś jeszcze ma takie jabłka bo to też zaczyna być ewenement. No ale myślę, że na dłuższą metę to chyba nie byłoby takie, takie super

 

BLACK HAT ULTRA:

Bo w tej chwili na pewno tego typu posiłki musiałyby wejść na poziom wyżej, my musielibyśmy się dostosować. Wszystko zależy od tego do czego tak naprawdę nasza nasze środowisko będzie wymagać. 

 

ANDREA DYLONG:

Ale rozwój jest ogromny. Bo jak mówimy kiedyś był tylko Huel są dwie czy trzy firmy więcej. Myślę, że w tym kierunku będzie szło.

 

BLACK HAT ULTRA:

To wszystko jest wegańskie.

ANDREA DYLONG:

No ja bezpośrednio nie mam ale tata ma i wychowałam się z psem nawet z dwoma, więc miałam do czynienia ze zwierzęciem.

BLACK HAT ULTRA:

Powiedziałaś o chrupaniu jabłek. Mój piesek jakby przestał chrupać marchewki to by mnie chyba zagryzł. [śmiech] Opowiedz bo za 5 minut bo musimy kończyć. Za 10 minut musimy kończyć. Opowiedz 9 minut o bieganiu swoim.

ANDREA DYLONG:

Dlaczego?

BLACK HAT ULTRA:

Musi być. To jest BLACK HAT ULTRA. Opowiadaj. [śmiech]

ANDREA DYLONG:

Przecież rok temu zaczynałam przygodę z bieganiem. 

BLACK HAT ULTRA:

Szybciutko opowiadaj.

ANDREA DYLONG:

No właśnie i tutaj jest kwestia, że jak ja widzę ten rozwój. On jest stopniowy, powolny ale ja tam cieszę się z każdego nowego małego rekordziku.

 

BLACK HAT ULTRA:

Masz trenera?

ANDREA DYLONG:

Oczywiście Maciek Dąbrowski dalej ma cierpliwość do mnie. [śmiech] Mój dietetyk, czyli ja [śmiech] pozwala mi na wiele odstępstw w żywieniu.

BLACK HAT ULTRA:

No i do czego się szykujesz. Przede wszystkim żebyśmy wiedzieli jaką skalę przedsięwzięcia masz przed sobą?

ANDREA DYLONG:

Szykuję do ultra. [śmiech]

BLACK HAT ULTRA:

Dobrze. 

ANDREA DYLONG:

I na tym poprzestańmy. [śmiech] Pewnie w przyszłym roku. Mam nadzieję, że faktycznie wszystko się będzie toczyło w takim kierunku. Jeżeli faktycznie nie dopadnie mnie wielka kontuzja i takich rzeczy czego staram się oczywiście wiadomo w miarę możliwości unikać i minimalizować takie ryzyko no to myślę, że mój organizm będzie gotowy na to bo już jestem w stanie przebiec półmaraton w górach i nawet gdzieś tam się jakaś trzydziestka treningowo zdarzyła. Więc tutaj po prostu wiadomo, że musi ten organizm się przystosować jak to do każdych innych dłuższych dystansów. Ale myślę, że fizycznie dla ukończenia jestem w stanie to zrobić. Jeżeli chodzi o wynik no to zawsze tak jest, że osoby niepewne siebie albo coś mówią także a one na wyniki biegną przygodowo dla siebie. Natomiast ja nie mogę się porównywać do innych. Jestem osobą, która w ogóle się z biegania, z wytrzymałościówki nie wywodziła. Dodatkowo tak jak mówię, mój organizm był przez osiem lat nadwyrężany do takiego stanu, że już naprawdę byłam jedną nogą po drugiej stronie. Więc dla mnie przebiegniecie półmaratonu w górach jest naprawdę wyczynem na miarę mistrzostwa świata. Tak to jest jakby mój własny sukces bo wiem ile pracy w to wkładam i kiedyś ktoś mi powiedział, że nigdy w życiu nie będę mogła mieć dzieci, że nie będę mogła trenować, że nie będę mogła nawet chodzić bo miałam bardzo poważną kontuzję taką, że przez rok praktycznie nie chodziłam. I nagle się okazuje, że mój układ hormonalny wrócił do normy. Nigdy nic się nie dzieje mam tylko taką konsekwencją moich zaburzeń odżywiania jest to, że mam jedną nerkę lekko pomniejszoną bo to wyszło w badaniach USG. Byłam tak wycieńczona, że zaczęłam zjadać swoje organy. Taka ciekawostka. I to się nie odbudowało bo to nie jest tak jak wątroba. Natomiast mi to absolutnie nie przeszkadza funkcjonowaniu normalnym. To nie jest żadna funkcja czy coś to po prostu na USG tam wyszło 2 milimetry mniej niż było. Więc dla mnie po prostu każdy trening, wyjście na trening każdy mój progres jest takim ogromnym sukcesem bo ja naprawdę w życiu bym nie pomyślała, że będę w stanie tyle biegać bo kiedyś dla mnie nawet po prostu przejście w górach dwóch kilometrów było wyczynem na miarę zdobycia Mount Everest. Więc naprawdę biegnę dla siebie. Biegnę to jasne, że zawsze jest jakaś tam satysfakcja. Jak się treningowo zrobi trasę w takim czasie a potem się nagle okazuje, że jednak da się przycisnąć kawałek więcej. Więc jest zawsze taka wewnętrzna satysfakcja. Natomiast jest to moim marzeniem to ultra. Tak jak to marzenie się wytworzyło półtora roku temu. Dalej aktualne z mniejszymi bądź większymi problemami czy też słabościami czy kryzysami powoli do tego idę mimo że czasami też mam takie. Może nie zdarzył mi się taki kryzys, że powiedziałabym, że nie ja nie chcę biegać bo zawsze na ten trening wyszłam. Ale wiadomo no ja też trenuję, pracuje, też się uczę, też robię różne inne rzeczy. Więc też nie zajmuję się tylko i wyłącznie bieganiem i staram się tym jakoś tam manewrować. Ale widzę, że myślę też, że Maciek też widzi taki jakiś delikatny progres mimo, że idzie bardzo powoli, bardzo mozolnie ale idzie do przodu i ja też zawsze po prostu sobie powtarzam, że nie znajduję sobie wytłumaczenia tym, że jestem osłabiona bo tak było. Nie patrzę na to. Ale mam dziś z tyłu głowy to, że ja nie mogę się porównywać do dziewczyny w moim wieku, która trenuje od 10 roku życia i cały czas była silna w treningu. Ja miałam osiem lat życia wycięte tak można by powiedzieć jeśli chodzi o taką siłę fizyczną. Więc naprawdę ciężko z każdego drobnego postępu i mam inną perspektywę patrzenia na siebie. Ktoś może mnie ocenić, że ja biegnę półmaraton w górach w 4 godziny a dla mnie to jest ogromny sukces bo wiem, że kiedyś bym nie była w stanie nawet wejść na górkę w Beskidzie Małym. Mi się to myli Małe z Niskiem.

 

BLACK HAT ULTRA:

Wiem, że biegniesz w niedzielę Małą Rycerzową. Nie będzie mnie bo się postanowiłem oszczędzać. Strasznie żałuję, że cię nie spotkam na mecie bo będziesz bardzo szczęśliwą osobą.

ANDREA DYLONG:

No mam nadzieję, że tego wszystkiego dojdzie i faktycznie będę mogła się tym medalem tak po prostu popatrzeć na niego już w niedzielę wieczorem w domu na kanapie i faktycznie się uśmiechnąć do siebie, że dałam radę. A oczywiście panika była wielka przed startem mnie to nie ma co mówić bo jak się pierwszy raz startuje, debiutuje jeszcze w ogóle mając świadomość tego, że generalnie to jest się trochę beznadziejnym w tym co się robi ale się to robi z uporem maniaka. To mówię, że umrę próbując. [śmiech]

 

BLACK HAT ULTRA:

Regularnie trenujesz, ładnie obserwuję cię. 

ANDREA DYLONG:

Pracuje, pracuję to nie mogę powiedzieć. Nie siedzę na kanapie i nie mówię chciałabym tylko faktycznie robię coś. Nie. Mam taką wewnętrzną satysfakcję, że kiedyś tata się ze mnie śmiał, że mam taką przypadłość, że marzę o czymś. Zaczynam to robić a jak przychodzi do finalizacji to panikuję. Więc teraz nie spanikuję tylko dokończę to naprawdę będę z siebie zadowolona, że chyba dorastam. Tak. Oczywiście na Facebooku jako Andrea Dyląg. Na Instagramie dalej nic się nie zmieniło Głodnaultra bo tutaj cały czas marzenie nie spełnione więc zostają przy nazwie. Oprócz tego na co dzień mieszkam i pracuję, uczę się i trenuję też w Katowicach. Pracuje w Centrum Edukacji Żywieniowej i Sportu w Katowicach więc gdyby ktoś chciał po prostu się skonsultować, poradzić, potrzebował pomocy to jak najbardziej. Zapraszam do nas do naszego centrum. W razie pytań, jakiś wątpliwości to oczywiście może się ze mną w mediach skontaktować. Ja zawsze chętnie. Czasami z lekką zwłokę bo też nie zawsze zaglądam w te maile nie zawsze mam czas ale odpiszę na pewno. 

 

BLACK HAT ULTRA:

To była Andrea Dyląg. Trzeci raz w BLACK HAT ULTRA. Bartek Florczak nie obrażaj się na mnie, bo też cię kocham. Dobra trzymaj się Andrea. Dziękuję serdecznie.

 

ANDREA DYLONG:

Ja również bardzo dziękuję.

 

BLACK HAT ULTRA:

Odcinek się ukaże już jak będziesz po biegu to ja zrobię notatki i przedstawię tutaj na zakończenie jak ci poszło. Jakieś zdjęcia jeszcze mi wrzucisz. Dzięki Andrea. 

ANDREA DYLONG:

Dzięki, hej.

BLACK HAT ULTRA:

Wracam do was i spieszę z aktualizacją. Andrea przebiegła z sukcesem swój pierwszy bieg górski 20 kilometrową Małą Rycerzową pokonała w czasie trzech godzin i dwudziestu dwóch minut. Gratulacje Andrea. Czy jesteś jeszcze bardziej głodna ultra?

 

Dziękuję serdecznie za wysłuchanie tego podcastu. Podcast można wspierać w mediach społecznościowych udostępniając informacje o nim w postach, relacjach i na tablicach ale przede wszystkim podcast ten funkcjonuje dzięki mentalnemu i finansowemu wsparciu słuchaczy. Jeżeli chcesz dołączyć do tego grona zapraszam na patronite.pl/blackhatultra.

Zapraszam też na mojego Instagrama i Twittera i Facebooka.

W tej chwili podcast na Patronite wspiera 131 osób ale chciałbym wymienić tutaj alfabetycznie nazwiska tych, których wkład jest największy. Są to: Agnieszka Barczyk, Krzysztof Bednarz, Adam Bogdał, Andrzej Gąsiorowski, Krzysztof Grzęda, Michał Janiak, Tomasz Kacymirow, Paweł Kaczmarek, Szymon Kubicki, Agnieszka Łęka, Marek Maj, Wojtek Mąka, Agnieszka Minniki, Wojciech Pietrzok, Marcin Stefaniak, Marzena Stanek, Przemysław Strop i Edyta Winnicka.

 

Ten odcinek podcastu BLACK HAT ULTRA przygotowali:

Kamil Dąbkowski prowadzenie i montaż oraz

Piotr Krzysztof Pietrzak transkrypcja i media społecznościowe,

a autorem muzyki jest AudioDealer.

Chciałbym dzisiaj pomówić o zagadnieniu tożsamości. Czasem może nam się wydawać, że sport jest całym naszym życiem. Im bardziej kurczowo trzymamy się tego konceptu, tym trudniej nam jest się rozwinąć. Nie jesteśmy tym co robimy. Nie jesteśmy tym jak wyglądamy. Nie jesteśmy tym jakie ubrania nosimy. Nie jesteśmy nawet tym co myślimy lub tym co czujemy. Jesteśmy czymś znacznie więcej. Nasze ćwiczenie dzisiejsze możemy porównać do tafli jeziora, na którym im mniej fal tym bardziej jest przejrzyste. Im bardziej wyciszamy się tym tafla jeziora staje się mniej pomarszczona. Fale się rozchodzą, słabną i widzimy wszystko bardziej przejrzyście i klarownie. Wykonując dzisiejsze ćwiczenie może dla was się stać również jasne jak nasz umysł w zasadzie nie ma granic, jak bardzo jest przez nas nie odkryte. W związku z tym nie ma powodu abyśmy przywiązywali się za bardzo do zdania na własny temat. Mamy całe życie aby eksplorować nasze możliwości. Podchodźmy do siebie z luzem, miłością i otwartością. Zejdźmy z drogi a dojdziemy gdzie chcemy. Jak zwykle usiądźcie prosto i wygodnie na krześle lub swojej ulubionej pozycji medytacjnej. Bądźcie rozluźnieni ale gotowi. Weźcie kilka głębokich oddechów. A przy kolejnym wydechu zamknij powoli oczy. Niech oddech wróci do swojego naturalnego rytmu i poczuj jak twoje ciało zapada się i unosi w oddechu. Jak wtapia się w przestrzeń, w której siedzisz. Zwróć uwagę na zapachy i dźwięki. Zauważ jak się czuje dzisiaj twoje ciało. Czy czujesz się swobodnie. Czy jesteś lekko spięty lub lekko pobudzony. Swoją uwagą prześledź każdy kawałek ciała i zbadaj jak się czujesz. Nie próbuj nic zmieniać. Wystarczy, że będziecie świadomi reakcji swojego ciała i emocji, w których jesteście. Skup się teraz na oddechu. Zaobserwuj jak twoje ciało reaguje na oddech. Jeżeli to są bardzo subtelne zmiany bardzo dobrze. Zaobserwuje je. Zwrócić uwagę jak powietrze wypełnia twoją klatkę piersiową i jak ciało unosi się podczas wdechu po czym mięknie i opada podczas wydechu. Zwracają uwagę na każdy oddech. Każdy oddech jest inny od poprzedniego. Niech twoją uwaga trzyma się całego pełnego wydechu a potem powolnego wdechu. Staraj się nie odpuszczać uwagi ani na moment. Ale jeśli to się stanie zauważ to i wróć łagodnie do obserwacji oddechu. I przygotuj się na zadanie dzisiejszego pytania. Pamiętaj aby myśli, które na pewno się pojawią zaobserwować i pozwolić im ulecieć nie dając się ponieść emocjom. Zachowaj jednak w sobie odczucie, które będzie ci towarzyszyć gdy usłyszysz pytanie. Zadaj pytanie i zauważ jaki efekt ono wywoła. Jak zwykle zadaj tak jakby się zadawał, zadawała drugiej osobie. Czy jesteś tym co robisz? Teraz oderwij się od tego pytania i chęci odpowiedzi na nie od emocji, które pojawiły się w twoim ciele od myśli, które wpadły do głowy i wróć do prostoty oddechu skupiając się tylko na nim. I znów niech wybrzmi w twojej głowie dzisiejsze pytanie nie staraj się aby w twojej głowie pojawiła się jakaś nowa myśl lub emocja. Po prostu zadaj pytanie. Czy jesteś tym co robisz? I na kilka chwil zapomni o ćwiczeniu. Skup się tylko na oddechu, na tym jak twoje ciało opada i unosi się. I zadaj sobie to pytanie jeszcze raz starając się nie odpowiadać na nie. Zadaj je tak. Jak byś je zadawała, zadawał po raz pierwszy. Czy jesteś tym co robisz? Po prostu oddychaj  otoczony emocjami, które to pytanie wywołuje. Niech pracuje czas gdy skupiasz się na oddechu. A teraz odpuść. Nie myśl o oddechu, o ciele, o pytaniu totalnie się relaksuj, niech głowa robi co chce, niech myśli krążą i płyną naturalnie i swobodnie. Daj odpocząć sobie i głowie od ćwiczenia. Teraz znowu skup się na ciele. Poczuj jego ciężar. Poczuj miejsca, w których twoje ciało dotyka krzesła, podłogi. Wykonaj jeszcze kilka dłuższych oddechów. Zacznij dopuszczać do siebie dźwięki i zapachy. Powoli wracaj do rzeczywistości skupiając się na otoczeniu. A teraz spokojnie i delikatnie otwórz swoje oczy. Możesz się przeciągnąć. Powoli przywracaj się do normalnego tempa, w którym żyjesz. Zaobserwuj jak się czujesz. Jak te kilka chwil skupienia na oddechu zadziałały na ciebie. Jak się czujesz? Co się zmieniło? Im więcej tej klarowności myśli będziesz w stanie przenieść do codziennych czynności tym lepiej dla ciebie dla pracy dla sportu na dla rodziny. A wracając do tematu tożsamości to pomyślcie jak bardzo czasem zamykamy się we własnym myśleniu na swój temat. Mogę się założyć, że ludzie z twojego otoczenia mają na twój temat zupełnie inne wyobrażenia, więc co to oznacza. Oznacza to co sam o sobie myślisz jest tylko ideą, konceptem, jednym spojrzeniem. Zamknięta prawda na twój temat nie istnieje. To co istnieje to nieskończone możliwości, które stoją przed tobą otworem.

 

Buźka.

PRZEJDŹ DO ODCINKAhttps://www.blackhatultra.pl/podcast/episode/78b80723/81-andrea-dylong-dietetyczka-biegaczka-zaburzenia-odzywiania-black-hat-ultra-podcast