TRANSKRYPCJA
#55.1 ANDREA DYLONG LIVE

Andrea Dylong Podcast Black Hat Ultra -

fot. Andrea Dylong

BLACK HAT ULTRA:

Witajcie w podcaście BLACK HAT ULTRA. Dzisiaj, nietypowo w niedzielę, pewnie jeszcze wszyscy nie wysłuchaliście podcastu z Kamilem Klichem.

Zapraszam was na bonusowy odcinek z Andreą Dyląg. Na internetowym live w tym tygodniu rozmawiałem z Andreą o słodyczach i alkoholu w życiu sportowca oraz o tym jak zminimalizować koszta optymalnej diety.

 

Dodam jeszcze tylko, że wczoraj ogłoszona została informacja, iż Andrea została oficjalną dietetyczką Marcina Świerca. Szach mat, dziękuję, pozamiatane. Słuchajmy więc, inspirujmy się i uczmy. Bo nie chodzi tu o to żeby dietetycy prowadzili nas za rączki cały czas, ale żebyśmy dobrze rozumieli jak działają nasze organizmy i jakie paliwo powinniśmy sobie dostarczać, aby działać na najwyższych możliwych dla nas obrotach. Posłuchajcie.

Cześć Andrea, witam cię serdecznie.

ANDREA DYLONG:

Cześć, bardzo serdecznie was witam. Mogłeś powiedzieć dobry wieczór o tej porze, ale i tak oficjalnie by było. 

 

BLACK HAT ULTRA:

Właściwie tak możemy powiedzieć dobry wieczór oczywiście. Ja się czuję jakby był środek dnia. Nie wiem, jeszcze się nie przedstawiłem na ten czas letni. Nie wiem jak ty?

ANDREA DYLONG:

Jak jest taka pogoda, jest tak pięknie ciepło cały czas, jasno  to ciężko, ciężko się przestawić.  Szczególnie, że jeżeli chodzi o zasypianie.

BLACK HAT ULTRA:

To już jest w ogóle osobna historia. A ja myślałem, że nawet zimą się sypia, ale ten początek lata jest bardzo trudny. Posłuchaj, zanim zaczniemy rozmowę chciałem wszystkich was nakłonić do tego żebyście przygotowali pytania do Andrei. Bo dzisiejsze spotkanie jest głównie tak sobie wyobrażam, że to będzie wasza interakcja z Andreą do tego stopnia, że jak np. macie mikrofon, macie kamerkę i chcecie się wbić tutaj do nas, na trzeciego. Ja serdecznie zapraszam. I każdy może sobie kliknąć i może się ustawić w kolejce. Jak będzie grzeczny nie będzie mówił brzydkich słów i będzie miał kawałek internetu, światła, dźwięku i wizji to chętnie go wpuścimy i będzie mógł porozmawiać z Andreą.

ANDREA DYLONG:

I pamiętajcie, nie ma głupich pytań. Na każde pytanie można odpowiedzieć.

 

BLACK HAT ULTRA:

O! W związku z tym mam pierwsze pytanie absolutnie nie jest głupie. Natomiast zanim się wszyscy zejdą mam do ciebie takie pytanie również odnośnie tego, że niedawno był Dzień Ojca. Chciałem się ciebie zapytać, bo jest to dosyć [...]. Wiesz, to nie jest normalna sytuacja, że z dorosłą, młodą dziewczyną można porozmawiać o tym jak jej się żyje z ojcem ultrasem, rozumiesz? Zazwyczaj są to jakieś brzdące pięcio - sześcioletnie a ciebie normalnie dorosłej osoby można się zapytać jak to było wychowywać się z ojcem ultrasem i opowiedz troszkę o tym. W ogóle jak postrzegasz tatę, jak kiedyś postrzegałaś, jak teraz postrzegasz? 

ANDREA DYLONG:

Jakby bieganie ultra pojawiło się w jego życiu jakieś około 5 - 6 lat temu, 5 - 6 sezonów, ale on zawsze był aktywny odkąd pamiętam i my też różne aktywności przechodziliśmy do różnych sportów mnie próbował zarazić. Natomiast poprzez boks dostał się do ultra, do biegów górskich. I ja w zasadzie od samego początku już z nim byłam. Bo zaczęliśmy oczywiście od redukcji masy ciała, więc ja chcąc mu pomagać w tym temacie już się troszkę szkoliłam, też interesowałam. To faktycznie zaczęliśmy w ten świat wchodzić razem, więc ja po prostu mu pomagałem. Każde takie zawody wiązały się z wyjazdami no ale ja oczywiście duch taki podróżniczy i uwielbiałem wyjazdy, uwielbiam wyjeżdżać, no to po prostu pchałam się gdzie mogłam na te wyjazdy mimo tego, że ludzie kompletnie starsi ode mnie. Bo ja miałam 18 - 19 lat. A wszyscy tam po około 40 roku życia więc wydawało mi się, że kompletnie nie moje środowisko. A ja uwielbiałam te wyjazdy. Bo poznawałam fajnych ludzi i widziałam "Harpagan" w tym. Wiesz, jak ktoś mi mówi, że jak biegnie 100, 150 kilometrów nawet 400 no to ja sobie mówię fajnie, nie robi żadnego wrażenia, bo ja już jestem tak prześwietlana jestem i tak długo w tym jestem, że jest dla mnie takie rzeczy są dla mnie normalne. Aczkolwiek powiem ci, że jest to takie dziwne, szalone trochę życie. Wiesz, bo wszystko podporządkowane pod ultra, wiadomo. My też ten sprzęt odkrywaliśmy razem, jedzenie odkryliśmy razem. Gdzieś tam ja różnych rzeczy szukałam, testowałam na nich, próbowałam dużo, dużo wyjazdów było. Bo już później było tak, że ja faktycznie na prawie każde zawody z nim wyjeżdżałam czy za granicę czy jeszcze w Polsce. Więc dużo było tych wyjazdów, dużo było przygotowań więc praktycznie  cały rok, jak tylko była możliwość to było takie życie w rozjazdach. Ale ja uwielbiam to. Już teraz dużo mniej wyjeżdżam. Było też tych wyjazdów jest mniej, poza tym już teraz pracuję, więc to też mi troszkę uniemożliwia. Ale ja to uwielbiałam, uwielbiałam ten światek, uwielbiałam być tam, uwielbiałam się tam znajdować, poznawać to wszystko no i też dzięki temu nabrałam już sześcioletniej praktyki. Mimo tego, że jestem dosyć stosunkowo młodą osobą, która w tym światku jest, to praktyki mam naprawdę już około pięciu, sześciu lat.

 

BLACK HAT ULTRA:

Opowiedz mi czy byłaś kiedyś takim dzieckiem, które stoi na mecie, ojciec wpada, zrąbany do niemożliwości a ty: o mój Boże co ty zrobiłeś?

ANDREA DYLONG:

Tak! Tak było na pierwszym TOR, a on mnie w ogóle nie poznał. Ty słuchaj, ja tam czekam na niego tydzień. Poruszyłam niebo i ziemię żeby w ogóle dotrzeć na metę. Pamiętasz ja tam nie byłam samochodem tylko musiałam angażować z campingu ludzi żeby mnie zawieźli na metę. On do mnie dzwoni, że zaraz będzie. To ja tam już mobilizuje wszystkich. Czekam na tej mecie. Deszcz leje niesamowicie. Godzina po prostu, czekam dwie godziny. On wpada na metę i w ogóle udaje, że  mnie nie zna. [śmiech] O co w ogóle chodzi? [śmiech] Podczas tego pierwszego TORa, bo teraz to już jest jakby normalne, ale podczas tego pierwszego tora to ja schudłam trzy kilo. Byłam taka zdenerwowana, zestresowana... 

 

BLACK HAT ULTRA:

Nie dożywiłaś się, nie dożywiła się... [śmiech]. 

ANDREA DYLONG:

Ja po prostu ścisk żołądka w ogóle. No ale faktycznie były takie momenty, że wszystkie inne zawody raczej przeżywałam w sposób taki bardziej profesjonalny. Nie jako córka, jako dziecko. Cieszyłam się oczywiście, w duchu się cieszyłam, zawsze mu kibicowałam, trzymałam kciuki. Ale już później im bardziej w tym byłam i byłam starsza, tym bardziej podchodziłam do tego profesjonalnie. No bo też wiedziałam ile to pracy kosztuje i ile zaangażowania i po prostu chciałam się czuć jako część teamu, jako faktycznie support, a nie jako córka czekająca na mecie, tylko raczej profesjonalny aspekt mnie interesował. 

 

BLACK HAT ULTRA:

Profeska. Andrea w związku z tym opowiedzmy o dwóch bardzo trudnych tematach, bo oba dotyczą trochę, mówię tutaj o cukrze i alkoholu, bo oba dotyczą tak jak wiesz no to jest takie pomieszanie troszeczkę przyjemności naszych, ale również przyjemności, które w pewnym momencie zaczynają wchodzić w jakieś uzależnienia.

ANDREA DYLONG:

Nałóg alkohol i cukier.

BLACK HAT ULTRA:

Prawda? Można by jeszcze papierosy do tego dorzucić, ale to nie z dietetyczką o tym. W każdym razie chyba, że masz jakieś ciekawe poglądy. W każdym razie wiesz, to są takie ciężkie tematy. Bo z jednej strony dlaczego sobie odmawiać przecież dużo biegam, dużo ćwiczę. Z drugiej strony jak się chce coś osiągnąć to może trzeba jednak sobie odmawiać. I chciałbym żebyśmy złapali jakiś taki spoko punkt, w którym określamy, że tyle jest okej, ale to już nie jest ok i wiadomo, że dla każdego to będzie troszkę inaczej prawda? Że jeden może pozwolić sobie na więcej drugi na mniej. Ja ci powiem jeśli chodzi o cukier to zawsze mam w głowie obraz Mikołaja Barysznikowa, który w pewnym momencie wziął się strasznie w garść i zdobył drugie miejsce w biegu na Azorach i strasznie schudł. Ja widziałem jego zdjęcia i właśnie on powiedział, że zawziął się w sobie i po prostu odstawił cukier na bardzo, bardzo długi czas. I to mu pozwoliło dojść do super formy. Nie tylko fizycznie. Nie tylko, że zrzucił masę tłuszczową, ale również świetnie się przygotował do tego biegu. Także ja tylko na niego patrzyłem i sobie myślę: o jejku, o Jezu, jaki on wychudzony!

 

ANDREA DYLONG:

Ale mówimy o cukrze jako słodycze, biały cukier czy węglowodanach ogólnie? Zaczynam drążyć.

 

BLACK HAT ULTRA:

No bardzo dobrze. Bo to też jest to pytanie, że odróżnijmy cukier. Cukier występuje w bardzo wielu aspektach naszego jedzenia. W bardzo wielu składnikach. Jest cukier biały, który sypiemy do herbaty, ale chleb też jest cukrem. Dokładnie jak było u Mikołaja nie wiem. To było takie hasło ogólne. Odstawił cukier. Prawdopodobnie chodziło o ciastka, o słodzenie herbaty, kawy o takie rzeczy. Tak, ale wiesz, ale to jest właśnie taki temat. Jeżeli ktoś mówi do ciebie, przychodzi i prosi cię o jakieś takie porady ile można, ile nie można. To jak do tego podchodzisz, jak ty sobie to ustawiasz? Jak ty pacjentowi ustawiasz w głowie problem cukru? 

 

ANDREA DYLONG:

Generalnie to jest tak, że zakładam, że taka osoba generalnie jest zdrowa. Czyli nie ma żadnych problemów cukrzycowych i nie ma problemów w układzie pokarmowym, nie potrzebujemy diety lekkostrawnych. Bo to są wszystko czynniki, które wpływają na to z jakich produktów będę korzystała układając dietę czy też radząc temu pacjentowi co on ma robić. Zasada jest taka. Bazujemy na co dzień. Jeżeli mówimy na co dzień, na razie nie zajmujemy się kwestiami zawodów i okołotreningowymi no to bazujemy na produktach nisko przetworzonych. Czyli to co my też między innymi mówiliśmy w podcaście, że bazujemy na pełnoziarnistych produktach, dbamy o podaż błonnika. Bo przede wszystkim o to chodzi przy tych produktach, ale też o różnego rodzaju inne mikroelementy i składniki, które te produkty zawierają. Natomiast staramy się maksymalnie unikać żywności przetworzonych. Czyli: słodycze, biała mąka, wszystkie rzeczy właśnie z tej białej mąki przetworzone. Bo nam ten prosty cukier tak naprawdę bardziej szkodzi niż pomaga.

BLACK HAT ULTRA:

Dlaczego?

ANDREA DYLONG:

Musielibyśmy wyłożyć całą fizjologię trawienia i biochemii. [śmiech]. 

 

BLACK HAT ULTRA:

To może troszeczkę. 

ANDREA DYLONG:

To jest tak jak z organizmem, że tak jak jest z ultra będziemy sobie utrudniać. I organizm też nie zawsze lubi jak nic tak po prostu wszystko na tacy wykłada i on do wszystkiego jest zawodowcem. To zależy od różnych czynników. Ale chodzi o to, że po prostu dostarczając organizmowi produktów węglowodanów złożonych, organizm musi się troszkę natrudzić żeby sobie z tym poradzić. Raz, że opóźniamy proces trawienia. Dwa, że poprzez błonnik różne mikroelementy jesteśmy w stanie pozyskać do naszego organizmu co jest jak najbardziej korzystne, z różnych powodów. Dodatkowo powodujemy, że ten jak to się mówi kolokwialnie skok cukru jest powolny. My nie potrzebujemy w ciągu dnia mieć takich skoków, że dostajemy nagle taki skok cukru i pobudzenie. To się sprawdza w przypadku zawodów czy w przypadku treningu, ale nie na co dzień. Natomiast stosując produkty pełnoziarniste, my jakby mamy taką ciągłość, taką stabilność i jesteśmy w stanie dobrze funkcjonować, dobrze myśleć. Zauważ, że często jest tak, że po słodycze masz nagle taki strzał, a potem jest taki spadek. Podobnie jak kofeina czasami. Więc zasada jest taka, że bazują na produktach nieprzetworzonych. Podobnie tutaj będą warzywa, owoce oczywiście składają się większości z prostego cukru, ale to też nie jest taki i nie możemy go porównać do zwykłego cukru w cukierniczce. Natomiast jeżeli chodzi o prosty cukier i o produkty przetworzone to ja mówię zawsze tak. Zasada jest taka, że mamy 80 do 20. Czyli 80 proc. bazujemy na produktach nisko przetworzonych. Ogólnie  nie tylko węglowodany, tylko ogólnie, ale 20 to jest taki nasz margines. Nie wiem czy to patrząc dziennie, czy tygodniowo, czy miesięcznie, jak kto woli. Tylko powiedzmy lekka dyspensa, no bo każdy z nas lubi lody zjeść, pizzę, zjeść ciastko. Jesteśmy ludźmi. Jedzenie to jest jedna z naszych przyjemności no i nie ma co tutaj, też tak powiem brzydko, świrować. Natomiast żeby nie było tak prosto u ultrasów stosuję troszkę inną zasadę. Czyli 90 do 10. Czyli zawężam ten margines z uwagi na to [śmiech]...

BLACK HAT ULTRA:

Okrutna jesteś.

ANDREA DYLONG:

Ale nie do końca. Zawężam ten margines dlatego, że uważam że jeżeli ktoś mocno trenuje to on potrzebuje mieć maksymalnie bogatą dietę, bo wiem jak to wpływa na organizm i jaki wysiłek ten organizm jaki koszt ponosi żeby wszystkie treningi, zawody, regenerację przejść, unikać kontuzji i w ogóle dobrze się regenerować. Natomiast zauważ, że jeżeli dużo trenujesz, a jednak trening ultra troszkę wymaga, to masz automatycznie większą podaż kalorii. Automatycznie mniejsza podaż kalorii powoduje, że te 10 proc. to jest np. nagle tabliczka czekolady. I już wygląda to trochę lepiej.

 

BLACK HAT ULTRA:

Tak kombinujesz. No dobrze, już w porządku.

ANDREA DYLONG:

Aczkolwiek zawsze staram się żeby to było tak... Dwie szkoły, bo jedni mówią, że lepiej codziennie troszkę niż potem skomasowanie a inni znowu mówią, że ja tam wolę od np. od poniedziałku do niedzieli generalnie trzymać dietę, ale w weekend wpadnie piwko jak już tak mówię o alkoholu czy jak tam nie wiem wyjście ze znajomymi. Także to zostawiam w kwestiach indywidualnych nie wnikam. Tak to generalnie u mnie wygląda. Kwestia jest inna w przypadku treningów, bo w przypadku przekąsek około treningowych jak i podczas treningu jak i po treningu czyli tak samo zwróćmy uwagę, że izotonik, batony żele to jest wszystko prosty cukier, to jest produkt przetworzony. Z tego nie korzystamy na co dzień tylko w sytuacji awaryjnej jaką są zawody. I wtedy ten prosty cukier jest potrzebny, bo organizm nie potrzebuje teraz trawić, nie potrzebuje się zajmować ciężkostrawnym jedzeniem. On potrzebuje szybki zastrzyk energii, żeby mięśnie mogły pracować. Więc na przykład, na zawodach czy około treningowo to jeszcze zaraz będę mówiła, ale na zawodach ja na przykład zalecam chleb tostowy jako kanapki, a nie jakiś tam pełnoziarnisty takie różne cuda. Pojawiają się bułki mleczne, pojawiają się rogaliki, pojawia się chałka, pojawiają się chleb tostowy, który są produktami bardzo przetworzonymi. Ja nawet nie czytam tego składu jak te rzeczy kupuję i przygotowuję kanapki, bo mnie serce boli. Ale wiem, że to jest po prostu najszybsza energia. One też są bardzo miękkie, łatwo się przeżuwa, łatwo się przełyka. Wszystkie takie aspekty już wypracowane, że te produkty się sprawdzają. Natomiast jeżeli chodzi o około treningowe kwestie, no to staram się żeby zawodnicy zawsze mieli przygotowany po treningu czy mieli zrobiony koktajl czy jakąś tam kanapkę lekkostrawną. Bo jednak uważam, że fajnie byłoby też około treningowo o te produkty bogato odżywcze dbać. Ale zawsze mówię no teraz mamy sezon właśnie letni wyjeżdżają zawodnicy w góry, wyjeżdżają w różne miejsca gdzie po prostu oni nie szykują sobie diety, tylko jedzą intuicyjnie i np. mają po treningu idą i mają, nie wiem, lodziarnie albo mają Żabkę. Wiesz, jak już jesteś po 20 kilometrowym treningu to idź do tej lodziarni. Weź sobie dwie albo trzy porcje w 1 torbę, w jednej mleczne powiedzmy, że tam troszkę tego białka będzie. Tłuszczu będzie dużo więcej, ale właśnie trochę tego cukru będzie. Albo jak już nie masz innego wyjścia to kup sobie jogurt, kup sobie jakąś drożdżówkę byle to miało niemałą zawartość tłuszczu i to też zjedz. Nic się nie stanie byle to nie była poprostu baza, podstawa diety.

 

BLACK HAT ULTRA:

No tak a gdybyś miała sobie wyobrazić idealną dietę, to byś w ogóle usunęła te cukry proste? W sensie takich przekąsek. Nie mówię około treningowych rzeczy, ale w sensie takich codziennych przekąsek kawa i ciacho to byś w ogóle usunęła to z diety. To nie jest nam do niczego potrzebne? Inaczej potrzebne to nam nie jest. Ale czy to w ogóle czy cokolwiek robi nam? Wiadomo. Dostarczamy kalorii trochę, ale to nie są jakieś wysokiej jakości kalorie więc pytanie czy w ogóle warto?

ANDREA DYLONG:

Jeżeli miałabym patrzeć na to pod kątem takim ogólnym, biorąc pod uwagę wszystkie aspekty życia, to uważam, że nie ma sensu robić takich drastycznych cięć. Bo my jesteśmy tylko ludźmi. Tylko i aż. I każdy z nas czasami potrzebuje takiego resetu psychicznego czy po prostu to się wiąże z różnymi aspektami. Wyjście ze znajomymi, z rodziną nie wiem fajna atmosfera, fajna kawiarnia, fajne miejsce więc jakby patrząc z punktu fizjologiczne organizmu to nam faktycznie słodycze czy przetworzone fast foody nie są potrzebne. Lepiej byłoby to zamienić. Natomiast patrząc już ogólnie życiowo, no to uważam, że nie ma sensu tego odstawać nie ma sensu takich drastycznych cięć robić, bo my też jesteśmy do tego przyzwyczajeni, jesteśmy tego nauczeni. A jak coś się drastycznie komuś odbiera to ta osoba tym bardziej o tym myśli.

 

BLACK HAT ULTRA:
Dokładnie. Chciałem cię podpytać z naukowego punktu widzenia. Załóżmy, że mamy mega twardego zawodnika, który po prostu jest w stanie z dnia na dzień totalnie odciąć słodycze i w ogóle do nich nie tęsknić.  Załóżmy, że taki pacjent kurcze waży 120 kilo i że chce zrzucić wagę. O ile taki proces pozbycia, wykluczenia z diety w ogóle takich szybkich słodyczy cukrów prostych może przyspieszyć jego proces chudnięcia? Czy w ogóle można określić to w jakiś taki sposób?

ANDREA DYLONG:

Wszystko i tak się będzie sprowadzała do bilansu energetycznego. To nie będzie kwestia tego czy jemu wyrzucenie diety słodycze czy ja mu po prostu obetnę kalorie. Oczywiście, że jak obcinam kalorie to automatycznie zmniejsza mi się pula energii dostępnej i ja chcę tę małą ilość jak najlepiej zagospodarować. Oczywiście, że ja jeżeli on mi powie, że on nie zje ani po prostu kawałeczka czekolady a ja mam mu te kalorie skomponować z samych zdrowych produktów to ja będę przeszczęśliwa, bo automatycznie też tego pacjenta będę w stanie lepiej odżywić. I to jest przede wszystkim główny aspekt. Natomiast jeżeli ja bym np. zrobiła bilans energetyczny i w to wkomponowała nawet codziennie jakiegoś małego batonika to i tak schudnie, bo kalorie będą się zgadzały. Ale kwestia makro składników i wszystkich innych rzeczy jeśli chodzi o ilość witamin i minerałów, rodzaju tłuszczu no to już będzie wyglądało trochę gorzej.

BLACK HAT ULTRA:

No właśnie najgorsze jest to, że rozpisujesz jakąś fajną dietę, a niestety taki pociąg do słodyczy polega na tym, że to jest jakieś takie głupie podjadanie gdzieś pomiędzy. Człowiek sobie tłumaczy to nic nie szkodzi. 

ANDREA DYLONG:

Jak ktoś ma urodziny. Tu cukiereczek.

 

BLACK HAT ULTRA:

No właśnie to jest kurczę ciężkie. Powiedz mi czy masz jakieś metody na pomaganie ludziom pozbywania się takiego podjadania słodyczy?

ANDREA DYLONG:

Zawsze przede wszystkim patrzę na bilans energii. Bo ja w dużej mierze pracuję przede wszystkim z zawodnikami sportów wytrzymałościowych i u nich pojawia się zawsze niedobór energii i często jest tak, że jeżeli ja wyrównam te kalorie i my nie mówimy o utracie masy ciała, bo jeżeli zawodnik przychodzi do mnie i chce jeszcze redukować, no to on będzie troszkę bardziej głodny, więc zdarza się, że jednak podjadanie się pojawia. I zawsze dostaję to pytanie; co ja mam zrobić, żeby nie podjadać? Natomiast jeżeli mówimy o takiej po prostu zawodnikowi, który chce sobie w jakiś sposób zbilansować to dochodzi do tego, że jemu tę dietę komponuje, daje mu odpowiednią ilość warzyw, odpowiednią ilość warzyw owoców, zamieniam mu te przekąski na jakąś tam dodatkową przekąskę w postaci owoców, orzechów. Okazuje się, że nagle ta chęć na pojednanie znika. Ale podjadanie to nic innego jak nawyk, którego możemy się pozbyć albo możemy sobie go wyrobić. I to też jest proces. Bo po prostu jeżeli ja sobie wiesz każdy zawodnik będzie miał troszkę inną motywację do tego, żeby ten nawyk zmienić albo go będzie chciał zmienić albo go będzie chciał troszkę wyciszyć, więc to już jest kwestia taka indywidualna podejścia troszkę psychicznego do tego zawodnika. Zawsze jak się pojawia już taki aspekt sportowy, że ja mogę coś więcej osiągnąć, mogę coś lepiej zrobić, to jakby w ogóle zapominają o słodyczach, o alkoholu, papierosach. Nie zdarzyło mi się, żebym  miała zawodnika, który by palił papierosy. Ale wszelkie używki po prostu potrafią z dnia na dzień iść w odstawkę, bo ten cel jest najważniejszy.

BLACK HAT ULTRA:

Super fajnie. Powiedz, jak często zdarza ci się walczyć ze stresem, bo podjadanie to nie jest tylko kwestia nawyku takiego, to też jest nawyk związany ze stresem, ale np. bardzo często podjadamy nie dlatego, że poszukujemy smaku, że jesteśmy głodni, tylko właśnie dlatego, żeby po prostu zażreć tego robaka, którego mamy w sobie. Zdarzają ci się takie sytuacje? 

ANDREA DYLONG:

Zdarzają się takie sytuacje i często właśnie dostaje później dużo wiadomości na ten temat. Co ja mam zrobić, jak mam sobie poradzić. I ciężko powiedzieć komuś; to zastąp ciastko marchewką albo papryką albo zrób sobie sałatkę. To tak niestety nie działa, bo jednak ten słodki smak nam się kojarzy z czymś pozytywnym z takim uspokajającym troszkę. No i ja tutaj staram się raczej odgraniczyć te kwestie żywieniowe od tego źródła stresu i zawsze zadaję pytanie, nie jest tak, że ja karce, jakoś tam krzyczę, że to obetnę ci znowu w następnym planie kalorie, bo zjadłeś za dużo. Tylko staram się dotrzeć do źródła. Podchodzę psychologicznie, mówiąc: zauważ kiedy to się pojawia, dlaczego się to pojawia, jakie uczucie temu towarzyszą? Takie aspekty psychodietetyki wchodzą i czasami się to udaje, że faktycznie ta osoba sobie uświadamia problem i mówi; a to jakoś tam sobie z tym poradzę, nie będę patrzyła na to ciastko czy czekoladę. Czasami jest tak, że potrzeba troszkę więcej czasu a czasami szukamy takich jakby alternatyw. Jak się pojawi takie uczucie na przykład zrób to albo nie wiem odstaw wszystko idź na 10 minut na spacer albo wprowadzić w ogóle jakieś tam techniki relaksu. Zwróć uwagę na oddech. I to są takie rzeczy, które w dłuższej perspektywie działają, bo one pomagają nam sobie radzić ze stresem na dłużej. Ale nagle okazuje się, że tylko podjadania nie ma, które jest związane ze stresem. Jeżeli mówimy pod tym kątem. Jest to już znowu inny troszkę aspekt.

 

BLACK HAT ULTRA:

Fajnie, bardzo fajnie też tak holistycznie podchodzisz do pacjentów widzę. To jest, myślę, bardzo mądre i tak naprawdę robi najlepszą robotę.

ANDREA DYLONG:

Mimo tego, że my w ultra musimy oddzielić głowę od ciała. Tak, bo potem czasami jest tak, że ciało już nie chce, a biegniemy głową i sercem jak to się mówi bardzo potocznie w ultra. Tak tutaj na co dzień nie możemy tego oddzielać. Po prostu to musi być jedność. I to co mówi ciało to też głowa to co mówi głowa to też ciało odbiera i musimy to traktować jako całość.

 

BLACK HAT ULTRA:

No właśnie. To też jest tak, że to ultra bardzo często też jest swojego rodzaju uzależnieniem, prawda? Bardzo wiele osób biega z doświadczeniem alkoholowym, narkotykowym, hazardowym. Możecie sobie wybrać jakiekolwiek inne. Oczywiście można mówić, że to jest zdrowsze nie zdrowsze. To zależy, każdy będzie miał swój osobny punkt widzenia na to. Bo tak samo można rodzinę porzucić po to, żeby biegać ultra. Jak można rodzinę porzucić po to, żeby pić i leżeć w rowie. Także to są wszystko trudne sytuacje, ale mamy w sobie, każdy z nas kto idzie na sto ileś kilometrów, ma w sobie troszeczkę takiego uzależnienia. Prawda? 

ANDREA DYLONG:

To są jakieś emocje. Jednak uzależnienie od adrenaliny od tego, że coś się dzieje. Często też się spotykam, że ludzie, którzy wykonują pracę zawodową, która jest w jakiś sposób ekstremalna i zagrażająca życiu to też uprawiają ten sport, bo są tak przyzwyczajeni do tych emocji, że tego brakuje. A im jednak znowu troszkę odtwarza te emocje, więc to też jest kwestia taka psychologiczna.

BLACK HAT ULTRA:

Ja powiem ci długiego ultra po lesie nie biegałem, ostatni raz to była Grań Tatr, czyli rok zaraz minie. To po prostu telepie mną. 

 

ANDREA DYLONG:

Podjadasz? [śmiech]

 

BLACK HAT ULTRA:

No dobra, to skoro już tutaj jesteśmy, to pogadajmy o tym małym piwku po treningu. Powiedz mi powiedz mi jak to jest. Czemu ten alkohol jest zły? A może w ogóle nie jest zły?

ANDREA DYLONG:

Dobrze, to tak. Jeżeli chodzi o kwestię wysiłku, mówimy o alkoholu ogólnie w sporcie? 

 

BLACK HAT ULTRA:

Tak, powiedzmy na razie ogólnie w sporcie.

ANDREA DYLONG:

To, co ja zaczęłam zauważać, to osobiście mi się nie podoba. Ktoś może się ze mną oczywiście nie zgodzić, ale mnie się to osobiście nie podoba, że alkohol zaczyna pojawiać się podczas zawodów na punktach żywieniowych. Uważam, że to nie powinno mieć miejsca. Po pierwsze ja mam takie spojrzenie na to, że jednak ultra kojarzy się zawsze z tym, że idziemy do natury, i idziemy odetchnąć od miasta. Identyfikujemy się z tym, dużo osób przechodzi na wegetarianizm, na weganizm i dostrzega w ogóle te aspekty roślinnego odżywiania. A więc wydawałoby się, że nam się to środowisko kojarzyć z takim zdrowym, fajnym trybem życia, które lgnie do natury. Wysportowanym, świadomym. I to jest super. Natomiast zwróćmy uwagę na to, że to jest nadal sport. A sport i środowisko sportowe powinno nam się kojarzyć z takim podejściem, że my raczej krzewimy tę kulturę fizyczną i unikamy nałogów. Czym jest alkohol? Jest używką tak samo papierosy, tak? Ale to oczywiście nie ma przełożenia zawsze i teraz coraz częściej widać, że w ogóle to nie ma przełożenia, a już pomijając ten aspekt. Patrząc pod kątem zdrowotnym i wysiłkowym spożywanie alkoholu w trakcie wysiłku jest bardzo, bardzo niebezpieczne i zawodnicy niestety nie mają świadomości kompletnie. Skupię się na początku na tych kwestiach w trakcie treningu. Dla kogoś może to być oczywiście dziwne, bo nigdy z czymś takim nie spotkał, ale ja niestety miałam okazję się z tym spotkać na zawodach. Co nam robi alkohol? Pierwsza rzecz to jest, jakby nie pomaga nam [...], nie zaburza resyntezy glikogenu. Czyli naszego głównego paliwa dla mięśni, którego i tak w trakcie ultra jest cały czas za mało. Bo my po to stosujemy różne strategie po to się odżywiamy, żeby ten glikogen maksymalnie uzupełniać. Natomiast pijąc alkohol, niestety zaburzamy cały proces. Kolejna rzecz to jest przyspieszona akcja serca gdzie serce już i tak ponosi ogromny koszt, żeby w ogóle przepompować tą ilość krwi, żeby w ogóle cały wysiłek się odbywał. Jest kolejne obciążenie serca układu sercowo naczyniowego. Kolejna rzecz. Zwiększa się pobór tlenu, który jest kompletnie nieadekwatny do tego co robimy. I po to trenujemy tak, żeby te wszystkie parametry obniżać, żeby mieć jak największą efektywność wysiłku. A tutaj nagle wprowadzamy alkohol do organizmu i wszystko się zmienia. Bo zauważmy, że alkohol jest trucizną dla organizmu i organizm w pierwszej kolejności będzie chciał się go pozbyć, więc po prostu wszystko będzie zostawiał odstawał byle pozbyć się trucizny. Następny aspekt to jest wpływ taki też psychologiczny. Bo o ile na początku mamy po alkoholu taki wystrzał emocji, pojawia się humor, pojawia się szczęście, do tego jest adrenalina pochodząca w ogóle z wysiłku, endorfiny. Atmosfera, otoczka wszystko w ogóle pięknie. Tak niektórzy zawodnicy mogą mieć tendencję do tego, że nagle będą mieli spadek humoru. A co w ultra jest najważniejsze, głowa? Więc nagle dochodzi do obniżenia motywacji. Dochodzi do jakby w ogóle obniżenia takiego samopoczucia tego, że ja za chwilę nie dam rady. I ogólnie wpływa to bardziej na nas psychicznie. No i bardzo duże ryzyko kontuzji spowodowane nagle taką dezorientacją. Bo jak już ten alkohol zaczyna parować, on się zaczyna w ten sposób metabolizować no to wiemy jakie jest uczucie. Każdy z nas przeżył jak alkohol się metabolizuje. No i to jest pierwszy krok do kontuzji, bo ja nie wyobrażam sobie wypić pięćdziesiątki na jedną, na drugą nogę i nagle zbieg katorżniczy. Ciężko mi wyobrazić a takie rzeczy niestety miały miejsce i ja podziwiam, że nikomu się nic nie stało. Więc to jest taka kwestia po prostu podczas wysiłku. To są te rzeczy najważniejsze, które się dzieją spożywając alkohol. Natomiast po wysiłku to co nam alkohol zaburza to znowu resyntezę glikogenu, czyli regenerację pełną, zarówno po ośmiu godzinach i po 24 godzinach. To są badania i to niejedyne, które pokazują, że spożywanie alkoholu po wysiłku znacznie opóźnia proces regeneracji. No co znowu dla każdego zawodnika nie jest korzystne. Niestety ani wino, ani whisky, ani piwo mimo tego, że dostarczają spore ilości węglowodanów, no to nie jest najlepszy sposób na uzupełnienie glikogenu po wysiłku, a niestety też takie rzeczy miały miejsce. Kolejna rzecz jest taka, że dając sobie taką dyspensę od razu po tym wysiłku, my też zaczynamy troszkę gdzieś tam luzować. Zaczynamy przestawać myśleć o tych aspektach regeneracyjnych o tym, że trzeba przede wszystkim organizm doprowadzić do porządku po takim wysiłku, a potem dopiero się bawić i świętować. My chcemy już wszystko naraz i to znowu nam będzie opóźniało regenerację. Ja tutaj nie mówię np.o wypiciu jednego piwa ultra tak po zawodach. Bo ja już z tym nie walczę, bo to jest walka z wiatrakami. Ja się po prostu poddałem w tym temacie, bo ja osobiście piwa nie piję, bo bardzo nie lubię. I to jest po prostu tylko mój personalny powód, że tego nie robię. Więc nie chcę powiedzieć, że tego nie rozumiem, bo w jaki sposób to rozumiem już troszkę zawodników miałam i mam i zawsze to samo pytanie. Więc ja już z tym nie walczę i mówię jedno piwo. Po tym jeżeli jakaś pewnego rodzaju nagroda wypij ok tylko może to mniejsze niż jakieś tam duże. Ale żeby to nie była nagle cała zgrzewka czy nie wiadomo ile, bo to ci nie pomoże, a zaszkodzi. Natomiast podczas całego takiego sezonu przygotowawczego podczas całego tygodnia. Bo ja tu zawsze w tygodniach liczę jak się plan treningowy liczy w tygodniach. Nie mają zawodnicy w planie piwa. To się zdarza raz na jakiś czas i ja tam daję jakąś powiedzmy dyspensę, ale to jest zawsze konsultowane, zawsze pytanie: czy mogę, bo coś tam. Więc to nie jest tak, że oni mają w plan wpisany to raz w tygodniu możesz, bo ja czegoś takiego nie wpisuje. Natomiast jeśli już mamy taki ostry czas do zawodów przez okres dwóch, trzech tygodni czasami nawet miesiąca to ja już nie chcę widzieć tego. Jak pijesz to ja tego nie chcę widzieć, bo ja po prostu się staram ty się starasz i uważam, że to ci nie jest potrzebne. No ale różnie zawodnicy do tego podchodzą.

          [...] w sportach wytrzymałościowych i ultra badania pokazują, że podczas diety ketogenicznej zwiększa się utlenianie kwasów tłuszczowych. Natomiast to nie poprawia wyników, więc pod tym kątem nie ma sensu tego stosować.

Andrea Dylong Podcast Black Hat Ultra.jp

fot. Andrea Dylong

#PYTANIA
OD INTERNAUTÓW

MORDA_alpha-lewo.png

BLACK HAT ULTRA:

@sebastian nicpoń:

Mamy pytanie co z piwem bezalkoholowym, tudzież 2% w trakcie? Często potrafią fajnie postawić na nogi zwłaszcza na bardzo długich ultra. Pyta Sebastian Nicpoń.  

ANDREA DYLONG:

Bezalkoholowe nie dostarcza nam głównego trującego składnika, czyli alkoholu. Czyli możemy to sobie potraktować jak jakiś tam niby napój gazowany, oranżadę czy jak zwał tak zwał. Nie traktowałabym tego jako izotonika oczywiście. Bo tutaj jeżeli chodzi o osmolalność tego napoju to ona na pewno nie będzie zbliżona do izotonika, a więc nie można go traktować 1 do 1. 

BLACK HAT ULTRA:

Czyli nie nawadnia?

ANDREA DYLONG:

Musiałabym znać dokładne parametry tego piwa, bo one też są różne, więc ciężko mi powiedzieć jak to będzie wyglądało. Natomiast podejrzewam, że one będą miały i tak spore ilości cukru. Postawią na nogi właśnie z uwagi na cukier tak jak Coca-Cola. To jest po prostu kwestia cukru i niczego innego więc nie traktowałabym tego jako główne źródło nawodnienia. Pamiętajmy o tym, że takie piwo czy tak samo Coca-Cola. O tym mówię, należy popić albo rozcieńczyć, albo organizm będzie jeszcze musiał pobrać wodę z własnych tkanek, których i tak już jest niewiele podczas wysiłku, żeby ten napój rozcieńczyć i faktycznie, żeby nam to nie zaszkodziło. Nie zdarza mi się kompletnie nie rozpisywać piwa bezalkoholowego jako taki napój podczas wysiłku, nawet soków mi się nie zdarza rozpisywać, bo raczej zawsze bazuje na izotoniku czy hipotoniku. Natomiast tak jak mówię jeżeli komuś to służy, no to jedno w trakcie biegu niech będzie, ale nie jako podstawa. Bo to nie  dostarczy nam elektrolitów przede wszystkim. 

BLACK HAT ULTRA:

No tak i oczywiście jeśli 2 procent. No to zawsze lepiej 2 procent niż 6. 

ANDREA DYLONG:

Patrząc pod tym kątem, tak. Ale i tak będę mówiła, że unikać.

BLACK HAT ULTRA:

Jasne. A powiedz, bo widzę, że myślałaś o kwestii tego jak przemówić do organizatorów biegów żeby nie było tego piwa jako nagrodę na końcu. Nie wiem, czy ty rozmawiałaś kiedyś z kimś na ten temat? 

ANDREA DYLONG:

Nie, wiesz co. Ja zdaję sobie sprawę z czym organizacja zawodów się wiąże. Bo też mam okazję być w jednej ekipie, częściej organizować jedną z imprez i wiem ile to kosztuje generalnie kosztów w ogóle. No i często jest też tak, że różne browary lokalne po prostu się angażują mocno w takie imprezy, żeby marketingowo zadziałać, pokazać się więc organizator dostaje część pieniędzy na pokrycie kosztów związanych z imprezą. Dodatkowo zawodnicy mają dodatkowo w prezencie piwo. Nie ukrywajmy, że dodatek piwa to jest jako nagroda na koncie jak przebiegniesz. To jest w pakiecie startowym. Jest też pewnego rodzaju atrakcją dla zawodników i przyciąga. Bo nikt mi nie powie, że tak nie jest. Jest oczywiście grono osób, które nie lubią piwa, nie piją alkoholu i powiedzą, że dla nich to nie jest żadna atrakcja, że mają piwo w pakiecie startowym. Ale jednak w większości cieszą się z tego, że piwo jest. Poznaje nowy browar to znowu reklama. To są wszystko transakcje wiązane, więc tutaj nie ma siły przebicia. 

 

BLACK HAT ULTRA:

I wydaje mi się, że zdecydowana większość osób jakby dobiegła na metę i nie miała zaproponowanego piwa, to by patrzyła krzywo na taką imprezę niestety. No smutne, ale wiesz co, może wyrabiać dobre nawyki wśród ludzi. No mam nadzieję, że ta robota, którą my to robimy we dwójkę, jakoś nie wiem, zawsze wierzę w to, że takie małe kroczki są w stanie zmienić świat. Jakoś tak może.

ANDREA DYLONG:

Myślę, że trzeba byłoby się troszkę zająć czasami jedzeniem i produktami, które pojawiają się na punktach żywieniowych, bo czasami aż przykro patrzeć i zawodnicy naprawdę nie mają co zjeść. A jednak zostawić ten alkohol i piwo, bo uważam, że żywienie w trakcie jest dużo ważniejsze niż ta nagroda w postaci piwa. Ale to jest moje osobiste zdanie.

BLACK HAT ULTRA:

Generalnie to na pewno wszyscy się z tobą zgadzają, ale to piwko... Ale tak jak powiedzieliśmy to ty też to rozumiesz, że po długim ultra i rzeczywiście jest w tym napoju coś to przecież nie chodzi o to, żeby się doprowadzić do stanu nieużywalności. Tylko po prostu jest w tym napoju coś, że ono bardzo fajnie jest takim rodzajem nagrody. Bardzo fajnie cię nawadnia i człowiek dobrze się czuję. 

 

ANDREA DYLONG:

Ono też nie tyle będzie dobre, bo zauważ, że po wypiciu piwa zwiększa się diureza. 

 

BLACK HAT ULTRA:

Co to jest?

ANDREA DYLONG:

Chce ci się więcej iść siku, to znacznie szybciej działa. A po ultra jest w ogóle problem, żeby zawodnicy się nawodnili odpowiednio. A tutaj dodatkowo się odwadniają. No więc to jest kolejny aspekt. 

 

BLACK HAT ULTRA:

Nie dość, że regeneracja spowalnia, a to jeszcze do tego odwadnia.

ANDREA DYLONG:

To powoduje, że jeszcze bardziej odwadnia i jeszcze bardziej oddaje to co powinien zachować. 

 

BLACK HAT ULTRA:

Takie życie nie ma sensu. Zero ciastek zero piwa. [śmiech]

ANDREA DYLONG:

Ale nic takiego przecież ja mówię. 

 

BLACK HAT ULTRA:

Spoko, nie zrzucam tego na ciebie.

ANDREA DYLONG:

Jeszcze dodam, na pewno lepiej się napić piwa niż jakiegoś mocniejszego alkoholu.

 

BLACK HAT ULTRA: 

@adrian:

Słuchaj, mam jeszcze pytanie odnośnie słodyczy. Adrian się pyta. Pozdrawiam cię Adrian serdecznie. Tak, pamiętam o koszulce. Co z gorzką czekoladą? 

ANDREA DYLONG:

Top, bo u mnie w planach bardzo często się gorzka czekolada pojawia. Oczywiście zwracam uwagę na to, żeby miała więcej kakao, żeby miała mniej cukru, bo i gorzka czekolada też nie można porównywać 1 do 1. Ale ja jestem na tak. Nawet czasami mi się zdarza, że zawodnicy chcą w trakcie zawodów jeżeli oczywiście jest możliwość przetransportowania sobie tej czekolady czy mają support to mimo tego, że ona ma sporo tłuszczu, to czasami mi się zdarza. Więc jak najbardziej tak.

 

BLACK HAT ULTRA:

No, też tak uważam. Gorzka ja stosuję bardzo rozległe gorzką czekoladę. Zresztą rozmawialiśmy też o kulkach mocy, to jest nieodłączny składnik. Gorzka czekolada jest nieodłącznym składnikiem kulek mocy. I właśnie tutaj też. Rozmawiając z Andreą przed tym spotkaniem pomyśleliśmy, że poruszy też temat  tego, że taka fajna zbilansowana dieta, którą najchętniej dietetycy by rozpisali zawodnikom ostro trenującym, to znajdują się w tej diecie produkty dosyć drogie. Czyli mówimy tutaj o orzechach, mówimy tutaj o np. suszonej żurawinie, mówimy tutaj o awokado, o którym też rozmawialiśmy, że to jest średnio etyczne w tej chwili, żeby go spożywać. Więc tak rozmawialiśmy z Andreą, że ułożenie takiej diety np. na trzy i pół tysiąca kalorii to jest poza wszystkim, żeby się trzymać tej diety, to jest spory wydatek finansowy. I rozmawialiśmy trochę o tym jak niektóre produkty te najdroższe możemy próbować czym zastąpić. Więc może powiedzmy troszeczkę o tym teraz. 

ANDREA DYLONG:

Tak to też jest często takie pytanie, że kurczę, po co mi te zdrowe odżywianie jest takie drogie. Ja mogę się żywić z rzeczami tanimi i też będę biegał, też będę miał energię, a tutaj w ogóle to wszystko przecież mnóstwo pieniędzy kosztuje. I to jest tak jakby abstrahując od całej sytuacji, która się teraz niedawno wydarzyła i w zasadzie jesteśmy w trakcie i wiemy, że niestety żywność podrożeje i już drożeje już każdy z nas mocno odczuł i to niestety właśnie drożeją takie produkty, które powinny być bazą naszego żywienia. Czyli owoce, warzywa, pieczywo co jest jakby ciężko jest teraz polemizować, bo faktycznie tak jest. Więc ja również sama w diecie czasami pewne produkty ograniczam. Bo jak idę na targ i mam 50 złotych a tylko siatkę zakupów gdzie tam faktycznie mi starczy na dwa dni no to się zastanawiam wciąż aż tyle tych owoców i warzyw potrzebuję zjeść. Natomiast jeżeli mówimy o takich super cudach, czyli wszystkich takich orzechach, produktach, które są bardzo drogie. To tak jak w planach staram się zawsze wplatać te rzeczy nasze lokalne. Zawsze bazujemy na tym, żeby ten plan był przygotowany na produktach lokalnych no bo one są i są najlepsze w tym momencie. Rzeczy takie jak na przykład kasza jaglana, kasza pęczak. To są rzeczy, które zawsze  u nas w Polsce były. Czasami były bardzo niedoceniane i myślę, że dopiero od pewnego czasu zwiększyła troszkę świadomość i zaczęli ludzie o tym mówić. To społeczeństwo trzeba przekonywać do tego typu produktów, które tak naprawdę stosunkowo nie są drogie. Wydaje mi się, że czasami ryż czy makaron będzie dużo droższym produktem w przeliczeniu na kilogram niż taka nasza kasza. Podobnie będzie na przykład rozmawialiśmy o nasionkach chia i różnego rodzaju takich właśnie produktach gdzie w Polsce mamy siemię lniane. Również uważam, że nadal jest niedoceniane. No one się tak fajnie nie zrobi się z tego taki fajny serek chi. A ja uważam, że chia jest super pod różnym kątem i zdarza mi się oczywiście w planach zawodnikom czy jakieś tam pudding dawać jako dodatek. Natomiast siemię lniane również to zastąpi. A jeśli chodzi o orzechy, nasiona tego typu rzeczy to już jest taka kwestia, że jeżeli potrzebujemy tego w diecie, bo lubimy, bo chcemy. No to faktycznie jakoś tam da się wkomponować drobnymi ilościami i przemycić, że nie jest tak, że po pół kilograma orzechów zjadamy codziennie czy tej żurawiny. Więc tutaj oczywiście suszone owoce możemy zastąpić świeżymi, bo to mimo wszystko wychodzi dużo taniej albo mrożonymi. A jeśli chodzi o orzechy, to tutaj też ten przedział cenowy jest bardzo różny w zależności od rodzaju tych orzechów. Ale słonecznik stosunkowo tani. Oczywiście nie możemy porównywać wartości odżywczych słonecznika na przykład do orzechów brazylijskich czy do orzechów włoskich, czy do orzechów makadamia, bo to też w ogóle każdy z tych produktów ma inne właściwości. Ale pestki dyni też są bardzo fajne, a też nie są jeszcze aż takie drogie. Natomiast, nie wiem czy powinnam tutaj mówić, bo nie chcę, żeby to było reklamowane. Ale ja mam na przykład jeden bardzo fajny sklep hurtownie, chyba nawet można by powiedzieć gdzie, ceny są naprawdę konkurencyjne. Ja za kilogram orzechów włoskich płacę 30 złotych.

 

BLACK HAT ULTRA:

Dawaj, śmiało reklamuj, tutaj można wszystko.

ANDREA DYLONG:

To jest Swojska Piwniczka. Oni mają sklep internetowy i tam naprawdę ceny są konkurencyjne. Czy to zarówno o chodzi o orzechy, czy pestki, czy owoce suszone, czy właśnie kasze. Ja kupuję kaszę jaglaną w 5 kg workach. Tak samo płatki owsiane, bo ja bardzo dużo tego zjadłem. Kupując sobie takie rzeczy wydam może te 200 złotych, ale ja to mam na okres dwóch miesięcy. I naprawdę te ceny są bardzo konkurencyjne, więc też trzeba szukać sobie właśnie takich różnych hurtowni, miejsc, gdzie te produkty można zakupić taniej. A oprócz tego to po prostu dozować i w ten sposób z tego korzystać. No bo tak jak mówiliśmy, no to nie są tanie rzeczy, no ale są bardzo ważne i uważam, że i tak najwięcej pieniędzy w ciągu życia wydajemy na jedzenie.

 

BLACK HAT ULTRA:

Nie da się ukryć, nie da się ukryć.

ANDREA DYLONG:

No więc tak naprawdę wiesz, że fast foody jak idę do sklepu i zerkam na przetworzone produkty, to te ceny też nie są takie niskie jak może były kiedyś.

BLACK HAT ULTRA:

Nie są niskie. Najgorsze jest to, że kupuje się coś naprawdę co nam niewiele daje z punktu widzenia odżywczego.

ANDREA DYLONG:

Teraz? Czasami kosztowo wychodzi tyle samo co zjedzenie dobrego obiadu w fajnej restauracji. 

 

BLACK HAT ULTRA:

Oczywiście. Wiesz, burgery po 30 zł. 

ANDREA DYLONG:

Dokładnie, dokładnie. 

 

BLACK HAT ULTRA:

Tak, to znaczy to co powiedziałaś o tych hurtowniach, to jest mega ważna rzecz. Ja mogę powiedzieć, że korzystam od lat już z hurtowni, która nazywa się BadaPak.pl i też ją wam serdecznie polecam. Myślę, że działa dokładnie na tej samej zasadzie co twoja SwojskaPiwniczka.pl.

ANDREA DYLONG:

Oni mają naprawdę ogromną gamę produktów różnych łącznie z ziołami, przyprawami. No wszystko, wszystko co potrzeba to tam jest.

 

BLACK HAT ULTRA:

Ja też dokładnie kupuję fasolę, ryże brązowe, bo mają więcej białka. Komosa, orzechy oczywiście. Też jest super.

ANDREA DYLONG:

W sklepie po prostu wiedzą, że opakowanie 250 gramów kosztuje 15 zł i potem zawodnicy: chyba oszalałaś! Przecież ja nie będę tyle wydawał na to! Jak on musi zjeść w porcji np. 150 gramów. Więc ja potem zawsze odsyłam, żeby szukać takich sposobów. [śmiech]

 

BLACK HAT ULTRA:

Trzeba to sobie policzyć. 

ANDREA DYLONG:

Jeszcze jedna kwestia. My też na przykład z Maćkiem bardzo często o tym rozmawiamy. Z Maćkiem Dąbrowskim oczywiście, moim running chefem i moim najlepszym trenerem. 

 

BLACK HAT ULTRA:

Cześć Maciek!

ANDREA DYLONG:

Dużo też rozmawiamy o żywieniu, ogólnie o wykorzystywaniu produktów. Jesteśmy zgodni co do tego, że ta idea zero waste jest rewelacyjna. I zwróćmy uwagę na to, że po prostu kupując różne produkty, bazując oczywiście na nie przetworzonej żywności, jesteśmy w stanie wszystko wykorzystać. Pietruszka na przykład bardzo często ludzie po prostu odrywają listki, wyrzucają łodygę, a to może przecież zmiksować na pesto. Rzodkiewki odkrawają a liście do kosza, a to można też miksować na pesto. Podobnie kwestia strączków. Fakt, że puszkowane strączki są wygodne, bo odcedzisz, przepłuczesz, dodasz do dania i nie ma problemu. Ale kupując sobie hurtowo, poświęcając na to troszkę czasu, gotując, tak naprawdę jesteśmy w stanie bardzo dużo zaoszczędzić. Nie zaśmiecamy środowiska, bo nie dochodzi nam aluminium i plastik, a można ugotować większą ilość przy jednym gotowaniu i zamrozić. Jeśli czegoś nie chcemy zjeść, nie wyrzucam, tylko mrożę i odmrażam za jakiś czas. To też jest jakiś sposób na oszczędność.

 

BLACK HAT ULTRA:

Te pieniądze, które wyrzucamy po prostu do kosza kupując w innych Biedronkach małe opakowania z orzeszkami albo małe opakowania z czymś tam. Te wszystkie pieniądze, które zaoszczędzimy nie kupując tych pierdół, możemy zainwestować w duże zamrażalnik. 

ANDREA DYLONG:

I dokładnie na przykład w hurtowni co ja kupuję, to mi się bardzo podoba, że oni pakują w opakowaniach takich właśnie kilogram, 3 kg i 5 kg, a nie rozdrobnienie się na woreczki 100 gramowe, bo ja mogę sobie to odważyć łyżką albo po prostu wagą kuchenną. Dla mnie to nie jest problem. Nie gotuję plastiku, bo to, co nam zwracam uwagę zawsze też zawodnikom, żeby ucinali ten woreczek i gotowali sam produkt, a nie z woreczkiem, bo po co gotować plastik. No i też nie zaśmiecamy  środowiska, nie. To też jest jednak ważny aspekt. 

 

BLACK HAT ULTRA:

Bardzo, bardzo ważny. Ja kupuję powiem ci w takiej hurtowni mi się zdarza raz na cztery miesiące. Zostawiam 3 - 4 stówy, ale głównie po to, żeby nie płacić za transport, bo wtedy nie płacisz za transport. I są produkty, które potrafią leżeć bardzo długo i po pół roku a są tak zapakowane rzeczy, że one w ogóle się nie psują. Dzięki temu zawsze mam w domu coś do jedzenia. Jak przyszła ta pandemia to ja nie miałem czegoś takiego. Ja z tego co miałem w domu mogłem dwa tygodnie żyć.

 

ANDREA DYLONG:

Tak mam dokładnie to samo.

 

BLACK HAT ULTRA:

@kekor:

No to fajne, dobra. Poczekaj, pojawiały się pytania. Wracam do nich, wracam do nich. Krzysiek już. A ja z innej beczki, mówi Kekor, bo słodycze to słodycze a z alkoholem nie mam problemu, a jednak żołądek czasem szwankuje. Czy może mieć na to wpływ spożywanie nabiału? I tutaj jest coś od czego zaczęłaś odcinek naszego podcastu, że właściwie bardzo wiele osób ma właśnie problemy żołądkowe podczas biegania. Problemy żołądkowe.

ANDREA DYLONG:

Tak. To jest takie troszkę ciężkie pytanie, bo ja nie znam szczegółów w ogóle odżywiania, diety jakiejś tam tolerancji. Owszem zdarza mi się już coraz częściej, że ja nabiał odstawiam zawodnikom bądź też go redukuje. Bo dostaję różne sygnały, że jednak nie za dobrze się czują pojawiają się jakieś tam problemy żołądkowo - jelitowe pojawiają się zwiększona ilość gazów, jakby nie do końca dobrze się czują. Ja osobiście sama nabiału nie spożywam, bo mam nietolerancję na białko mleka więc ja od tego nabiału jestem wolna, ale rozumiem co przeżywa, bo zanim doszło do tego, że się pojawia nietolerancja, to też musiałam bardzo przecierpieć. Ciężko mi mówić czy może, czy nie może, tak? Bo za mało mam szczegółów, ale przed biegiem na pewno odstawiam. Przed biegiem to jest obowiązkowe, bo nabiał jednak jest w większości ciężkostrawny dla zawodników. Tym bardziej twaróg, serki wiejskie z uwagi na kazeinę  więc faktycznie trzeba sobie poobserwować czy to jest kwestia laktozy czy np. zamienić sobie na produkty bezlaktozowe i czy coś się zmieni. Jeżeli to nie pomaga, no to znaczy, że jednak jest problem z białkami mleka i może niektóre produkty, nie wszystkie, bo niektóre bardziej alergizują niektóre mniej, ale faktycznie może będzie trzeba przynajmniej taki nabiał jak jogurty jak właśnie twaróg jak ser odstawić a na przykład zostawić sobie mozallerę, która jest delikatniejsza i jakieś tam twarde sery żółte, bo one też zazwyczaj problemu nie wywołują.

 

BLACK HAT ULTRA:

@łukasz molczyk:

Dziękujemy bardzo. Kekorek zadowolony jesteś? Jeśli nie, chcesz coś dopowiedzieć, to zapraszamy. Zadajesz jeszcze jedno pytanie. Łukasz Molczyk pyta: Andrea prowadzisz kogoś na diecie keto? Co sądzisz o diecie keto? 

 

ANDREA DYLONG:

Nie prowadzę, bo zazwyczaj odradzam tego sposobu żywienia. Nie prowadzę dlatego, że znam jak działa ketoza z punktu biochemicznego, z punktu fizjologii. Gdzieś tam pojawiały się różne wzmianki były prowadzone badania na temat tego czy dieta w sportach wytrzymałościowych stricte ultra pozwoli osiągać zawodnikom lepsze wyniki. Powiem tak, mam jednego znajomego, który był na diecie ketogenicznej, bardzo dobry zawodnik zresztą tutaj na naszym polskim podwórku i od pewnego momentu zauważyłam na Facebooku czy na Instagramie zauważyłam, że nagle się pojawiają u niego jakieś tam czekoladki i słodycze, lody. I mówię, kurcze, coś mi nie pasuje. Na keto takich rzeczy się nie je. A on napisał tak: "na ketozie biega się fajnie, długo, ale nie szybko. Jak chcesz osiągać wyniki, jak chcesz poprawiać szybkość, prędkość i po prostu wpływać na swój performance". Na Ketozie tego nie zrobisz no bo organizm na pewnej intensywności pięknie korzysta z tłuszczu i to jest udowodnione i sprawdzone. I ja to po prostu wiem, że ultrasi rewelacyjnie metabolizują tłuszcz. Natomiast kiedy wchodzimy na wyższy poziom, na wyższe obroty to organizm już sobie na ketozie nie radzi i potrzebuje do tego mieć węglowodany. Więc ja nie widzę sensu, żeby stosować ketozę i wprowadzać takie ograniczenia, bo to są ograniczenia naprawdę na różnych polach łącznie z tymi składnikami, z makroskładnikami. Makroskładnikami tak, bo odstawiamy przede wszystkim węglowodany. Pojawia się wiele niedoborów witaminowo - mineralnych. Dieta tak rygorystyczna, jest ciężka. Zwróćmy uwagę też na to, że w jaki sposób nas to troszkę ogranicza w ogóle życiowo, bo restauracji, które mają stricte ketogeniczne jedzenie jest bardzo mało, mało tych propozycji jest, więc też jest jakiś tam w pewien sposób taki aspekt ograniczający. Zazwyczaj jest tak, że nawet jeśli ktoś próbuje, bo miałam osoby, które są jakby niezwiązane ze sportami wytrzymałościowymi, ale to próbowały, to pewnym czasie wracały, bo już nie były w stanie tego reżimu wytrzymać. A w sportach wytrzymałościowych i ultra badania pokazują, że podczas diety ketogenicznej zwiększa się utlenianie kwasów tłuszczowych. Natomiast to nie poprawia wyników, więc pod tym kątem nie ma sensu tego stosować. Życie bez węglowodanów, bez makaronu, dajcie spokój.

 

BLACK HAT ULTRA:

Można powiedzieć, że po co tyle biegać. Dla każdego co kto lubi. Jakby w kontrze trochę do tego co mówisz, opowiem o takim człowieku, który nazywa się Zach Bitter, który jest na diecie ketogenicznej od ładnych kilku lat i on posiada rekord Stanów Zjednoczonych w biegu na 100 mil.

ANDREA DYLONG:

To są takie organizmy. To są zawsze wyjątki od reguły. Tak samo Jurek jest weganinem, który ma cudne wyniki, a wielu niestety zawodników u nas w Polsce czy w ogóle na świecie próbowało diety wegańskiej, uznając to za najlepszy sposób żywienia. Po czym wracali do jedzenia chociażby nabiału czy mięsa, bo po prostu czuli się źle. Więc to jest wszystko kwestia organizmu i osobnicza. Ja nie twierdzę, że ja bym kogoś nie poprowadziła jak by się uparł, żeby sprawdzić. Tylko, że to jest praca na ludzkim organizmie i to jest w jakiś sposób eksperyment, tak? A tutaj trzeba naprawdę wiele parametrów kontrolować. Ja po prostu nie chcę ponosić odpowiedzialności za to. To mówię tak szczerze z serca.

BLACK HAT ULTRA:

Moim zdaniem dieta wegańska to jest normalna dieta, ale dieta keto jest naprawdę trudna i wydaje mi się, że ktoś kto się podejmuje takiej diety, to nie jest tak, że pójdzie do dietetyka i dietetyk ustawi dietę keto. Wydaje mi się, że nie ktoś musi naprawdę dużo czytać na ten temat, naprawdę porozmawiać, naprawdę się bardzo zastanowić nad tym tematem i jakoś powoli, powoli wdrażać to w życie. Sprawdzać jak się czuje. 

 

ANDREA DYLONG:

Trzeba wyczuć organizm osoby, z którą się pracuje. 

 

BLACK HAT ULTRA:

A nie tak jak było w przypadku Scotta Jurka gdzie połowa po prostu tego świata ultra ze mną włącznie jak przeczytała książkę, to przeszła na dietę wegańską zaczęła biegać ultra. Ale to tylko pokazuje, że ta dieta po prostu nie jest hardcorem. Jeżeli ktoś nie czuje, że ma na tyle mocną głowę, że nie tęskni za serem. Kurcze ja przechodzę koło burgerowni, tak pięknie pachną, że dawno bym dziabnął. To nie znaczy, że to robię. Prawda? Dieta keto tak, jest hardcorem a dieta keto - wegańska to już w ogóle jest nowy wymiar hardcoru. Nawet nie wiem czy można to jakoś z sensem w ogóle wprowadzić w życie, jeszcze tego w życiu sportowca. Patrzę, o co ludzie pytają. Zboża są pryskane Randapem, żeby szybciej dojrzewały. Co o tym sądzicie?

 

ANDREA DYLONG:

Wszystko jest pryskane, wszystko konserwowane, wszystko jest tutaj już mocno przekombinowane, żeby było tego dużo, szybko, łatwo i jak najwięcej dla ludzi. Więc ciężko jest mi się do tego odnieść dlatego, że nie porównujmy tego jedzenia, które mamy teraz do tego co było jak tam nie wiem 30 - 40 lat temu, bo cały proces, który przeszedł i globalizacji i w ogóle wszystkiego pokazuje nam, że ludzkość chyba poszła trochę w tym kierunku i ciężko nam będzie już żyć tak jak kiedyś nasi dziadkowie żyli. A coś jeść musimy. 

 

BLACK HAT ULTRA:

Tak, mamy przerąbane. Oczywiście można wydaje mi się, że na własną rękę szukać gospodarstw rolnych, które są w stanie udokumentować to czym traktują swoje nasiona i swoje warzywa.

 

ANDREA DYLONG:

Ale powietrze to powietrze, tak? Mamy jedno.

BLACK HAT ULTRA:

No tak z powietrza.

 

ANDREA DYLONG:

W glebie też gdzieś tam jakoś miesza, przepływa i nad tym już nie jesteśmy w stanie wpłynąć.

 

BLACK HAT ULTRA:

Zboża zbożami, mówiłaś o marchewkach, które są wspaniałe, którymi po prostu się zażeram i kalafiory. Ja je kupują oczywiście, ale ja nie wiem czy one nie rosły przy drodze. Nie wiem czy to jest trochę tak jak ze wszystkim we współczesnym świecie, bo gdzieś trzeba przestać się przejmować, bo można po prostu oszaleć.

ANDREA DYLONG:

Natomiast zjedzenie właśnie tych warzyw, marchewki czy tych zbóż będzie i tak bardziej korzystne dla organizmu niż niekorzystne. Bo to co mówiliśmy w podcaście o takich detoksach, organizm nasz jest sprawny, sprytny, bardzo mądry i radzi sobie z tym wszystkim. Przy założeniu, że właśnie prowadzimy zdrowy styl życia, dużo się nawadniamy. Uprawiając sport też wypacamy więcej tych wszystkich również toksyn i tych nieczystości, które gdzieś tam z tym wyżywieniem razem spożywamy. Więc wydaje mi się, że organizm zawsze dąży do homeostazy czyli do równowagi. Więc tutaj aż tak szczegółowo bym na to nie patrzyła.

 

BLACK HAT ULTRA:

@łukasz golba:

Prawda. Łukasz Golba: czy mocna kawa lub duże jej ilości mogą powodować kolkę?

ANDREA DYLONG:
Ale w jakimś sensie kolkę? Jeżeli chodzi przed wysiłkiem? Główną przyczyną kolegi jest nieodpowiednie żywienie i nawadnianie przed treningiem i w trakcie treningu. O ile przed treningiem jesteśmy w stanie to jakoś ograniczyć i przypilnować bardziej tak podczas wysiłku jak ultra jemy i pijemy duże ilości, tutaj trzeba sobie to wytrenować, żeby ta kolka się nie pojawiała. I poprzez trening jelita jesteśmy w stanie z tych kolek pozbyć. Natomiast jeżeli chodzi o kofeinę, to bardziej bym się skłaniała ku bólom żołądka. Właśnie ku problemom żołądkowo-jelitowe spowodowanym przez kofeinę a nie przez kolkę, ale mogę się mylić. Przyznam, że w mojej pracy z zawodnikami nigdy mi się nie zdarzyło, żeby ktoś mi się po kawie skarżył na kolkę. To było spowodowane właśnie zbyt dużą ilością płynów czy też za krótkim okresem czasu przed treningiem. Jeżeli chodzi o posiłek i trening dnia gdy był za krótki odstęp czasu od kiedy pojawiła się kolka. Natomiast, ciekawe pytanie zgłębić ten temat. Czy faktycznie ta kawa, ta kofeina głównie może nam wywołać tę kolkę.

 

BLACK HAT ULTRA:

Łukasz dopowiedział, że chodzi mu o kolkę pod koniec treningu.

ANDREA DYLONG:

Nie, jeżeli chodzi o to, to może to jest związane z intensywnością wysiłku? Czasami podkręcamy tempo jeszcze na koniec, żeby gdzieś tam do tych kilometrów dobić czy do tego tempa. Ale nie wydaje mi się, żeby to miało związek z kofeiną. Chyba że jakoś źle tolerujesz kofeinę, to wtedy mogą się różne rzeczy pojawiać. Ale nie wydaje się, żeby to była główna przyczyna.

 

BLACK HAT ULTRA:

@adrian:

Adrian jeszcze dopytuje: jeżeli ktoś nie ma problemu z tolerancją białek mleka i nabiału zaleca się mimo wszystko odstawić przed biegiem? Jeżeli tak to na jak długo przed biegiem?

ANDREA DYLONG:

Ja powiem tak, że ja już jestem tak przewrażliwiona na punkcie problemu żołądkowo-jelitowych, że ja na dwa, trzy dni odstawiam wszystko co się da w sensie tak żeby ten zawodnik mógł coś jeść ale wszystkie produkty newralgiczne, które wiem, że mogą wywołać jakiś problem odstawiam mimo tego, że na co dzień mają to w diecie dlatego, że to właśnie taki jeden szczegół nie zagra i ja potem nie śpię po nocach. Kurde zszedł z trasy, bo miał problemy żołądkowo-jelitowe i analizuje w tył co się wydarzyło, więc może już troszkę zachodzi psychoza i nadwrażliwość. Ale ja po prostu naprawdę bardzo się angażuje w pracę z zawodnikami i w to co tam im zalecam i rozpisuje. Więc ja po prostu nie mówię, że na tydzień przed, bo to może być za długi okres czasu ale na okres dwóch dni przed, kiedy już zaczynamy zwiększać ilość węglowodanów faktycznie zalecała bym tego unikać. Produkty takie jak serek wiejski, twaróg, bo tam jest sporo kazeiny, więc ono się będzie długo trawiło. Produkty fermentowane, czyli jogurt, kefir również, żeby nie wywołać problemów żołądkowo-jelitowych, bo z tym jest największy problem. Natomiast taki produkt jak ser żółty czy nawet parmezan czy mozzarella to myślę, że spokojnie można sobie zostawić. Z tym już nie ma problemu.

 

BLACK HAT ULTRA:

Cool. Jedziemy dalej. No dobrze jak odniesie się do tego, że Kilian wbiega na Mount Blanc i je jeden żel w trakcie robiąc przy okazji rekord.

 

ANDREA DYLONG:

No ale to jest ewenement. [śmiech] Znowu kolejny wyjątek od reguły. Kilian jest tak doświadczony mimo tego, że młodym cały czas bardzo młodym zawodnikiem jest tak doświadczony, jest tak przystosowany do tego wysiłku, do wysiłku w górach wysokich, do ożywienia, które praktycznie od dziecka ma już wypracowywane jest do tego przygotowany, żeby to robić. Bo każdy pewnie miał okazję albo czytał albo przeczyta książki Kiliana i on o tym fajnie mówi. Więc on po pierwsze ma bardzo dobrze przygotowany do tego organizm. Po drugie nie podejrzewam, że właśnie ten trening, który on wykonywał cały czas i żywienia i sam trening wysiłkowy spowodował jego przystosowanie i że on faktycznie potrafi z tym jednym żelem biec. Zwróćmy uwagę też, że to czy to był jeden żel czy nie, to była kwestia troszkę takiego koloryzowania w mediach czy nie to już w to nie wnikniemy i tego się nigdy nie dowiemy, ale też nie o to chodzi. Natomiast on pewnie był bardzo, bardzo dobrze przygotowany przed tym wyzwaniem zanim zaczął to wykonywać i on był ogromnie dobrze zabezpieczony energetycznie. I faktycznie był w stanie to zrobić tak, że ja absolutnie nie wierzę w to, że on to zrobił na jednym żelu, ale tak jak mówię on jest po prostu od dziecka przystosowany żeby to robić. 

 

BLACK HAT ULTRA:

Tak poza tym jak ktoś śledzi Kiliana, to wie, że on bardzo dużo trenuje z bardzo małą ilością węglowodanów na trasie. On to robi nie od dziś.

ANDREA DYLONG:

Dlatego właśnie o tym mówię. 

BLACK HAT ULTRA:

Ale oczywiście przede wszystkim. Bo tutaj już pojawiają się pytania o te hardcorowe diety. Powiedzmy sobie jasno, to jest dla ludzi bardzo doświadczonych, którzy znają swój organizm też Łukasz Molczyk, że Kilian chyba też był na keto. To nie wykluczam, ja podejrzewam, że każdy z tych wielkich ludzi, wielkich biegaczy, wielkich i mniejszych, którzy generalnie szukają swoich granic, szukają również granic, próbują tak absolutnie i to jest naturalne. To, że Kilian kiedyś był na diecie keto, nie znaczy, że dieta keto jest dla wszystkich i jest jedyną możliwą. Bo Kilian już dawno nie jest na tej diecie. Ale są ludzie, którzy są na tej diecie, odnoszą sukcesy i absolutnie tak. To są hardcory, to są jednostki i to nie jest tak, że każdy.

 

ANDREA DYLONG:

Ja zawsze mówię tak, że dążmy do tego, żeby być najlepszym zarówno w treningu jak i w ogóle z całym swoim takim procesie treningowym regeneracyjnym i w tym żywieniu. Ale słuchamy organizmu. Bo każdy z nas jest inny i nie możemy się porównywać do kogoś. Jeżeli coś u mnie nie działa, ale ja będę wmawiała, że to zadziała, bo ktoś tak robi, prawdopodobnie nie zadziała. Więc słuchajmy siebie i dopasujmy dietę do siebie, a nie siebie do diety.

 

BLACK HAT ULTRA:

@hubert:

Dokładnie. Też Hubert pyta o dietę na surowo, bo był na surowo i odnosił sukcesy. Znowu dokładnie ta sama historia. Bardzo szybki biegacz, bardzo doświadczony, który postanowił jeszcze bardziej sprawdzić swoje granice i przeszedł na dietę na surowo. Szczerze powiem, nie pobiegł. Nie sprawdzałem teraz co Kris teraz biega, ale Kris na tej diecie jest tam raptem chyba od piętnastu miesięcy. W momencie jak nagrywałem podcast, więc tak naprawdę nie wiemy jak to się przełoży na jego wyniki. Zobaczymy. Życzymy mu jak najlepiej. Ale to też jest z jego strony pewnego rodzaju eksperyment i myślę, że on dużą świadomość tego co robi i podejrzewam, że robi to bardzo mądrze. Więc to znaczy tak sam fakt, że on jest w stanie te bardzo ciężkie treningi, do których jest przystosowany robić na tej diecie to już oznacza, że ma predyspozycje, że jest w stanie być na tej diecie. Czy ta  dieta spowoduje, że będzie biegał jeszcze szybciej? Nie wiadomo, zobaczymy może? To jest z kolei też dieta niełatwa, wymagająca trochę sprzętu i dużo czasu na przygotowania i też dużej wiedzy.

 

ANDREA DYLONG:

Dużego zaangażowania przede wszystkim. 

 

BLACK HAT ULTRA:

@jakub:

Jakub pyta, jak skutecznie udaje się trzymać twoją dietę przeciętnym amatorom? Czy okazjonalne dojadanie na boku jest standardem? Czy oczekujesz, że do ostatniego kęsa ludzie będą trzymać się rozspiski

 

ANDREA DYLONG:

Powiem tak, że ja nie lubię jak mi się coś narzuca więc ja też niczego nie rzucam, tylko ja po prostu robię swoją robotę, daję propozycje. Jak ktoś do mnie się zgłasza, czyli jest świadomy tego z czym to się będzie wiązało i w jaki sposób jest zmotywowany. Większości jednak jak ludzie przychodzą płacą, mają cel, mają swój czysto sportowy czy ogólnie zdrowotny to raczej się tego trzymają. Oczywiście zdarzają się odstępstwa jest urlop, są wyjazdy w weekend z rodziną i ja to jak najbardziej rozumiem są różnego rodzaju wesela. Więc jakby tutaj nie ingeruje w to tak, no to jest też część ich życia i jak jeden dzień czy jeden tydzień będzie jadł intuicyjnie czy będzie jadł rzeczy, które nie są rozpisane no to jemu się krzywda nie stanie i on nie jakby nie zniszczy teraz tych wszystkich efektów, które wypracował. Jeśli chodzi jak podawać w procentach, to nie wiem. Tak naprawdę nie wiem, bo tych ludzi też już jest sporo, ludzi też o wszystkim nie mówią. Ja też czasami nie dopytuje, bo też nie ma sensu, żeby tak mocno komuś tam ingerować w to żywienie. I nie oczekuję tego, że ktoś się będzie do ostatniego kęsa trzymał. Bo też sama wiem też kiedyś próbowałam być na takiej diecie, że sobie wszystko rozpisałam, ułożyłam i też wiem, że na papierze wygląda to pięknie, a życie potem weryfikuje. Grunt to jest świadomość i dokonywanie dobrych wyborów. To jest jakby moim celem również edukowanie zawodników, że w momencie ja też nie oczekuję, że zawodnik będzie ze mną, nie wiem, pracował dziesięć albo ileś. Bo jeżeli jemu się podoba ta współpraca, on lubi mieć sztywny plan to super. Ja jestem bardzo zadowolona. Ale też chodzi o to żeby sobie radzić sobie sam. Później już w jakimś czasie, a nie tylko po prostu był pod moją kartką. 

 

BLACK HAT ULTRA:

Bardzo słusznie. O tych suplementach jeszcze musimy porozmawiać, ale zdaje się, że to jest spory temat. Może sobie zostawimy temat na jeszcze jeden live, co ty myślisz? 

ANDREA DYLONG:

Chętnie. Bardzo chętnie nie problemu, bo to jest bardzo, bardzo szeroki temat.

 

BLACK HAT ULTRA:

Andrea dziękuję ci bardzo. Miło Cię zobaczyć. Tydzień cię nie widziałem. Wiesz to dramat. [śmiech] Słuchaj, także dzięki. I spróbuję zaraz posklejać jak najszybciej te treści i wrzucić do internetu. Na YouTubie i na Facebooku ta rozmowa zostanie. Ale spróbuję w formie podcastu zaraz to w miarę szybko, jeszcze w tym tygodniu poskładać i wrzucić. Dziękuję Ci bardzo.

ANDREA DYLONG:

Również bardzo dziękuję i do zobaczenia niebawem.

 

BLACK HAT ULTRA:

Do zobaczenia niebawem. Będziesz na Dolnośląskim Festiwalu?

ANDREA DYLONG:

Planuję, ale jeszcze muszę dograć szczegóły.

 

BLACK HAT ULTRA:

To dogrywaj szczegóły, ja też będę dogrywał. Bardzo chętnie się tam wybiorę, bo uważam, że będę żałował jak nie pojadę. 

ANDREA DYLONG:

Ja też właśnie. Po prostu staje na rzęsach, żeby wszystko dograć, ale niestety jak się decyduje człowiek na przyjazd do Lądka na 2 tygodnie przed zawodami, nie ma wcześniej zaklepanego noclegu, no to się robi problem. 

 

BLACK HAT ULTRA:

Jaki problem? Przecież na campingu jesteś. Kto klepie jakieś, co ty gadasz? Ja tam nie mam nic w zaklepanego, ja po prostu tam przyjadę, co mnie to obchodzi. Buźka, trzymaj się do zobaczenia i wszystkim słuchaczom dziękuję bardzo. Trzymajcie się, ściskam was serdecznie w pasie. Bardzo miło było się z wami zobaczyć na live.

 

Zapraszam serdecznie do wspierania podcastu na patronite.pl/blackhatultra.

Zawsze można tam wrzucić pieniążek. Pamiętajcie, że to wy wspieracie ten podcast tylko i wyłącznie. Żadne buty, żadne zegarki.

 

I co? I tak. Dziękuję wam bardzo za to, że byliśmy tutaj razem. Fajnie, dziękuję Andrei jeszcze raz, że znalazła czas i opowiedziała nam kilka mądrych rzeczy. Jeżeli jeszcze jakieś pytania wam się pojawiły, to piszcie do Andrei. Właśnie opowiedziała mi w ogóle przed tym live'm, że ostatnie kilka dni spędziła na odpisywanie na prywatne wiadomości. Więc myślę, że ma rozgrzane paluszki i chętnie wam odpisze co nieco.

 

Także trzymajcie się, pozdrawiam serdecznie i do następnego razu.

 

Czekajcie! Ja teraz jadę na urlop z córką. To widzimy się w Lądku-Zdroju na Festiwalu. Pa!

 

Ten odcinek podcastu BLACK HAT ULTRA przygotowali:

Kamil Dąbkowski prowadzenie, montaż i realizacja transmisji live oraz

Piotr Krzysztof Pietrzak transkrypcja i media społecznościowe,

a autorem muzyki jest AudioDealer.

PRZEJDZ DO ODCINKA:
https://www.blackhatultra.pl/podcast/episode/7978333c/551-andrea-dylong-dietetyczka-slodycze-alkohol-i-kasa-black-hat-ultra-podcast